Jak nie wychować dziecka na ofiarę losu?

Niemal w każdej grupie społecznej znajdzie się „ofiara losu”. Dlaczego? Z powodu pewnych cech charakteru, które sprawiają, że daną osobę łatwiej wykorzystywać a może metod wychowawczych kształtujących charakter już od pierwszych dni życia? Okazuje się, że bardzo istotna jest postawa rodziców. Atmosfera w domu i błędy mamy, czy taty mogą wpłynąć na wykształcenie w dziecku osobowości ofiary. Pytanie nasuwa się samo, jak nie wychować dziecka na ofiarę losu?

Wychowywanie na ofiarę losu – nadopiekuńczość

Niemal każdy z nas zetknął się z osobą odtrąconą przez rówieśników. Na przykład w czasach szkoły, kiedy jednemu z dzieci dokuczano, śmiano się z niego, drwiono. Gdy patrzy się na taką odtrąconą jednostkę, bardzo szybko nasuwa się niewygodny wniosek, że dziecko „daje” sobie dokuczać. Można się oburzać, nie zgadzać się i całą winę przerzucać na agresorów, ale okazuje się, że postawa ofiary ma ogromne znaczenie. I inne dzieci przebywające w tej samej grupie rówieśniczej zazwyczaj trafnie to określają, mówiąc, że „on sobie na to pozwala”. Skąd się to bierze?

Problem zaczyna się już w domu rodzinnym kozła ofiarnego.

Często mówimy o wychowywaniu na ofiarę losu. Cóż to właściwie znaczy? Jak się wychowuje ofiarę losu?

Odpowiedź nie jest prosta.

Na pewno ważnym czynnikiem ryzyka jest nadgorliwość i nadopiekuńczość, czyli niepozwalanie dziecku na samodzielność i wykonywanie większości czynności za nie.  Z różnych przyczyn rodzic wyręcza dziecko, dochodząc do takich skrajnych postaw, że nie potrafi ono wykonać choćby ułamka czynności, z którymi bez problemu radzą sobie jego rówieśnicy.

Jednak nie to jest najgorsze….

Dziecko, za które w dobrej wierze (!) wykonuje się większość czynności, otrzymuje komunikat, że do niczego się nie nadaje, że rodzic nie wierzy w niego, że w końcu ono samo nie jest wystarczająco dobre. Nadgorliwa mama nie musi mówić wprost: „nie, daj, ja to zrobię”, wystarczy jej konsekwentna postawa i zachowanie. Dziecko wbrew pozorom szybko wyciąga wnioski.

W konsekwencji staje się niepewne siebie, zagubione, żyje z poczuciem niskiej wartości. Nie ryzykuje, nie podejmuje nowych czynności, boi się niepowodzenia, panikuje w przypadku drobnych potknięć…

Wychowywanie na ofiarę losu – brak docenienia

Dziecku, któremu rodzice nie dają szans na wykazanie się, jest bardzo trudno pozytywnie zaskoczyć otoczenie. W konsekwencji taki maluch rzadko otrzymuje prawdziwe słowa pochwały. Nie ma szans poczuć się naprawdę dumnym.

Być może rodzic krzyknie „brawo”, czy „super”, jednak dla dziecka są to puste komunikaty, bo w głębi serca wie, że nie kryje się za nim prawdziwy powód do zachwytu. Jeśli kilkulatek nie jest w stanie zmierzyć się z trudną sytuacją i rozwiązać jej, nie poczuje mocy wynikającej z odkrycia, że „potrafię” i „umiem”, „poradzę sobie”. Wniosek? Przestaje wierzyć w siebie. A jeśli dziecko samo w siebie nie wierzy, otoczenie również nie widzi w nim nikogo wartościowego. 

Wychowanie na ofiarę losu – co mówisz, gdy dziecko nie słyszy

Jest też inny problem.

Możemy chwalić dziecko, motywować je, jednak jeśli myślimy o swojej córce czy synu, że są „słabe”, „przeciętne”, to taki właśnie wysyłamy komunikat. Dziecko to wprawny obserwator, bardzo szybko dostosowuje się do naszych życzeń. To dlatego tak niebezpieczne są wszelkie „łatki”, które przyklejamy.

Normalny czterolatek, który bywa nieposłuszny, gdy słyszy ciągle, że „jest niegrzeczny”, będzie sprawiał coraz większe problemy. Jeżeli dostrzeże, że rodzice w niego nie wierzą, nie będzie nawet próbował. Bo jeśli nawet mama widzi we mnie jako łobuza czy leniucha, to pewnie taki jestem, trzeba się z tym pogodzić. Nic na to nie poradzę.

Wychowanie na ofiarę losu – czy Twoje dziecko umie powiedzieć „nie”

Wielu ekspertów mówi dzisiaj, by „nie wychowywać dzieci”, tylko budować z nimi relacje, to rodzi sprzeciw wszystkich tych, którzy obserwują coraz mniej zdyscyplinowane dzieci, które gubią się we współczesnym świecie. Kluczem do sukcesu jest, według wielu psychologów, jak zwykle zachowanie zdrowego umiaru między dawaniem dziecku możliwości wyrażania siebie oraz wpisywania się w zasady rządzące społeczeństwem.

Dobrym przykładem jest tutaj asertywność, której powinien nauczyć się rodzic i którą należy dzielić się z dzieckiem. Syn czy córka nigdy nie staną się ofiarą losu, łakomym kąskiem dla agresywnych kolegów, jeśli będą w stanie głośno i stanowczo bronić swoich praw. A tego muszą nauczyć się…w domu. Jest to trudne w rodzinach, gdzie dzieci i ryby nie mają głosu oraz w tych, w których mama czy tata same są ofiarą losu, a w szczególności w rodzinach dysfunkcyjnych.

Wychowanie na ofiarę losu – pozwól się bronić

Tak zwanymi ofiarami losu w szkołach zostają często dzieci wrażliwe, wychowane w domach, w których wszelka przemoc była zakazana, nie można było bić, gryźć, kopać, itd. Z jednej strony sytuacja wzorcowa, przykład, który należałoby głośno chwalić, z drugiej czyhające niebezpieczeństwo. Gdy dziecko wychodzi z bezpiecznej domowej przystani i zaczyna się mierzyć z bezwzględnymi rówieśnikami, zaczyna się problem.

Do kilkulatka spotkanego w szkole często nie trafiają racjonalne argumenty, trzeba użyć pięści, czy się to komuś podoba, czy nie. Dziecko, które będzie się broniło, a nie stało zaskoczone, że inna osoba właśnie je uderzyła, najprawdopodobniej nie stanie się kozłem ofiarnym. Dlatego uczmy dziecko, żeby wyrażało swoje zdanie, broniło swoich racji, by umiało się odezwać. Bycie za wszelką cenę „grzecznym” i siedzenie cicho to prosta droga do utraty pewności siebie. Łatka „ofiary losu” bardzo szybko się przykleja i niezwykle trudno ją oderwać.

Bycie kozłem ofiarnym jest niebezpieczne również z tego powodu, że osoba, która doświadcza agresji często sama staje się sprawcą.

W każdej grupie społecznej dochodzi do ustalenia hierarchii  i próby sił, gdy nowa grupa się kształtuje – wyłaniają się przywódcy, osoby neutralne i te, którymi się pomiata. Brutalne, ale niestety prawdziwe. Warto o tym pamiętać, gdy posyłamy dziecko do przedszkola, szkoły, czy na plac zabaw.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    Polecane tematy