Nie mam z kim zostawić dziecka – co mi poradzisz?

Niemal każdy artykuł na temat wychowywania dziecka przynosi „mądrą radę” – zadbaj o siebie, nie rezygnuj z siebie, z własnego związku. Dbaj o swoje przyjemności, wychodź na randki z mężem, zostaw dzieci – zabaw się. Absolutnie nie próbuj relaksować się „na dorosłych zasadach” przy dzieciach , żadne imprezy z alkoholem, gdy dziecko patrzy. Może być nawet bez alkoholu, imprezy są głośne, obcy ludzie, dzieci muszą mieć czas się wyspać, to nie miejsca dla nich…. Ty Matko, Ojcze, powinieneś to zrozumieć. Dlatego wychodź bez dzieci.

„W porządku. Chętnie tak zrobię, ale kto zajmie się naszymi dziećmi? Jesteś chętna/chętny? Problem w tym, że ja nie mam z kim zostawić dzieci.” Tego typu dylematy nie pochodzą z Księżyca. Dotyczą tysięcy rodziców w Polsce. Wszystkich tych, którzy nie mają w „zanadrzu” chętnej do pomocy babci czy dziadka a na opiekunkę ich nie stać.

Problem z wyjściem we dwoje to nie fanaberia. To realna potrzeba zadbania o związek. Dążenie do tego, by spędzić kilka chwil z mężem nie powinno być postrzegane w kategorii luksusu. Tymczasem tak właśnie jest odbierane w polskiej rzeczywistości.

nie mam z kim zostawić dziecka

Babcie nie wchodzą w grę

Instytucja babci nie zawsze funkcjonuje tak, jak tego oczekują rodzice małych dzieci. Niekoniecznie z „winy” babć czy dziadków, ale z innych priorytetów czy z tak zwanych sił wyższych.

Zdarza się bardzo często, że babcia ma inny pogląd na wychowywanie wnuków, nie chce się nimi opiekować, nie decyduje się na jakiekolwiek wsparcie rodziców. Bywa też tak, że babcia sprawuje stałą opiekę nad dziećmi, gdy rodzice są w pracy i proszenie jej o pomoc, by wyjść tylko we dwoje jest postrzegane jako „przesadę”.

Babcie i dziadkowie grzecznie i stanowczo odmawiają opieki nad wnukami, nawet okazjonalnej. Jednych to szokuje i wywołuje wewnętrzny sprzeciw – jak to tak, przecież instytucja babci jest od tego, by być i stanowić wsparcie. Inni są zdania, że babcie nic nie muszą. Miały swoje dzieci, wychowały. Wnuki to nie ich sprawa.

Babcie często nie chcą pomóc, ponieważ czują się zmęczone wychowaniem własnych dzieci. Wychodzą z założenia, że ten etap mają za sobą. Akceptują wspólne niedzielne obiady, ale nie czują potrzeby zostawania z wnukami, gdy obok nie ma rodziców. Nie brak starszych pań, które zwyczajnie narzekają również na „nowy styl wychowywania” i brak „posłuszeństwa” dzieci i nie chcą zaakceptować warunków i stylu wyznaczonego przez rodziców. Zauważają, że „dzisiejsze dzieci są trudne” i choć kochają je całym sercem, to nie decydują się na odpowiedzialność przebywania z nimi.

Są też babcie i dziadkowie zmęczeni, fizycznie nie do końca sprawni, którzy obawiają się tego, że zwyczajnie nie dadzą rady, bo kondycja im na to nie pozwala. Bywają też dziadkowie chętni do pomocy, ale z różnych powodów niedostępni – z powodu zobowiązań zawodowych lub planów podróżniczych – zwiedzania świata na emeryturze.

