Zabezpieczenia, które nie chronią

Zabezpieczenia na meble to jedna z najbardziej i najmniej potrzebnych rzeczy dla rodziców. Dlaczego najbardziej? Ponieważ gdyby działały, znacznie ułatwiałaby życie. Dlaczego najmniej? Właśnie z tego powodu, że na niewiele się zdają. Już raczkujące i wspinające się na meble dziecko jest w stanie z większością z nich sobie poradzić w kilka sekund.

Mimo to wielu rodziców kupuje lepsze lub gorsze zabezpieczenia na szafki. W dobrej wierzy, bez wiedzy, że większość z nich już po kilku dniach będzie się nadawać jedynie do wyrzucenia do kosza na śmieci.Zaczynając od ochraniaczy na ostre ranty szafek, w formie samoprzylepnych elementów, które każdy maluch z zaciekawieniem szybko odklei, a kończąc na blokadach, które „zabezpieczają” przed otwarciem szafek. Test takich produktów jasno pokazuje, że nie warto ich kupować.

Oddając sprawiedliwość, trzeba przyznać, że są lepsze i gorsze wybory. Uczciwe wydaje się również to, że większość producentów zabezpieczeń dla dzieci nie ukrywa, że należy przestać ich używania, jeśli dziecko do nich dosięga lub potrafi je otworzyć, o czym jednak rzadko rodzice wiedzą, udając się na zakupy. O prawdziwej, a właściwie pozornej skuteczności przekonują się w praktyce. Producenci ostrzegają natomiast przed tym niewielkim druczkiem na odwrocie opakowania.

Doświadczenia pokazują, że tego typu produkty służą rodzicom od kilku dni do…kilku tygodni. Jak na koszt około 10 złotych za jeden mechanizm pomnożony przez liczbę sztuk, to dość sporo… Warto się zastanowić czy warto. Nawet jeśli przeczytacie dziesiątki artykułów, że każdy odpowiedzialny rodzic tego typu zabezpieczenia powinien mieć i tak musicie wiedzieć, że są one skuteczne tylko wtedy, kiedy obserwujecie swoje dziecko i podążacie za nim krok w krok. Do Waszych obowiązków należy monitorowanie, czy maluch jest na tyle sprytny, by dane zabezpieczenie otworzyć i czy klej ciągle dobrze trzyma…

A jak przedstawiają się testy poszczególnych zabezpieczeń? Oto wyniki.

Szczególnie niepraktyczne zabezpieczenie od Babyono. Nie dość, że niewygodne dla rodzica (należy otworzyć specjalną klapkę, która na marginesie bardzo szybko się „wyrabia”), to również przykuwające uwagę dziecka. Co ciekawszy brzdąc potrzebuje kilku chwil, by „rozbroić” to zabezpieczenie. Ponadto części, które należy przykleić nie sprawdzają się na zaokrąglonej powierzchni mebli. Mają słaby klej, który nie utrzymuje zabezpieczenia tak długo, jak mamy prawo oczekiwać. Średnia cena za dwie sztuki to osiem złotych. Niby nie dużo, jednak z drugiej strony taki wydatek lepiej sobie darować. Szkoda pieniędzy.

Na szafie zabezpieczenie Babyono, które również nadaje się do przyklejenia na lodówkę i na szuflady, prezentuje się tak jak na zdjęciu powyżej.

Babyono w pewnym sensie broni się innym zabezpieczeniem. Jednak tylko w pewnym sensie. Bo zabezpieczenie, które obejrzycie na zdjęciu obok jest praktyczniejsze niż wersja powyższa, niestety tylko przez trochę dłuższy czas. Nie jest tak proste w odklejeniu, trzyma się średnio szafki przez kilka tygodni, jednak już około roczne dziecko umie je otworzyć. W przypadku młodszych maluchów zabezpieczenie zazwyczaj spełnia swoją funkcję. Ryzykowna jest też konstrukcja haczyka, która się łatwo wyłamuje. Tak czy inaczej zabezpieczenie w cenie około 9 złotych za dwie sztuki posłuży nam od kilku dni do maksymalnie miesiąca.

Zdecydowanie lepiej sprawdza się zabezpieczenie do szafek niemieckiej firmy Reer, które mimo kilku prób otwarcia przez jedenastomiesięczne dziecko, pozostało nienaruszone. Plus również za klej, który trzyma produkt nawet wtedy, gdy rodzic zapomni o zabezpieczeniu i chce otworzyć szafkę. Dla dziecka przy próbach otwarcia bariera jest nie do przejścia. To plus. Ale…

Producent zaleca przyklejanie zabezpieczenia Reer poza zasięgiem rąk dzieci, co w praktyce nie jest zawsze możliwe.  Zwłaszcza w przypadku średniego wzrostu malucha, który zaczyna chodzić, a który mierzy więcej niż 74 centymetry. W przypadku komód i szafek mających średnio 90 centymetrów zabezpieczenie ich przy pomocy tego produktu w taki sposób, by zamknięcie pozostało poza zasięgiem rąk dziecka, jest właściwie niemożliwe.Cena około 18 złotych za dwie sztuki.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.