„Żegnamy Matkę Polkę – odkłamywanie macierzyństwa” Kongres Kobiet 2012

Kongres Kobiet powstał w czerwcu 2009 roku, jako ruch społeczny, aktywizujący kobiety w Polsce społecznie i politycznie, w 20. rocznicę politycznej i ekonomicznej transformacji w Polsce. Miał na celu podkreślenie ogromnego udziału kobiet w przemianach społeczno-gospodarczych, podkreślenie ich roli w budowaniu no­woczesnej Polski oraz diagnozę ich obecnej sytuacji i nakreślenie kierunków zmian.

Obecnie Kongres Kobiet jest społeczną inicjatywą zrzeszającą osoby indywidualne, organizacje pozarządowe, przedstawicielki biznesu, polityki, świata nauki, sztuki, dziennikarstwa, związków zawodowych, związków pracodawców oraz wiele innych. Kongres skupia kobiety z całej Polski, o różnych poglądach, wywodzące się z różnych środowisk. Nie jest związany z żadną instytucją ani z żadną partią polityczną.

Już w piątek, 14 września, rozpoczyna się IV Kongres Kobiet. Program znajdziecie tutaj. Postanowiliśmy się skontaktować z opiekunkami jednego z panelu „Żegnamy Matkę Polkę: odkłamywanie macierzyństwa” i zadać kilka pytań. Na nasze pytania odpowiadają opiekunki panelu Agnieszka Graff i Elżbieta Korolczuk.

Sosrodzice.pl: Matka Polka, ekomama czy może biznes mama? Kogo żegnamy, a kogo witamy?

Żegnamy Matkę Polkę jako mit i stereotyp, który nakazywał kobietom przejęcie odpowiedzialności nie tylko za całość pracy związanej z urodzeniem i wychowaniem dziecka, ale też za dobrostan rodziny czy narodu.

Witamy nie ekomamę czy biznes mamę, tylko myślenie o opiece (nie tylko nad własnymi dziećmi zresztą, chodzi też o opiekę zastępczą i o szerszy problem opieki nad osobami zależnymi),  jako czymś, co ma wartość, co jest nam wszystkim potrzebne i za co wszyscy – nie tylko mężczyźni i kobiety, ale też państwo – powinni wziąć odpowiedzialność. A to czy rodzice chcą być eko czy też pracują w biznesie, ma w gruncie rzeczy najmniejsze znaczenie.

 Z jakimi kłamstwami musi się liczyć współczesna kobieta?

Można długo je wymieniać:
że jeśli nie ma dzieci to nie jest w pełni kobietą,
że jeśli ma dzieci to nie jest w pełni wartościową pracownicą i obywatelką,
że jeśli karmi dziecko piersią za krótko to robi mu krzywdę,
że jeśli karmi dziecko piersią za długo to robi mu krzywdę,
a jeśli karmi butelką to w ogóle jest potworem,
że dla dziecka będzie najlepiej, jeśli zostanie w domu na długie lata rezygnując z własnych aspiracji
że powinna się nim zajmować sama, bo mężczyźni się nie nadają do opieki nad dziećmi, więc tata może najwyżej „pomagać”,

że jeśli nie stać jej na kosztowne i czasochłonne zabiegi wychowawcze to jest złą matka i nie powinna mieć dzieci,
że posiadanie dzieci to sprawa indywidualna i dobra matka nie będzie zawracać innym głowy, a już na pewno nie będzie żądać wsparcia państwa…

Jakie tematy będą podejmowane na panelu?

Wszystkie powyższe – czym/kim jest Matka Polka? Jak była i jest wykorzystywana politycznie? Z jakimi mitami na temat macierzyństwa i kobiecości zmagają się współczesne Polki? Jakie są doświadczenia kobiet, które mają dzieci i tych, które ich nie mają? I co możemy z tym zrobić?

Można powiedzieć, że mamy dwa główne tematy. Po pierwsze chcemy omówić społeczny obraz macierzyństwa – idealizacja, ideologizacja, neoliberalne i tradycyjne wzorce. O tym, dlaczego „Matka Polka” odchodzi – dlaczego ten mit zbankrutował jako wzorzec dla polskich kobiet – opowie Elżbieta, która jest redaktorką nowej antologii na ten temat społecznych realiów i mitów o macierzyństwie.

I drugi ważny dla głos: Joanny  Woźniczko-Czeczott  – autorki głośnej książki „Macierzyństwo non fiction. Relacja z przewrotu domowego”, która wyśmiewa obecny dyskurs medialny idealizujący macierzyństwo. Drugi temat to: macierzyństwo a status społeczny – bieda, wykluczenie, konieczność migracji. O tym, jak bieda wpływa na macierzyństwo opowie dr Sylwia Urbańska – adiunktka w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, która współpracuje też z Think Tankiem Feministycznym. Sylwia bada m.in. zarobkową  migrację matek,  analizowała proces stawania się matką na odległość w biografiach polskich migrantek z lat 1989-2009.