Wnuki i babcie dzielą często ogromne odległości. Bywa też tak, że wnuki nie mają dziadków…

Powodów, dla których babcia czy dziadek nie są w stanie pomóc rodzicom, nawet doraźnie, przy okazji sobotniego wyjścia, jest naprawdę wiele. Czy jest inna opcja? Oczywiście…

Opiekunka za droga

Zawsze są wydatki. Gdy ma się dzieci, jest ich całkiem sporo. Przeciętne pensje nie wytrzymają ciężaru potrzeb wszystkich członków rodziny. Dlatego siłą rzeczy często rodzice rezygnują ze „swojego”, by zaspokoić pragnienia innych osób.

Gdy zaczyna się kalkulacja kosztów opłacenia opiekunki przy wieczornym wyjściu (od 10 do 30 złotych na godzinę – zależy od regionu Polski), zaczynają się wymówki, by z tej opcji nie skorzystać. Włącza się myślenie – „nie muszę wychodzić, są ważniejsze sprawy….”

Problemem może być również samo znalezienie odpowiedniej osoby, co wcale nie jest takie proste. Odpowiednie kandydatki na opiekunki są zazwyczaj zatrudnione, zaangażowane do innych prac i w wolnym czasie marzą o odpoczynku a nie czuwaniu nad zdrowiem i dobrym samopoczuciem dzieci….

Inna mama

Problem mogłaby pomóc rozwiązać inna mama, która zaopiekuje się naszymi dziećmi w zamian za to samo, gdy sama będzie chciała wyjść z dziećmi. Opcja idealna?

Rozwiązanie to ma wiele zalet, niestety w przypadku małych dzieci bywa trudne – opieka nad większą gromadką, w której znajduje się niemowlę innej mamy może być wielkim wyzwaniem. Dobrze, można przeczekać najbardziej newralgiczny okres, by wybrać się na randkę z mężem, gdy dzieci będą większe…

Przecież im starsze dzieci, tym jest teoretycznie prościej.  Pułapki? Niestety nie kończą się na etapie przedszkolnym, kiedy dzieci sporo chorują. A zgodnie z Prawami Murphy’ego zdarza się to szczególnie często, gdy zmęczeni rodzice w końcu zamierzają sami wyjść z domu, wtedy maluch dostaje wysokiej temperatury czy strasznie boli go brzuszek….

Pozostaje poczekać aż dzieci dorosną i będą mogły zostać same w domu. A może wcale nie jest tak źle? Jak to wygląda u Was?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. MM MM

    Super pomysł z inną mamą, my czasem tak robimy. Dzieci są w podobnym wieku i styl wychowania taki sam. Nasi dziadkowie mieszkają daleko.

  2. Marta Marta

    My mamy taki sam problem. Wychodzimy razem niezwykle rzadko, mało czasu poświęcamy na wspólne bycie razem. Mamy dwie babcie, jedna jest lekarzem, druga nauczycielką. Babcia lekarz znajduje czas, żeby chociaż raz w tygodniu wpaść nawet na 40 minut, a babcia nauczycielka ma dwa miesiące wakacji i ma gdzieś wnuczki. Jeżeli chodzi o krótkie wyjścia to najlepiej sprawdza się babcia lekarz i jej siostra, a moja chrzestna. Ważne jest, żeby robić cokolwiek wspólnie. Dzisiaj sprzątaliśmy klasę starszej córki w szkole, poszło nam dość zgrabnie. Boli mnie to, że w innych rodzinach można normalnie pracować, a ja muszę siedzieć w domu bo nie ma mi kto odebrać dzieci ze szkoły i przedszkola, które są czynne do 16.00. Nie mogę wymagać od ciotki z rozrusznikiem serca codziennej opieki nad dziećmi. Jestem po prostu w czarnej d…e. Jak żyć?

    • ja ja

      Babcia nauczycielka ma serdecznie dość dzieciarów w roku szkolnym -ciężko to zrozumieć? Poza tym dziadkowie nie mają żadnego obowiązku opiekować się wnuczętami na emeryturze -raz kiedyś okay , ale dzień w dzień? Swoje dzieci już wychowali -teraz chcą odpocząć. A przedszkola są otwarte od 6 do 16 więc spokojnie można pracę znaleźć – w szkołach działają świetlice otwarte do godzin popołudniowych. Ehh dzisiejszy rodzicie-postawa roszczeniowa. To są wasze dzieci i to wy musicie je wychować. Nie dziadkowie , nie szkoła tylko wy. Gadanina ,że jest trudno? Kiedyś nie było pampersów , zupek gotowych przetartych dostępu do żłobków , przedszkoli czy klubów malucha a rodzice pracowali i jeszcze dzieci ..

