Życie dziecka czy matki?

Temat trudny. Jednak bardzo aktualny. Nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Historia wydarzyła się w Dominikanie, gdzie zakaz wykonywania aborcji jest bardzo ważny i respektowany.

Chora na białaczkę nastolatka z Dominikany zaszła w ciążę. Lekarze odmówili wykonania chemioterapii, która byłaby równoznaczna z poronieniem. Uznając ją za aborcję, postanowili nie sięgać po tę metodę leczenia. Mimo usilnych błagań matki, nie zmienili zdania. Nie pomogły również listy kierowane przez matkę nastolatki do wysoko postawionych osób w rządzie.

Sprawa nabrała takiego rozgłosu, że lekarze w końcu zdecydowali się wykonać chemioterapię. Jednak chora na skutek podania leku nie dała za wygraną. Nastolatka najpierw poroniła, potem sama umarła.

A teraz dla kontrastu pewna historia opowiedziana przez kardiochirurga z Zabrza, który wspominał: „Miałem pacjenta po przeszczepie, który musiał być podłączony do aparatury podtrzymującej życie i przywieźli drugiego, który był w stanie krytycznym i jedyną szansą dla niego było podłączenie do tej samej aparatury. Co miałem zrobić? Wziąłem wszystkie badania, jakie były, siedziałem nad nimi godzinę i zdecydowałem, żeby tamtego odłączyć, a podłączyć tego nowego. I wie Pan co się stało? Obaj żyją. Ale ja nie miałem żadnej pewności, równie dobrze mogłem obydwu zabić (bo tamten by zmarł bez aparatury, a ten i tak by nie przeżył).”

 

 

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Ewa Ewa

    Ciężki temat takie wybory… ja w swoim zawodzie nieraz musiałam już decydować komu w jakiej kolejności udzielić pomocy… A później siedzisz i się zastanawiasz czy gdybyś zrobiła odwrotnie, inaczej czy byłoby lepiej czy gorzej. A czasem każdy wybór jest zły i wtedy to już wogóle ciężko człowiekowi przejść nad tym do porządku dziennego… Wiem jednak, że gdyby np. podczas porodu pojawiło się jakieś zagrożenie dla mnie i dziecka- kazałaby ratować życie dziecka…

  2. Jugutka Jugutka

    Dla mnie wybór bylby prosty. Najpierw ja a potem nienarodzone dziecko

    • Julia Julia

      Ja też Jagutko wolałabym aby wybór padł na mnie. Nie z egoizmu, a z tego, że jeśli przeżyję będę mogła ponownie zajść w ciążę (no chyba że akurat ratowanie mojego życia wiązało by się bezpośrednio z brakiem takiej możliwości w przyszłości) i to nie jedną, wydając na świat kolejne dzieci.
      Jednak wybór niezwykle trudny i wszyscy Ci, którzy muszą takich wyborów dokonywać są dla mnie wyjątkowymi ludźmi. Dla nich PEŁNY SZACUN ! (że zacytuję młodzieżową gwarę)

  3. Mama Gabusi Mama Gabusi

    Życie i postęp medyczny zmusza lekarzy do dokonywania trudnych wyborów. Często jednak sam pacjent ułatwia ich podjęcie. Ja – będąc w ciąży – noszę przy sobie oświadczenie, że w przypadku konieczności wyboru, proszę o ratowanie mojego dziecka najpierw, nawet jeśli miałoby się to odbyć moim kosztem.

    • Julia Julia

      A to oświadczenie Mamo Gabusi napisałaś odręcznie czy skorzystałaś z jakiegoś gotowego formularza?
      Bo ja noszę z kolei taką specjalną kartę, że po śmierci chciałabym aby moje organy były wykorzystane do przeszczepów. O takim oświadczeniu jak piszesz, nie słyszałam.

  4. mama mama

    ja mam inną refleksję – dlaczego ta NASTOLATKA będąc chorą na białaczkę uprawia seks bez zabezpieczenia?? Zabrakło odpowiedzialności i wyobraźni niestety.