Współczesne macierzyństwo to kaszka z mlekiem

„Współczesne macierzyństwo to kaszka z mlekiem. Pieluchy jednorazowe, pralki, suszarki, zmywarki, słoiczki i inne zdobycze cywilizacji sprawiają, że dzisiejsze matki nie mają nic do roboty. Siedzą zatem na tyłkach i wymyślają. Zachciewa im się przywilejów: dłuższych urlopów, pomocy socjalnej, znieczulenia podczas porodów i czego tam jeszcze. A przecież nie powinny dostać niczego, bo my nie miałyśmy!

Nam nikt nie pomagał, a roboty było co niemiara! O depresji poporodowej nikt nie słyszał!

Nie było czasu na depresję, bo pieluchy się same nie wyprały! I dzieci miałyśmy więcej, niż te dzisiejsze wydelikacone paniusie”.

1378058_10151972050608179_1606451160_nNie wierzę, że istnieje młoda matka, która nigdy nie zetknęła się z taką opinią, jeśli nie „na żywo” to choćby w sieci. Autorkami są zazwyczaj starsze panie, które lubią wypominać reszcie ludzkości wszelkie wady i niedociągnięcia. Z rodzaju tych, co to w oku bliźniego drzazgę dojrzą. Jeśli trafisz na taką, zawsze znajdzie pretekst, aby wygłosić swoją tyradę. Jak płachta na byka działają na nie wszelkie gadżety. Kiedyś straciłam kilkanaście minut z życia, ponieważ w poczekalni podałam dziecku… bidon z rurką. Na jego widok oczy staruszki siedzącej obok zwęziły się w szparki. Zaczęło się od- Boże! Czego to ludzie nie wymyślą! –skończyło na – dzisiejsze matki…. .
Zgodzić się trzeba, że pralki, zmywarki i reszta zaawansowanej technologii kuchenno-łazienkowej ułatwiają życie. A przynajmniej jego „techniczną stronę”. Śmiem jednak twierdzić, iż w wielu aspektach życie dzisiejszej matki jest trudniejsze!

Gadżety i zabawki

Prawdą jest, że „kiedyś” dzieci nie miały tylu zabawek. Rodzice natomiast, obywali się bez niań elektronicznych, monitorów oddechu, kąpielowych leżaczków i całej masy gadżetów. Przyczyna jest prosta- dawniej tego wszystkiego nie było. Dziecko miało klocki, lalkę i samochodzik, rodzic nie musiał dokonywać wyborów pomiędzy milionem modeli, bo dostępne były trzy. Nie czuł również takiej presji. Jego dziecko nie było wytykane przez inne dzieciaki, bo jako ostatni pięciolatek na podwórku nie ma komórki.
Opieka nad dzieckiem

Dawno, dawno temu, kiedy matka prała pieluchy, dziecko leżało w łóżeczku. Podczas gotowania obiadu maluch nadal tkwił w łóżeczku. Tak samo, kiedy trzeba było pozmywać, posprzątać itd. Dzisiaj, jest to sytuacja nie do wyobrażenia. Od pierwszych dni życia dziecku trzeba czytać, pokazywać czarno-białe obrazki, rozmawiać z nim, stymulować jego rozwój! Nie, żeby dzieci z dawnych lat się nie rozwijały, jednak matka, która dzisiaj pozwoliłaby na to, aby jej dziecko całe dnie spędzało w łóżeczku dostałaby odpowiednią łatkę. Ze starszakami też było inaczej. Taki kilkulatek biegał sam po podwórku, czasem poszedł do sklepu po masło, czasem przypilnował młodsze rodzeństwo. Dzisiaj wysłanie kilkulatka do sklepu mogłoby zaowocować wizytą kuratora. Matka jest po to, żeby pilnować jak oka w głowie, a jeśli zdarzy się jakikolwiek wypadek, to żadne tłumaczenia na nic się zdadzą. Jej wina, bo zaniedbała. I jeśli nawet uniewinni ją sad, inne matki zlinczują z całą pewnością.

Metody wychowawcze

-nie widziałam jeszcze, żeby ktoś tyle gadał do dzieciaka. Tu się nie ma po co cackać! – tak sąsiadka w wieku mojej babci, skwitowała podjętą przeze mnie próbę wyjaśnienia dwulatce, dlaczego zabraniam jej włazić do kałuży (mała miała na nogach trampki). A więc, w dawnych czasach z dziećmi się nie cackano. Dzisiaj jest to już wymóg.

