Zbytek czy konieczność? Krótko o „prywatnych” położnych przy porodzie

Wiele kobiet w ciąży przechodzi ten sam dylemat – czy rodzić wspólnie ze „swoją” położną, czy pozostać przy opiece zagwarantowanej przez NFZ? Często ciężarne nie wyobrażają sobie bowiem porodu bez tej jednej, jedynej, polecanej przez przyjaciółki osoby. Czy na pewno warto? Czy ma sens opłacanie prywatnych położnych, skoro opieka okołoporodowa zagwarantowana jest każdej z nas w ramach opieki NFZ?

lovely doctor 3Dlaczego?

Na sam początek warto odpowiedzieć sobie na pytanie: Dlaczego tak wiele kobiet myśli o opłaceniu prywatnej położnej?
Myślę, że wpływ na to mają głównie opowieści z polskich porodówek, które czasami przypominają horrory Hitchcoca. Co gorsza, wierzę, że wiele z nich wcale nie jest zmyślona czy wyolbrzymiona. Ciężarne wychodzą z założenia, że poród to wyjątkowa i stresująca sytuacja, której nie chcą „zepsuć”, przez stres wywołany przez nieuprzejmą położną. Rodzice nienarodzonego dziecka płacą więc za miłą położną, do której mają zaufanie. Czy ma to sens?

Nowy standard opieki okołoporodowej mówi o tym, że do pacjentki należy zwracać się z szacunkiem, pytać ją o zgodę na wszystkie zabiegi i informować ją o przebiegu porodu. Jak jest? Myślę, że gdyby było idealnie, żadna z nas nie słyszałaby nic złego na temat opieki na porodówce…

W dużych szpitalach może się zdarzyć tak, że nie jadąc na poród, będziemy jedyną pacjentką położnej. Dlatego też rodzące opłacają prywatną opiekę, aby zagwarantować sobie indywidualne podejście i ciągłość opieki. „Prywatna” położna nie odejdzie od Ciebie również pod koniec jej zmiany. Wiele kobiet ubezpiecza się więc w ten sposób na  wypadek odbierania porodu przez dwie położne.
Kolejnym częstym powodem, dla którego kobiety opłacają opiekę okołoporodową jest wiara w to, że „prywatna” położna poprowadzi poród szybciej i bezboleśnie, podając tajemnicze leki.  Oczywiście podejście takie jest błędne, gdyż poród nie zależy od położnej, a jedynie od Was samych.

Każdy poród jest inny. Wpływ na to ma zarówno wielkość dziecka, wymiary miednicy, skurcze macicy, a co najważniejsze AKTYWNOŚĆ i NASTAWIENIE do porodu. Leki takie jak Oxytocyna, która przyśpiesza poród i tak podawana jest w zbyt wielu przypadkach, a jej działanie przynosi niejednokrotnie więcej strat niż korzyści. Jedynym rozsądnym argumentem, który potwierdza „szybszy przebieg porodu” u kobiet, które położną opłacili, jest zaufanie i rozluźnienie, które trudno osiągnąć przy położnej, którą poznajemy pierwszy raz w izbie przyjęć…

Pamiętajmy również o grupie kobiet, które położną opłacają z konieczności, gdyż np. wybierają poród w domu, czy poród aktywny np. w wodzie, do którego potrzebna jest położna z uprawnieniami. Myślę, że w tych sytuacjach opłacenie położnej jest w pełni zrozumiałe. Zazwyczaj odebranie porodu przez taką położną nie wiąże się tylko ze spędzeniem z rodzącą kilku godzin samego porodu, ale także związane jest z kilkoma wizytami przedporodowymi i poporodowymi, w których rodzice nienarodzonego jeszcze człowieka poznają położną, a ona poznaje rodziców, ich oczekiwania, prośby, problemy…

Kogo?

Jeżeli uporamy się już z pytaniem, czy warto opłacić położną, kolejnym dylematem jest to, kogo wybrać… Położne bowiem rzadko, kiedy ogłaszają się na bilbordach…

Najlepiej zaczerpnąć rady u koleżanek, które już rodziły i miały wynajęte położne. Jest to najlepsze źródło informacji. Pamiętajmy o tym, że z położną najlepiej spotkać się przed porodem i porozmawiać twarzą w twarz. Już na takim spotkaniu powinniśmy poczuć nić sympatii i zaufania do tej osoby. Nie możemy polegać tylko i wyłącznie na opinii koleżanki. Jeżeli najbliższe koleżanki jeszcze nie rodziły, zadajmy pytanie na forach internetowych.

Niektóre szpitale (zazwyczaj te prywatne) same oferują opiekę prywatnych położnych a informacja o nich zawarta jest na stronie internetowej szpitala lub na stronach internetowych położnych indywidualnych
Za ile?

Koszta wynajęcia położnej są bardzo różne. Zależą od wielu czynników takich jak: wielkość miasta, uprawnienia i kursy posiadane przez położną, a także jej „popularność”. Więcej zapłacimy za położną z Warszawy, która ma poprowadzić poród pacjentki anglojęzycznej w wodzie, mniej, za położną z mniejszego miasta.
Pamiętaj, żeby zapytać położnej, na jakiej zasadzie ma nastąpić płatność.

