Zaburzenia odżywiania i przemoc emocjonalna przy stole

Badacze wykryli, że matki z zaburzeniami odżywiania się są o wiele mniej przyjemne, miłe dla własnych dzieci podczas posiłków oraz czynią mniej pozytywnych uwag na temat jedzenia i żywności niż matki zdrowe (Smolak, Treasure, Teasdale i Sullivan, 1999), a ponadto u matek z pierwszej grupy występują  poważne problemy z karmieniem piersią, przede wszystkim z powodu krytycyzmu i niechęci do własnego dojrzałego ciała (Waugh i Bulik, 1999).

Z jednej strony mamy informacje o tym, że 20% dzieci w Polsce żyje w biedzie, nie dojada, chodzi głodnych, a z drugiej: media informują o bulimii, anoreksji…Jeśli nawet komentujemy zdawać by się mogło dietę przeciętnego kilkulatka, znowu otrzymujemy informację, że jest w niej za dużo soli, cukru, że dieta dzieci jest uboga w warzywa i owoce. Można mieć wrażenie, że problem jest rzeczywiście ogromny i mało która rodzina odżywia się wystarczająco dobrze, że zaburzenia odżywiania czy inne nieprawidłowości są czymś „naturalnym”…

M.S: Niestety, rzetelność mediów pozostawia wiele do życzenia. Ja postrzegam ich przekaz na temat jedzenia jako wewnętrznie sprzeczny. Z jednej strony czasopisma dla kobiet ostrzegają przed anoreksją, z drugiej zaś strony prezentują na swoich łamach zdjęcia z pokazów mody, w których biorą udział wychudzone modelki czy zamieszczają przykłady diet odchudzających. Z kolei zderzenie faktu anoreksji z głodem, wynikającym z ubóstwa, należy traktować jako zadziwiający fenomen, swoisty znak współczesności. Paradoksem jest, że w im większym stopniu osoba z anoreksją ma dostęp do jedzenia, tym bardziej odmawia jego spożywania; nie od dziś znane są fobie chorych przed wizytą w sklepach spożywczych. Dzieci, które dzisiaj głodują, prawdopodobnie jutro nie będą cierpiały na zaburzenia jedzenia. Nadal bez odpowiedzi pozostaje pytanie, dlaczego anoreksja pojawia się w dobrze sytuowanych rodzinach, w których domach jedzenia jest pod dostatkiem. Być może właśnie ta hiperdostępność może wywoływać znudzenie i zmęczenie wyborem pokarmów, a w konsekwencji – awersję do nich.

Czy zaburzenia odżywiania występują jedynie w rodzinach dysfunkcyjnych?

iStock_000016826318XSmallM.S: Oczywiście błędem byłoby udzielenie jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Psychologia nie jest nauką ścisłą i nie wszystko da się przewidzieć, jednakże rzeczywiście można mówić o pewnych cechach rodzin, w których pojawiają się zaburzenia jedzenia.
Minuchin, Rosman i Baker (za: Barrett i Schwartz, 1987) odkryli następujące cechy takich rodzin: uwikłanie i niezaangażowanie członków rodziny, nadopiekuńczość, sztywność, nieumiejętność rozwiązywania konfliktu, nadmierne zaangażowanie dzieci w związek rodziców, izolacja rodziny od społeczeństwa, akcentowanie znaczenia wyglądu, traktowanie jedzenia jako narzędzia komunikacji między członkami rodziny. Moreno i Thelen (1993) wykazali, że  w takich rodzinach dzieci postrzegają własnych rodziców jako zachęcających ich do prowadzenie diet celem utraty wagi oraz uważają, że ich rodzice ograniczają lub próbują ograniczać ilości spożywanego przez nie jedzenia. Sądzą także, iż tematy jedzenia i wagi stoją w centrum rodzinnych rozmów. Ponadto badacze wykazali, że matki z takich rodzin przyznają się do tego, że zachęcają dzieci do schudnięcia oraz wpływają na ilość spożywanego przez nie pokarmu z powodu lęku, aby nie przybrały one na wadze.

Co ma wspólnego anoreksja z nałogiem i schizofrenią?

M.S: Według Malana (1997) anoreksja jest bardzo dziwnym rodzajem nałogu, który nie może być porównany z alkoholizmem czy narkomanią, ponieważ jest nałogiem nie „brania” czegoś, ale nałogiem „nie-brania”. Z drugiej strony Malan opisując przypadek pacjentki o imieniu Anya, stwierdza, że odczuwała ona ważenie się jako czynność o intensywności i jakości tego, co czuje alkoholik zaspokajający „pierwsze” pragnienie. Istnieje również teoria na temat anoreksji jako uzależnienia się od zwiększonego poziomu endorfin (tzw. „hormonów szczęścia”), uwalnianych między innymi podczas intensywnych ćwiczeń fizycznych (Furnham i Calnan, 1998).

