Zakaz krzyków w centrum handlowym!

Czy krzyczące, biegające dzieci przeszkadzają w zakupach? Australijscy menadżerowie stwierdzili, że tak i zabronili tego odgórnie w wielkim centrum handlowym w Sydney. Czy podobne decyzje zostaną podjęte w innych krajach?

dziecko krzykZaczęło się od głośnej dyskusji, że dzieci powinny być lepiej wychowywane, kontrola nad nimi powinna być pełniejsza, a rodzice mniej bierni. W tym tonie w ostatnich tygodniach opublikowano w Australii wiele artykułów.

Rodzice zareagowali skrajnie. Wyjaśnia to poniższe wideo.
https://youtu.be/-XoBIkb_Cq4

A Jak Wy sądzicie? Czy takie odgórne zakazy mają sens? Czym są one podyktowane? Brakiem nadzoru ze strony rodziców? Niezrozumieniem potrzeb par z dziećmi? A może ignorowanie potrzeb osób bez dzieci? Co o tym sądzicie?

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. normalna mama normalna mama

    Miejsca publiczne są PUBLICZNE oznacza to, ze każdy może do nich przyjść, a takie zabranianie to moim zdaniem szczyt głupoty i nielegalny proceder, który wyjdzie w sądzie!

  2. xxx xxx

    Popieram takie zakazy, może rodzice w końcu zaczną wychowywać i myśleć, co robią! Mnie to wcale a wcale nie oburza. Jak sami zachowują się jak dzieci, to potem mają, co chcą: są traktowani jak dzieci, których można skądś wyprosić, czy swobnie pogrozić palcem.

  3. Ja Ja

    Kiedyś jako nastolatka zafascynowana byłam literaturą fantastyczną. Pamiętam, że przeczytałam wówczas opowiadanie (niestety nie pamiętam tytułu ani autora), w którym była mowa o autoagresji rasy ludzkiej. Najpierw unicestwiono dzieci (atakującymi byli dorośli) potem z planety zniknęły kobiety, by na samym końcu, kiedy na Ziemi zostali już sami mężczyźni (którzy zresztą też ze sobą zaczęli walczyć), przylecieli obcy i w ostateczny sposób rozprawili się z rasą ludzką.
    Hmm. To bajka, wymysł pisarza. Nie wiem jaka jest polityka prorodzinna w Australii ale jestem pewna, że u nas taki zakaz na pewno przybrałby formę kuriozalną i doprowadził do tego, że zakazano by wprowadzania małych dzieci do sklepów. Jak zwierząt.

    • Dorota Dorota

      No tak, jeśli dziecko zaczyna przeszkadzać, to już ten fakt nie wymaga chyba komentarza…Bo jak to komentować? Chyba jedynie tak jak „ja”.

  4. monika06 monika06

    dla mnie totalna głupota….
    nie zgadzam się też z tym „lepszym wychowaniem” bo przeciez zaden rodzic nie uczy dziecka tego aby krzyczalo na zawowanie w sklepie, a takie ograniczenia podejrzewam ze beda przynosic odwrotne skutki