Zabawy z wyobraźnią – przed pierwszym dzwonkiem

Od lipca trąbią w telewizji jak drogie w tym roku czekają nas podręczniki, jak wiele wydamy na tzw. wyprawkę szkolną oraz, z jakimi ciężarami będą się zmagać nasze dzieci, jeśli szkoła nie będzie oferowała szafek.

Perspektywa nieciekawa, zważywszy, że pakiet pierwszoklasisty oceniany jest na prawie 700zł! Kwota niewyobrażalna zwłaszcza dla rodziców posiadających więcej niż jedno dziecko „szkolne”. Pojawiają się zatem pytania „Na czym mogę oszczędzić?”, „Z czego zrezygnować?”. Każdy z nas chciałby naszej pociesze zaoferować wszystko, co najlepsze, najbardziej zdobne czy modne. Nic dziwnego. Jak chodziliśmy do szkoły o podobnych gadżetach czy tak szerokiej palecie produktów, mogliśmy tylko pomarzyć.

Wagi książek nie zmniejszymy, ich ilości również. Możemy jednak poszukać oszczędności w wyposażeniu naszego przedszkolaka czy szkolniaka. Dziś proponuję sięgnąć pamięcią do zajęć pod wszystko mówiącym skrótem ZPT, które to mnie osobiście zdejmowały sen z powiek przez dłuższy czas. I kto by pomyślał, że dziś wrócę do nich z własnej, nieprzymuszonej woli?

ZAKŁADKA do książki

Zapotrzebowanie i wykonanie

  • Papier typu brystol lub tektura
  • Taśma klejąca (najlepiej szeroka i przezroczysta)
  • Ozdoby (dowolne byle płaskie, może być kolorowa gazeta, flamastry albo farby)
  • Tasiemka, koralik
  • Nożyczki, klej

Z papieru wycinamy pożądany kształt i wielkość. Ozdabiamy z obu stron dowolnymi elementami (w przykładzie jest to zdjęcie wycięte z gazetki, ale mogą to być: brokat, cekiny, ścinki papieru kolorowego, confetti, kawałki szarej gazety, własny malunek lub kolorowanka itp. itd.). Jeśli chcemy przymocować elementy takie jak brokat czy cekiny lub gazetę, należy posmarować całą powierzchnię zakładki klejem i wówczas zacząć zdobić. Po ozdobieniu w niewidocznym miejscu mocujemy koniec tasiemki (lub wstążki, dowolnie; możemy pominąć ten element, jeśli nie jest nam potrzebny). Całość okalamy taśmą klejącą (najlepiej szeroką), tworząc laminat. Na koniec nawlekamy na zwisający koniec tasiemki koralik, zawiązujemy supełek, blokujemy koralik i gotowe. Zakładka do książki w naszym wymarzonym stylu może być już używana.

ZAWIESZKA na klamkę

Zapotrzebowanie i wykonanie

  • Papier typu brystol lub tektura
  • Taśma klejąca (najlepiej szeroka i przezroczysta)
  • Ozdoby (dowolne byle płaskie, może być kolorowa gazeta, flamastry albo farby)
  • Nożyczki, klej, linijka, ołówek

Wykonanie jest niezwykle zbliżone do ZAKŁADKI. Z tą różnicą, że tutaj konieczne jest wycięcie elementu zawieszającego się na klamce. Proponuję ukośne wcięcie, jak na przykładowym rysunku. Możemy wraz z dzieckiem wymyślić dowolne hasło, wykonać 2 – 3 zawieszki na różne okazje i nastroje. Jeśli dziecko samo jeszcze nie umie pisać – pomóżmy mu. Aby zaoszczędzić papier możemy z stworzyć różnobrzmiące dwie strony na tej samej zawieszce i odwracać zależnie od potrzeby.

