Złoty środek- felieton na nowy początek

Początek roku to zwykle czas podsumowań, bilansów i postanowień. Każdego roku kalendarz oznajmia nam, że oto przed nami ponownie pojawia się szansa, aby wszystko zacząć od nowa. Część z nas już dawno przestała wierzyć w postanowienia noworoczne, część jak co roku ustala plan odchudzania, który weźmie w łeb przy pierwszej rodzinnej imprezie. Tak to już bywa. Nasze ambitne plany zazwyczaj kończą jako lista postanowień na kolejny rok. To frustrujące zdać sobie sprawę z faktu, iż co roku nasza lista wygląda tak samo. Dlaczego zdecydowana większość z nas nie potrafi wypełnić swoich postanowień? Pokuszę się o diagnozę: zbyt wiele od siebie wymagamy!

W nadchodzącym roku schudnę 20 kilogramów

nowy rokZnowu? Jeśli jesteś statystyczną Polką, zarzucisz dietę po utracie kilku zaplanowanych do odstrzału kilogramów. Zapał skończy się, gdy zdasz sobie sprawę z faktu, że do celu dalej niż bliżej, a słodkie i smakowite życie jest na wyciągnięcie ręki. A gdyby tak zacząć inaczej? Gdyby zaplanować utratę pięciu? Ten cel osiągnęłabyś stosunkowo szybko, a radość z małego sukcesu byłby doskonałą motywacją do stawiania kolejnych małych celów, które faktycznie jesteś w stanie osiągnąć. Zrzucając pięć z zaplanowanych dwudziestu, nie zobaczysz takiego efektu, jak zrzucając  pięć z pięciu. Małe kroczki są znacznie skuteczniejsze, niż wielkie plany.

… będę perfekcyjną panią domu

Z całą pewnością! Zwłaszcza, jeśli w zeszłym roku nie szło ci w tym zakresie specjalnie dobrze. Jeżeli na ogół potrzebujesz GPSa, żeby odnaleźć coś w kuchennych szafkach, a twoja regularność w prasowaniu prowadzi do powstawania bawełnianych Mont Everestów, szanse masz raczej niewielkie. Jest jeszcze jedna sprawa – kobiety, które stosują wszystkie rady PPD, mają mieszkania lub domy wyglądające tak czysto i schludnie jak to z telewizyjnego szoł, na ogół borykają się z pedantyzmem. W gruncie rzeczy nie ma czego zazdrościć. A wracając do postanowienia: LEPSZĄ, nie perfekcyjną. Jeśli uda ci się zaplanować i wprowadzić (na stałe, nie na tydzień) choć jedną pozytywną zmianę w funkcjonowaniu twojego domu, będzie to już zagrzewający do dalszej walki sukces.

…będę idealną matką

Plan z góry skazany na klęskę. Wbrew temu, co można wyczytać w niektórych komentarzach i na forach, idealnych matek nie ma. Oczywiście istnieją takie, które wierzą, że nimi są, ale nie polecam zasilać tego grona. A teraz serio, możesz a nawet powinnaś dążyć do poprawy błędów, nawyków, wszystkiego, co uważasz za niekorzystne, nie sil się jednak na dążenie do ideału. Jaka miałaby być idealna matka? Bezgranicznie cierpliwa, zawsze uśmiechnięta, spokojna, zawsze obecna, zawsze mająca czas. Czy znasz kogoś takiego? Nie. My, matki jesteśmy ludźmi i nic co ludzkie nie jest nam obce. Gniew, zmęczenie, smutek to uczucia, które nie omijają nas szerokim łukiem, tylko dlatego, że zostałyśmy matkami.  To, że czasem z powodu gniewu, zmęczenia lub smutku powinie ci się noga, nie znaczy, że jesteś do niczego. Daj sobie prawo do popełniania błędów!  A może korci cię, aby zdać się na fachowców? Chcesz od nowego roku NAPRAWDĘ przeczytać wszystkie poradniki, które kupiłaś będąc w ciąży? Proszę bardzo, pamiętaj tylko o jednym: dziecko to nie przepis na skomplikowaną potrawę. Rady które przeczytasz przesiej przez sito. Sama wiesz najlepiej co jesteś w stanie wprowadzić, a co nigdy ci się nie uda. Dopasuj książkowe porady do swojego życia nie życie do książki.

Złoty środek

Jesteśmy zbyt ambitni i nastawieni na sukces. Chcemy wyglądać jak modelki, wychowywać dzieci zgodnie z trendami, jeść i ubierać się  jak gwiazdy szklanego ekranu, robić zawrotną karierę zawodową. Najlepiej wszystko razem. A gdyby tak spuścić nieco z tonu? Gdyby tak pogodzić się z własnym „średniactwem”? Przecież tylko nieliczni przedstawiciele naszego gatunku są w stanie połączyć kilka (bo nie wszystkie) z wymienionych pozycji. Dlaczego każdego roku wyznaczamy sobie wciąż te same niezdobyte szczyty, skoro w głębi duszy wiemy, że żadni z nas himalaiści?

W nowym roku życzę sobie i Wam, abyśmy znaleźli złoty środek pomiędzy naszymi ambicjami a możliwościami. Abyśmy wszyscy nabrali dystansu do siebie i pokory wobec rzeczy, na które nie mamy wpływu. Wreszcie, abyśmy zdobywanie szczytów rozpoczęli od pagórków za domem, nie ośmiotysięczników. Lepiej powoli i konsekwentnie piać się w górę, niż znów spektakularnie spaść na tyłek.
Powodzenia :)

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Żaneta, matka Heleny. Zadeklarowana przeciwniczka klapsów, nocnikowego terroru i hodowli geniuszy. Stara się wychować dziecko na jednostkę szczęśliwą, niekoniecznie wybitną. Od dwóch lat - spełniona i szczęśliwa kura domowa . Z "nudów i bezczynności" wymyśliła sobie zajęcie: blog. Wierzy, że bez poczucia humoru nie da się wychować dzieciaka "na ludzi". Stara się do misji, którą jest macierzyństwo, podejść z dystansem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Marta Marta

    Dziękuję, tego samego życzę. W tym roku chciałabym tylko, aby nie było więcej przykrych niespodzianek…