Zdalna nauka również od września? Rośnie bunt rodziców!

Minister edukacji Dariusz Piontowski ma nadzieję, że tradycyjna nauka będzie możliwa od września. Jeśli jednak „pandemia nie ustąpi”, lekcje zdalne będą kontynuowane także w nowym roku szkolnym. Tymczasem rodzice wierzą, że „nietypowa sytuacja” skończy się wraz z latem i dzieci od września normalnie pójdą do szkoły. Niestety nie jest to pewne, a to rodzi coraz większy i głośniejszy opór rodziców. Niektórzy zaczynają już jawnie wyrażać swoje zdanie na profilu MEN i innych, domagając się otwarcia szkół. Jeszcze parę tygodni temu nie sposób było znaleźć podobne głosy. Teraz jest ich coraz więcej!

Dlaczego dzieci powinny wrócić do szkół?

Rodzice apelujący o powrót do normalności podkreślają, że:

  • dzieci i tak się spotykają, w domach, na placach zabaw, boiskach. Nie noszą maseczek. Normalnie się bawią.
  • dzieci i młodzież chodzą do sklepów,
  • wszyscy mogą bawić się na weselach,
  • nauka zdalna to dobre rozwiązanie, ale na chwilę, nie zastąpi tradycyjnej. Dla entuzjastów takiego nauczania zawsze pozostaje opcja „domowej szkoły” (edukacji domowej),
  • nauka zdalna wygląda bardzo różnie (często cały ciężar nauczania przeniesiony jest na rodziców),
  • nauczanie domowe utrudnia pracę i funkcjonowanie całych rodzin,
  • szkoła to nie tylko edukacja, ale także możliwość kontaktów społecznych,
  • odmrażana jest cała gospodarka, dlaczego zatem w szkołach i przedszkolach rzeczywistość nie zachęca do powrotów?

zdalne nauczanie

Rośnie bunt rodziców

Na forach internetowych grzmi:

Ile można trzymać dziecko w domu, dzieci potrzebują kontaktu z rówieśnikami, a nie sobie wymyślają epidemie, które nie ma, moje dziecko już nie chce robić zadań, a miałoby jeszcze we wrześniu, ja też mam swoje obowiązki, a nie siedzenie non stop i uczyć córkę zdanie, nie płacą mi za to!!!” Agnieszka

„Proszę powiedzieć Nam rodzica jak mamy żyć, pracować i uczyć zdalnie dzieci? Mam 4 dzieci szkolnych, w tym jedno z orzeczeniem, pracuję po 10godz, a mąż tyra za granicą, po pracy ledwo czasu starcza mi na ogarnięcie domu, obiadu na następny dzień. A gdzie usiąść i 4 dzieci w różnym wieku (13lat, 11lat, 9lat i 8 lat) pomóc w nauce? Proszę mi powiedzieć, jak My rodzice mamy to do cholery zrobić?„Karola

„Zdalne nauczanie to jeść jakiś absurd! Dzieci godzinami ślęczą przed komputerem, maja zaburzenia snu, brak koncentracji. Wieczorami wyglądają jak zombi! Dlaczego odbiera się konstytucyjne prawo do edukacji? Na jakiej podstawie? Kiedy na początku roku w szkołach połowa uczniów leżała w domach chora na grypę, nikt szkół nie zamykał! Teraz w województwie małopolskim, gdzie jest ponad 3 mln mieszkańców „zakażonych” jest ok. tysiąca. Rozumiem, że zarówno ministerstwo edukacji (specjalnie z małej litery) jak i inne ministerstwa posiadają znaczne braki w edukacji matematycznej (obliczanie procentów). Żądam powrotu dzieci do szkół! Nie róbcie z nich psychicznych kalek, bo za kilka lat nie będzie miał na was, kto pracować!” Beata

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Ewelina Ewelina

    Oni juz wiedza ze dzieci nien wroca do szkoły. Dzis w ciuchu nauczyciel mówił ze juz dostali program na wrzesien do nauczania zdalnego. ile dacie sie tak oszukiwac? Pantwo ma cholerny obowiązek zapewnić dzieciom edukację czego od miesięcy nie robi. Kto ich za to rozliczy? Ile im na to pozwolimy? Ludzie, pobudka!!!