OKŁADKA

Zapotrzebowanie i wykonanie

  • Dowolny papier – gazeta, kolorowy papier, bibuła, krepina, papier na prezenty itp. itd.
  • Nożyczki, klej, taśma klejąca

Okładkę możemy wykonać na 3 sposoby:

  • Przy grubszych zeszytach i książkach – W pierwszej kolejności zaginamy górną i dolną, a więc dłuższą linię. Po niej zaginamy boki czyli brzegi naszej okładki. W rogach (na rysunku zaznaczone kolorem szarym) tworzą się „kieszonki” na rogi naszego zeszytu lub książki. Wsuwamy brzeg zeszytu/książki do kieszonek i gotowe. Jest to łatwa okładka dla grubszych okazów lub zeszytów klejonych.
  •  Bardzo dobry sposób do cienkich zeszytów łączonych 2 zszywkami wzdłuż środka. W pierwszej kolejności zaginamy dłuższy brzeg, a więc górę i dół naszej okładki wsuwając ją jednocześnie pomiędzy oryginalną okładkę, a kartki. Listwa powinna kończyć się tuż przy zszywce. Następnie zawijamy boki okładki. Możemy je przykleić do oryginalnej okładki zeszytu za pomocą kleju do papieru. Możemy również wewnętrzny brzeg boków wyciąć w dowolny kształt nadając zeszytowi oryginalności i niepowtarzalności (na rysunku ów fragment zaznaczony jest kolorem szarym). Osobiście na wewnętrznych częściach boków umieszczałam „ściągawki” z wzorów (matematyka, fizyka, chemia) lub dat (język polski, historia) czy słówka (języki obce), przez cały semestr aktualizując i doklejając lub dopisując kolejne elementy, wypełniając tym samym zakładkę od góry do dołu. Było to o tyle ułatwiające uczenie się, że stanowiło to niejako moją notatkę, do której zawsze mogłam sięgnąć. Sposób ten pozwala chronić newralgiczne miejsce każdego zeszytu i książki, a więc szczytowe rogi, które jako pierwsze ulegają zniszczeniu.
  • Ostatni sposób jest niejako odwrotnością drugiego. W pierwszej kolejności zawijamy części brzegowe, boczne, a następnie zawijamy górę i dół wsuwając pomiędzy oryginalną okładkę, a kartki, dochodząc do zszywacza. Jest to najsilniejsze z w/w zabezpieczenie rogów zeszytu lub książki. Sposób dobry jeśli planujemy rok później przekazać książki rodzeństwu lub je odsprzedać w lepszym stanie. Sposób ten jest jednak estetycznie najmniej okazały.

Do obkładania książek i zeszytów możemy używać dowolnych wzorów, a więc może to być równie dobrze plakat z ulubioną postacią dziecka. Pamiętajmy, aby dociąć rozmiar do zeszytu lub książki, zwłaszcza, jeśli planujemy część okładki wsunąć do zszywacza (sposoby 2 i 3). Okładki możemy dowolnie zmieniać, przez co nasze dziecko będzie miało przy sobie zawsze ulubiony wzór. Jeśli zależy nam na trwałości stworzonej przez nas okładki – wesprzyjmy się taśmą klejącą i nieco zalaminujmy okładkę. Uważajcie jednak, gdyż podczas otwierania i zamykania, czy to zeszytu, czy książki okładka „pracuje”. Nie możemy zatem zbyt sztywno okleić okładki, co by nam się nie wyginała podczas użytkowania.

PIÓRNIK

Zapotrzebowanie i wykonanie

  • Ścinki materiałów (bawełna, len, skóra, jeans, sztruks…)
  • Nić i igła, nożyczki
  • Suwak (może być od właśnie pociętych spodni)

Z materiału wycinamy 6 jednakowych prostokątów, ciut dłuższych niż suwak, którym dysponujemy. Docinamy również 2 koła o średnicy mniejszej niż 6 krótszych boków prostokątów. Wszystkich 6 prostokątów zszywamy dłuższymi bokami, kolejno do siebie, nie zszywając jednak skrajnych ze sobą. Do brzegu jednego ze skrajnych prostokątów doszywamy 1 brzeg suwaka. Następnie całość krótszymi bokami doszywamy kolejno do kół. Na koniec zszywamy drugi bok suwaka z ostatnim prostokątem. Gotowe  Możemy ten proces wykonać na tzw. lewą stronę (wówczas będzie łatwiej szyć) i po otwarciu suwaka wywinąć cały piórnik na prawą stronę. Możemy również zamiast użycia igły i nici (choć to ryzykowny sposób i tylko dla nicio – opornych) połączeń dokonać za pomocą zszywacza. Jednak ten sposób jest wyjątkowo drastyczny i może być niebezpieczny, jeśli zszywki zaczną się odginać.
Zamek naszego piórnika możemy ozdobić koralikiem, tworząc z włóczki pędzelek lub w dowolny sposób.

