„Zanim dasz dziecku cukierki do przedszkola…” LIST

„Jestem mamą małego alergika. Ten, kto ma dziecko z nietolerancjami żywieniowymi w przedszkolu lub szkole wie, co to znaczy, gdy maluch nie może jeść wszystkiego i jest na diecie eliminacyjnej.

Znam niemiły skręt w brzuchu i ścisk w gardle, gdy kadra patrzy na kilkulatka jak na osobę stwarzającą problem, z którą nie wiadomo co zrobić a na rodziców jak na osoby histeryczne i wymagające od personelu przedszkola nadludzkiego wysiłku. Zdarza się, że kuchnia staje na wysokości zadania i mały alergik może jeść z rówieśnikami – ale umówmy się – częściej jest całkiem inaczej. To rodzice przynoszą gotowe dania z domu, prosząc, czasami długo i usilnie, by „udało się” je odgrzać, modląc się o to, by nie doszło do pomyłki, by ktoś nonszalancko nie zamienił pudełek. Strach jest tym większy, gdy dziecko jest narażone na wstrząs anafilaktyczny z powodu zjedzenia niewielkiej ilości alergenu – takie sytuacje też się zdarzają…

cukierki3

Bywają też i miłe chwile, na przykład, kiedy rodzic zanim kupi cukierki na urodzinki swojego małego jubilata, zapyta pań w przedszkolu, czy w grupie są dzieci „na coś uczulone”. Niby nic, a jednak troska o kolegów, którzy nie jedzą „wszystkiego” jest jak miód na serce rodzica. Jednak to nie emocje mamy czy taty alergika są najważniejsze – najwięcej mówi mina pięciolatka, który w podskokach wraca do domu i z przejęciem opowiada, że dostał bezglutenowe sezamki czy żelki zamiast mlecznej czekoladki, gdy jest uczulony na mleko.

Łzy wzruszenia mogą przynieść proste gesty – zamiana tortu kakaowego na malinowy, gdy w grupie znajduje się dziecko mające alergię na kakao, doniesienie kilku karmelków dla maluchów nietolerujących laktozy.

I choć zazwyczaj mały alergik jest przygotowany na takie sytuacje – ma w szafce słodycze na takie okoliczności, to troska ze strony małego jubilata i jego rodziców jest szczególna, godna pochwały i wielkich oklasków.

Jako mama alergika dziękuję Tym wszystkim Rodzicom, którzy zaoferowani urodzinami malucha pomyśleli też o dzieciach z grupy przedszkolnej, które mają świętować urodziny z nim. To bardzo budujące. Rozumiem również tych, którzy nie wiedzą, nie pomyślą, nie wpadną na to, by zapytać zanim przyniosą do przedszkola tort czy paczkę słodyczy. Zdaję sobie sprawę, że osoby, które na co dzień nie żyją w świecie ograniczeń żywieniowych mogą o tym nie myśleć. Dlatego napisałam ten list – bo pozornie małe gesty wrażliwości na potrzeby drugiej osoby naprawdę cieszą. pozdrawiam Marta”.

Od nas na zakończenie….

slodycze

Dobra wiadomość jest taka, że wbrew malkontentom, rzadko wygląda to właśnie tak, jak na powyższej grafice. Zazwyczaj w grupie w szkole czy przedszkolnej jest jedna-pięć osób z nietolerancjami żywieniowymi. Czasami wystarczy odrobina zaangażowania, by kupić takie cukierki czy przekąski, które mogą zjeść wszystkie dzieci. Jubilat z pewnością na tym nie ucierpi a wszystkie dzieci w przedszkolu będą czuć się dobrze.

Co sądzicie?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Anka Anka

    Cukier jest bardzo szkodliwy, zwłaszcza dla dzieci. Warto zrezygnować zupełnie z przynoszenia cukierków czy tortu – zastąpienia ich zdrowymi alternatywami. Nie oszukujmy się – niby miły gest, a naprawdę przyzwyczajanie dzieci do wrzucania w siebie śmieci. problem wykracza daleko poza alergików.

  2. Maja Maja

    Jakbym czytała o nas… na końcu zamieniłabym Marta na Maja ;) Pozdrawiam – mama alergika

  3. Iza Iza

    Przyznaję się, że nigdy nie pomyślałabym o tym, że w grupie przedszkolaków mogą być alergicy. Świetny list, bez pretensji, napastliwości. Pozwala pomyśleć na ten temat spokojnie i w razie robienia imprezy już wiem, o czymś na co muszę zwrócić uwagę. Bo od razu wiem po sobie, że gdybym usłyszała pretensje i oskarżenia, to sprawę bym olała – mam wrażenie że agresja działa w taki sposób, że człowiek od razu okopuje się na swojej pozycji, agresja zmusza do obrony.

  4. Izabela Izabela

    Hmm..jestem mama dziewczynki z celiakią, nietolerujaca jaj kurzych w żadnej postani i cale szczescie zaczela tolerowac po 2 latach nabial. Dodatkowo, co zabawne pracuje jako nauczyciel w przedszkolu od 7 lat. Nie jest lekko i nie wynika, to z niecheci pracownikow przedszkola – tylko z ich niewiedzy..Z pracownikami przedszkolu trzeba sie spotkac i wszystko przedyskutowac. Nie tylko z p. Zet z kuchni i pania z grupy. Cala kadra musi byc swiadoma i nawet rodzice z danej grupy….

  5. Marlena Marlena

    Podpisuję się pod tym listem i apeluję o wrażliwość…

  6. iwona iwona

    Ja jako mama alergika i nauczycielka w przedszkolu zawsze mam przygotowane słodycze dla alergików na takie uroczystości bo wiem że dzieciom może być przykro i liczę się z tym, że można nie pomyśleć ,jako rodzic jubilata o tym że ktoś może mieć alergie:)Pozdrawiam:)