Jak zachęcić malucha do raczkowania?
W przypadku raczkowania istotną rolę odgrywa odpowiednia motywacja i chęci dziecka. Nie ma sensu zmuszać dziecka do raczkowania, jeśli nie jest na to gotowe lub po prostu tego nie chce.
Jeśli chcemy sprawdzić czy maluch jest gotowy na naukę raczkowania, najlepiej jak najczęściej kłaść go na brzuchu i obserwować, czy dobrze czuje się w tej pozycji, czy zaczyna podnosić się na rączkach. Każde sukcesy dziecka trzeba chwalić, dziecko bardzo szybko zrozumie, że warto jeszcze trochę poćwiczyć dźwiganie pupy, by zobaczyć uśmiech na twarzy mamy czy usłyszeć oklaski.
Chcąc pokazać dziecku, na czym polega raczkowanie, można podłożyć pod mostkiem ręcznik lub kocyk i lekko za jego pomocą unieść dziecko, by kolana i rączki dotykały podłogi. W ten sposób dajemy niemowlakowi do zrozumienia, jak działa mechanizm raczkowania.
Dziecko ma możliwość w ten sposób swobodnego poruszania się, mama tylko lekko podtrzymuje ciałko. Aby zachęcić malucha do zaczęcia raczkowania rozkładamy w jego otoczeniu kilka interesujących (ale bezpiecznych ) przedmiotów w niewielkiej odległości od dziecka.
Maluch zapewne będzie chciał sięgnąć po ciekawy przedmiot i to zmotywuje go do wysiłku. Mogą to być zabawki, drewniana łyżka czy piłka, którą można turlać, rzucać i gonić bez końca. Na tym etapie przydatne będą zabawki, które można gonić np. ciągnione przez dorosłego na sznurku lub nakręcane.
A może wspólna zabawa w raczkowanie? Raczkujący tata czy mama goniąca maluszka lub na odwrót to świetna zabawa dla całej rodziny a przy tym ćwiczenia dla dziecka. Można udawać jakieś zwierzątko (pieska, kotka), chodząc razem na czworakach, udając jak jedzą czy spacerują. Jeśli dziecko ma znaczny problem z udźwignięciem ciałka, można pod brzuszek podłożyć wałek treningowy specjalnie przeznaczony do tego celu.
Nic na siłę
Zapewne każdy rodzic, chce by jego dziecko szybko siadało, raczkowało i chodziło. Jednak nie należy żadnego z tych procesów przyspieszać na siłę. Nasza rola powinna się ograniczyć do zachęcania i delikatnego wspomagania. Nie można dziecka na „siłę” zmuszać do raczkowania, bo może okazać się to niebezpieczne dla jego zdrowia.
Nie ma sensu też przejmować się tym, że nasze dziecko jeszcze nie raczkuje a inne w tym wieku już dawno porusza się w ten sposób.
Każde dziecko rozwija się swoim indywidualnym rytmem i nie należy niczego usilnie zmieniać. Istnieje też odsetek dzieci (prawie 10 %), które w ogóle nie raczkują i jest to normalny proces niczym nie ujmujący ich rozwoju, co nie znaczy, że nie warto wspierać starań maluszka w osiąganiu kolejnych stadiów samodzielności.
Korzyści z raczkowania
Tiny Love Skoczek – zabawka do raczkowania
Rajstopki do raczkowania YO!
Jak wspierać rozwój dziecka? – wywiad z Natalią Minge
Nie karmię piersią. Dręczę się.
„Dobry ojciec” + wyniki konkursu
Jak nieświadomi rodzice psują odporność dziecka? 10 rzeczy, które szkodzą zdrowiu
Dzieci na weselu – tak czy nie?
Moja mała w ogóle nie raczkowała. Bardzo chciałam, żeby w ten sposób się poruszała…Niestety…ominęła ten etap nie zważając, na to, co ja o tym myślę ;)
Też się zastanawiam, czy są jakieś poważne skutki nieraczkowania?
