Wywoływanie porodu – nie daj się na to nabrać!

W większości przypadków ciąż fizjologicznych poród rozpoczyna się wtedy, kiedy powinien, kiedy dziecko i ciało kobiety są na to gotowe. Rzadko niemowlaki rodzą się za późno. Nawet jeśli termin mija, nie oznacza to od razu zagrożenia, a jedynie wymusza baczniejszą obserwację stanu dziecka i matki.

Często jest jednak tak, że na wszelki wypadek lekarze kończą ciążę po dniu prognozowanego terminu porodu. Robią to często w ramach asekuracji, uspokajając sumienie i zmniejszając u siebie niepokój o przebieg ciąży.

Działają w sposób intuicyjny w ramach idei, jakie im przekazano na studiach – chuchając na zimne. Całkiem zapominając, że kobiety od wieków rodziły bez asysty lekarzy i w większości wypadków nie miały z tym problemów.

Gdy wywoływanie porodu jest na rękę…kobiecie

indukcjaTrudno znaleźć kobietę w zaawansowanej ciąży, która nie jest zmęczona. Oczywiście każda ciąża jest inna, ale w zdecydowanej większości przypadków wraz ze zmianami w ciele – zwiększa się częstotliwość występowania nieprzyjemnych objawów ciąży. Pojawia się znużenie, zmęczenie i silna chęć ujrzenia maluszka noszonego pod sercem. To naturalne.

Jednak jeśli istnieje wybór, a indukcja porodu jest podyktowana „jedynie” zmęczeniem, strachem, warto się zastanowić, czy na pewno warto.

W artykule tym nie uwzględniam oczywiście wskazań medycznych, dla których wywoływanie porodu jest konieczne, na przykład sytuacji, kiedy kobiecie grozi stan przedrzucawkowy. Nie biorę pod uwagę również innej przyczyny indukcji – cukrzycy ciążowej, co do której eksperci mają różne poglądy. Coraz częściej się mówi, że obawa przed makrosomią płodu nie jest wystarczającym wskazaniem do indukcji porodu (więcej).

Warto jasno podkreślić: indukcja przeprowadzona ze wskazań medycznych jest ratunkiem dla matki i dziecka. O tym nie można zapominać. Jednak w artykule tym skupiam się na tych wszystkich przypadkach, kiedy wywoływanie porodu nie jest konieczne, a decyzja o zakończeniu ciąży podejmowana jest „na wszelki wypadek”.

Czym różni się poród indukowany od naturalnego?

Podstawowa różnica jest taka, że poród fizjologiczny następuje w najlepszym terminie, kiedy dziecko i matka są na to gotowi. To bardzo prosty, a jednocześnie skomplikowany proces, w którym biorą udział hormony, wzajemnie ze sobą współpracujące i oddziałujące na siebie. Konsekwencją jest naturalnie wzrastający ból porodowy, silniejsze skurcze, mające na celu wydalenie płodu poza macicę.

Gdy proces ten jest sztucznie wywoływany, podaje się oksytocynę, która niestety gwarantuje silniejsze i trudniejsze do zniesienia bóle porodowe. Nie jest to naturalny hormon, ale syntetyczna substancja, która działa w trochę odmienny sposób. Czasami w ogóle nie jest skuteczna i konieczne stają się kolejne próby wywoływania akcji porodowej, a w wielu przypadkach (niektóre źródła podają 50-60%) ciąża taka kończy się po prostu cięciem cesarskim.

Syntetyczna oksytocyna sprawia, że skurcze w trakcie porodu są silniejsze, często w nienaturalny sposób „nachodzą na siebie”, co utrudnia dostarczanie do dziecka wystarczającej ilości krwi i tlenu. Skutkiem są pojawiające się zaburzenia rytmu pracy serca płodu i w konsekwencji pojawia się wskazanie do wykonania cięcia cesarskiego. Lekarze obrazując sytuację, wskazując, że w trakcie indukcji porodu poziom oksytocyny u kobiety jest o 130-570 razy wyższy niż produkuje organizm w trakcie naturalnego porodu bez ingerencji medycznej.

Inne zagrożenie? Syntetyczna oksytocyna nie przenika przez barierę krew-mózg. Innymi słowy wstrzyknięta do krwi lub podana w formie kroplówki nie może działać jak „hormon miłości”,czyli nie ułatwia kobiecie odnalezienie się w nowej roli. Poza tym użycie syntetycznych hormonów ma związek ze zmniejszeniem wydzielania endorfin, czyli hormonów szczęścia, które w naturalnym porodzie ułatwiają kobiecie urodzenie dziecka i dają poczucie spełnienia. Niektóre wyniki badań wskazuje, że trudniejszy poród (takim jest poród wywoływany) zwiększa ryzyko pojawienia się po porodzie okresów gorszego samopoczucia młodej mamy oraz występowania u niej dużo częściej depresji i kłopotów zdrowotnych.

