Wyniki konkursów: kalendarze noworoczne oraz „Nastolatki szczerze o sobie”

Dziękujemy Wam za udział w dwóch ogłoszonych w grudniu konkursach, w których do wygrania były trzy kalendarze noworoczne od Zielonej Sowy oraz dwa egzemplarze książek „Nastolatki szczerze o sobie„. Dziękujemy za wszystkie wysłane odpowiedzi oraz gratulujemy Autorom poniższych odpowiedzi.

iStock_000010474314XSmall„Otrzymałam na prezent druty do robienia rzeczy z wełny. Obdarowująca mnie osoba (przyjezdna) widziała mnie w czapce wełnianej i skojarzyła, że na pewno zrobiłam ją sama, ponieważ lubię różne robótki, przeróbki itp. Owszem lubię, ale gdy dotyczy to pracy z igłą, na drutach niestety nie potrafię. Oczywiście nie pokazałam niezadowolenia, od przybytku głowa nie boli, lecz gdy powiedziała, że kolejna czapka będzie dla niej, oniemiałam. Nie, nie, nie zepsułam jej radości i wieczoru Wigilijnego, gdyż mam sąsiadkę zajmującą się tego typu wyrobami więc czapka pojedzie do Makowa, zgodnie z przyrzeczeniem. Jednak w Wigilię mogą i zdarzają się niekomfortowe sytuacje, choć wszyscy chcą dobrze.”
Henryka z Gdańska

„Najmniej udany prezent gwiazdkowy podarowałam w tym roku małemu siostrzeńcowi mojego męża. Karol ma dwie siostry, pięcioro siostrzeńców i dwie siostrzenice. Z tego trójka dzieci to jego chrześniacy. Tak więc dylematy przedświąteczno-prezentowe są u nas bardzo duże. Prezenty co roku wywołują szczery uśmiech na twarzach dzieci, więc myślałam, że standardowo będzie powtórka z rozrywki. Miałam rację – prezenty się podobały, ale tylko w sześciu na siedem przypadków.

Najmłodsza, trzyletnia latorośl pośpiesznie i z wypiekami rozpakowała prezent, popatrzyła na niego i stanowczym głosem powiedziała „Ja tego nie zamawiałem! Ja tym bawić się nie będę!” A to był taki wspaniały zielony traktorek z odczepianą przyczepą… Okazało się, że Wojtuś marzył o sprzęcie, ale nie rolniczym, tylko strażackim… Ach, ta szczerość dzieci… Powiem szczerze, że zrobiło mi się bardzo przykro, myślałam, że się wręcz rozpłaczę. Humor poprawił mi dopiero, gdy Wojtuś zareagował podobnie na kolejny prezent – zestaw ubrań od kuzynki Karola.

A poza tym, mojej kochanej teściowej kupiłam w tym roku książkę z serii literatury kobiecej, w księgarni przeczytałam opis książki i wydała mi się idealna dla Mamusi. Zapakowałam i byłam bardzo dumna z siebie. Dopiero po rozpakowaniu prezentu przez teściową, zauważyłam coś bardzo bardzo niepokojącego… Tytuł książki brzmiał… „Fanaberie”… Mam nadzieję, że Mamusia nie wzięła sobie tego tytułu zbyt mocno do serca…

A od mojego Kochanego Męża, kilka miesięcy po naszym ślubie, dostałam bardzo hmmm bardzo romantyczny prezent… Kupił mi wielofunkcyjne urządzenie do krojenia warzyw na sałatki. Zemszczę się na nim za rok – będę pamiętliwa;)

Tak więc limit nieudanych prezentów został w tym roku wyczerpany. Mam nadzieję, że za rok będą tylko w stu proc. trafione prezenty, którymi obdaruję innych (za wyjątkiem Mężusia) i które sama otrzymam.”
Agnieszka z Płońska