  2. Martyna Martyna

    Nie wyobrazam sobie tego. Można poświęcić dużo czasu dziecku w domu ale i tak ono aż tak nie przyswaja wiedzy jak w szkole. W klasie jest rywalizacja między uczniami dzieci słuchają z uwaga nauczycieli.
    Moja córcia też pójdzie do pierwszej klasy i zaczynam się trochę martwić

  3. Natalia Natalia

    Chyba go p**********o! Proszę o wypłatę nauczyciela i nie ma sprawy u nas w szkole lekcji on line zero wszystko przez Librus caly dzień w pracy i jeszcze lekcje! Idioci! Premier z prezydentem może siedzieć blisko siebie pić piwko i się śmieje nam w twarz a my mamy być rodzicami,pracownikami i jeszcze nauczycielami!dość!

  4. Anna Anna

    Panie Ministrze ile Wy macie jeszcze zamiar trzymać Te dzieci w domu???To jest chore dzieci chcą do swoich rówieśników swoich Pan A nie zdalne nauczanie nawet tego tak nie można nazwać.Po galeriach wszyscy spacerują,na weselach 150 osób każdy z każdym zatańczyć i nikt się nie zakazu cyrk na kółkach

  5. Sylwia Sylwia

    To niech stworzą bazy do nauki zdalnej bez nauczycieli, pozamykają szkoły, pozwalniają nauczycieli, jaka oszczędność. Można rodzicowi dopłacić za poświęcony czas nauczania. Bo role zaczynają się ostro zacierać. Co za kretynizm, kto tym wszystkim steruje, i wprowadza tą destabilizację.

  6. Anna Anna

    Chca zrobic z naszych dzieci ciemnote odizolowana od spoleczenstwa takimi glababi wytresowanymi bedzie dobrze sterowac

  7. Zofia Zofia

    Ale na weselu może być 150 osób z różnych stron Polski Może na resztę życia niech zamkną szkoły tylko co mają zrobić rodzice oboje pracujący, jak można dzieci zamknąć na tyle miesięcy to już paranoja Normalne ze od września zaczną się choroby, tak bo wtedy będą po prostu przeziębienia i grypa ale dla nich to już na pewno wszystko będzie koronawirusem.

  8. Dorota Dorota

    Skąd decyzje o przywróceniu wesel i imprez masowych przy jednoczesnym zawieszeniu edukacji? Zdalne nauczanie wyklucza całą masę dzieciaków, a cała reszta jest totalnie „rozprężona”. Młodzież popołudniami spotyka się „na mieście”, a do szkoły pójść nie może…

  9. Anna Anna

    Dla mnie to by była tragedia, gdyby od września nadal była zdalna nauka. Praca na pełen etat i dwójka dzieci na zdalnej nauce. Już teraz marzę o końcu roku, jak nigdy wcześniej a jeśli to ma się przedłużyć, to albo ja rzucę pracę albo dzieci szkołę.

  10. Iwona Iwona

    A co z dziecmi co maja isc dk pierwszej klasy? Jak rodzice pracuja kto im zapewni opiekę!!

  11. Marta Marta

    Jak to jest, że prywatne placówki nie mają problemów zorganizować się , a państwowe tak? Ile jeszcze czasu z ludzi debili będziecie robić?

  12. Agnieszka Agnieszka

    Albo niech nam dadzą dofinansowanie żeby płacić na indywidualne nauczanie. Ewentualnie niech podpiszą z nami umowę i wypłacają pensję za wykonywaną pracę. Bo podatki odprowadzamy za pewne usługi.

