„Zdrowe odżywianie i higiena kobiety ciężarnej” Grażyna Tuchmacher

Lektura tej książki to prawdziwa przyjemność. Treść została tak dobrana, że ma się wrażenie zjadania jej ze smakiem, co w odniesieniu do tematu wydaje się trafioną metaforą. Niestety mimo naprawdę wielu ciekawych informacji, są też takie, które w jakimś sensie mnie niepokoją.

Podręcznik, jakich nie ma

Podstawowa zaleta tej książki to zebranie w jednym miejscu wszystkich niezbędnych informacji o zdrowym odżywianiu kobiet w ciąży. Obok wskazówek dotyczących zapotrzebowania na poszczególne witaminy i minerały w ciąży, znaleźć tu można dane dotyczące sposobów przygotowywania posiłków, wskazówki o środkach ostrożności, jak również ciekawe informacje o przyprawach.

Proste menu

Wiele kobiet w ciąży nie ma ochoty na długie stanie w kuchni i gotowanie skomplikowanych dań, dlatego z wyrazem zadowolenia i ulgi przyjmują możliwość przyrządzania dań szybko i „bezboleśnie”. Tutaj należy się duży plus Autorce, która komponuje naprawdę sporo przepisów, zwracając uwagę na dostępność składników oraz prostotę przyrządzania dań. Receptury będą pomocne zwłaszcza dla tych, którzy nie są doświadczeni w  kuchni i poszukują sprawdzonych, prostych przepisów. Raczej nie polecam ich dla osób, które gotowanie uważają za swoją pasję.

Teraz wątpliwości

Na samym wstępie przyznaję: nie jestem technologiem żywności, dietetykiem, ani osobą, która może konkurować z ekspertami w tej dziedzinie, jednak jak niemal każda mama co nieco czytałam o odżywianiu w ciąży.
Znane są zastrzeżenia, by w ciąży nie jeść serów pleśniowych, jak również serów feta, na których mogą namnażać się bakterie typu listeria, które są niebezpieczne dla płodu. Zapewne większość kobiet mimo jedzenia serów feta, nie wpłynie niekorzystnie tym sposobem na swoje dziecko, jednak zwiększone ryzyko powinno niepokoić. Dlatego nie bardzo rozumiem, dlaczego w książce znajdują się przepisy:

  • Krucha sałata z serem feta (s.82)
  • Surówka z pomidorem i serem feta (s 87)
  • Deska z serami (między innymi jeden z zalecanych gatunków brie) (s. 185)

Ponadto w ciąży nie zaleca się jedzenia ryb wędzonych na zimno. Tymczasem w propozycji przepisów znajdziemy:

  • Jaja z łososiem (4 plastry wędzonego łososia, na zimno) s. 111

Te zastrzeżenia sprawiają, że mam mieszane uczucia co do tej publikacji. Jest bogata w wiele interesujących informacji (zwłaszcza obszerny wstęp merytoryczny zasługuje na uznanie), jednak wskazanie na dość, powiedzmy, kontrowersyjne składniki w przepisach, budzi moje zastrzeżenia.

Dziękujemy wydawnictwu Impuls za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego książki.

Drodzy Czytelnicy, mamy dla Was dwa egzemplarzy książki do wygrania. Napiszcie w komentarzu, jaka potrawa najbardziej smakowała Wam w ciąży. Nagrodzimy dwie najciekawsze odpowiedzi. Konkurs trwa o 20.11 do 27.11.2012 roku. Zwycięzców wyłonimy do 4 grudnia 2012 roku. Możecie pozostawić dowolną ilość komentarzy, pamiętajcie jednak, by podać prawidłowy adres e-mail, który pozwoli nam skontaktować się z Laureatami konkursu.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Malwina Malwina

    Jadłam, niestety, wstyd się przyznać, wyjątkowo dużo fast foodów i te smakowały mi najbardziej…O zgrozo.

  2. Kinia Kinia

    Samodzielnie przygotowana szarlotka…Mniami.

