Żłobki i przedszkola 24H

Mamy sklepy działające 24H na dobę, nienormowany tryb pracy, miasta oświetlone przez całą dobę, kawiarnie i restauracje, w których możemy zjeść niemal o każdej godzinie. Świat wymaga od nas mobilności, dyspozycyjności, otwartości na ciągły rozwój. Ostatnią obelgą dla własnego samorozwoju jest stanie w miejscu. Mamy nie tyle, co iść i się nie zatrzymywać, ale biec. Podróżować, wyjeżdżać za lepszym życiem, nie oglądać się za siebie. Rodzina? Najbliżsi? Przecież jest internet, komunikatory. Nie trzeba spotykać się twarzą w twarz. A dziecko? Dziecko jakoś się wychowa. Że trzeba znaleźć czas dla dziecka? To też się da załatwić.

Wychodząc naprzeciw współczesnym wymaganiom, w dużych miastach powstają żłobki i przedszkola otwarte 24h na dobę.

Przechowania czy hotel a może dom dziecka?

522464_10151453471076112_286296898_nŻłobki czy przedszkola całodobowe to nie jest nowy pomysł. Funkcjonował on już w PRL-u. Motywy były proste. Dzięki tak zwanym żłobkom tygodniowym, sezonowym żłobkom wiejskim oraz żłobkom dwuzmianowym umożliwiano kobietom pracę na zmiany.

Podobne placówki funkcjonują na zachodzie. Często jednak właściciele zastrzegają, że ze żłobka nocą można korzystać dwa razy w miesiącu lub kilka razy w roku.  I w takiej formie w ramach atrakcji: wydaje się, że spanie w przedszkolu może być dla dziecka ciekawym doświadczeniem. Zwłaszcza jeśli sam maluch chce z kolegami zostać na noc w przedszkolu.

W Poznaniu przykładowo funkcjonuje żłobek całodobowy, w którym dziecko może przebywać 10 godzin na dobę. Wszystko po to, by poprzez zbyt długie przebywanie dziecka w placówce, nie ucierpiał jego rozwój. Jednak czy malutkie dziecko, które pozostaje w żłobku przez 10 godzin na pewno otrzymuje to, czego potrzebuje?

Opcja dla karierowicza?

Gdy rodzic robiący karierę nie chce rezygnować z marzeń, perspektywa zostawienia dziecka na noc w przedszkolu lub w żłobku wydaje się kusząca. To wiele ułatwia. Nie trzeba spieszyć się i obawiać, że kolacja biznesowa się przeciągnie.

Przedszkole otwarte 24h na dobę to również dobry pomysł dla rodziców, którzy chcą wyjść wieczorem na kolację czy imprezę. Jeśli nie ma w pobliżu babci, a w zanadrzu opiekunki, prywatna placówka rozwiąże problem. Proste? Proste!

Jednak wydaje się, że przedszkola czynne całą dobę powstały dla osób pracujących na zmiany (na przykład na zmianę nocną). O ile dziecko w takim przedszkolu przebywa nocą, a w dzień, gdy rodzic jest w domu, może cieszyć się bliskością mamy czy taty, takie rozwiązanie, choć nie idealne, można uznać za konieczność i je zaakceptować. Szczególnie dla tych rodziców, którzy nie mają możliwości pozostawienia dziecka gdzie indziej: u babci, siostry czy sąsiadki i którzy z przyczyn obiektywnych nie mogą zmienić pracy.

Indywidualne podejście

Wyobraźmy sobie maluchy, które muszą iść spać w przedszkolu. O ile jednorazowe czy sporadycznie powtarzająca się sytuacja pewnie nie będzie miała negatywnego wpływu na rozwój dziecka, o tyle, jeśli wejdzie „w nawyk”, może odebrać maluchowi coś bardzo ważnego: możliwość osobistego kontaktu z najważniejszym opiekunem.

W przedszkolu, w którym maluchem opiekują się różne osoby, a w jednym pomieszczeniu przebywa więcej maluszków, trudno liczyć na indywidualne traktowanie. Poza tym dzieci w wieku trzech lat, nie mówiąc o młodszych, potrzebują czasu w domu, spokojnej regeneracji czy aktywnych wygłupów z bliskimi osobami, z dala od konieczności rywalizacji o uwagę, z jaką ma do czynienia w przedszkolu. Opieka instytucjonalna nie zastąpi czasu z rodzicem.