Mój (obecnie sześcioletni syn) nie raczkował, tylko przemieszczał się na pupie i rzeczywiście miał problemy z mową. Do ukończenia 4 roku w ogóle nie potrafił złożyć całego zdania. Mówił po swojemu i często tylko ja potrafiłam coś zrozumieć. Teraz wszystko jest prawie dobrze, choć chodzi do logopedy. Myślę więc, że pominięcie tego etapu ma wpływ na dalszy rozwój. Natomiast moja ośmiomiesięczna córka zaczyna pełzać i mam nadzieję, że będzie raczkowała. Już widzę jak się do tego przymierza. Pozdrawiam :)
Raczkowanie jest etapem rozwoju – przyjętym – jako etap, więc jego brak – jest zaburzeniem rozwoju. To nie tylko brak raczkowania , ale inne idące za tym brakiem konsekwencje. Braki mogą wtedy przyjść w najmniej spodziewanych okolicznościach i ujawnić się, jako poważne deficyty. Typowe dziecko rozwija się typowo – nietypowe – nietypowo. Każdemu odchyłowi od ” normy” – należy się przyglądać. Jeden odchyłek – nic nie znaczy. Grupa ” odchyłków – już tak.
„k: moja corka rozwija sie nietypowo, nie raczkowala, przez 3 tygodnie pelzala a pozniej poszla biegiem przed siebie;) czasami jak upadla na srodku pokoju, a nie bylo zadnej pomocy do podniesienia ciezkiej pupy, probowala raczkowac ale nie wychodzilo, wiec pelzala i pelzala, dopiero latem, gdy zaczela hasac po podworku ku mojemu zdziwieniu zaczela raczkowac, gdyz nasladowala psa, jak sie okazalo;) stwierdzila iz piesek ma 4 lapki tak jak ona i bedzie chodzic tak jak on;) heh zabawne ale prawdziwe, a dodam tylko, ze nasz wierny przyjaciel pies niejednego nauczyl moje dziecie;) to sa naprawde madre osobniki;)
k.nie zgadzam się z Panią. moje dziecko 2 razy w tyg. ma rehabilitację metodą Bobathów (ze względu na przebyty przy porodzie udar i mniejszą sprawność lewej rączki). rehabilitanci, jak wskazuje metoda, uczą wzorców ruchowych ale moje dziecko nie poddaje się zachętom raczkowania. zamiast tego korzysta z okazji, prostuje nóżki i staje na nie (chłopczyk, 8m-cy, rehabilitowany od 2go miesiąca życia). dlatego nie jestem przekonana czy to co „uznane za etap” przez naukowców/specjalistów/lekarzy a więc i ludzi (omylność) należy brać aż tak dosłownie. bo w innym miejscu mówi się, że nie należy popędzać dziecka, że każde ma swój rytm i nie należy go sztucznie zaburzać. ciekawi mnie także czy udowodniono badaniami faktyczne powiązanie brak raczkowania-konsekwencja w życiu dorosłym? nie jest to po prostu możliwe. a skoro tak kiedy należy uznać iż „pojawiła się grupa odchyleń” czy jeszcze nie? DOBRZE byłoby aby dziecko pełzało-raczkowało- czworakowało, bo to sprzyja poznawaniu świata, wzmacnianiu mięśni i kośćca, ale brak raczkowania nie uznawałabym jako ZABURZENIE.bo nie ma dowodów na to iż to konkretne „zaburzenie” ma konsekwencje „gdzieś-kiedyś” (gdzie? kiedy? w jakim odsetku populacji?).
Zgadzam się. Choć dobrze, gdy dziecko raczkuje (warto zajrzeć tutaj: http://www.sosrodzice.pl/korzysci-z-raczkowania/), to jednak pewien procent dzieci nie porusza się w ten sposób. O ile rodzic w tym czasie nie stawia maluszka na nogi i nie wymusza chodzenia, w moim odczuciu wszystko jest w porządku.
Mó synek raczkował do roku a córa poszła z pupy na nóżki :)
k. Kajka nie raczkowała – któregoś dnia podciągnęła się przy ławie i … bęc. Ale następnego dnia po prostu poszła ;))
Mój synek nie raczkował tradycyjnie na czworakach tylko odpychał się na jednej nóżce -do dziś podczas zabawy używa tej techniki:)
Mój synek zaczął raczkować jak miał 9 – miesięcy. Coś cudownego. Kocham patrzeć jak idzie do mamy, aby wspiąć się po jej nogach.
