Zabawy paluszkowe

Paluszkowe zabawy nie wiążą się z żadnym wydatkiem środków finansowych. Wymagają jedynie odrobiny kreatywności, zaangażowania i dłoni. Sprawdzają się w wielu sytuacjach od długiej podróży samochodem, bądź pociągiem, stania w długiej kolejce, na uniemożliwiającym spacer deszczowym popołudniu skończywszy.

Paluszki w akcji

Przypomniała mi się sytuacja, która miała miejsce kilka dni temu. Ustawiłam się z córką na samym końcu pokaźnego węża, oczekujących przy kasie petentów pewnego banku. Mimo sporych zapasów biszkoptów, soku, gazetek z promocjami oraz ukochanej lali, Młoda w końcu postanowiła okazać swoje niezadowolenie. Znając wokalne możliwości mojego dziecka, postanowiłam błyskawicznie interweniować. Przykucnęłam obok wózka, chwyciłam małą rączkę i zaczęłam opowiadać wierszyk o kokoszce, która kaszkę warzyła. Córka, szczęśliwa z takiego obrotu sytuacji, podawała mi kolejne paluszki, które udawały dzieci sroczej mamy. A gdy zabawa dobiegła końca, zażądała powtórki.

Po krótkiej historii ptasiej rodziny przyszła pora na raka-nieboraka, lubiącego szczypać i zostawiać czerwone znaki. Na samym końcu zdążyłam zamienić się w kominiarza, wchodzącego po drabinie. W taki oto przyjemny sposób udało nam się dotrwać do momentu, w którym pracownica banku poprosiła mnie do okienka. Przyznam, że z niechęcią ucięłam źródło perlistego śmiechu mojej córki.

Identyczne zabawy wykorzystałam, siedząc z Młodą w przychodni, przed jesiennym szczepieniem. Nie tylko skutecznie odwróciły uwagę córki od płaczącego w gabinecie dziecka, ale również pomogły jej pozytywnie nastawić się do zastrzyku.

Na czym polegają paluszkowe zabawy?

Najprościej można je zdefiniować jako kombinację nieskomplikowanych, zapadających w pamięci wierszyków połączonych z dotykiem. Nawet największy wiercipięta, albo niezwykle rozkojarzony maluch będzie zachwycony paluszkowymi zabawami, z ochotą przyłączy się do nich, a może nawet spróbuje przejąć inicjatywę. Usiądźcie razem z dzieckiem na dywanie, kanapie, krzesełkach. Ważne jest to, abyście mieli nieskrępowane ruchy i czuli się swobodnie. Pamiętajcie również o tym, aby wyciszyć telefon, wyłączyć radio lub telewizor. Nie powinny was rozpraszać żadne bodźce. Musicie się szczerze zaangażować w zabawę, by wasza pociecha czuła, że w danej chwili poświęcacie swoją uwagę wyłącznie dla niej. Możecie z zawczasu spisać sobie proste rymowanki, albo nauczcie się ich na pamięć. Jednak nie bójcie się ponieść wyobraźni i na poczekaniu, spontanicznie spróbujcie stworzyć własną historyjkę. Wyczujcie moment, w którym maluch będzie chciał współpracować. Raczej nie decydujcie się robić tego przed snem, gdy dziecko potrzebuje wyciszenia, a nie dodatkowych atrakcji. Również głodny lub poirytowany czymś brzdąc może odmówić współpracy. Kiedy już traficie w odpowiednią chwilę, pozwólcie działać palcom i słowom.

Co ma wspólnego sroczka z rakiem i kolanami?

Ustańcie naprzeciwko siebie w lekkim rozkroku. Wytłumaczcie maluszkowi, aby spróbował powtarzać za wami słowa, nazywające poszczególne części ciała, przy jednoczesnym ich pokazywaniu. Powtarzajcie wierszyk za każdym razem zwiększając prędkość wypowiadanych kwestii.

Głowa, ramiona, kolana, pięty, kolana, pięty, kolana pięty. Głowa, ramiona, kolana, pięty. Oczy, uszy, usta, nos!

Usiądźcie wygodnie blisko siebie. Chwyćcie rączkę dziecka i odwróćcie jego dłoń. Wskazującym palcem zakreślcie kilka kółek po jej wewnętrznej stronie, udając łyżeczkę mieszającą dziecięcy przysmak. W dalszej kolejności chwytajcie opuszki poszczególnych palców maluszka, zaczynając od najmniejszego. Kiedy dojdziecie do kciuka brzdąca, okręćcie swoim palcem wskazującym oraz kciukiem wokoło niego, udając wyrywanie ptasiej główki. Na samym końcu palcami jednej dłoni wykonajcie ruch, przypominający fruwające w powietrzu ptasie skrzydło.

Sroczka kaszkę warzyła
Dzieci swoje karmiła.
Temu dała na łyżeczce.
Temu dała w miseczce.
Temu dała na spodeczku.
Temu dała w garnuszeczku.
A temu nic nie dała!
Tylko łeb urwała i odleciała!
Fruuu!

Zabawcie się w kominiarza. Niech palec serdeczny i wskazujący udają nogi czyściciela kominów. Podążajcie niewidoczną ścieżką po plecach dziecka, kierując się ku szyi. Gdy kominiarz zanurzy się w kominie, wsadźcie swoją dłoń pod bluzkę/sweterek maluszka.

Idzie kominiarz po drabinie. Fiku, miku, jest w kominie!