Poza tym syntetyczny hormon zwiększa ryzyko znacznego krwawienia po porodzie. W przypadku naturalnego porodu to ryzyko jest mniejsze, bo oksytocyna w IV fazie porodu zmniejsza utratę krwi niebezpiecznej dla rodzącej.

Czy syntetyczna oksytocyna podawana w dużych ilościach przy porodzie indukowanym ma wpływ na noworodka? Najnowsze badania potwierdzają, że tak. Naukowcy z ACOG (the American College of Obstetricians and Gynacologists) udowadniają po przebadaniu 3000 kobiet rodzących między 2009 a 2011 rokiem, że indukcja porodu zwiększyła ryzyko intensywnej terapii noworodków oraz miała wpływ na mniejsze wskazania skali Apgar.

Poza tym godząc się na indukcję porodu, najczęściej wyrażamy zgodę na stałe monitorowanie płodu przy pomocy KTG, to oznacza brak możliwości swobodnej zmiany pozycji, wyboru ułożenia ciała, w którym bóle porodowe są najmniej bolesne. W praktyce wszelkie „dobrodziejstwa” sali porodowej pozostają poza zasięgiem rodzącej – pozostaje jej łóżko i pozycja na plecach.

Według danych Cochrane Library z 2013 roku ciągłe monitorowanie stanu płodu ma związek ze znacznym wzrostem cięć cesarskich oraz instrumentalnych porodów pochwowych, kiedy potrzeby rodzącej są spychane na margines, a jej potrzeba rodzenia w zgodzie z tym, co podpowiada intuicja niebrane pod uwagę.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. ela ela

    Miałam wywoływany pierwszy poród, i powiem wam tak – nigdy bym się nie zgodziła, gdybym wiedziała, jak to wygląda. Drugie dziecko urodziłam naturalnie bez wspomagaczy i nie ma porównania!

  2. xxx xxx

    I w końcu ktoś to napisał! Prawda – dzisiaj niestety niedoswiadczeni lekarze proponują wiele dziwnych rozwiązan, porod indukowany jest jednym z nich.
    Moj gin mocno przed nim przestrzegał. TYLKO jeśli naprawdę jest powód.

  3. Ula Ula

    Trzeba zauważyć coś jeszcze – czym innym jest wywoływanie porodu, a czym innym podawanie oksycotyny już w trakcie porodu, by ten poród przyspieszyć. Bo w artykule mowa jest o tym pierwszym przypadku, kiedy poród jeszcze nie nastąpił, a podaje się oksy. Druga sytuacja jest b. częsta, już nie tak groźna.
    Poza tym świetny wpis!

  4. Asia Asia

    Bardzo ciekawy artykuł, nie wiedziałam o tym…

  5. Matka Matka

    A mnie przez kilka dni męczyli oksy… i nic… żadnych skurczy…mój synek urodził się tydzień po tym jak już przestali podawać… i nikt nie pytał czy chcę i nie mówił jaki ma to wpływ na nas i jakie są różnice do porodu nieindukowanego… tak wygląda rzeczywistość…

  6. kasia kasia

    Moje oby dwie ciążę były wywoływane , maleństwo miało urodzić się duże miało mieć 3900 a co się okazało miała 4300 . każdy mnie straszył ze wywoływany poród bardzo boli i mi nikt tego nie zyczy,. Nie rozumiem jak ktoś tak może straszyć młode kobiety, przecież każda z nas jest inna i inaczej znosi poród. Powiem wam tak rodzilam dwa razy i wolalabym prodzic trzeci raz niż przechodzić polog i problemy z piersiami poród do tego jest pikus…

    • Szkrapii Szkrapii

      Poród a połóg to pikuś, też jestem tego zdania.. poród trwa parę godz a połóg tyg :-)

  7. AnnaMa AnnaMa

    Nie miałam wywoływanego porodu. Chciałabym tylko zauwazyć, że jest możliwość monitorowania ktg i poruszania się. Przy drugim porodzie byłam podłączona do ktg bezprzewodowego i spokojnie mogłam zmieniać pozycje, siadać, chodzić. Tylko pod prysznic zdjęłam.

  8. Ania Ania

    Miałam wywoływany poród ze wskazań medycznych. Przez 6 godzin podawali mi oksytocynę,skurcze w tym czasie były bardzo lekkie. Akcja właściwa do pełnego rozwarcia trwała 3 godz, więc raczej dość krótko. Poród zakończył się cesarką bo Mała przy bólach partych traciła tętno.