Co do relacji między anoreksją a schizofrenią, tutaj odpowiedź jest trudniejsza. Łatwo tutaj o błąd diagnostyczny, gdyż osoba z anoreksją może mówić, że jedzenie, które przygotowała jej matka, jest zatrute; może mówić, że ma grube uda, pomimo skrajnej szczupłości. Trzeba ogromnej wiedzy, długoletniego doświadczenia i wrażliwości klinicznej, aby nie popełnić diagnostycznego błędu, rozpoznając w oparciu o takie stwierdzenia schizofrenię. Osoba z anoreksją mówiąc o trującym jedzeniu, nie ma na myśli tego, że ktoś zatruł jedzenie, a raczej silne negatywne emocje determinują, można powiedzieć, że bez woli tej osoby „koloryzują” sposób wyrażania się. Podobnie chora mówiąc o grubych udach, ma w pewnym stopniu świadomość, że jest chuda, jednak silne emocje determinują postrzeganie siebie jako osoby otyłej. W schizofrenii takie stwierdzenia są konsekwencją procesu psychotycznego i według chorego, nie podlegają dyskusji: „jedzenie jest zatrute przez osobę, która chce mojej śmierci”, „moje nogi są grube i dlatego nie próbuję nawet przejść przez drzwi w moim pokoju, i tak się nie zmieszczę”. Gdy osoba z anoreksją mówi o sobie, że czuje się gruba „jak świnia”, stwierdzenie to ma wyraźną komponentę emocjonalną, natomiast osoba ze schizofrenią, formułując takie stwierdzenie, będzie rzeczywiście przekonana o transformacji swojego ciała w ciało zwierzęcia.

A bulimia? Niektórzy twierdzą, że to łagodniejsza forma anoreksji..

M.S: Z dużą ostrożnością traktowałabym takie podejście do bulimii. Wybitni badacze zaburzeń jedzenia, Beumont i Abraham już w 1983 roku określili bulimię jako „złowieszczy wariant anoreksji”. Paradoksalnie, im bardziej wyniszczony jest organizm osoby z bulimią, tym bardziej pomyślne jest rokowanie, gdyż tylko taki chory będzie poszukiwał pomocy. Leczenie bulimii jest bardzo ważne, gdyż w jej przebiegu nierzadko pojawiają się próby samobójcze (w przeciwieństwie do anoreksji, gdzie użycie słowa samobójstwo można uznać w najlepszym razie za metaforę). Warto dodać, że objawy anoreksji i bulimii, mogą  współwystępować u tego samego pacjenta, np. w przypadku anoreksji bulimicznej czyli anoreksji typu żarłoczno-przeczyszczającego.

Co mogą zrobić rodzice, by zapobiec zaburzeniom odżywiania u dzieci?

M.S: Należy pamiętać, że zaburzenia jedzenia są bardzo często następstwem ograniczania przez matkę autonomii dziecka i spełniania przez dziecko potrzeb matki (m.in. potrzeb: opieki i przywiązania). Dziecko takie czuje się całkowicie odpowiedzialne za stopień spełnienia potrzeb matki i w ten sposób czuje się przez nią ciągle kontrolowane. Jakikolwiek wzrost autonomii  ze strony dziecka jest postrzegany jako ogromne zagrożenie dla matki, która w sposób uzależniający używa dziecka do spełniania jej żądań. Dziecko żyje jakby „na rozkaz” matki,  aby przetrwać psychicznie. Takie ogromne niepowodzenia w przywiązaniu do matki, powodują u dziecka niezdolność do słuchania wewnętrznych sygnałów z ciała.

Główną zasadą, która powinna być przestrzegana, aby zapobiec zaburzeniom odżywiania u dziecka, powinna być tutaj dbałość rodzica o poznawanie samego siebie, swoich emocji, pragnień, motywacji. Tylko znając siebie, a zwłaszcza swoje mechanizmy obronne, rodzic będzie potrafił zapobiec toksycznej relacji z własnym dzieckiem. Rodzic, który miał kiedykolwiek psychologiczne problemy z jedzeniem, powinien być szczególnie uwrażliwiony na możliwość projekcji własnych emocji na dziecko, zwłaszcza w najwcześniejszym okresie jego życia, gdy niemowlę jest szczególnie wrażliwe na najdrobniejsze sygnały niewerbalne opiekuna.

