„Czy wszystkie kobiety muszą fiksować po porodzie?” List

„Na samym wstępie zaznaczę, że jestem mamą dwójki dzieci. Mimo tego, nie rozumiem podejścia moich niektórych koleżanek do macierzyństwa. Skala problemu jest tak ogromna, że postanowiłam do Was napisać.

Czy zauważacie, jak wiele kobiet zatraca się w rodzicielstwie nie na kilka miesięcy (co byłoby zrozumiałe), ale na lata, zapominając o całym świecie? W miejscu mózgu wyrasta im papka, przypominająca tę, którą karmią swoje dzieci. Bez wyrazu, mdła i ciągle taka sama. Nie sposób porozmawiać o niczym innym, jak tylko o zmianach pieluszki, nocnych karmieniach, próbach raczkowania. Jednak nie to jest najgorsze, ale próba wmówienia światu przez sfiksowaną matkę, jaka to ja jestem zmęczona, biedna i strasznie zabiegania, bo nie mam czasu się spotkać. To chyba jakieś objawy zapalenia pieluszkowego mózgu?

Taka zmieniona nie do poznania młoda mama całkiem zapomina o tym, że Ty po drugiej stronie telefonu też masz dzieci, ale dodatkowo masz pracę na cały etat i jakoś sobie radzisz. Jest ciężko, ale do licha, komu jest teraz lekko? W dzisiejszych czasach? A potem te matki żalą się, że nikt o nich nie pamięta, że przyjaciółki się nie odzywają. A ja się pytam, ile razy można dzwonić, proponować spotkanie? Ile razy wysłuchiwać opowieści o małych uroczych dzieciach i ani razu nie usłyszeć, co u Ciebie. W taki sposób, by mieć poczucie, że kogoś naprawdę interesuje odpowiedź. Opowiadasz coś młodej mamie i widzisz, że ją to nie interesuje, że nie słucha…

 

Rozumiem miłość do dziecka. Rozumiem oddanie. Nie rozumiem jednak pełnej fiksacji i zapominania, że oprócz mamami jesteśmy też żonami, przyjaciółkami, mamy chyba większe potrzeby? Czemu je ukrywamy?

Chce mi się wyć, jak widzę, jak dobra koleżanka rujnuje sobie małżeństwo, odstawia faceta na boczny tor. On śpi w osobnym pokoju, bo łóżko od dwóch lat zajmuje ich wspólne dziecko, z kwaśną miną wraca z pracy, coraz częściej zamyka się we własnym świecie, a ona mówi, że wszystko jest w porządku, chociaż trochę się od siebie oddalili, ale to przecież normalne, bo mają małe dziecko. Nie znam statystyk, ale widać to w mediach i po prostu w życiu, że mnóstwo związków rozpada się, gdy dzieci są małe. Przeważnie obwinia się mężczyzn, że poszedł do innej, bo nie powinien, przecież widział, że żona zmęczona, że dzieci, itd.

Ok, to prawda.

Ale czy ktoś spojrzał na to z drugiej strony? Co młoda mama zrobiła z sobą i swoim życiem? Jak skutecznie wszystkich odtrąciła, zaczynając od męża, a kończąc na znajomych? Naprawdę takie musimy być? Czy dziecko musi nas tak mocno zmieniać, tak mocno na niekorzyść? ” Pozdrawiam Ola

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Aleksandra Aleksandra

    Mnie strasznie odjebalo po porodzie. Troche racji mialam, ale wiekszosc to moja wina… prawie rozbilam swoja rodzine, ale to tez brak wsparcia i samotnosc na obczyznie daly popalic.
    Niemniej jednak nie bylam soba… troche to trwalo zanim do siebie wrocilam. Teraz juz mi lzej…

  2. Monika Monika

    Nie muszą A chcą, około 2/3 kobiet to już nie kobiety A Matki Polki kwoki ;) i nic innego w życiu nie istnieje, no ale co kto lubi

  3. Ola Ola

    Ja tez tak mialam. I to dlugo trwalo. W dodatku tak mi na leb siadlo ze z kazdym weszlam w konflikt. Do dzis naprawiam bledy….na szczescie wrocilam do normalnosci i poza macierzynstwem jestem tez… soba.

  4. Ala Ala

    Mnie strasznie odjebalo po porodzie. Troche racji mialam, ale wiekszosc to moja wina… prawie rozbilam swoja rodzine, ale to tez brak wsparcia i samotnosc na obczyznie daly popalic.
    Niemniej jednak nie bylam soba… troche to trwalo zanim do siebie wrocilam. Teraz juz mi lzej…

  5. Marta Marta

    sama prawda…wiele kobiet fiksuje

  6. Iga Iga

    problem masowy, nie wszyscy chcą się do niego przyznawac

  7. Ania Ania

    Znam też taka mamusie. .. tez męża na bok odstawiła, wprowadziła się do pokoju syna, wszystkie dookoła głupie krowy, nie potrafiące zajmować się własnymi dziećmi. Każdemu do życia z butami wlazila. I wiecznie gadka o ,,obsranych pieluchach” a była tak nadopiekuncza do dziecka ze w piaskownicy na kocu go sadzala. … ba nawet lekarz ja opierdzielil i pogonil z gabinetu bo na własną rękę badania w laboratorium dzieciakowi robiła. .. matka wariatka

  8. Katarzyna Katarzyna

    Mam taką. Znajoma… Ale ja np. Mam 50/50 dziecko musi być ogarnięte ale i Ja chcę czas dla Siebie… Chcę pogadacz Inna mama z którą pogadam o wszystkim I o niczym…
    Takich Mam mam 3… One Mi wystarcza :P..
    A z drugiej strony jak takiej mamie życie pasuje to co mam ja uświadamiać że za jakiś czas stwierdzi że parę. Lat jej uciekło…

  9. Patrycja Patrycja

    A mi moi znajomi nie wierzą że mam dziecko bo mówią że wcale się nie zmieniłam i nie wiem czy to dobrze czy źle.