  3. Magdalena Bazarewicz Magdalena Bazarewicz

    Ulubiona potrawa w ciąży…. Mmmmm jak sobie przypomniałam,to naszedł mnie znów smak. Rosół z mnóstwem… marchewki i ogólnie mnóstwem warzyw do tego mięso wołowe z odrobiną tłuszczyku. Pyszne było ! Jadłam codziennie !!! Przez pięć miesięcy na obiady,a na śniadania bułkę z serkiem do smarowania ,szczypiorkiem i kiszonym ogórkiem. Wtedy mogłam to jeść tonami. Jutro zrobię sobie taki rosołek z wołowinką,przypomni mi „stare,dobre” czasy :)

  4. Emilia Kacperska Emilia Kacperska

    najlepsze było najprostsze :) Miałam niesamowicie wielką ochotę na…. (UWAGA!!) cebulę!! A najlepiej jak ją łączyłam z tuńczykiem :P Powstała mega kanapka – pajda chleba, tuńczyk z puszki, cebula i majonez… pychaaa…. ale odkąd urodziłam nie mogę patrzeć na tuńczyka :)

  5. caterina13 caterina13

    W ciąży najbardziej smakowały mi jabłka – musiały być zawsze w domu pod ręką. Co do potraw to uwielbiałam lepić pierogi zarówno z truskawkami, jagodami, jak i ze serem, a potem z mężem się nimi zajadałam :)

  6. Renata191 Renata191

    Witam wszystkie mamy, skoro mowa o odżywianiu, to mam do Was prośbę odnośnie wypełnienia ankiety, która jest mi potrzebna do kontynuowania pracy dyplomowej pt. Analiza odżywiania kobiet w ciąży. http://webankieta.pl/ankiety/woc3c9ekhbfe.
    Ankieta jest anonimowa i zajmuje 10 minut.
    Z góry dziękuje wszystkim tym mamom, które zdecydują się wypełnić niniejszą ankietę.
    Materiały te będą miały wartość jedynie wtedy, gdy wypowiedzi będą szczere i prawdziwe! Za takie właśnie serdecznie dziękuję.

  7. Roksiii Roksiii

    w ciąży smakują mi tylko pierogi i pizza ;-)

  8. Ma_niusia Ma_niusia

    Ja w ciąży jadłam jajka (za którymi poza tym okresem nie przepadam delikatnie mówiąc). Przez bite 5 miesięcy jadłam jajka codziennie i to czasami 5 sztuk dziennie!!! Kanapki z pastą jajeczną. Jajecznicę z różnymi dodatkami. Jajka na twardo. Lane kluski na rosole. Omlety. Całe szczęście, że babci sąsiadka ma własne podwórkowe kurki i zjadałam chyba wszystkie ich jajka! Rodzina się śmiała, że chyba kurczaka urodzę ;-) Jednak moja lekarka uspokoiła mnie, że mój organizm woła o DHA i cośtam jeszcze czego mi przed ciążą już brakowało więc mogę spokojnie jeść :-) A popijałam to zawsze koktajlem ze zsiadłego mleka i jagód lub truskawek.

    PS: Mój Synek uwielbia jajka :-))) A ja od czasu porodu już znowu „normalnie” nie lubię ;-)

  9. monika06 monika06

    całą ciążę zajadałam się zupami wszelkiego rodzaju,
    nie mogłam patrzeć na żadne mięsa,
    ulubioną i tolerowaną potrawą było rissotto z mega dużą ilością warzyw kazdego typu i obowiązkowo całość zasypana pysznym parmezanem;))))
    na deser zwykle pieczone ciasta w domu mniam;)))pamiętam ten smak jeszcze;)))

  10. olka K olka K

    A mnie zastanawia, jak wydawcy mogą tak niechlujnie pochodzić do swoich klientów…do ludzi, którzy w tym kraju jeszcze czytają książki.

  11. MartaB MartaB

    A ja jadlam duzo lososia wedzonego, nie wiedzialam, ze jest to niewskazane…na szczescie nie zaszkodzilo;-)

Zobacz również