Złość u dziecka – jak sobie z nią radzić?

Złość u dziecka martwi rodziców, przeraża i wymusza stanowcze reakcje. Jednak czy powinniśmy się jej bać? Co tak naprawdę przekazuje nam dziecko, które traci panowanie nad sobą?

Złość u dziecka to jedna z tych emocji, której jako rodzice nie lubimy.

Dlaczego?

Bo  sami mamy z nią problem.  Stajemy w jej obliczu i często przegrywamy. Mimo upływu lat, miewamy kłopot z kontrolowanym wyrażaniem negatywnych emocji. Obawiamy się sytuacji, kiedy bierze nad nami górę, przyćmiewając umysł i utrudniając logiczne myślenie. Wiemy, że złość jest złym doradcą, dlatego mierzymy się również z obawami dotyczącymi przyszłości złoszczącego się dziecka. Przypisujemy naturalnym napadom złości u małych dzieci większą wagę niż należałoby.

Przerażają nas epizody, gdy dziecko pod wpływem ogarniającej złości traci kontrolę nad swoim ciała. Wpada w szał, uderza rękami, kopie, krzyczy i robi się czerwone na twarzy. Wszystko po to, by po kilkunastu minutach nagły przypływ emocji równie szybko minął i nie pozostawił po sobie cienia wcześniejszego wybuchu.

Dziecko po napadzie złości wydaje się być zdezorientowane, nieco zawstydzone, zmęczone – nie rozumie, co się wydarzyło i chce szybko o tym zapomnieć. Gorzej z rodzicem, który często przez dłuższy czas stara się uporać z tym, czego był świadkiem… Trapią go myśli – czy to normalne, czy naprawdę dziecko nie może zachowywać się inaczej, dlaczego ja mam z tym tak duży problem i w końcu –  jak sobie radzić ze złością u dziecka?

Złość to reakcja na zagrożenie

Złość, podobnie jak strach, to reakcja na zagrożenie. To odpowiedź ciała na niebezpieczeństwo, motywuje do działania w odróżnieniu od strachu, który podsuwa na myśl ucieczkę. Gniew powoduje napływ adrenaliny i w niektórych sytuacjach wzbudza agresję.

Ważna informacja jest taka, że nie da się w 100% stłumić gniewu. Próby opanowania tego uczucia, wymazania go już na wstępie są skazane na porażkę. O ile bowiem zewnętrznie możesz nie okazywać tego uczucia, to niewypowiedziany gniew szybko odwróci się przeciwko Tobie – dosłownie. U dzieci ukrywana złość często objawia się w tikach nerwowych, obgryzaniu paznokci, moczeniu, koszmarach sennych, depresji.

Dlaczego dzieci się złoszczą?

Małe dzieci nie potrafią jeszcze w kontrolowany, akceptowany społecznie sposób wyrażać złości. Często zanim pomyślą, reakcja już się pojawia i zazwyczaj jest gwałtowna.

Złość to często konsekwencja niezaspokojonych podstawowych potrzeb – głodu, zmęczenia, znudzenia. Uczucie to pojawia się również wtedy, kiedy dziecko czuje się zagrożone, przeżyło niepowodzenie, czuje wstyd i upokorzenie, ma poczucie niesprawiedliwości, zmaga się ze zranionymi uczuciami.

złość u dziecka

Im dziecko starsze, tym lista powodów do odczuwania złości wydłuża się….

Jak pomóc dziecku, gdy się złości?

Bądź gotowa na wybuch złości w najmniej odpowiednim momencie

Dziecko zazwyczaj wpada w złość w najgorszym możliwym momencie –  gdy się gdzieś się spieszysz, gdy przebywasz w miejscu publicznym, w którym bardzo zależy Ci na dobrym zachowaniu i spokoju, gdy jesteś zdenerwowana. Dlatego nagły wybuch emocji u malucha jest dla rodziców szczególnie trudny, bo zaskakuje i utrudnia dobrą reakcję.

Staje się ogromnym sprawdzianem cierpliwości, spokoju i również…swego rodzaju testem. Jeśli uda Ci się wyjść z niego zwycięsko i zachować spokój, pokażesz maluchowi, w jaki sposób panować nad emocjami i jak kontrolować własne zachowanie, gdy czujesz, że zaraz wybuchniesz… I o to chodzi, to szalenie ważna lekcja!

Przeczytaj: 7 ważnych zasad, jak sobie radzić z fochami u dzieci

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Kasia Kasia

    Bardzo dobrze napisany artykul brawo

  2. Katarzyna Katarzyna

    u mojej najmłodszej trzy latki właśnie się to zaczyna , i mimo że mi wstyd przy ludziach to jednak daję się jej wyzłościć, bo im wiecej reaguję tym gorzej, jak kończy to kucam i jej tłumaczę dlaczego nie zareagowałam .

  3. t.vik t.vik

    Dawno temu, kiedy mój syn był mały (teraz jest dorosły), też mieliśmy ten problem, ale dość szybko sobie z tym poradziliśmy. Przy ataku histerii po prostu brałem syna na ręce i tak obejmowałem, żeby nie mógł ruszyć ręką, ani nogą, żeby nie uszkodził mnie, ani siebie, ani czegoś w pobliżu. Fakt, że to męczące dla ojca, ale też dla dziecka, a im szybciej dziecko się zmęczy, tym szybciej mija niekontrolowana złość. Każda następna akcja tego typu jest już krótsza, bo dziecko z tego wyciąga wnioski, że po prostu histeryzować się nie opłaca.

    Coś w zamian.
    Wszystko, co chcemy u dziecka wykorzenić, musimy zastąpić czymś innym. I w artykule przeczytałem, że w trakcie takiej akcji nie można rozmawiać o emocjach. To niekoniecznie jest prawda. Po takim przymusowym przytrzymaniu, a nawet w jego trakcie, jak najbardziej można mówić nawet o emocjach, ale spokojnie. Zwykle u nas taka akcja trwała mniej, więcej od pięciu do piętnastu minut. No i po „akcji”, a raczej po jej pierwszej części, koniecznie musi nastąpić druga jej część, czyli rozmowa. Nawet jeśli dziecko jest zmęczone – wtedy rozmowa musi być bardzo łagodna i oszczędna w słowa, żeby dziecka nie męczyć jeszcze bardziej, a zostawić temat na później, kiedy będzie wypoczęte.
    Przytrzymanie i rozmowa. Bardzo skuteczna metoda w naszym przypadku. Może warto spróbować?