Brak przewidywalności

Traktowanie dziecka jak obciążenia, którego trzeba się pozbyć, oddać do przechowalni jest bardzo smutne. Zwłaszcza jeśli przyczyną jest chęć robienia kariery, mimo wszystko, na przekór osobistej sytuacji rodzinnej. Trudno usprawiedliwiać takie sytuacje zapracowaniem rodziców. Każdy maluch zasługuje na to, by spędzić z rodzicem kilka godzin, by odpocząć w domu, by mieć pewność, że po żłobku czy przedszkolu przyjedzie do własnego domu i łóżka. Dlatego oddawanie dziecka na kilkanaście godzin na dobę do przedszkola, a zwłaszcza żłobka trudno w jakikolwiek sposób usprawiedliwiać.

Robiący karierę rodzic powinien pomyśleć o niani. Ta ma szansę zastąpić rodzica. To lepsze rozwiązanie niż przedszkola czynne 24 godziny na dobę.

Co na to psychologowie?

Badania psychologów Spitza, Bowlby’ego i Schore’a pogrążają wizję żłobków całodobowych. Wskazują, że układ odpornościowy dziecka przestaje funkcjonować na skutek odseparowania od matki.Podkreślają, że pozostawianie w takich miejscach zwłaszcza kilkutygodniowych dzieci ma bardzo negatywny wpływ na ich rozwój. W niektórych z nich, co jest naprawdę przerażające, po uiszczeniu dodatkowej opłaty, niemowlęta są dotykane, żeby nie straciły tak zwanej funkcji przywierania, skupiania wzroku na ludzkiej twarzy i innych zdrowych odruchów.

Zwróćmy uwagę, że negatywne oceny koncentrują się głównie na pozostawianiu dzieci w żłobkach. Oddanie dziecka powyżej trzeciego roku życia do przedszkola sporadycznie na noc, zbiera różne komentarze. Jedni takie postępowanie kategorycznie potępiają, inni odczarowują. Niektórzy psychologowie wskazują, że skorzystanie z tej możliwości od czasu do czasu nie powinno wywoływać wyrzutów sumienia.

A Wy jak sądzicie? Przedszkola i żłobki czynne 24h na dobę to dobry pomysł?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Wioleta Wioleta

    Myślę, że wszystko w granicach rozsądku. Czasem rzeczywiście przydała by się możliwość pozostawiania dziecka pod opieką placówki po godzinie 16. Sama nie raz stałam z problemem co zrobić z dzieckiem w razie „W”. Niestety nie mam możliwości pozostawienia go z kimkolwiek, dlatego uważam, że inicjatywa jest dobra. Daje możliwość pójść mamie do pracy na 2 czy 3 zmianę i nie mam na myśli tutaj mam robiących karierę ponad wszystko ale o takich, które do pracy pójść muszą ze względów finansowych a na nianię niestety nie każdego stać.

    • kasia kasia

      Przeczytaj co na to psychologowie jeszcze raz, bo widać że artykuł cie zainteresował ale tylko w połowie.

  2. xxx xxx

    Bardzo dobry pomysł, zwłaszcza dla rodziców pracujących na zmiany. Mam nadzieję, że go nie nadużywają…bo jeśli tak to potraktować, to masakra.

  3. Dorka Dorka

    No i bardzo dobrze że jest taki pomysł, jeszcze lepiej jak go ktoś zrealizuje bo w tych czasach matkà jest naprawdę ciężko.Kiedyś rodzice szli do pracy a dzieci goniły z kluczem na szyji ale było bezpieczniej niż teraz. jak mam być dyspozycyjna w pracy jeżeli nie mam z kim dziecka zostawić?? Teraz czasy sà nie dla rodzin z dzieckiem, najłatwiej jest być wiecznym singlem. Nie każdy ma do dyspozycji babcie czy dziadka z ròżnych powodòw, to kiedy i jak ta matka ma iść do pracy?? Opiekunki zazwyczaj zà drogie nie na kieszeń przeciętnej rodziny. Jeżeli takie całodobowe przedszkole miałoby naprawdę wyszkolony personel ( nie babska ktòre sà tam bo muszà i krzywdzà dzieci) i przyzwoity cennik to skorzystałabym na pewno!!

    • Dorota Dorota

      Uważam podobnie. Pomysł świetny. Istnieje tylko ryzyko dla patologii…jednak ta znajdzie swoją niszę chyba wszędzie.

    • kasia kasia

      Od tego są nie tylko babcie i dziadkowie, ale niańki, sąsiedzi, koleżanki, ciocie ,wujkowie, dużo by wymieniać, ale jak ktoś chodzi wciąż z głową w chmurach i pała miłością własna to potem szuka alternatywy w niezależnych placówkach, gdzie nie trzeba się prosić drugiego człowieka o pomoc. I te czasy właśnie są takie bo ty i inni tacy są., ale nie wszyscy na szczęście. Z reszta najlepiej to zrzucić winę na czasy. Po za tym statystyki mówią, że teraz jest bezpieczniej niż w latach 80-90 było więcej pedofilów i wypadków. Moje dziecko ma 6 lat i wypuszczam je przed blok, choć inni patrzą na to krzywo i ze strachem, ale ja mam swój mózg i nie dam sie zastraszyć, do sklepu po chleb tez już poszło. Taka prawda.