  3. Aurelia Aurelia

    Trafny artykuł . Niestety sama prawda opieka droga a dziadkowie mimo młodego wieku i możliwości maja inne priorytety w życiu . Niestety

  4. Aleksandra Aleksandra

    Randki wiadomo-powinny byc we dwoje I nam tez sie raczej nie zdarzaja. Jednak nie widze powodu dla ktorego mialabym nie zabierac dzieci na imprezy do znajomych. Ja z rodzicami chodzilam I moje dzieci tez z nami chodza. Wiadomo, jest to upierdliwe I lepiej by bylo zostawic u dziadkow, ale wole zabrac dzieci niz kolejny weekend siedziec w domu.

  5. Katarzyna Katarzyna

    Od 4 lat nigdzie nie byliśmy sami. Staramy się tak organizować czas żeby dało się go spędzić możliwie podobnie do tak jak byśmy chcieli , tyle że z udziałem dzieci. Do kina chodzimy. Oczywiscie na bajki

  6. Klaudia Klaudia

    Tak są babcie które mają inne „priorytety niż wnuki ale dzieci są dobrymi obserwatorami i wszystko widzą ale są i takie które chętnie zostaną z wnukami bo rozumieją że młodość też ma swoje prawa i każdy był kiedyś młody jak babcie czy dziadkowie, dlatego moja mama to rozumie i chętnie zostaje z wnukami :)))

  7. Sylwia Sylwia

    Też niemam z kim zostawić do urzędu, banku na pocztę wszędzie jeżdżę z dziećmi a jazdy na prawko miałam tylko w ndz gdy mąż był w domu. A na 2 egzaminy musiał urlop wypisać bo niemamy z kim dzieci zostawić.
    Nie wychodzimy do kina
    Nie wychdzimy na randki
    Nie wychodzimy N I G D Z I E sami
    Wszędzie jezdzimy z dziećmi cóż zrobić?

  8. Iga Iga

    Randki….ta a co z samotnie wychowujacymi … I brakiem możliwości zostawienia dziecka choć przez chwilkę

  9. Ania Ania

    Skąd ja to znam…I tak siedzimy z dziećmi w domu już lata… romantyczne początki pozostały wspomnieniem. Pozostaje jedynie czekać…na wolność

  10. Krysia Krysia

    Takie są dzisiejsze realia.. jesteś matka Twoje dzieci Ty się nimi zajmi :( u nas tez można pomarzyć o czymkolwiek syn starszy ma 7lat młodszy syn 5lat będzie miał.. o wyjściu gdziekolwiek można zapomnieć.

  11. Magdalena Magdalena

    Super artykuł…

  12. Gosia Gosia

    To samo, mąż za granicą pracuje, moja mama pracuje, teściowa chora na sm, teść szkoda gadać. Trzeba jakoś sobie radzić

  13. ja ja

    Tak widzę tu wszyscy jojczycie, że nie ma z kim dziecka zostawić , że dawno sami nie byliście , ze dziadkowie nie chcą się zająć wnuczętami ( to nie jest ich obowiązkiem -dzieci już odchowali !) -to po co Wam te dzieci skoro to taki wielki problem ? Trzeba było myśleć wcześniej zanim się dzieci robiło …Nie to nie jest hejt, ale prawdą – piszę to co większość myśli a nie powie słysząc takie jojczenie rodziców

  14. Marcin Marcin

    Trzeba walczyć. O małżeństwo trzeba dbać. Obserwuje wokoło ile jest rozwodów, rozbitych rodzin. Tam dzieci cierpią. Rodzice są najważniejsi!!!

Zobacz również