Należy tłumaczyć do upadłego, odpowiadać na tysiące pytań rezolutnych trzylatków, nie wolno zabraniać bez podawania przyczyny, nie wolno mówić „bo tak!”. Cackanie się z dzieckiem jest wpisane we współczesne macierzyństwo. Dzisiejsze matki nie chcą karnych dzieci, wolą rozumne.

Metod które mają doprowadzić do wychowania samodzielnego, inteligentnego oraz pewnego siebie człowieka, jest wiele. Od chustowania 24h na dobę, poprzez wózkowanie aż do metod opartych na „niech się wypłacze”. Wybór wcale nie jest oczywisty, ani tym bardziej-bezpieczny. Zwolennicy metody którą odrzucasz, mogą chcieć rzucić cię lwom na pożarcie. Jeśli wyłuskujesz po trochu od każdego, możesz… narazić się wszystkim. Dawniej takich dylematów nie było!

Kariera matki

Kiedyś rola kobiety była jasna. Kiedy rodziła dziecko, zostawała z nim w domu. Długo. Do czasu, aż poszło do przedszkola lub szkoły.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Żaneta, matka Heleny. Zadeklarowana przeciwniczka klapsów, nocnikowego terroru i hodowli geniuszy. Stara się wychować dziecko na jednostkę szczęśliwą, niekoniecznie wybitną. Od dwóch lat - spełniona i szczęśliwa kura domowa . Z "nudów i bezczynności" wymyśliła sobie zajęcie: blog. Wierzy, że bez poczucia humoru nie da się wychować dzieciaka "na ludzi". Stara się do misji, którą jest macierzyństwo, podejść z dystansem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. xxx xxx

    Czyta się świetne, ale nie to jest najważniejsze, najważniesze to, że jest meritum, przykre, no ale jest ;)

  2. Mynia Mynia

    Oj skad ja to znam, słyszę to aż nazbyt często ;) Bo to nasza wina,że w takich czasach żyjemy, nie? Kiedyś nie było w koncu, nie?

  3. Mika Jaworska Mika Jaworska

    Ja jestem panią po pięćdziesiątce i powiem wam tak: Mojego najstarszego syna – a ma prawie trzydziestkę, wychowywałam na podłodze.Wtedy – na początku lat 80 , było to nie go pomyślenia!Fama o tym krążyła po całym osiedlu !Dostałam przydomek ” wyrodnej matki” Nie było wtedy takich fajnych mat jak teraz – rozkładałam po prostu bawełniany koc. Synka – dwutygodniowego nosiłam w nosidełku. W Polsce niedostępne były takie dla zupełnych maluszków. Przysłała mi koleżanka z Anglii po swoim synku. No to dostałam przydomek ” cyganki”, a jedna starsza pani w sklepie ( cholera, była mniej więcej w moim wieku !!! :) :) ) chciała powiadomić odpowiednie służby i naskarżyć, że narażam dziecko na niebezpieczeństwo !. Tak więc, jak świat światem – takie problemy istniały! To się nazywa konflikt pokoleń ! Moja mam wspominała,że jak kładła mnie spać przy otwartym oknie, to babcia ręce załamywała, bo za jej czasów dzieci chowało się w zaduchu, jako, że świeże powietrze mogło ponoć spowodować zapalenie płuc a antybiotyków nie było i malutkie dzieci umierały jak łapały byle katar, i szło na oskrzela czy płuca. Tak, że mamy ! – nie przejmować się, nie przywiązywać wagi i robić swoje ! Pomyślcie, że jak za 50 lat wasze wnuki będą na przykład jeździć w wózkach głową do dołu, to też być może będziecie ręce załamywać i stukać się w czoło ! :) :) :) .

    • Dorota Dorota

      Dokładnie. Narażać się można zawsze i wszędzie. Jeśli robi się coś inaczej niż inni, jest się na celowniku. A jeśli dodatkowo ma się pewność, że robi się dobrze, to jeszcze gorzej, bo jest się zarozumiałym i pozjadało się wszystkie rozumy!

  4. monika monika

    Wielkie gratulacje dla autorki tego wspaniałego artykułu :-) w bardzo zwięzły sposób uświadomiła współczesne młode mamy że nie koniecznie są same ze swoimi dylematami. jb czytając ten tekst miałam wrażenie że czytam o sobie i moich ostatnich 8 miesiącach życia. współczesne mamy mają naprawdę ciężko i nikt nie ma prawa mówić że kiedyś było gorzej !