Tę zabawę również najlepiej wykonać na plecach pociechy. Prócz palców, które z różną intensywnością rytmicznie uderzają o ciało, będziecie również musieli naśladować odgłosy natury. Pod koniec wierszyka dziecko powinno poczuć przyjemne drżenie.

Idzie pani tup tup tup
Dziadek z laską stuk stuk stuk
Skacze dziecko hop hop hop
Żaba robi dłuuugi skok!
Wieje wietrzyk fiu fiu fiu
Kropi deszczyk puk puk puk
Deszcz ze śniegiem chlup chlup chlup
A grad w szyby łup łup łup!
Świeci słonko, wieje wietrzyk
Pada deszczyk…
Czujesz dreszczyk?

Obopólne korzyści

Za paluszkowymi zabawami kryje się nie tylko masa radości, ale również wiele działających w obie strony korzyści, o których warto wspomnieć. Nawet jeśli sądzicie, iż pociecha nie docenia tych sympatycznych gierek, to właśnie one pomagają wam zacieśniać rodzinne więzi, tworzyć przepiękne wspomnienia oraz w przyjemny sposób wpływać na rozwój brzdąca. Nie miejcie wyrzutów sumienia, że w czasie poświęconym na paluszkowe zabawy mogliście zrobić wiele pożytecznych rzeczy. Bowiem, jak się zaraz okaże, są one niebanalnym sposobem na naukę, a także przygotowują maluszka do czynności, z którymi będzie musiał radzić sobie w przedszkolu i pierwszych klasach podstawówki.

Paluszkowe zabawy pomagają odkryć tajemnice i zakamarki ludzkiego ciała. Dziecko uświadamia sobie, że skóra wewnątrz dłoni okazuje się być delikatna i wrażliwa na dotyk, a muskanie jej opuszkami palców przyjemnie łaskocze. Z kolei dreptanie stopami kominiarza, które udają palce, po mostku, obojczyku, łopatkach, wzbogaca małoletni słownik o nowe bądź utrwala zasłyszane kiedyś wyrazy. Schematyczność zabaw jest doskonałym treningiem pamięci. Nie zdziwcie się gdy trzylatek przypomni wam powtarzany aż do znudzenia wierszyk. Paluszkowe gierki przyczyniają się do zwiększenia manualnej sprawności pociechy. Ich owoce dostrzeżecie podczas pierwszych prób rysunków, stawiania liter, zawiązywania sznurowadeł, w trakcie samodzielnej zmiany garderoby, używania nożyczek (wycinanki), a nawet tworzenia budowli z klocków. Rewelacyjnie sprawdzają się w sytuacjach, w których brakuje wam pomysłu na wspólne spędzenie czasu, nie macie siły na zabawę w chowanego. Mimo wszystko naprawdę pomogą wam się zrelaksować po całym dniu i co najważniejsze zapewnią i wam i dziecku dobry nastrój. Według fachowców paluszkowe zabawy przyczyniają się do rozwoju procesu, jakim jest wzajemna komunikacja- zarówno werbalna jak i niewerbalna. Brzdąc utrwala sobie zasady, rządzące dialogiem, jeśli tylko pozwolicie mu na naprzemienne przejmowanie inicjatywy. Ponieważ wspomniane gierki wymagają obopólnego zaangażowania, w ich trakcie między dwiema stronami pogłębia się emocjonalna więź, zacieśniają się rodzinne relacje, wzmacnia poczucie bezpieczeństwa. Jeśli wasza pociecha należy do rozbrykanych dzieci, które nie potrafią usiedzieć w miejscu, często i szybko zmieniają obiekt zainteresowania, wówczas to właśnie paluszkowe zabawy pomogą jej się skoncentrować.

Niech Wasze dłonie pozostają zawsze w gotowości, a wyobraźnia podsunie oryginalne sposoby wykorzystania słów do paluszkowych zabaw.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Ewa, 27 lat. Na swoje szczęście czekała 5 zim. Stara się pogodzić bycie mamą z egoistycznymi przyzwyczajeniami. Czyta, szuka informacji, słucha rad doświadczonych mam, próbuje znaleźć złoty środek i wychować córkę na dobrego człowieka. Póki co, widzi małą kopię siebie, która sprawia, że pełną piersią, czuje, że żyje.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Julia Julia

    Paluszkowe zabawy – to jest to !!! Bardzo kreatywne, dla mamy i dziecka, nie wymagają dodatkowych akcesoriów, do tego zbliżają emocjonalnie. To takie przytulańce na wesoło :)

  2. atrament180 atrament180

    Tyle lat to praktykuję, a nie wiedziałam, że to się nazywa paluszkowe zabawy ;) A „Idzie pani” znam w innej wersji.

  3. Natalia Natalia

    Wow! Jestem naprawdę pod wrażeniem.Bardzo często bawię się z dziećmi i nigdy nie pomyślałam,że ta zabawa może się tak nazywać :)) Pomimo tego uważam,że jest to zabawa,która zaciska więż między matką a dzieckiem. Bardzo kreatywny artykuł z pewnością warty przeczytania. Polecam i dziękuję autorce!

  4. monika06 monika06

    już sama nazwa ciekawa;)
    a poza tym wszystkie potrzebne akcesoria mamy zawsze pod ręką a co ciekawsze sprawdzają się w każdej sytuacji;)
    tylko czasami w głowie już pomysłów brak ale zawsze można wracać do tego co już się mówiło;)

  5. Anka Anka

    Uwielbiam te paluszkowe zabawy. Super sprawa dla rozwoju więzi z dzieckiem.