Drugą zasadą powinno być akceptowanie autonomii dziecka, także w sferze jedzenia. Należy zaakceptować rytm jedzenia dziecka (np. jedno dziecko może mieć większy apetyt rano, inne popołudniu). Należy chwalić dziecko za zjedzenie posiłku, np. mówiąc  „Wspaniale, zjadłeś dzisiaj cały talerz zupy”, należy także pozwolić, aby dziecko decydowało, ile potrawy będzie miało na talerzu (najlepiej by było gdyby samo miało możliwość nakładania jej na swój talerz) i szanować jego wybór. Nie można blokować spontaniczności dziecka, które np. chwyta w rękę jabłko. Wspólne posiłki powinny przebiegać w miłej, życzliwej atmosferze, bardzo zalecane jest pozwalanie dziecku na przygotowywanie posiłków. Aby zapobiec problemom z apetytem, którym wcześniej czy później zaczyna towarzyszyć komponenta emocjonalna, należy unikać podawania dziecku dużej ilości słodyczy czy innych sycących przekąsek.

Małgorzata Starzomska

dr nauk humanistycznych w dziedzinie psychologii, adiunkt w Katedrze Psychologii
Rewalidacji i Rehabilitacji Instytutu Psychologii Uniwersytetu Kardynała Stefana
Wyszyńskiego w Warszawie, autorka ponad 70 polsko- i anglo-języcznych prac naukowych, przede wszystkim z obszaru psychologii zaburzeń jedzenia, między innymi książki:„Anoreksja. Trudne pytania”.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. kinia kinia

    Bardzo dobry artykuł!! Powinien być obowiązkowy!

    • JR JR

      Pani Starzomska ma ogromny dorobek w temacie zaburzeń odżywiania, więc wie pewnie o nich wszystko. Jednak wywiad ten przesadnie obwinia matki. Rozumiem, że intencje były dobre – przestrzec nie straszyć, wyjaśniać a nie obciążać winą. Wyszło nie najlepiej.

  2. Kozunia Kozunia

    Ciekawe, jak wiele naszych uprzedzeń robi krzywdę dzieciom, a o tym nie mówi się za często. skupiamy się na głupich radach i mniej ważnych kwestiach, ile gotować ryż, i z czym łączyć kaszki, a to przecież nie o to chodzi, by być perfekcyjną panią domu. wazniejsze jest, by dziecku nie wrzucic do glowy zlego obrazu siebie i nie zapoczatkowac wqielu problemow.

    • Piotr Piotr

      Zaburzenia odżywiania? a może karmienia, akurat przyjeżdża Amerykanka, która coś na ten temat wie
      Problem niejadków czasami zaczyna się zupełnie inaczej…

  3. AgnieszkaMG AgnieszkaMG

    Jestem młodą mamą, wcześniej nie wiedziałam absolutnie nic o dzieciach, o żywieniu ich … ba nawet nigdy nie byłam starszą siostrą. Wszystkiego uczę się w miarą rozwoju mojego dziecka,dużo czytam i oglądam odnośnie macierzyństwa, relacji z dzieckiem itd. Niejednokrotnie natknęłam się na tą opinię, przyjęłam ją do wiadomości i w nią święcie wierzę, że dieta dziecka powinna być w miarę możliwości regulowana przez nie samo. Nie będę namawiać, przymuszać dziecka do zjedzenia czegoś czego nie akceptuje, w porze kiedy nie ma ochoty, nie będę wpychać ostatniej łyżeczki za mamusię, za tatusia… To właśnie takie zachowanie tworzy problem niejadków. Zamiast traktować jedzenie jako przyjemność, dziecko odnosi się do niego jako do przykrego obowiązku, upychając kolejną łyżeczkę niepotrzebnie rozpychamy żołądek maleństwa, zaburzamy u dziecka wiarę w to że samo potrafi rozpoznać moment kiedy ma już dość, a w rezultacie wpędzamy w nawyk przejadania się. Tak więc… jeśli dziecko nie chce jeść teraz, najlepiej spróbować za godzinę, itd. Karmić do momentu kiedy dziecko zaprotestuje. W przypadku starszych dzieci najlepiej pozostawić jedzenie tak aby mogło ono samo sobie je wziąć i … odpuścić. Nie psujmy natury. Ona wyposaża organizm w tak rewelacyjne mechanizmy, zaufajmy im. Jest też jeszcze jedna kwestia. Być może presja jaką rodzic wywiera na dziecko w kwestii jedzenia jest najsilniejszą formą uwagi i przy namowach tych spędza z dzieckiem więcej czasu niż przy jakichkolwiek innych czynnościach. Wtedy możliwe jest, że dziecko celowo odmawia jedzenia, tylko po to, żeby zwrócić na siebie uwagę rodzica. Na późniejszych etapach bywa to pogmatwane, więc jeśli jeszcze nie jest za późno – przede wszystkim nie psujmy.