  13. Katarzyna Katarzyna

    Dla mnie tragedia marzę o wakacjach. Moja córka zadowolona bo nie spotyka się z chamstwem szkolnych koleżanek. Ona różnicy w nauczaniu nie widzi. Ma książki, filmiki i jest ok

  14. Magda Magda

    Centrum handlowe otwarte, kościoły otwarte. Siłownię mają funkcjonować a szkoły zamknięte. Niech rząd da wolne rodzicom co pracują bo ciągnąć swój etat i etat nauczyciela bo sobie na sucho wyśle zadania to już przesada

  15. Mama. Mama.

    Sytuacja jest naprawdę trudna. Wszystkim jest ciężko!
    Kompletnie w głowie mi się nie mieści, że są rodzice, którzy mają życie swoich dzieci i swoje własne za NIC.
    „Nie ma tej pandemii, wirus to iluzja!”
    To zapytajcie tych, którzy pochowali swoich bliskich… oni też nie istnieją?
    Najważniejsze jest nasze życie i zdrowie.
    Przez brak inteligencji społecznej, cierpią wszyscy… :-(

  16. Magdalena Magdalena

    Nie jestem rodzicem, ale zdarza mi się nauczać, chociaż akurat też nie dzieci w szkole. Pozwolę sobie zabrać głos: to, co przeraża w wizji zdalnej nauki, to to, w jaki sposób jest zorganizowana. Dlatego jeżeli ministerstwo planuje jej kontynuację, to musi, powtarzam, musi wdrożyć odpowiednie rozwiązania, a nie zaklinać rzeczywistość, że wszystko jest świetnie, a dzieci, rodzice i nauczyciele zadowoleni. Wszyscy wiedzą, że tak nie jest, poza panem ministrem i ludźmi, którzy mają zerowy kontakt ze szkolnictwem i wierzą w te bzdury, co usłyszą. Do września jest dużo czasu, można dzieciom zapewnić własny sprzęt z dostępem do internetu, a nauczycielom możliwość pracy w szkole. Jedna sala dla jednej klasy, o godz. 8 do sali wchodzi pani od biologii i omawia swój temat przed sprzętem rejestrującym, po krótkiej przerwie pani od polskiego itd. W szkole jest przynajmniej jedna osoba panująca nad sprzętem i dobrym łączem internetowym. Obecność samych nauczycieli w szkole to mniejsze zbiorowisko niż nauczyciele plus dzieci. Być może też nie wszyscy razem. Lekcje odbywają się w czasie rzeczywistym, ewentualnie w młodszych klasach są skrócone, bo mniejsze dzieci tyle nie wytrzymają. Oczywiście zadania domowe i tu albo odpowiedzialność dzieci albo obowiązek rodzica – rodzicielstwo to nie tylko przywileje. To byłaby jakaś organizacja, a nie wymaganie od każdego nauczyciela, dziecka, rodzica, żeby na swoim, niekiedy nienajnowszym sprzęcie wyczyniał cuda, żeby wszyscy mieli te same programy, wersje itd. To jest jakaś zabawa, którą wymyślono w dwa tygodnie, kiedy niespodziewanie dla rządu pojawiła się pandemia. Ale czas z tym skończyć, jeżeli taka sytuacja ma potrwać dłużej, a może tak być.

  17. Kami Kami

    Ja mam wrażenie, że w tą epidemię to już wierzą tylko Ci którym jest to wygodne, czyli: urzędnicy, nauczyciele i rząd. Pozostała reszta pracuje na 100 % bo straszą zwolnieniami. Dlaczego nauczycielom i urzędnikom nie obcięto wynagrodzeń w związku z epidemią COVID-19 albo postojowe w Urzędach- przecież tam nikt prawie nie pracuje (dokumenty wrzucane do skrzyneczki obsłuży mniej pracowników niż przy przyjmowaniu stron).