Mój synek właśnie tydzień temu zaczął raczkować. Od kilku miesięcy ćwiczyliśmy z nim raczkowanie podtrzymując go. W końcu udało się, pewnego wieczoru przestał pełzać i nagle zaczął raczkować, i tak już zostało. Bardzo się cieszymy, że nam się udało.
Moje dzieci oboje raczkowały, ale krótko dość – zaraz były próby wstania na nóżki :) Mimo to to z rozrzewnieniem wspominam ten okres :)\
k. Zauważyłam bardzo dużą rozpiętość czasową pomiędzy nauką poszczególnych „czynności” przez różne dzieci… I to nie jest też tak, że dzieci robią wszystko szybciej lub wolniej. Jedne biegają w 9 miesiącu, ale zaczynają mówić w wieku 3 lat, a inne w 9 miesiącu siedzą jak klopsiki, a zaczynają pięknie mówić po roku… Moja Zosiunia jest na etapie raczkowania i leci różnie, jeszcze na kolankach nie stoi, na razie „posuwem” przemieszcza się w tył, potrafi się obrócić do ciekawej zabawki, ale wolę jej nie zmuszać… Czasem sama położy się na brzuszku i się śmieje i cieszy, a czasem płacze od razu, kiedy znajdzie się w pozycji „brzuszkowej”… Nic na siłę, pójdzie, kiedy będzie jej czas :D
A ja nie usuwam i nie usuwałabym wszystkiego, co możliwe w momencie kiedy dziecko zaczyna raczkować. My mamy w domu dwa pieski i choćbym chciała to nie da rady upilnować, aby było sterylnie i na podłodze nie znalazł się jakiś przypadkowy przedmiot. A Mała raczkuje pełną parą i uczy się co wolno, a czego nie :)
Corka wogole nie raczkowala,od razu zaczrea chodzic przytrzymujac sie mebli za to syn nadrobil za nich oboje.Dodam iz zaczeli oby dwoje chodzic przed pierwszymi urodzinami:)
U mnie w rodzinie nikt nie raczkował – ani moja mama, ani jej siostra, ani mój brat ani ja. Moja córka zapewne też nie będzie, biorąc pod uwagę fakt, iż jest wierną kopią mnie z dzieciństwa. Z całą pewnością jest ku temu gotowa, gdyż chętni przyjmuję pozycję czworaczą. Jeśli boicie się, że wasze nieraczkujące dzieci będą miały z tego powodu trudności w szkole, dysleksję, czy też inne schorzenia związane z nieprawidłowym rozwoje psychofizycznym, to pragnę was poinformować, iż żadne z przeze mnie wymienionych nie wystąpiło w naszym przypadku. Ja czytać i jeździć na rowerze nauczyłem się w wieku 4 lat, w wieku 6 lat przeczytałem samodzielnie pierwszą książkę. Obecnie jestem inżynierem elektrykiem. Mój brat jest menadżerem w marketingu. W szkole nigdy nie mieliśmy jakichkolwiek problemów. Wręcz przeciwnie – przy zaangażowaniu osiągaliśmy, które dla innych były nieosiągalne – brat był lepszym humanistą, ja z kolei umysłem ścisłym. Przestańcie zatem się nakręcać.
A jak nie pochwalimy to dziecko nie będzie raczkować? Naprawdę bez nagród i kar dziecko nie będzie rozwijać się prawidłowo? Ciekawe jak nasz gatunek wyewoluował bez tresury, aż mi przykro jak to czytam. Dbajmy o poczucie własnej wartości naszych dzieci a nie szantażujmy ich nasza aprobata lub jej brakiem od pierwszych miesięcy życia.
Moja siostra ma obecnie 41 lat, nie raczkowala, jest zdrowa, skończyła 3 studia w różnej dziedzinie. Więc nieraczkowaniem nie trzeba się przejmować.