  4. Marta Marta

    sory, ale to co czytam przyprawia mnie o gęsią skórkę… rozumiem kwestię zarabiania pieniędzy, od tego nie uciekniemy, ale czy na prawdę kobieta nie może znaleźć pracy na 1 zmianę, albo chociaż wymiennie z mężem? czy nie można zaznaczyć u pracodawcy że się jest niedyspozycyjnym? praca to źródło dochodów, a dziecko – to część matki, to członek rodziny, najważniejsze co w życiu mamy. Jeśli ktoś uważa, że kolacja służbowa, czy wyjście do kina warte jest zostawiania dziecka pod opieką obcych ludzi przez prawie cały dzień, to po co sprawiać sobie dzieci? przecież one nie są obowiązkiem! nikt nie będzie nikogo karcił za brak dzieci w rodzinie! no chyba, że ktoś obawia się, że na starość zostanie zupełnie sam, bo praca i koledzy nie są na całe życie.
    Po to dziecko ma mieć dwójkę rodziców (opiekunów) aby wspólnie się nim opiekowali i wychowywali je. To jest gadżet – dzisiaj modny, a jutro jak mi się znudzi to schowam do szafy.
    Mam dwójkę dzieci, nie mam nikogo do pomocy (żadnej babci), prowadzę dom, wychowuję dzieci i do tego pracuję w domu – wszystko da się połączyć, ale to wymaga poświęceń zwłaszcza ze strony matki, która jest odpowiedzialna za ciepło i miłość jakie przekazuje swoim pociechom. Czego nauczymy swoje dzieci zamykając je w żłobku do wieczora? Jak myślicie co dziecko o Was pomyśli kiedy to zrozumie? będzie dumne z mamy, że robiła karierę? Nie sądzę!

    • aga aga

      Niestety nie każda mama ma wyrozumiałego szefa i nie każda mama ma możliwość pracy na jedną zmianę, szczególnie w małych miastach, gdzie ilość miejsc pracy i tak jest niewielka. Pani się udało ale nie każdy idzie do pracy bo biega za pieniędzmi, rozumiem i sama jestem zdania że pogoń za pieniądzem to przesada w naszych czasach, ale niekiedy sytuacja zmusza do podjęcia takiej pracy jaka jest osiągalna czy nam się to podoba czy nie. I kocham swoją córeczkę nad wszystko, chciałabym spędzać z nią całe dnie, ale jeść też muszę mieć za co jej dać.

    • Joanna J Joanna J

      dla większości mam to jest dobrze, jak znajdzie jakąkolwiek pracę…Na pewno każda wolałaby od 8 do 16 ale cóż…Ja pracuję zmianowo. do 22. I jedna nocka w tygodniu. Mąż pracuje do 14-16 i jest babcia, więc ja jestem w komfortowej sytuacji. No i ma jednak sporo wolnego. Ale nie każdy może…

    • Aniula Aniula

      Widzę, że niektórzy żyją w idealnym świecie nie mając pojęcia o rzeczywistości…”każde dziecko ma dwoje rodziców”…tak, biologicznych owszem, faktycznych – no niestety nie każde! Praca w domu tak? No świetnie, że niektórzy taką mają. A jak np. kasjerka, pracująca w markecie często pewnie do 21.00 ma ją wykonywać z domu???? Zanim się coś napisze warto się zastanowić i spojrzeć trochę szerzej niż przez pryzmat swoich 4 ścian i dalej niż czubek własnego nosa….

  5. magnesik magnesik

    Myślę, że to naprawdę ciekawy pomysł, wybawienie dla rodziców pracujących na zmianę. Żałuję, że u nas w mieście takich nie ma.

  6. aga aga

    Ja również uważam że jakkolwiek by to nie brzmiało to dobry pomysł, nie oszukujmy się, że zawodów, w których pracuje się od 8 do 16 jest mniej. Ja sama jestem mamą, która musiała wrócić do pracy niestety na 2 zmiany i bardzo często problem, gdzie posłać maluszka po godzinie 16?

  7. Joanna J Joanna J

    k Mam mieszane uczucia…Dla przedszkolaka, sporadycznie, bo np rodzice pracują na zmiany, do późna itp.Ale raczej nie na 24 h. No i do żłobka…to na pewno nie wpływa pozytywnie na rozwój takiego malucha.

Zobacz również