Zdalna szkoła to porażka. Dzieci ściągają, rodzice podpowiadają, tylko na tym tracimy. My, społeczeństwo

Na konferencji prasowej premier nie miał dobrych wieści dla rodziców. Nie ma pewności, czy polskie dzieci wrócą do szkół po feriach. Kiedy dzieci znowu zasiądą w ławkach? Nie wiadomo.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że na naszych oczach rządzący zaczęli bawić się z rodzicami w kotka i myszkę. Otworzymy, nie otworzymy, może otworzymy, zobaczymy. Decyzję o otwarciu uzależnia się od dostępności szczepionki i od tego, jak zachowa się społeczeństwo. Co na to rodzice? Zazwyczaj mówią dosadnie -„wara od naszych dzieci. Otwierajcie szkoły i zakończcie tę farsę, w innych krajach dzieci się uczą w szkołach, a nasze siedzą zamknięte w domach. Co Wy robicie najmłodszemu pokoleniu? Nie zapomnimy Wam tego!” Frustracja rośnie, niezadowolenie z decyzji rządzących również, tak samo jak niezrozumienie dotyczące podejmowanych decyzji. Bo skoro otwiera się wielkie sklepy, to czemu trzyma się zamknięte szkoły?

Ile można przebywać na zwolnieniu? Rodzice mają dość!

Większość nauczycieli, z jakimi rozmawialiśmy, chce powrotu dzieci do szkół. Szczególnie zdeterminowani są nauczyciele najmłodszych dzieci, obserwujący, jak trudne jest nauczanie na odległość w przypadku najmłodszych uczniów.

Podobnego zdania są rodzice, którzy narzekają, że dzieci pozostające w domu dezorganizują pracę zawodową. Przebywanie na zwolnieniu ma swoje konsekwencje. Trzeba liczyć się z niższym wynagrodzeniem, brakiem nagród, dodatków, być może awansów, a nawet zwolnieniem z pracy. Nawet najbardziej cierpliwy i wyrozumiały pracodawca nie będzie godził się na tak długą nieobecność pracownika, nawet jeśli ta nieobecność jest nie z jego winy. W konsekwencji czekają nas masowe zwolnienia, a rodzic-pracownik, szczególnie kobieta stanie się jeszcze gorzej postrzegana na rynku pracy. Do tej pory nie było różowo, a niestety najprawdopodobniej  będzie jeszcze gorzej.

Rodzice kombinują jak mogą. Angażują do pomocy dziadków, sąsiadów… Starają się przetrwać.

zdalna nauka

Nauczyciele nie traktują ocen z nauki zdalnej równorzędnie do ocen zdobytych w szkole

Uczniowie na nauczaniu zdalnym zazwyczaj (nie zawsze!) nie pracują samodzielnie. Niektórzy nauczyciele wysyłają do rodziców prośby, żeby dziecko przebywało samo w pokoju. Nie zawsze jest jednak to możliwe z powodu ograniczeń lokalowych. Zdarza się, że rodzice uczą dziecko jak ściągać, jak patrzeć na ekran monitora, żeby nie było widać, że mają otwartą inną kartę przeglądarki, jak mówić, żeby nauczyciel nie zauważył, że dziecko czyta. Dziecko uczy się zdalnie, a na smartfonie dostaje odpowiedzi do zdalnych karkówek od starszych kolegów.

Ciężko jednak oszukać belfrów z wieloletnim stażem.

„U naszej córki w pierwszej klasie dzieci miały nauczyć się recytacji wybranego wiersza Jana Brzechwy i zaprezentować się przed kamerą. To były cyrki! Było słychać jak mamuśki pomagają dzieciom. Pani nauczycielka wyłapywała takie sytuacje i głośno o tym informowała i oceny obniżała. Jednak czy każda nauczycielka się tym przejmuje? Dzieci od najmłodszych lat uczą się, ja oszukiwać…” – Kinga.

Nauczyciele nie są naiwni, ale mają ograniczone możliwości sprawdzenia, na ile dziecko wykonuje zadania samodzielnie. Można modyfikować sposób odpytywania, tworzyć testy w określony sposób, ale trudno oczekiwać, że warunki w domu będą chociaż trochę zbliżone do tych w szkole.