  18. M M

    Przecież to całe zdalne nauczanie to jedna wielka kpina!!!Kto niby ma te dzieci nauczać, rodzice? Dziadkowie? Ja wróciłam do pracy w maju, mam dwójkę szkolnych dzieci (całe szczęście I i II klasa SP), lekcje odbywają się rano, więc teraz siedzi z nimi babcia…tak to ma wyglądać??? W TV wszytsko pięknie ładnie…zdalna nauka zdała swój egzamin, wszyscy stanęli na wysokości zadania bla…bla….bla Najgorsze słowa cisną mi się na usta, bo tak naprawdę wszytsko leży… I teraz co??? Od września to my rodzice mamy wprowadzać dzieci w kolejny etap ich edukacji???? A kto z nas ma w tym temacie odpowiednie przygotowanie? Przecież to będzie katastrofa…..Nawet nie chcę myśleć jak odbije się to na dzieciach…wszystkich tych naszych „cudownych” rządzących odsunac od koryta i wystrzelić w kosmos!!

  19. Magdalena Magdalena

    W Szwecji dzieci chodzą cały czas do szkoły. Placówki nie były zamknięte ani jednego dnia

  20. Ania Ania

    Nie ma mowy !To nie jest nic dobrego .Ktos kto pracuje nie ma mozliwosci upilnowac dziecko aby siedzialo przy kompie i zdalnie sie uczyło

  21. Beata Beata

    Co prawda ja mieszkam w DE i tu do szkoły chodzą. Fakt, że raz lub 2 razy w tygodniu. Ale zadają do domu też dużo, na te dni co nie idą do szkoły. Szczerze można dostać pie….ca! Na dobrą sprawę nic w domu nie robić, wszystko się samo zrobi, 7 miesięczne dziecko postawić gdzieś na bok i robić lekcje. A te mamy które jeszcze do tego pracują to podziwiam bo mi już głowa wysiada i nie wiadomo za co się zabrać!

  22. Dorota Dorota

    W dupach im się już poprzewracało. Dzieci nie będą miały żadnej wiedzy. Większość z nas nie ma wykształcenia pedagogicznego, a z roku na rok dochodzą nowe przedmioty. Nie no to się w głowie nie mieści, otwierają wszystko pokoleii a szkoły pozamykane w dalszym ciagu gdzie tu logika

  23. Klaudia Klaudia

    Dla chcącego nic trudnego. Klasy 1-5 max po 15 osób. I normalnie lekcje. Reszta może już zostać sama w domu i mieć zdalnie. Nikt 2-klasisty sam w domu nie zostawi. A jak pójdę na opiekuńczy po raz drugi na 3msc to nie mam co wracac do pracy

  24. Siska Siska

    Jestem zdania, że dzieci POWINNY wrócić do szkoły. Zdalne nauczanie to jakaś KPINA. Rodzic po pierwsze pracuje. Po drugie nie jest wszechwiedzący i nie jest w stanie nauczać. Od tego jest szkoła i nauczyciele. Po trzecie skala zachorowań i to co nam przekazują to kłamstwo na skalę światową. Proszę zapytać swojego lekarza co o tym myśli. Zamknęli usta lekarzom, zeby czasem nie powiedzieli prawdy. Nie rozumiem tych co wierzą w ta pandemię. Czy komuś kto miał choroby współistniejące i ten Covid, zrobiono sekcję zwłok? Przecież tylko ona może potwierdzić na 100% powód śmierci. Przecież skąd wiadomo przy tylu chorobach na co dana osoba zmarła? To że miał Covid nie oznacza że na niego umarł. Otwórzcie oczy i zacznijcie czytać i myśleć a nie oglądac tylko tv

  25. A.K. A.K.

    Szanowny Panie Ministrze.Moje dziecko Ma 9 lat. Od połowy marca samo siedzi w domu ponieważ ja nie mogę iść na zasiłek opiekuńczy. Samo odrabia lekcje i samo się sobą zajmuje kiedy ja jestem w pracy 8 godzin. Szczerze to mam dość nauki zdalnej jest to nieporozumienie. Dziecko uważam że się cofnęło a nie tak jak powinno pójść do przodu. Lekcje oglądane na you tube myślę że nie są najlepszą formą edukacji. Zastanawiam się czy ktoś myśli o tych dzieciach które same siedzą odizolowane w domach. Jestem za żeby dzieci wróciły do szkoły. Pan mówi jeszcze o wrześniu.Każdego dnia idę do pracy i serce mi się kraja że moje małe dziecko zostaje samo w domu, ale kogo to interesuje, przecież Polska cały czas szczytuje.