„Pamiętam jak jednego roku wraz z mamą nie wiedziałyśmy co kupić mojemu siostrzeńcu pod choinkę. Poszukiwania trwały długo. Podjęłyśmy decyzję, że nie kupimy zabawek, których miał już bardzo dużo, a coś pożytecznego i przydatnego. Znalazłyśmy śliczny, milusi dresik, akurat dla 6-latka. I bez wahania kupiłyśmy go, ciesząc się, że na pewno mu się spodoba, gdyż bardzo lubił chodzić w dresikach, a poza tym widniał na nich ogromny samochód. Nadszedł czas Świąt. Prezenty spakowane, już dawno po choinką. Pierwsza gwiazdka już się pojawiła, kolacja zjedzona. Patryś mimo, iż jest dużym niejadkiem zawsze musiał coś tam skubnąć. Niecierpliwy do odpakowania prezentu, chwyta swoją paczkę, lekko ją otwiera, zagląda i BAH :) Wielkie oczy, spojrzenie na nas, i te pytanie: „A co to jest?”. A my na to „no jak co, wyciągnij i zobacz”. I tak po wyciągnięciu prezentu zaczęły się płacze, żale itp. Zacytuję kilka wypowiadanych przez niego zdań: ” Łeee ciuchy, po co mi to”, „Ja tego nie chcę”, „I co niby mam z tym zrobić”, „Takie prezenty to nie prezenty”, „Jak się tym bawić”. Całą wigilię żalił się, że jak on mógł dostać takie coś. Według niego ciuchy to zawsze trzeba kupować, a zabawki od czasu do czasu. I tym czasem dla niego były Święta. Oj nie zapomnę ich nigdy. Jak to pierwszy raz nasz Patryś dostał co innego niż zabawki :)”
Monika z Tychowa

„Z ogromną przyjemnością przeczytałabym tę książkę. Jestem 36 letnią mamą 17letniego nastolatka. Pewne przeżycia i fakty opisane przez autorki tej książki są już zapewne za nami, ale wiele jeszcze mniej lub bardziej trudnych, burzliwych, ważnych chwil przed nami. Mam mądrego syna i staram się być mądra matką ale nie jestem wszechwiedząca, nie twierdzę że wiem wszystko najlepiej i dlatego sięgam po poradniki, czytam je, wyciągam wnioski i może dzięki temu  łatwiej przebrnę wspólnie z synem przez ten trudny, ale też ciekawy okres w jego życiu. I co najważniejsze moje teraźniejsze doświadczenia przydadzą mi się za kilkanaście lat, bo moja córcia ma… roczek :)”
Elżbieta z  Kiełczowa

„Myślę, że chętnie podrzuciłabym ja rodzicom by mieli szerszy pogląd na świat przy wychowywaniu mojej młodszej, nastoletniej siostry. Ale zanim to, sama bym chętnie przeczytała tę książkę, może nasze relacje również stałyby się łatwiejsze. Niestety okres buntu przeciwko całemu światu, a przede wszystkim przeciw rodzicom, nie jest łatwym czasem dla nas wszystkich, dlatego chciałabym im pomóc jak tylko mogę.”
Justyna  z miejscowości Chełmek

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. ewanka ewanka

    Gratuluje :-)

  2. Henryka Henryka

    Bardzo sie cieszę z wygrania Kalendarza i gratuluję pozostałym Zwyciężcom!
    Oby Nowy Rok z tym Kalendarzem był dla Wszystkich Szczęśliwy i dla Redakcji również!

  3. xxx xxx

    Gratulacje :)

  4. Agnieszka W. Agnieszka W.

    Gratulacje dla zwcięzców.

  5. ellanar ellanar

    Bardzo dziękuję za wyróżnienie:) dzisiaj dostałam książkę i już zaczynam czytać choć córcia mi włazi na kolana i chce ze mną ale jakaś nieciekawa dla niej ta książka bo bez obrazków:) to może pozwoli mi trochę poczytać:) zapowiada się interesująca lektura. A ja bardzo lubię książki z Wydawnictwa Samo sedno- każda dotąd przeczytana była warta poświęconego na to czasu;) Szcześliwego Nowego Roku:)