Wyszłam urodzić. Zaraz wracam

Wiele kobiet, które nie zdecydowały się na ten krok, wyjaśnia, że nie były świadome takiej możliwości lub bały się reakcji lekarza. Nie zawsze bowiem są oni przychylni takim praktykom. – Jak pediatra dowiedział się, że chcemy zabrać Hanię do domu, był bardzo niezadowolony. Powiedział, że jesteśmy nieodpowiedzialnymi rodzicami – wspomina Paulina.

Na co zatem zwracają uwagę lekarze?

Mówią oni przede wszystkim o kwestiach bezpieczeństwa, zarówno matki, jak i noworodka. Podkreślają, że w razie wystąpienia powikłań mogą od razu interweniować. Nie traci się czasu na dojazd do szpitala. Czasu bardzo cennego, nieraz decydującego o życiu lub zdrowiu pacjenta. Poza tym pozostając w szpitalu przez te kilka dni, można liczyć na fachową pomoc ze strony pielęgniarek i położnych laktacyjnych. Wparcie w pielęgnacji noworodka potrzebne jest zwłaszcza kobietom, które rodziły po raz pierwszy. Przez te kilka dni mają możliwość przejścia krótkiego kursu ubierania, karmienia, przewijania czy noszenia  malucha. Personel medyczny ma w tym zakresie ogromną wiedzę i warto skorzystać z jego doświadczenia. Podpytać o wiele spraw, zanim wrócimy do domu i będziemy musieli radzić sobie sami. Podczas tych 2-3 dni po porodzie przeprowadzane są również wszystkie niezbędne badania i szczepienia. Mama, która wyjdzie wraz z dzieckiem ze szpitala wcześniej, będzie musiała wykonać je we własnym zakresie.

Właśnie z takich powodów również nie wszystkie mamy popierają wyjście ze szpitala na własne żądanie. Jak mówi Anna: – Sama nie zdecydowałam się skrócić czas pobytu w szpitalu. Zwłaszcza, że w Irlandii i tak jest on krótszy niż w Polsce. Uważa, że warto zostać. W przypadku jakichkolwiek komplikacji poporodowych można wówczas liczyć na natychmiastową interwencję medyczną.

Jak w takim razie traktować sytuację, gdy kobieta decyduje się opuścić wraz z noworodkiem szpital nawet już po kilku godzinach po porodzie? Czy jest to oznaka zdroworozsądkowego, naturalnego podejścia do porodu czy może zwykła nieodpowiedzialność?

Najważniejsze jest to, aby nasza decyzja, bez względu na to jaka będzie, została głęboko przemyślana. Podjęta samodzielnie, w zgodzie z własnym sumieniem i poglądami, bez nacisków z zewnątrz. Powinniśmy być jej całkowicie pewni. Musimy wziąć pod uwagę nasze dobro, ale przede wszystkim – dobro naszego dziecka, za które od chwili narodzin jesteśmy w pełni odpowiedzialni.

* Imiona bohaterek zostały zmienione na ich prośbę.
Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Ela, dziennikarka, miłośniczka gór i fotografii a od niedawna szczęśliwa mama małego Gagatka, będącego dla niej nieustannym źródłem inspiracji. Na co dzień stara się łączyć pracę z trudną sztuką bycia rodzicem. Nie lubi słowa "poświęcenie" w odniesieniu do macierzyństwa. Wierzy, że dziecko nie ogranicza nas a wzbogaca nasze życie.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. goska goska

    Przede wszystkim powinna być to przemyślana decyzja obojga rodziców, najlepiej skonsultowana z lekarzem/położną. Trzeba uważać, by w imię naturalnego stylu życia i bycia „eko-mamą”, nie narażać zdrowia własnego i zdrowia dziecka. Jeśli po ciąży kobieta czuje się dobrze, nie ma komplikacji, dziecko jest zdrowe, to jestem w stanie zrozumieć decyzję o wypisaniu na własną prośbę, choć prawdopodobnie sama bym się na to nie zdecydowała. Jeśli natomiast lekarz radzi, by dziecko lub matka zostały w szpitalu dłużej (komplikacje przy porodzie itp.), to uważam, że wypisywanie się na własną prośbę jest nierozsądne.