  26. ewa ewa

    To już jest chore co się dzieje galerie handlowe otwarte, wesela na 150 osób można robić, jak ja mam wrócić do pracy skoro dziecko samo nie włączy sobie komputera żeby się uczyć zdalnie moje dziecko idzie do pierwszej klasy, nauka języka obcego na onlive porażka, niech rząd jak jest taki mądry to niech mi da wypłatę za uczenie w domu zwolnie się z pracy i będę siedzieć z dzieckiem w domu i uczyć, zamiast być już lepiej to jest coraz gorzej.

  27. Fam Fam

    Znajoma która zajmuje się librusem w szkole, dostała informację o szkoleniach, że od września nauka zdalną znów!! No k…..

  28. Danuta Danuta

    Rozumiem Cię doskonale.Moja dziewięciolatka też siedzi sama.Sytuacja jest bezsensowna,dzieci tęsknią za szkołą i za rówieśnikami.Od połowy maja pozwalam jej spotykać się z dwiema koleżankami,jedna to przyjaciółka z klasy,razem uczestniczą w lekcjach online,dziecko odżyło!

  29. Eliza Eliza

    P.Magdaleno ,proponuje pani ,zeby kazdy nauczyciel wykładał swoj przedmiot a dziecko ma siedzieć 6-7 godzin wpatrzone w ekran ?Potem kolejne kilka ma siedzieć i odrabiac zadania domowe ,a moze ktos wreszcie dostrzeże,ze dzieciom psuje się wzrok,maja zbyt malo ruchu ,jeszcze do niedawna wszyscy grzmieli ,ze przed komputerem to max 2-3 godziny a teraz raptem komputer taki cacy ,dodam jeszcze ,ze prad się tez sam nie zaplaci ,sprzet zuzywa o wiele szybciej ,mieszkam na wsi ,tu czesto slaby zasięg internetu ,(ostatnio sytuacja -kartkowka ,pomijajac juz ,ze to było 13 pytan w 10 minut ,to na dodatek chwilę przed odesłaniem pracy internet się zbuntował,w ostatniej sekundzie zdazyla córka odesłać , ŻĄDAM ABY RZECZNIK PRAW DZIECKA TEŻ SIĘ TYM ZAJĄŁ ,ŻADAM POWROTU DZIECI DO SZKÓŁ

  30. Julia Julia

    To tzw zdalne nauczanie, przynajmniej w kl 1-3 SP to jest jakas kpina i zarty w zywe oczy. Mam syna w 2 kl i wiem jak to wyglada. Ze szkola nie ma to nic wspolnego. To jest zwykle nauczanie domowe tylko ograniczone wymaganiami nauczycielki przekazywanymi mailem raz w tygodniu. Bardzo bym chciala aby Pan Minister Piatkowski wyjasnil mi na czym polega nauczanie przez nauczyciela skoro polega onona tym, ze raz w tygodniu, w poniedzialek ok 9 dostaje maila ze spisem stron z podrecznika i cwiczen do zrobienia w kolejnym tygodniu okraszony linkami do kilku stron na youtubie czy matzoo. Ani ja ani moje dziecko nie potrzebujemy szkoly i nauczyciela zeby nam pokazal jak przewracac strony w ksiazce albo znalezc filmik o bocianach. Nauczyciel jest mi tez zbedny zeby poprawic byki ortograficzne albo podac wynik 6×7. Gdyby zdecydowano o zamknieciu szkol niczego nie zmieniloby to w nauczaniu syna bo od polowy marca ucze go ja, nie nauczyciel. Tym co mnie osobiscie najbardziej wkurza w tej sytuacji to jest oszustwo. Mam wrazenie jakby ktos mnie w konia robil. Uczciwie to powinni powiedziec rodzicom: uczcie sobie dzieci sami. I oddac subwencje oswiatowa za te trzy miesiace ( ok 1700 zl ).
    Moim zdaniem jesli juz mowic o nauczaniu zdalnym to powinno ono wygladac tak- klasa loguje sie o 8.00 czy tam o ktorej zaczynaja lekcje, nauczyciel omawia temat, cos tam wyjasnia, pokazuje, poleca wykonac okreslone zadania w czasie x, wylogowac i zalogowac sie ponownie. Przerwa i od nowa to samo. I tak wszystkie lekcje. Na etapie wczesnoszkolnym nie ma problemu ze dziecko nie rozumie, nie umie itp. Jest problem z dopilnowaniem aby zadania robil i motywowaniem bo rzadko ktore dziecko w tym wieku jest dostatecznie dojrxale, samodzielne i zorganizowane.
    No i pozostaje kwestia rozwoju kompetencji spolecznych, nawiazywania relacji w grupie rowiesniczej, z doroslymi, szanowania zasad itd. Tego nie ma w ogole. Dzieci wyrosna na jakies dzikusy.