„Ja od uczniów jedynkowo/dwójkowych dostaje sprawdziany wypełnione na 6 🙂” Damian*

Odpowiada mu Dorota: „A teraz pytanie, co robisz z takimi oszukanymi sprawdzianami? Przed sprawdzianem przypominam, że praca ma być samodzielna i zapowiadam konsekwencje w przypadku przyłapania na oszustwie. Jeśli mam podejrzenia, zadaję 2-3 kontrolne pytania i wszystko jasne. Uczniowie i rodzice o tym wiedzą i spokój”.

Temat podsumowuje Henryk: „I właśnie dlatego egzaminy zewnętrzne są koniecznie niezbędne. I powinny być dużo trudniejsze niż dziś. Dobrze będą je pisać ci, którzy naprawdę się uczą. Cwaniaczki, oszukujące samych siebie, polegną”.

Janusz dodaje: „To jeszcze nic. Jak sprawdzam obecność, to wszyscy zalogowani mówią „jestem”. Gdy zaczynam pytać, nagle kilka mikrofonów przestaje działać, kogoś wyrzuciło z sieci, ktoś inny nie może mówić, bo ma hałas w mieszkaniu, inny w ogóle udaje, że nie słyszy nauczyciela i się nie odzywa. Wtedy wpisuję nieobecność lub ocenę 1. I się zaczyna – lawina maili od rodziców, bo przecież, ależ itd. I tak jest każdego dnia prawie z każdą klasą”

Padł też taki apel: „Mój postulat i prośba do Państwa: Nie dla ocen pandemicznych. Nie zawyżajmy ocen na I semestr. Wezmę tylko pod uwagę oceny uczniów chorujących na covid lub z rodzin, w których znajdują się osoby chore.”

Ile potrwa zdalna nauka? Kiedy dzieci wrócą do szkół?

Niektórzy idą o krok dalej i sugerują, że czas na zmianę systemu. „Nauczycieli, tych gorszych należy zwolnić. Przygotować filmy dla dzieci, połączyć klasy i…przejść na zdalne w ogóle. Taniej i efektywniej. Szkoły stacjonarne zlikwidować. Rodzicom płacić dodatek za pomoc w nauce i opłacanie korepetycji” – snuje wizje Kasia. Scenariusz jak z filmów science fiction? Czy czarny humor i sygnał bezsilności?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Ania Ania

    To jest paranoja nie nauka! W innych krajach szkoły działają normalnie! Desocjalizacja dzieci!

  2. Agnieszka Agnieszka

    Mam córkę w pierwszej klasie podstawówki. Pomimo starań nauczycieli to nie jest szkoła… To jest zabawa w szkołę.
    Część dzieci do teraz nie umie czytać. Jak nauczyć te dzieciaki pisać…
    Dramat a dla nas rodziców pogodzenie nauki, pilnowana dzieci. Do tego praca zadowodwa… Koszmar!
    Pomijam fakt że dzieci się przekrzykują, słychać odgłosy z domów, nieczęsto słowa niecenzuralne itp…
    Dzieci nie potrafią się skupić. Nie nabierają dobrego tempa pracy. A o braku kontaktu z rówieśnikami nie wspomnę…

  3. Marta Marta

    również mam córkę w pierwszej klasie, to jest dramat nie nauczanie. Pani nauczycielka zupełnie sobie nie radzi.

  4. Agnieszka Agnieszka

    u nas nawet sobie radzi. Naprawdę się stara ale klasa ma 27 osób jak zaczną się przekrzykiwać że już zrobiły zadanie to reszta pracujących dzieci nie potrafi pracować.

  5. Dorota Dorota

    Syn ,lat 11, klasa 6. Zapytałam go wczoraj-czy ty coś umiesz z tych lekcji ? Odpowiedź? nie ,nie bardzo….na pewno nie wszystko rozumiem

  6. Anna Anna

    Na pewno lepiej było otworzyc szkoły niz markety.