  5. Mamilla Mamilla

    O to to… A ja się durna zastanawiam czego 2mc chodzę z odrostami na włosach, nie dojadam a dziecku daję słoiczki” zamiast upichconych samodzielnie przysmaków… I teraz już wiem… Jestem matką nowoczesną, a kurcze jakoś pieluchy zmieniać same się nie chcą a dziecko na pstryknięcie palcem nie zasypia. A mamy tyle udogodnień co same sobie na nie czas znajdziemy kosztem snu czy posiedzenia w wc ;)

  6. Exit Exit

    A czy bardzo dostanę po głowie, jesli powiem, ze dzisiejsze macierzyństwo, jesli przestrzegać kilku zasad, wydaje mi sie lżejsze, łatwiejsze i przyjemnsze w porównaniu z tym jak sobie wyobrażam bycie mama 30-40 lat temu? Podkreślam, ze pisze ze swojego, wygodnego punktu siedzenia.
    Zasady sa mniej wiecej takie, ze mam w nosie poradniki, sąsiadki i internetowe porady (no chyba, ze według mnie sa rozsądne i w dodatku początki mojego macierzyństwa sięgają ery wczesnointernetowej, wiec mam pewne własne doświadczenia).
    Jak sobie pomyśle, ze moja mama pakowala dwie mikrosztuki do autobusu i ciągnęła przy tym ciężkie siaty i porównam to z soba z uśmiechem pakujaca przy pomocy starszej córki malucha do wygodnego samochodziku, to mowie dziekuje losowi. Co wiecej w sklepie w 30 minut zrobiłam zakupy na ktore moja mama potrzebowała tygodnia, to moje dziękuje do losu jest jeszcze glosniejsze.
    Wracam do domu i mysle, czy chce mi sie gotować czy moze sushi i sloiczek dla małego?
    Pranie pieluch? Abstrakcja. Do uprania i uprasowania czeka za to sterta kolorystycznie dobranych ubranek, ale w razie kryzysu czy nawalu pracy moge wezwać do pomocy Panią Sprzatajaca.
    Wiadomo, ze nie jest różowo, nastolatka zalicza nastolatkowy humorek, trzeba ja dopytac z chemii, ktora ostatnio na oczy widziało sie 100 lat temu (ale czy widzialyscie dzisiejsze podręczniki? Nawet ignorant (wcześniej napisałam idiota) zrozumie o co chodzi). Maluch smeci? To zaraz na ju tubje puszcze kilka hitów i bedzie szczęśliwy :)
    Mysle, ze dla większości rodzicow współczesne rodzicielstwo jest ani łatwiejsze, ani trudniejsze tylko inne niż to czego doswiadczaly poprzednie pokolenia. Technicznie jest nam łatwiej (chociaż Bestie od pokoleń budzą sie w środku nocy, chorują w weekendy i ‚sraya’ tylko w czyste pieluszki), z drugiej strony, kiedys trzeba było sie liczyć z opinia kilku sąsiadek i babć, a teraz z 200 forumkami i 10000 ‚ekspertów’ od wszystkiego (no chyba, ze tak jak ja uznanie 99,999% ich porad za odjechane głupoty)

    • MAMAgaskar MAMAgaskar

      Ja też uważam, że mamy łatwiej :). Problemy które wymieniłaś w większej mierze dotyczą tego co inni o nas pomyślą oraz wyborów (możliwości jest wiele), których musimy dokonywać. A z tym łatwo można sobie poradzić, wystarczy nie zwracać uwagi na opinie społeczeństwa oraz wybrać to co Wam odpowiada najbardziej. Owszem, czytam poradniki, fora i blogi. Jednak stosuję z nich to co nam pasuje najbardziej i koniec kropka. Pewnie, że błądzę… wtedy zmieniam metodę/technikę (zwał jak zwał) i próbujemy czegoś nowego. Jestem mamą prawie 3 letniej córci i prawie rocznych bliźniaków i jako niezbędny wynalazek bez którego nie potrafiłabym się obyć i za który jestem mega wdzięczna, bo dzięki niemu mogę spokojnie nakarmić chłopców oraz zorganizować sobie czas dla córki i na odwrót to tv z bajkami dla dzieci, a konkretnie kanał przeznaczony dla niemowląt:) I zaraz mnie tu pewnie zlinczujecie :), że moje dzieci nie będą potrafiły jeść bez włączonych bajek, więc od razu się bronię i napiszę, że potrafią zjeść, ale wszyscy się przy tym bardziej namęczymy i pobrudzimy hehe (i tu się również wytłumaczę, że nie mam nic przeciwko brudzenie się dzieci:))

      A Twój tekst mi się bardzo podoba, fajnie napisany:) i rzeczywiście masz dużo racji!