  31. Beata Beata

    O Boze Boze to nauczyciele sa jednak wyksztalceni i przygotowani, tak? O moze to oni te epidemie rozsiali zeby uslyszec tyle pozytywnych slow o sobie ( wypowiedziane niechcacy, przez przypadek, w potoki słow o tym ze rodzice sobie nie radza bo…. ale jednak powiedziane)

  32. belfrzyca belfrzyca

    Skąd absurdalny pomysł,ze nauczycielom ta farsa odpowiada?

  33. belfrzyca belfrzyca

    Nauczyciele są świadomi istnienia niebezpieczeństwa ale też chcieliby wrócić. Brak sprzętu, brak wytycznych, brak wiedzy i umiejętności jest przerażający. Opcja 1:1 (tyle samo lekcji online,co w rzeczywistym planie) oznacza siedzenie przez kilka godzin przed komputerem. W szkole można wyjść na przerwę, poruszać się,porozmawiać z kolegami,iść do sklepiku. Obecnie-fundujemy choroby cywilizacyjne, jakie normalnie miewają korpoludki. Opcja ograniczenia zajęć online oznacza, że :1. Dzieci nie uczą się samodzielnie (wystarczy „liznąć” trochę psychologii rozwojowej,żeby wiedzieć,iż w wieku 7-14 lat motywacja wewnętrzna organizacja pracy własnej stoją na baaardzo niskim poziomie) 2. Nauczanie przerzucone jest na rodzica 3. Metody nauczania i zakres nauczanej wiedzy jest bardzo różny, bo niby skąd rodzic ma wiedzieć,jak należy uczyć?
    Jedyne,co przychodzi mi do głowy to „hurtowe” oddawanie dzieci młodszych do świetlic i wymaganie od szkół, organów prowadzących i samego MENu,żeby tam większość nauki się odbywała. Przecież, jeżeli wszyscy rodzice oddadzą swoje dzieci do świetlic, to większość nauczycieli i tak będzie musiała wrócić do pracy i te lekcje,chociaż dla maluchów z klas 1-3 by się odbywały….

  34. Olka Olka

    Zdalne nauczanie to wielka porażka. Nauczyciele narzucają uczniom, a rodzice martwcie się. Sami siedzą z nauką swoich własnych dzieci. Niestety pozostali rodzice nie mają takiej możliwości. Po powrocie o godzinie 17.00 i ogarnięciu obowiązków domowych to nawet sił nie ma na naukę i tak zostają weekendy, więc dziecko w szkole 7 dni w tygodniu. Masakra. Poza tym izolacja od rówieśników źle wpływa na psychikę dzieci. Skończy się epidemia zaczną się problemy i wizyty u psychologów a tych już brakuje i kolejki miesiącami. Jeśli nie przywrócą nauki od września również z innymi wyjdę strajkować na ulicę rąk dalej być nie może.

Zobacz również