PORTFEL z miejscem na dokumenty

Zapotrzebowanie i wykonanie

  • Ścinki materiałów (bawełna, len, skóra, jeans, sztruks…)
  • Nić i igła, nożyczki
  • Suwak (może być od właśnie pociętych spodni)
  • Front kieszeni (ze starej spódniczki lub spodni)

Portfel jest znacznie prostszym produktem niż piórnik. Tu wystarczy wymierzyć wielkość kieszeni, którą dysponujemy i ponad dwukrotność materiału. Dobrze, by było gdybyśmy dysponowali dwoma frontami kieszeni. Szerokość materiału powinna być ciut dłuższa niż szerokość kieszonek, i nieco tylko dłuższa od suwaka. W pierwszej kolejności naszywamy kieszenie. Pamiętajcie żeby przyszyć wyłącznie 3 brzegi, czwarty pozostawiając otwarty. Zwróćcie uwagę na kierunki kieszeni, aby nie okazało się, że do jednej można włożyć dokument od góry, a do drugiej od dołu. Następnie składamy nasz portfelik na pół i zszywamy boki portfela. Tu również można zastosować metodę szycia lewej strony. Wówczas pamiętajmy, aby kieszenie znajdowały się wewnątrz. Następnie do wierzchu przyszywamy suwak, wywijamy na prawą stronę i portfel gotowy.

W wersji trudniejszej możemy pokusić się o przegródki wewnątrz portfela, wykorzystując kieszenie od spodni. Technika identyczna jak przy kieszeniach z zewnątrz.

ETUI NA KLUCZE

Zapotrzebowanie i wykonanie

  • Ścinki materiałów (bawełna, len, skóra, jeans, sztruks…)
  • Nić i igła, nożyczki
  • Suwak (może być od właśnie pociętych spodni)
  • 2 -3 końcówki od smyczy reklamowych lub kółka od breloczków

Technika wykonania zbliżona do obu powyższych przykładów. Najpierw mierzymy materiał. Będziemy składać go trochę jak krokiet (na rysunku zaznaczyłam kolejność składania). Najpierw górną i dolną ściankę przyszywamy do jednego z boków (1 do 2), następnie drugi bok przyszywamy do jednej części suwaka (3 do 4). Na koniec zszywamy suwak z bokiem etui (2 do 4). Wcześniej możemy już zamocować, a więc przyszyć np. kolorową muliną karabińczyki (jeśli posiadamy z jakiś starych smyczy reklamowych) lub kółka na klucze. Nie będziemy musieli wówczas „grzebać” z szyciem, jak etui będzie „zamkniętą” formą.

Wszystkie te propozycje możecie modyfikować, dowolnie dostosowując do posiadanych części składowych. Są one o tyle wartościowe, że możecie nadać im kształt, wzór czy zdobnictwo dokładnie takie jakie siedzi w głowie Waszego Dziecka.

Wiadomo, że rzeczy wykonane samodzielnie będą odbiegały estetycznie od sklepowych „filmówek”. Niektóre dzieci bardzo silnie klasyfikują swoich potencjalnych kolegów i przyjaciół pod względem posiadanych artykułów. Jeśli u Was w przedszkolu czy szkole zaobserwujecie podobne zjawisko, zastanówcie się, czy warto ryzykować odrzucenie. Jestem przekonana, że postąpicie słusznie. Oczywista jest, że nie powinno się poddawać „terroryzmowi” gadżetowemu. Dzieciom jednak takie rzeczy trudniej wyjaśnić. A nie chcemy, aby nasze dziecko zostało źle odebrane, zwłaszcza w nowym towarzystwie.

Osobiście polecam nie traktować takiego zdobienia i tworzenia przedmiotów jako oszczędność (żeby dziecko nie miało poczucia, że jest gorsze, że je nie stać; bez tej świadomości łatwiej będzie mu odeprzeć zarzuty ze strony rówieśników), ale jako kreowanie indywidualności. Wiem, zabrzmiało szumnie, dlatego pozostawiam Wam, Drodzy Rodzice, wytłumaczenie tej kwestii i stworzenia jej odpowiedniej dla Waszego Dziecka i Waszego domu ideologii.

