Zaburzenia odżywiania i przemoc emocjonalna przy stole

„Należy pamiętać, że zaburzenia jedzenia są bardzo często następstwem ograniczania przez matkę autonomii dziecka i spełniania przez dziecko potrzeb matki (m.in. potrzebę opieki i przywiązania). Dziecko takie czuje się całkowicie odpowiedzialne za stopień spełnienia potrzeb matki i w ten sposób czuje się przez nią ciągle kontrolowane. Jakikolwiek wzrost autonomii  ze strony dziecka jest postrzegany jako ogromne zagrożenie dla matki, która w sposób uzależniający używa dziecka do spełniania jej żądań. Dziecko żyje jakby „na rozkaz” matki,  aby przetrwać psychicznie. Takie ogromne niepowodzenia w przywiązaniu do matki, powodują u dziecka niezdolność do słuchania wewnętrznych sygnałów z ciała. „

sosrodzice.pl: Gdyby miała Pani wymienić podstawowe błędy, jakie popełniają rodzice w trakcie posiłków, co znalazłoby się na najwyższych pozycjach listy?

Małgorzata Starzomska: Na pierwszym miejscu wymieniłabym przypadki łamania woli dziecka poprzez zmuszanie do jedzenia, gdy nie ma ono na to ochoty, bądź karanie dziecka poprzez odmawianie jedzenia. Stosując obrazową metaforę, jedzenie staje się wówczas „narzędziem tortur”.

Na drugim miejscu wymieniłabym przypadki rozpieszczania dziecka poprzez karmienie go słodyczami. Powstaje wówczas błędne koło: dziecko jest najedzone i nie chce jeść regularnych posiłków, np. obiadu, wówczas może pojawić się zmuszanie dziecka do jedzenia przez rodziców. Rozpieszczanie i karanie jako następstwo tego pierwszego – to „mieszanka wybuchowa”.

sosrodzice.pl:Jakie konsekwencje może nieść wmuszanie dzieciom jedzenia różnymi znanymi sposobami: „za babcię, za dziadka”, „zjedz, bo nie pojedziemy do zoo”, „jeszcze troszkę, talerz musi być pusty”?

M.S: Takie zachowanie rodzica trzeba nazwać po imieniu: jest to przemoc emocjonalna, w takim samym stopniu groźna jak przemoc fizyczna (chociaż podczas wmuszania jedzenia może mieć miejsce także przemoc fizyczna, np. wciskanie siłą łyżeczki z zupą do buzi dziecka, pomimo jego protestu). Zmuszanie dziecka do jedzenia jest przemocą i jedną z przyczyn trudności emocjonalnych w przyszłości. Czy będzie ono przybierało formę szantażu emocjonalnego (wspomniane w pytaniu „za babcię, za dziadka”), czy straszenia („zjedz, bo nie pojedziemy do zoo”), czy też ciągłego przypominania dziecku, że musi jeść („jeszcze troszkę, talerz musi być pusty”), nic nie usprawiedliwia takich zachowań. Zmuszanie do jedzenia może powodować powstanie nieprzyjemnych skojarzeń związanych z jedzeniem, czego następstwem może być wstręt do jedzenia, a stąd już tylko krok do zaburzeń jedzenia.

Skąd to napięcie w rodzicach, gdy siadają przy stole z dziećmi? Posiłkowi towarzyszy złość, frustracja, niespełnione oczekiwania…

Hard choise between pleasure or dietM.S. Pytanie to dotyczy kondycji współczesnego świata, w którym nie ma miejsca ani czasu na prawdziwe wysłuchanie drugiej osoby, na empatię, zdeterminowanego przez pęd ku karierze, zamożności i idealnemu wyglądowi. Te czynniki nie pozostają bez wpływu na współczesną rodzinę.
Niewyrażony żal, nagromadzone problemy, niespełnione ambicje – znajdują ujście podczas wspólnych posiłków (o ile takie jeszcze są organizowane), które stają się „placem boju” dla członków rodziny. Oczywiście w takich sytuacjach najbardziej cierpią dzieci. Badacze nierzadko traktują anoreksję jako swoisty sposób, odkryty przez dziecko, na „scementowanie” skłóconej rodziny.

Wydaje się, że zaburzenia odżywiania są dzisiaj sporym problemem…Większym niż w przeszłości?