      W wolnej chwili zapraszam do siebie http://www.MAMAgaskar.bloog.pl

      MgM

      • HelowaMama HelowaMama

        We wszystkim się zgadzam. Prawie. 20-30 lat temu także istniały zmotoryzowane mamy i Panie Sprzątające. Nie każdego było stać na nie wtedy i nie każdego dzisiaj. To zresztą tylko „techniczna” strona bycie kobietą i matką. Co do słuchania/niesłuchania porad internetowych i innych- im dłuższy staż, tym głębiej to mamy:) Początkujące matki zazwyczaj są pełne obaw i szukają ratunku. A że niekoniecznie tam, gdzie powinny…

  7. pro single mama pro single mama

    A ja wspolczuje tym dawniejszym dzieciom,ktore lezaly w lozeczku tyle czasu i patrzyly sie w sufit-ja nie wyobrazam sobie polozyc coreczki do lozeczka i niech lezy-coreczke klade do lozeczka tylko gdy jest pora spania przez caly dzien siedzi na lezaczku, bawi sie na dywanie itp… ciekawa tez jestem czy gdyby ktorejsc szef powiedzial w pracy”zwalniam cie” a wy sie pytacie” dlaczego” a on „bo tak”… to nie jest tak,ze czlowiek zasluguje na szacunek,gdy zostaje rodzicem,ale zasluguje na szacunek od momentu poczecia-ja swojemu dziecku bede tlumaczyla co robi zle,po to,by wlasnie mialo te wiedze a nie jak nieuk jakis mialo w glowie moje „bo nie”

  8. babcia babcia

    Witam. Ja też chcę dodać parę słów. Jestem panią około sześćdziesiątki, okres wychowywania dzieci wydawać by się mogło mam za sobą, ale to nie jest zupełnie tak. Obecnie pomagam wychowywać wnuków i staram się robić to na zasadach młodych. Byłam matką piorącą i prasującą pieluszki, gotującą obiadki, których nie zawsze chciano jeść i było to trudne, bo dziecko nie leżało w łóżeczku cały dzień jak opisuje to moja poprzedniczka, ale tak jak współczesne dzieci chciało przytulania i bawienia się. Prace te wykonywałam, gdy dzieci spały w dzień lub w nocy. No jeszcze trzeba było zdobyć coś do jedzenia i ubrania (napisałam zdobyć, bo się zdobywało a nie kupowało gdyż w sklepach prawie niczego nie było). Miałyśmy ciężko, ale wcale nie uważam, że obecne matki mają łatwiej. Mają pampersy i jedzonko w słoiczkach, jednak dzieci to nie tylko pielęgnowanie, to wychowywanie, a to było i jest trudne i pracochłonne. Wydaje mi się, że ja i matki mi współczesne bardziej szkoliłyśmy (to wolno a tego nie wolno) dzieci a teraz bardziej wychowują i robią to bardziej świadomie. Współczesne matki mają trochę więcej czasu (właśnie dzięki pampersom i słoiczkom) na to by w pełni oddać się dziecku i wcale nie mają łatwiej. Dawniej trzeba było wychować człowieka stojącego w rzędzie, obecnie świadomego, asertywnego, umiejącego znaleźć się w drapieżnym świecie. I jeszcze jedno, nie krytykowałam bym matek, które po macierzyńskim idą do pracy, to nie są „egoistki pozbawione empatii”, to też kobiety, które kochają swoje dzieci, które swoim dzieciom przychyliłyby nieba, ale w życiu są różne sytuacje i wybory. Tak było dawniej i jest dzisiaj. Właściwie nigdy w 100% nie wiemy czy robimy dobrze.

    • sosrodzice sosrodzice

      Babcia, pięknie napisane! Dziękujemy za ten komentarz!

  9. ewa ewa

    Kiedyś prało się pieluchy, teraz musimy na nie zarabiać :)

Zobacz również