Może dzięki takiej „wyprawce” Wasze dziecko zostanie nie tylko zauważone w grupie, ale również zapoczątkuje szkolną modę na personifikowanie wyposażenia swojego plecaczka…

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Mam na imię Julia. Jestem mamą dwóch żywiołowych księżniczek - Łucji i Barbary. Biorąc pod uwagę najnowsze trendy jestem mamą z innej planety. Kocham swoje córki i właśnie dlatego stosuję dyscyplinę, okazuję miłość, ale też niezadowolenie. Uprawiam wariactwa, kiedy jest na to pora, a kiedy trzeba odsuwam je na bok żeby zrobić obiad czy wypić kawę. Nie stosuję tzw. bezstresowego wychowywania, bo jego "efekty" widziałam (i widzę) i odczułam w pracy zawodowej (od prawie dekady uczę dzieci w różnym wieku – od przedszkola po liceum i dorosłych, z różnych środowisk). Wychodzę z założenia, że człowiek musi poznać życie żeby wiedzieć z czym będzie się mierzył przez następnych kilkadziesiąt lat.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. kinia kinia

    Miałam taki piórnik, który sama zrobiłam z jeansu. Bardzo go lubiłam :) Ciekawe, czy córka będzie miała podobne wspomnienia…

  2. Ewa Ewa

    Myślę, że gdybym taki piórnik sama zrobiła dziecku to rozpadłby się zanim dziecko doszłoby do szkoły :) ale fajnie, gdyby takie ręcznie robione można było kupić zamiast tych kolorowych (najczęściej różowych z hello kitty, barbie i hanah montana) :)

    • Julia Julia

      Pamiętam jak sama robiłam na ZPT takie piórniki. Z zapasów mamy miałam skórę więc zadanie było utrudnione. Na szczęście z pomocą przyszedł brat, który w zamian na wypracowanie szył mi w domu piórniki. Dzięki temu oboje zdawaliśmy z klasy do klasy ;)
      W moim wykonaniu taki piórnik również nie wytrzymałby drogi do szkoły… Ale teraz mam u boku zdolnego męża, więc o prace ręczne naszych córek się nie boję :) Grunt, to dobrze się ustawić ;)

      • Ewa Ewa

        U nas podział będzie prosty-mąż matma (bleee) a ja biorę biologię i fizykę :D ewentualnie j. polski ;p

        • Julia Julia

          Och, ja chętnie bym wzięła matmę, ale jednak mąż jest w tym lepszy (wszak inżynier…). Ja za to wezmę chemię, polski. Byle nie historię, geografię ani biologię. Nie mniej i tak uczyć się będą musiały same, bo rodzice wszystkiego pamiętać nie muszą ;)

  3. ewanka ewanka

    Można by dorzucić jeszcze worek na buty w jednym sklepie widziałam worek na buty za 19,90 zł koszmar !! przecież to tylko worek ;-0

    • Dorota Dorota

      Myślę, że Julia jeszcze o tym napisze…;) Jak nie przed porodem to pewnie po :) Prawda? :)

  4. niKaXX niKaXX

    Pamiętam czasy, jak wykonywałam takie zakładki do książki :) Ile przy tym było zabawy. Doklejałam też koralki, cekiny, itd.

    • Rodzynek Rodzynek

      To zawsze fajnie, kiedy można coś pożytecznego zrobić samemu. Ja też jestem z epoki jeansowych piórników. Tylko, że dzisiaj wszystkie dzieciaki mają zestawy z Hello Kitty, a pokoje wyposażone w zestawy z IKEA. Trzeba mieć naprawdę silny charakter, żeby się dziś wyróżniać w szkole jeansowym piórnikiem. Można tego wymagać od dzieci? Super o wychowaniu w społeczeństwie konsumpcyjnym pisze Małgorzata Lisowska-Magdziarz w książce „Pasażer z tylnego siedzenia”. Bardzo Wam polecam.

      • Julia Julia

        Chętnie zajrzę do polecanej lektury, bo strasznie ubolewam nad dzisiejszym konsumpcjonizmem…

  5. Ewa Ewa

    A pamiętacie czasy jak robiło się z muliny takie plecione bransoletki? :) chętnie bym jeszcze takie robiła, ale nie pamiętam jak się to plątało! Agrafka do jeansów, siadało się i wiązało… :))))))) To były fajne czasy :)))

    • Julia Julia

      Sama takie robiłam :) tylko żadnej nie skończyłam, bo mój temperament i kompletny brak cierpliwości szybko dawały o sobie znać…
      Ale pamiętam te czasy. Świetnie wtedy wyglądaliśmy jak każdy miał takie „frędzle” przy spodniach :)

Zobacz również

Polecane tematy