M.S: Odpowiedź na to pytanie jest trudna. Z jednej strony wraz ze wzrostem liczby ośrodków diagnozujących i leczących zaburzenia jedzenia, a także wraz ze zwiększającą się liczbą artykułów na temat tych zaburzeń i coraz większą ich dostępnością, powstaje nie do końca uzasadnione przekonanie, że mamy do czynienia z epidemią anoreksji czy bulimii. Dwadzieścia lat temu osoby z tymi chorobami, poza tymi, które trafiały do nielicznych wówczas specjalistów, miały znikomą szansę na prawidłową diagnozę, zamiast niej „rozpoznawano” u nich depresję, zaburzenia lękowe, czy … schizofrenię. Poza tym niewątpliwie choroby te dzięki mediom stały się bardziej znane i mniej wstydliwe, zatem wiele osób, które wcześniej albo nie wiedziałyby, że są chore, albo nie odważyłyby się udać do profesjonalisty, obecnie decydują się poszukiwać pomocy. Zatem trudno powiedzieć, o ile zwiększyła się na tym odcinku czasu zachorowalność.

Z drugiej strony nie od dzisiaj mówi się o znaczeniu czynników socjokulturowych w powstaniu zaburzeń jedzenia. Dzięki intensywnemu rozwojowi mediów kobiecych w Stanach Zjednoczonych i Europie Środkowo-Zachodniej, które w przeważającej części promują szczupłą sylwetkę, młode kobiety mają sposobność konfrontacji własnej sylwetki z nieraz bardzo wychudzonymi modelkami i celebrytkami, a ponadto w takich mediach z łatwością można odnaleźć propozycje diet odchudzających, które można traktować jako rodzaj treningu w zachowaniach anorektycznych. Zatem być może doniesienia o wrastającej epidemii zaburzeń jedzenia w ostatnich latach mogą być prawdziwe.

Odpowiedź na to pytanie zakończę dwoma przykładami. Pierwszy przykład mówi o tym, że na wyspach Fidżi do 1996 r. nie zanotowano ani jednego przypadku anoreksji, niestety potem pojawiło się ich wiele. Co było powodem tej zmiany? W 1996 r. na Fidżi zaczęła nadawać swoje programy telewizja, lansująca bardzo szczupłe bohaterki.
Drugi przykład dotyczy wyników badań Wallera i Matoby z 1999 roku, porównujących kobiety z zaburzeniami odżywiania się mieszkające w Wielkiej Brytanii (Brytyjki i Japonki) oraz mieszkające w Japonii (Japonki). Badania te ujawniły, że tylko u mieszkanek Wielkiej Brytanii emocje takie, jak irytacja, smutek, znudzenie itp., mogą być przyczyną zaburzonych zachowań związanych z jedzeniem. W przypadku mieszkanek Japonii nie stwierdzono dodatniego związku między negatywnymi emocjami a zaburzeniami odżywiania się.

Autorzy tłumaczą ten wynik następująco: to, że Japonki zamieszkujące Wielką Brytanię pod względem specyfiki zaburzeń odżywiania się bardziej przypominają Brytyjki niż Japonki mieszkające w Japonii można wyjaśnić procesem akulturacji, co oznacza przyjęcie pewnych norm kulturowych charakterystycznych dla kręgu kultury Zachodu przez  kulturę Japonii.

Czy zaburzenia i nieprawidłowości w zakresie odżywiania są dziedziczne?

M.S: Trudno odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Rzeczywiście w ostatnim czasie pojawia się coraz więcej doniesień na temat dziedziczenia przez dzieci podatności na szczupłość spowodowanej dysfunkcją receptorów neuropeptydy Y, odpowiedzialnej za przyjmowanie pokarmów oraz skłonności do dłuższego utrzymywania się pokarmu w żołądku. Wydaje się jednak, że dziedziczność zaburzenia jedzenia można traktować metaforycznie jako reakcję na zaburzenia jedzenia u rodzica. Niestety, może on nigdy nie rozpoznać u siebie choroby i tym bardziej nieświadomie zaburza proces rozwoju dziecka.

Zerbe (1996) wymienia następujące „piętra” wpływu zaburzenia odżywiania się występującego u matki na powstanie takiego zaburzenia u dziecka. Po pierwsze ciąża u matki, której towarzyszy zmiana figury jest przyczyną występującego u niej odczucia, że coraz bardziej tyje. Może ona wówczas wpływać w sposób nieświadomy na zachowania starszego dziecka, ponieważ odczytując emocje matki i chcąc jej pomóc, stara się samo schudnąć.

Po drugie podczas okresu, gdy dziecko jest niemowlęciem, wpływ matki z zaburzeniem odżywiania może polegać na tym, że jej negatywne odczucia oddziałują nie tylko na dziecko, ale także na interakcję między matką i dzieckiem. Matka ogranicza wówczas świadomie ilość jedzenia dawanego dziecku. Wykazano, że dzieci rozwijające się w takich warunkach wolniej przybierają na wadze, a w późniejszym wieku mają problemy z jedzeniem i wagą.