Ostatnia będzie mówić Maria Berlińska,Wiceprezeska Mazowieckiej Fundacji Rodzin Zastępczych – opowie o doświadczeniach rodzin zastępczych: ich społecznym napiętnowaniu i ich zmaganiach z instytucjami, które powinny im pomagać.

Naprawdę Panie twierdzą, że może być lepiej? W światowym rankingu zajmujemy 208 pozycję na 228 sklasyfikowanych krajów pod względem ilości urodzonych dzieci na 100 kobiet w wieku od 15 do 49 roku życia. Polska się wyludnia…

Może być lepiej, ale nie będzie bez zmian polityki społecznej państwa. Fakt, że w Szwecji czy Francji rodzi się więcej dzieci nie wynika przecież z tego, że Szwedki czy Francuzi z jakiegoś niezrozumiałego powodu po prostu bardziej lubią dzieci niż Polacy i Polki.

W Polsce wiele osób, które chcą mieć dzieci nie decyduje się na rodzicielstwo ze względu na brak stabilnego zatrudnienia, dostępnego finansowo mieszkania, brak miejsc w żłobkach i przedszkolach, oraz ogromne koszty które wiążą się z wychowaniem dziecka (przykładem jest choćby koszt szkolnej wyprawki, który dziś przekracza często sumę 500 zł na dziecko). Badania socjologiczne pokazują, że wiele osób w Polsce uznaje, że na dziecko w ogóle, czy kolejne dziecko po prostu ich nie stać – i dopóki nie będzie ich stać, dzieci po prostu mieć nie będą.

Jak można pomóc polskim kobietom pogodzić rolę mamy i pracownika?

Niezbędne są żłobki i przedszkola, oraz możliwość regulowania czasu pracy w zależności od potrzeb dziecka i rodzica. Ale podstawą jest włączenie mężczyzn w znacznie większym stopniu niż dziś w rodzicielstwo – 2 tygodnie urlopu ojcowskiego to kropla w morzu potrzeb….

Ze względu na potrzebę podejmowania tematów dotyczących sytuacji kobiet w dzisiejszej Polsce portal sosrodzice.pl dołączył do grupy mediów przyjaznych kongresowi.

Chcielibyśmy Was również zaprosić na panel: „OPIEKA CZY  PRZECHOWALNIA? ŻŁOBKI W REGIONIE. NOWE FORMY OPIEKI NAD DZIEĆMI” (sala Puszkina od godziny 14:30 w piątek 14.09), podczas którego zostanie odczytane wystąpienie przygotowane przez naszą autorkę Julię.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Agnieszka Agnieszka

    Mało się mówi też o tym, jak radzą sobie pracujący na pełny etat rodzice mający np. dwójkę dzieci. Jak organizują sobie dzień, jeśli nie mają do pomocy dziadków, czy rodzeństwa.

    • Dorota Dorota

      Agnieszko, masz rację. Mówi się mało, tym portalem staramy się to zmienić…

      • sosrodzice sosrodzice

        Program Kongresu Kobiet obejmuje też tematy „mam pełnoetatowych”. Zapraszamy do przejrzenia.

  2. ewanka ewanka

    Dziś trzeba wybierać, albo rodzina, albo praca. Jeśli zdecydujesz się na te dwie rzeczy, to tak jak byś nie miał nic. W pogoni za pieniędzmi na utrzymanie, tracisz cenny czas na rodzinę. Jeśli poświęcisz się rodzinie żyjesz w ubóstwie ;-/ Czy to jest normalne życie ??

  3. Paula Paula

    Funkcjonuje chyba coś takiego jak”grupa wykluczenia” na rynku pracy i jest wśród niej kobieta w wieku rozrodczym od 26-35 lat. Tak wnioskuję, bo kiedy tuz przed 30tką próbowałam zmienić pracę, ba znaleźć pracę zgodną z moim doświadczeniem zawodowym, to było o wiele ciężej niż tuż po studiach, mimo, że wówczas nie miałam przecież wielkiego doświadczenia. I to wszystko w Warszawie, w woj. mazowieckiem gdzie podobno najwięcej ofert…No cóż zostałam na lodzie, pozostają zasiłki, wkrótce przyjdzie moje pierwsze dziecko i po 30tce z małym dzieckiem chyba jestem skreślona u pracodawców. Ciężko niektórym żyć i mieć dzieci w tym kraju i jeszcze mieć nadzieję na godne życie, bez długów:(

  4. OlkaG OlkaG

    Ja mam wrażenie, że w tej chwili „gorzej”patrzy się na matkę niepracującą, niż na tę, która pracuje. Mama pracująca to bohaterka, która pięknie godzi samospełnienie i karierę z macierzyństwem, a mama, która musi lub CHCE (bo tak też może być!) zostać w domu to już jest kura domowa, której horyzonty nie wykraczają poza kupki i zupki.
    Tymczasem jesteśmy różne i każda z nas ma prawo wyboru. Dlaczego tak trudno nam to uszanować i zrozumieć?