  2. Ewula Ewula

    Witam serdecznie !
    W ogole nie zgadzam się z tym co jest napisane jeśli chodzi o poród w Irlandii.
    Moja historia jest taka:
    Ja przyjechałam do Irlandii do pracy i okazało się po 2 miesiącach jestem w ciąży.
    Najpierw idziesz zgłosić że jestem w ciąży do lekarza GP ( lekarz rodzinny) i on wypełnia z Tobą wszystkie dokumenty i wysyła do szpitala, robi test ciążowy i podstawowe badania. Kiedy dostaniesz list ze szpitala, jedziesz -> tam robią Ci usg, badania. I masz co jakiś czas wizyty na przemian, raz w szpitalu raz u swojego rodzinnego lekarza. Masz za darmo szkołę rodzenia, przyjeżdżasz na spotkanie żeby zapoznać się ze szpitalem. Pokazują Ci jak wygląda sala porodowa, gdzie się leży po porodzie i takie inne. Możesz wybrać sobie poród np. w wodzie i wtedy dostajesz swoja własna sale, przy cesarce również własna sala, natomiast jeśli jest to poród normalny sala ogólna z innymi kobietami.
    Jedynie na co tutaj można ponarzekać to to, że USG nie robią tak często jak w Polsce przy każdej wizycie u ginekologa i to że jeśli ciąża przebiega prawidłowo to nie ma badania ginekologicznego bo oni uważają ze jest do dyskomfort dla kobiet.
    Po porodzie badają dziecko, dają szczepionkę w nożkę i wracasz na sale i dziecko masz cały czas przy sobie, nigdzie Ci go nie zabierają. Lekarze przychodzą do Ciebie i badają dziecko, pediatrzy, laryngolog i inni. Pielęgniarki przychodzą co kilka godzin i badają Ciebie i dziecko, mierząc temperaturę, ciśnienie i robią wywiad czy wszystko ok i czy widzisz coś niepokojącego. Koło łożka masz przycisk i jeśli sobie z czymś nie radzisz to dzwonisz i pielegniarka jest przy Tobie w mgnieniu oka, zawsze pomoże.
    Ja rodziłam 40 godzin, opiekę miałam doskonałam, nie mogę narzekać. Mój mąż był cały czas ze mną nigdzie go nie wyganiali. Śniadanie, obiad, kolacja jak był w tych porach u mnie zawsze coś dostał i nie musiał płacic.
    W Irlandii dziecka nie kapią po porodzie tylko na następny dzień gdyż śluz który ma na sobie chroni go przed bakteriami. Do kąpieli idziesz razem z polożna i ona Ci wszystko pokazuje ale jak chcesz możesz to zrobić sama a ona będzie stala i CI pomagała.
    Ja do szpitala trafiłam w piątek o 3 rano i wyszłam dopiero we wtorek około 16.
    a dlaczego tak długo?
    W sobote urodziłam, wiec niedziela i poniedziałek to normalne że trzeba zostać, nikt cię nie wygania. Sami zaproponowali mi ze mogę zostać dobe dluzej o odpocząć. I zostałam.
    Jeśli u Ciebie nikogo w odwiedzinach nie było a chcialas sie wykapac, prosilas pielegniarke i ona zostawala Ci z dzieckiem na sali, kolo Twojego łożka, czekala na Ciebie, nigdzie dziecka Ci nie brala. Nie ważne jak długo tam bylas oni nie robili ci problemu.
    We wszystkim Ci pomogli i opiekowali sie Toba i dzieckiem jak najlepiej tylko potrafili.

    Irlandia nie słynie z dobrej opieki medycznej, oni wszystko chcą wyleczyć PANADOLEM ale jeśli chodzi o porod i o dzieci to nie można zlego słowa powiedzieć.

    • Esme24 Esme24

      Rodziłam w Polsce i kwestia pobytu w szpitalu (poza kapaniem dziecka dopiero następnego dnia), dziecka przy łózku, mozliwości samodzielnog kąpania maleństwa itd wyglądała tak samo. Tyle, ze był to malutki oddział położniczy, niewiele pacjentek więc położne i pielęgniarki noworodkowe miały czasu w bród. Nawet zaproponowały mężowi, żeby mnie zabrał na obiad na mieście, bo po wyjściu ze spzitala długo nie będzie okazji. Przesympatyczna pani Ania pilnowała w tym czasie Alusi. Wiem od koleżanek, ze w dużych szpitalach wygląda to zdecydowanie inaczej, do Irlandii nam daleko, niestety

  3. Dorota Dorota

    A ja popieram wcześniejsze wychodzenie ze szpitala – takie zdanie przynajmniej wyrobiłam sobie po moim „porodowym” pobycie.
    Do porodu nie mam żadnych zastrzeżen ale nie wiem jakby to wyglądało gdyby nie to, że akurat trafiliśmy na naszą ginekolog i położną która prowadziła szkołe rodzenia, czuliśmy się niesamowicie bezpiecznie i pewnie dzięki temu poród wspominam wspaniale.
    Dalej nie było już tak wesoło, spędziłam dwa dni na oddziale i w te dwa dni pielęgniarki do mojego pokoju weszly dwa razy.. raz żeby pobrać mi krew, a drugi raz zapytać czy mają wykąpać Synka. Nie miałam z ich strony ŻADNEJ pomocy, nikt mi niczego nie pokazywał, nie próbował nawet pomóc, nie było żadnego wsparcia w karmieniu piersią. Na wyjście musiałam się prosić o badanie pediatry, a na koniec jeszcze mnie zwyzywano, że nie przypominałam o pobraniu krwi od dziecka z pięty. Gdyby nie to, że parę lat wcześniej Siostra urodziła Córkę i brałam udział w jej wychowaniu od pierwszych chwil to naprawdę nie wiem jak miałabym sobie poradzić. Później w domu dowiedziałam się też, że nie zrobiono mu żadnych badań w kierunku żółtaczki, a dzień później wylądowaliśmy z powrotem w drugim szpitalu – bliżej domu z bardzo wysokim poziomem bilirubiny. Dodam jeszcze tylko, że na sali leżałam sama, Mąż przyjeżdzał na 2-3 godziny, więc resztę czasu byłam sam na sam z dzieckiem, w tym czasie na oddziale były dwie inne pacjentki, więc spokój i cisza, niestety rodziłam 21 grudnia więc podejrzewam, że pielęgrniarki miały inne zajęcia.
    Plusem całej tej sytuacji jest to, że od początku z Synkiem mieliśmy spokój więc szybko nauczyliśmy się siebie nawzajem, a ja wpadłam w nowy rytm. Dowiedziałam się też, że kolejne dziecko pewnie będę rodzić w domu, a jeśli to się nie uda, bo przecież różnie bywa jeśli chodzi o porody to na pewno wypiszę się szybciej, tym bardziej, że teraz wiem czego sie spodziewać.