Ponadto zaburzenie odżywiania się u matki może wpływać na to, że błędnie interpretuje ona sygnały dziecka. Na przykład interpretuje jego płacz jako wyraz głodu i karmi dziecko, podczas gdy dla jego ukojenia wystarczyłoby przytulenie i uspokojenie. Takie dziecko w przyszłości może mieć trudności w odróżnieniu doznań cielesnych, takich jak głód i sytość od odczuć: złości czy samotności.
Po trzecie podczas, gdy dziecko jest w wieku szkolnym, matka z zaburzeniem odżywiania się może wpływać na ilość spożywanego przez nie pokarmu, wyrażając pragnienie, aby jej dziecko było perfekcyjne. Niekoniecznie bezpośrednio wpływa na diety czy kontrolowanie wagi u dziecka, natomiast wyrażanie przez nią pragnienia, aby dziecko było doskonałe pod każdym względem, jest odbierane przez nie jednoznacznie jako żądanie schudnięcia.

Wpływ matki czy ojca może stać się jeszcze bardziej istotny, gdy z powodu pragnienia, aby dziecko było perfekcyjne, zapisują je oni do szkoły baletowej czy na gimnastykę artystyczną, gdzie często rozwój zaburzenia odżywiania się jest systematycznie wspierany przez zdecydowane wymaganie niskiej wagi.

Po czwarte w okresie dorastania, córka widząc zaokrąglające się kształty własnego ciała, zaczyna wiernie rejestrować obawy matki i drastycznie zmienia nawyki żywieniowe, co sprawia, że wcześniej utajone zaburzenie odżywiania się staje się widoczne.

Jesteśmy tu dla Ciebie.
Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne.
Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. kinia kinia

    Bardzo dobry artykuł!! Powinien być obowiązkowy!

    • JR JR

      Pani Starzomska ma ogromny dorobek w temacie zaburzeń odżywiania, więc wie pewnie o nich wszystko. Jednak wywiad ten przesadnie obwinia matki. Rozumiem, że intencje były dobre – przestrzec nie straszyć, wyjaśniać a nie obciążać winą. Wyszło nie najlepiej.

  2. Kozunia Kozunia

    Ciekawe, jak wiele naszych uprzedzeń robi krzywdę dzieciom, a o tym nie mówi się za często. skupiamy się na głupich radach i mniej ważnych kwestiach, ile gotować ryż, i z czym łączyć kaszki, a to przecież nie o to chodzi, by być perfekcyjną panią domu. wazniejsze jest, by dziecku nie wrzucic do glowy zlego obrazu siebie i nie zapoczatkowac wqielu problemow.

    • Piotr Piotr

      Zaburzenia odżywiania? a może karmienia, akurat przyjeżdża Amerykanka, która coś na ten temat wie
      Problem niejadków czasami zaczyna się zupełnie inaczej…

  3. AgnieszkaMG AgnieszkaMG

    Jestem młodą mamą, wcześniej nie wiedziałam absolutnie nic o dzieciach, o żywieniu ich … ba nawet nigdy nie byłam starszą siostrą. Wszystkiego uczę się w miarą rozwoju mojego dziecka,dużo czytam i oglądam odnośnie macierzyństwa, relacji z dzieckiem itd. Niejednokrotnie natknęłam się na tą opinię, przyjęłam ją do wiadomości i w nią święcie wierzę, że dieta dziecka powinna być w miarę możliwości regulowana przez nie samo. Nie będę namawiać, przymuszać dziecka do zjedzenia czegoś czego nie akceptuje, w porze kiedy nie ma ochoty, nie będę wpychać ostatniej łyżeczki za mamusię, za tatusia… To właśnie takie zachowanie tworzy problem niejadków. Zamiast traktować jedzenie jako przyjemność, dziecko odnosi się do niego jako do przykrego obowiązku, upychając kolejną łyżeczkę niepotrzebnie rozpychamy żołądek maleństwa, zaburzamy u dziecka wiarę w to że samo potrafi rozpoznać moment kiedy ma już dość, a w rezultacie wpędzamy w nawyk przejadania się. Tak więc… jeśli dziecko nie chce jeść teraz, najlepiej spróbować za godzinę, itd. Karmić do momentu kiedy dziecko zaprotestuje. W przypadku starszych dzieci najlepiej pozostawić jedzenie tak aby mogło ono samo sobie je wziąć i … odpuścić. Nie psujmy natury. Ona wyposaża organizm w tak rewelacyjne mechanizmy, zaufajmy im. Jest też jeszcze jedna kwestia. Być może presja jaką rodzic wywiera na dziecko w kwestii jedzenia jest najsilniejszą formą uwagi i przy namowach tych spędza z dzieckiem więcej czasu niż przy jakichkolwiek innych czynnościach. Wtedy możliwe jest, że dziecko celowo odmawia jedzenia, tylko po to, żeby zwrócić na siebie uwagę rodzica. Na późniejszych etapach bywa to pogmatwane, więc jeśli jeszcze nie jest za późno – przede wszystkim nie psujmy.