    • Julia Julia

      OlkoG – z drugiej strony jednak zauważ jakim krzywym okiem patrzy się na te powracające. Jako wyrodne Matki, które nie poświęcają się dla dobra dziecka.
      Ta dysproporcja powoduje, że już same nie wiemy kiedy jesteśmy „te złe”…

      • Ewa Ewa

        Zgadzam się Julio… Właśnie wróciłam do prac i praktycznie na każdym kroku słyszę „A Ty już wróciłaś do pracy??? No przecież Twoja Córka ma dopiero pół roku! I Ty ją tak zostawiłaś?????”
        Taka wyrodna jestem… Szkoda, że nikt z tych osób nie da mi co miesiąc na pieluchy, kaszki, zupki, rachunki i życie…. Nikt nie spojrzy na to, że MUSIAŁAM wracać do pracy byśmy mieli za co żyć,widzą tylko to, że ZOSTAWIŁAM DZIECKO… Ale już tego, że zostawiłam dziecko w najlepszych rękach (mojej mamie), też nie raczą zauważyć…. Mojemu Dziecku nie dzieje się krzywda, że wróciłam do pracy, bo jeden dzień pracuję, a dwa mam wolne np….

      • OlkaG OlkaG

        Nie wiemy kim powinnyśmy być, bo nasze otoczenie próbuje o tym decydować za nas, narzucać nam, co jest dobre dla nas i naszych dzieci. Tymczasem to powinna być wyłącznie nasza decyzja.
        Stajemy się uzależnione od tego, co ktoś o nas myśli i mówi i tym samym zatracamy siebie.
        Tak jak piszesz Julio – tak źle i tak niedobrze… Bo dobrze jest po prostu wtedy, kiedy same o sobie decydujemy i kiedy jesteśmy szczęśliwe. Niestety swoimi wyborami bezustannie narażamy się na ocenianie przez innych…

        • Julia Julia

          Dlatego trzeba ubrać się w twardy pancerz i przeć swoją drogą, nie oglądając się na „życzliwych”. Bo na karuzeli, którą oni nam serwują tylko zawrotu głowy można dostać.
          Ja już nie słyszę, do jakiej pracy i kiedy pójdę. Kilka razy odpowiednio „odpysknęłam” i teraz mam spokój. Ale to łatwe nie było…

  5. las artes las artes

    Serwują nam ideologię „prawdziwej kobiecości”, która jest rzekomo nieuchronnym skutkiem macierzyństwa. Z tego, że kobiety rodzą i kochają dzieci ma wynikać jasno, co nam wolno i co możemy, a raczej czego nie możemy i czego rzekomo nie chcemy w życiu osiągnąć. To szantaż, który podszywa się pod serdeczną troskę. Marzy wam się równość? A pomyślałyście, co stanie się z waszymi dziećmi? Figura złej matki, która wybrała karierę, i wizerunek smutnego dziecka, które za nią rozpaczliwie tęskni – oto kluczowe tropy antyrównościowej retoryki. Używa się ich tak często, bo mają wielką moc. Paraliżującą.

  6. Ewa Ewa

    Moja wnuczka wyszła za mąż za Amerykanina. Rok temu urodziła dziecko. Ojciec rzucił pracę, opiekuje się dzieckiem, wnuczka pracuje, robi karierę. Obserwuję ich na Skype’ie – ojciec znakomicie zajmuje się dzieckiem, świetnie się z nim bawi, lepiej niż matka, maluch go uwielbia. W mojej rodzinie to już drugi przypadek ojca opiekującego się dzieckiem (pierwszy był w Polsce, dziecko już dorasta) – obaj ojcowie bardzo udani.
    A trochę obok tematu: O tym się nigdy nie mówi, ale rodzicom walczącym o pójście dziecka do szkoły w wieku 7 lat chodzi o własną wygodę: o to, żeby dziecko miało o rok dłużej zapewnioną całodniową opiekę z posiłkami. Dziecku, które nie jest opóźnione w rozwoju, robią wielką krzywdę – wiem z własnego doświadczenia (byłam nauczycielką).

Zobacz również