Co jest ważne?

Wybierając położną, z którą będziecie rodzić, zapytajmy ją o to, czy przyjmuje porody w wodzie (czy jest to dodatkowo płatne!!), czy przyjmuje porody w pozycji wertykalnej, czy zapis KTG wykonywany będzie tylko w razie konieczności. Zapytajcie również, czy jej opieka obejmuje spotkania przed porodem, czy w razie potrzeby może pomóc również po porodzie. Ważnym aspektem jest też to, jak wygląda sytuacja, gdy położna nie będzie mogła dotrzeć na czas porodu do szpitala.

Dlaczego nie?

Przede wszystkim, dlatego, że to kosztuje. Narodziny dziecka to czas niemałych wydatków finansowych, a dla wielu osób wynajęcie położnej to po prostu zbyt dużo. Opieka położnej podczas porodu jest nam zagwarantowana.

Po drugie należy pamiętać, że podpisując umowę z położną, nie gwarantujemy sobie jej obecności przy porodzie. Wiele kobiet mając opłaconą położną, nie wyobraża sobie porodu bez niej i gdy sytuacja nie przebiega po ich myśli, panikuje. Położną wybiera się zazwyczaj na kilka tygodni przed porodem, a ona zazwyczaj nie wie, czy w dniu porodu nie będzie po ciężkim dyżurze lub nie zachoruje. Ponadto pamiętajmy, że możemy należeć do kobiet, których poród przebiega bardzo szybko, a położna nie zdąży dojechać.

Czy warto? Czy ma to sens? Jak sądzicie? Napiszcie!

Autor: Paulina– jestem studentka 3 roku położnictwa na Collegium Medicum w Bydgoszczy. Kierunek wybrałam z przypadku, ale zanim się zorientowałam, położnictwo stało się moją pasją. W przyszłości chciałabym pracować na sali porodowej. Moim marzeniem jest, aby każda kobieta traktowała swój poród i macierzyństwo jako najpiękniejszy okres w swoim życiu. Mam nadzieje, ze napisane przeze mnie artykuły pomogą przyszłym i młodym mamom, poradzić sobie z nową sytuacją, w której się znalazły.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Ewa Ewa

    Osobiście uważam, że warto. Miałam swoją położną, bardzo mi pomogła. Dało mi to niesamowity komfort i spokój i bezpieczeństwo… No i z jej pomocą rodziłam dwie godziny a nie dwa dni…

  2. mama kasi mama kasi

    Żadna położna nie przeskoczy za nas porodu…dla mnie szkoda pieniędzy. I tak jest mega dużo wydatków.

  3. ewanka ewanka

    trzy razy rodziłam i ani razu nie korzystałam z takich usług, jestem przeciwna płacić za coś co mam dostać w ramach ubezpieczenia, nigdy nie dałam żadnemu lekarzowi i nie dam.

  4. Dorota Dorota

    Nie mieliśmy swojej położnej i sama nie wiem czy żałować…raczej nastawiałam się na to, że lekko nie będzie. Najważniejszy był dla mnie Mąż. Nie wiem czy dodatkowa zaufana osoba, by coś pomogła…Mam mieszane uczucia.

    • Gosc Gosc

      warto dwa porody jeden bez położnej drugi już z zdecydowanie lepiej wspominam drugi szcegolnie ze względu na polozna właśnie nie warto zdawać się na ślepy los

  5. Nicky Nicky

    A lekarzom warto dawać?
    Trochę dziwne,że położna pisze takie rzeczy…

  6. JoannaL JoannaL

    Uważam, że warto zdecydować się na prywatną położną w czasie porodu. Sama mogłam liczyć na taką pomoc, bo wybrałam poród w szpitalu prywatnym- Medicover. Z perspektywy czasu oceniam ta decyzję bardzo dobrze. Byłam pod stałą opieką wykwalifikowanego personelu. Bez stresu, duży komfort, świetne warunki ;-)

  7. Titianka Titianka

    Ja miałam położną i nie żałuję pieniędzy na nią wydanych. Zrobiłam to glównie po to, żeby pilnowała kiedy mam dostać znieczulenie zewnątrzoponowe, bo tak jak się obawiałam, położna będąca na dyżurze przychodziła raz na godzine lub rzadziej. Poza tym tłumaczyła co sie dzieje na każdym etapie, pokazywała ćwiczenia, które uczyli nas w szkole rodzenia, bo podczas porodu sama nic nie moglam sobie przypomnieć. Dodatkowo zagadywala mnie, co odwracało uwagę od bólu, no i cały czas była przy mnie, przez co czułam się pewniej. Moja położna była zatrudniona w tym szpitalu, więc miała realny wpływ na to co się dzieje. I tak skończyło się cesarką, ale dzięki niej nie męczyłam się długo na końcu, bo szybko wezwała lekarza, żeby potwierdził, że cesarka jest konieczna. No i dzięki niej mam fajną pamiątkę w postaci zdjęć z sali operacyjnej, gdy jeszcze leżałam na stole i przynieśli mi synka, oraz jego zdjęć zaraz po wyciągnięciu z brzucha :)