Wychodzi rano do przedszkola. Budzi wszystkich w bloku

„Mam wrażenie, że ludzie są dzisiaj bardzo roszczeniowi. Totalnie nie patrzą na innych. A gdy mają już małe dzieci, to przesadzają na każdym kroku. Bo są zmęczeni, bo dziecko to może wszystko, bo my mamy być wyrozumiali. Też miałam małe dzieci i nie postępowałam w ten sposób. Nie stawiałam wózków, jeździków, zabawek pod nogami innych, nie zastawiałam przejścia na klatce schodowej. Uwrażliwiałam dziecko, że trzeba zachować ciszę na klatce schodowej. Teraz gdy mogę sobie nieco dłużej pospać, codziennie jestem budzona przed szóstą, gdy moja mała sąsiadka idzie do przedszkola. O tym, że ona właśnie wychodzi, wie cały blok, bo śpiewa piosenki, głośno rozmawia, krzyczy, woła, itd. Mama z nią radośnie rozmawia, gdy schodzą z czwartego piętra w bloku, głośno tupiąc nogami i budząc
po drodze innych mieszkańców. Naprawdę tak ciężko pomyśleć o innych?”. A.

Wychodzi rano do przedszkola. Budzi wszystkich w bloku

Małe dziecko nie rozumie?

Często jako dorośli jesteśmy zmęczeni. Nie wymagamy od dziecka, bo wiemy, że to trudne. Przecież ono jest małe, nie rozumie. Nie chce się nam zaczynać tematu, wprowadzać zasad i stać na straży ich egzekwowania. Życie jest za trudne, zbyt męczące. Wychodzimy z założenia, że gdy dziecko urośnie, to będzie wiedziało. Niestety nie zawsze to prawda. Im większe dziecko, tym często trudniej wprowadzić
zasady, których nie wdrożyło się wystarczająco wcześniej.

Ono ma prawo

Wychodzimy z założenia, że małe dziecko ma prawo płakać. Ma prawo głośno rozmawiać na klatce schodowej, przecież to takie rozkoszne. Każdy powinien się zachwycać, jak ono pięknie mówi! Jakie rezolutne, jakie mądre! Może kopać w fotele podróżnych w samolocie, przecież nic takiego się nie dzieje.

W restauracji się nudzi, dlatego jak pobiega, to przecież nic się nie stanie. Trochę porozrzuca, nabrudzi? To nic. Płacę to wymagam!

I często mamy rację. Dziecko może więcej. Ale nie zawsze możemy robić, co nam się podoba. Dziecko ma swoje prawa. Jednak osoba dorosła też może oczekiwać, że jej potrzeby będą szanowane i zrozumiane. Dorosła osoba może być zmęczona, chora, cierpiąca. Może po prostu mieć potrzebę odpoczynku. Ma prawo wymagać i oczekiwać tego, że inny dorosły opanuje swoje dziecko i jego zachowanie nie będzie wystawiać cierpliwości innych na próbę.

Hodowanie czy wychowywanie?

Panuje pogląd, że dzisiaj dzieci się hoduje, a nie wychowuje. Rodzice boją się zwracać swoim podopiecznym uwagę, nie wymagają od nich, nawet podstawowych zasad kultury (dzieci dzisiaj nie mówią dzień dobry). Rodzice boją się mówić nie. Są zastraszeni, zmęczeni, ustępują dla świętego spokoju. Nie lubią swoich dzieci, oddają je na wiele godzin pod opiekę do szkoły, przedszkola, na zajęcia
dodatkowe. Często po to, żeby mieć święty spokój.

Tymczasem trud wychowania to obowiązek rodzica. Nie zawsze będzie miło i wesoło. Czasami trzeba wykazać się stanowczością. Innym razem być pomysłową osobą. Pobawić się z dzieckiem w ciche wychodzenie z domu. Uwrażliwiać już kilkulatka, że ktoś rano może spać. Wymagać nie tylko od innych, ale również od siebie – zwrócenia uwagi na potrzeby innych.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.