„Zamień chemię na jedzenie”

To już klasyka wśród książek-poradników dla rodziców, które zmieniają życie. Zmuszają do weryfikacji własnych poglądów na temat żywienia siebie i rodziny. Napisana w sposób alarmujący, ale niczego nie narzucający. Pełna interesujących faktów, osobistych doświadczeń i spostrzeżeń. W niektórych miejscach niestety przeznaczona dla osób o stalowych nerwach. W bezpośredni sposób pokazuje, jak wiele zmieniło się dzisiaj na rynku żywności, uzmysławia nam, co tak naprawdę jemy i jaki to ma wpływ na nasze zdrowie.

Jak powstał poradnik?

zamien-chemie-na-jedzenie-b-iext22954583Julita Bator nie kryje, że „Zamień chemię na jedzenie” to książka, która powstała z potrzeby, na skutek osobistych doświadczeń. Jako matka trójki ciągle chorujących dzieci, które omijały wiele dni w szkole/przedszkolu, miały problemy z alergią, zażywały co rusz nowe antybiotyki, zauważyła, że musi znaleźć przyczynę tych problemów. Zrozumiała, że samo leczenie to za mało, by naprawdę dzieci wyleczyć.

Po przeanalizowaniu wielu poradników, książek z dietetyki, medycyny ekologicznej, alergologii dowiedziała się, czego nie jeść. Niestety im więcej czytała, tym miała mniejszą wiedzę na temat tego – co jeść. Odrzuciła zbyt radykalne w jej ocenie rozwiązania i postanowiła zmienić dotychczasowe przyzwyczajenia kulinarne.

W skutek tego napisała poradnik, który jest efektem jej osobistego eksperymentu na sobie i najbliższych. W taki sposób powstał owoc wielu poszukiwań, który świetnie podziałał na wszystkich, nie tylko na dzieci, którym poprawiła się odporność, ale również na dorosłych, którzy na nowo mogli docenić smak teoretycznie dobrze znanych potraw (pytanie zadane w książce jest między innymi takie, czy brokuł pachnie?)

Jak czytać etykiety, jak kupować?

Dzisiaj nikt nie ma wątpliwości, że półki sklepowe aż się uginają od ciężaru produktów. W każdym markecie bez trudu odnajdziemy produkty pierwszej potrzeby i te bardziej oryginalne, niepowtarzalne.

Problem jest jednak nie z ilością, ale z jakością prezentowanej żywności. Kłopotem jest również naszpikowanie zwykłego, pozornie zdrowego pożywienia całą listą niezdrowych składników. Trudno dzisiaj dostać prawdziwe masło, jogurt owocowy bez cukru, chleb bez białek mleka, mięso od zwierząt, które nie zażywały antybiotyków…

Jakie jest zatem rozwiązanie?

Kupowanie możliwie prostych składników, lokalnych, pochodzących z dobrego źródła, wybieranie nieprzetworzonych propozycji i przygotowanie bardziej złożonych posiłków samodzielnie w domu. Trudne? Niewykonalne w zabieganym świecie?

Na pierwszy rzut oka może wydawać się to strata czasu, jednak gdy zauważymy ile czasu oszczędzamy na chorowanie, ile pieniędzy  na leki – jest szansa, że nigdy nie wrócimy do dawnego sposobu żywienia. Zadanie ułatwi nam na pewno ta książka, w której autorka zamieszcza proste, łatwe w przygotowania przepisy: na dżemy, powidła, jogurty, kefiry, soki, budynie, dania obiadowe i wiele innych.

Autorka nie ukrywa, że to wymaga samozaparcia, wiele cierpliwości i wiedzy. Jednak, gdy postawimy pierwszy krok, dalsze już staną się dla nas naturalne i prostsze.

Dziękujemy Wydawnictwu Znak za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego książki.

 

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Ewelina Ewelina

    W końcu ktoś zauważył :D Teraz jeszcze tylko należy zmarginalizować/wykluczyć reklamy kolorowych supli diety dla dzieci na wszystko, bo bez nich jest śmierć i tylko śmierć i może całkiem normalnie się dzieci będą rozwijały.

  2. Martyna Martyna

    Bardo ważny temat, mega ważny, trzeba o tym trąbić, mówić, powtarzać, na okrągło

  3. Mama Mama

    Zgadzam się – należy o tym mówić/pisać. Bardzo wartościowy artykuł.

  4. xxx xxx

    Na pewno w tym nowym roku sięgnę

  5. iga iga

    to moja jedna z ważniejszych pozycji w domu