Wasze wspomnienia z dzieciństwa. Wyniki konkursu organizowanego z Jelp

Kochani,

Wasze odpowiedzi konkursowe po raz kolejny miło nas zaskoczyły. Z wielką przyjemnością wszystkie przeczytaliśmy…

W konkursie zorganizowanym z Jelp można było wygrać aż 5 zestawów produktów.
Każdy zestaw zawiera:
1jelp_grafika_1-300x224) Proszek JELP Color Classic 2,24 kg
2) Żel JELP Fresh 1l
3) Płyn do zmiękczania tkanin JELP Sensitive 1l
4) Odplamiacz punktowy 250ml
5) Hipoalergiczne chusteczki nawilżane

Produkty Jelp trafiają do następujących osób:

„Dzień Dziecka kojarzy mi się z poczuciem wyjątkowości. Gdy ma się czworo rodzeństwa, to wiele rzeczy jest wspólnych i trzeba się dzielić uczuciami i przedmiotami.  W Dzień Dziecka był czas dla każdego z nas osobno i dla wszystkich razem. Mama nie miała pretensji o nieomijanie kałuży, były wyjścia na plac zabaw, do parku, były słodycze i dużo śmiechu. A teraz są piękne wspomnienia.”
Katrzyna Jórasz

„Moje dzieciństwo przypadło na lata 80-te i chociaż nie było wówczas FIKOLANDÓW, różnokolorowych lodów i interaktywnych zabawek, to Dzień Dziecka i tak był wyjątkowy! Pamiętam, jak  rodzice zabierali mnie na festyny w parku nieopodal białostockiego ZOO, na których sprzedawano obłędnie dużą watę cukrową, pyszne zakręcone lizaki, gofry w kształcie kwiatów oraz drewniane i plastikowe zabawne zabawki jak Myszka Miki podskakująca na huśtawce czy cieszące oko małej dziewczynki pierścionki z niebieskim czy różowym oczkiem. Z sentymentem wspominam te czasy, kiedy  przypadający na lato Dzień Dziecka spędzało się z rodzicami, a czasem także z babcią, która w sklepie Pewex kupowała mi gumy balonowe Donald.. To jedno z najbarwniejszych wspomnień  mego dzieciństwa!” Marta Janusz

page(1)
„Jestem rocznikiem ’79, czyli dzieckiem (jeszcze) PRLu. Dorastałam w dziwnych czasach. Dziwnych, bo mimo tego, że wielu rzeczy nie było, to tak naprawdę nikomu niczego nie brakowało. Nawet w Dzień Dziecka! Mama dawała mi w prezencie wielkie, czerwone lizaki na patyku. Tata zdobywał całe opakowanie oranżadek w proszku, które – jak każde dziecko – uwielbiałam jeść w wersji „na sucho”. Dziadek piekł mi pyszne maślane ciasteczka ze skórką pomarańczową (to on był naszym rodzinnym cukiernikiem!), a babcia? Babcia dawała mi wyjątkowe, bo własnej produkcji, szmaciane lalki, wełniane kapcie (kochałam je!) albo kolorowe skarpetki, robione na kilku drutach. Nie było drogich zabawek, festynów i masy gości, a ja byłam najszczęśliwszym dzieckiem na świecie.” Marta Gawrońska

07f712be94(1)

Na zdjęciu – ja jako Indianin (nieznanego plemienia) i te cudne skarpetki, które któregoś czerwca dała mi babcia. :)”

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. kamila kamila

    nic szkoda ale jak zawsze do przewidzenia

  2. Iga Iga

    Gratuluje :) Mi się nie udało, ale co tam

  3. olenka olenka

    gratuluje :)