Moja wiara = mój wybór. A co z wyborem dziecka?

Zdecydowana większość Polaków to katolicy. Mówi się często, że Polska to kraj jednowyznaniowy, gdzie mniejszości religijne stanowią niewielki procent społeczeństwa. I takie informacje potwierdzają statystyki. Pomimo to coraz częściej zawierane są u nas małżeństwa mieszane, osób różnych wyznań. Warunkiem zgody na zawarcie takiego ślubu w kościele katolickim, jest deklaracja przyszłych małżonków o wychowaniu dzieci w religii katolickiej. Wiele małżeństw posiada jedynie ślub cywilny i tutaj państwo w żaden sposób nie ingeruje w wychowanie potomstwa takiej pary, są także związki niezalegalizowane. Zdecydowaną większość stanowią jednak śluby, gdzie zarówno pan, jak i panna młoda należą do wiodącego kościoła w Polsce.

Mówi się, że wiara to nasza prywatna sprawa. Jestem dorosły, mam wybór.  A dziecko? Czy ono też powinno go mieć? Czy może lepiej jest, jak rodzice w tej sprawie zadecydują za niego? A jak tę kwestię rozwiązać, gdy małżonkowie różnią się wyznawaną religią?

„Dziedziczenie” wiary kontra wolna wola dziecka

1484127_10152332247375250_6446685652794166492_nRodzice, który zawarli związek małżeński w wierze katolickiej, prosząc o chrzest dla swojego dziecka, biorą na siebie odpowiedzialność za wychowanie go w duchu tej wiary. Co to dokładnie oznacza?

Według Deklaracji o wychowaniu chrześcijańskim i Adhortacji apostolskiej Jana Pawła II O katechizacji w naszych czasach wychowanie religijne to rozwijaniu w dziecku świadomości o istnieniu Boga, jako jedynego stwórcy świata, określającego prawa nim rządzące.

Rodzice powinni dopilnować, by maluch poznał i zachowywał 10 przykazań Bożych, przystąpił do sakramentów świętych oraz modlił się. To oni stają się jego głównymi nauczycielami wiary. Swoim zachowaniem mają dawać przykład malcowi, jak żyć według zasad wiary katolickiej i w zgodzie z Bogiem.

Już kilkutygodniowe lub kilkumiesięczne dziecko zostaje ochrzczone i w rezultacie staje się dzieckiem Bożym, częścią wspólnoty Kościoła katolickiego. „Dziedziczy” ono wiarę po rodzicach, nie może w żaden sposób zaprotestować, nie ma prawa wyboru. I tutaj rodzi się konflikt pomiędzy tymi, którzy tego typu praktykę uważają za zniewolenie i pozbawienie człowieka odwiecznego prawa o decydowaniu o sobie a tymi, którzy w wychowaniu katolickim widzą nadzieję na przyszłość i jedyną słuszną drogę wiodącą do pełni wiary.

Wychowanie (nie)religijne w rodzinach ateistycznych

Czasami dziecko uczęszcza na religię i przyjmuje sakramenty święte, pomimo tego, że jego rodzice są niewierzący, bądź wyznają ateizm, czyli wiarę w to, że bogów nie ma. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest strach przed odrzuceniem społecznym.

Sami jesteśmy niewierzący, ale syn uczęszcza na religię, nie chcemy, aby inne dzieci mu dokuczały – tłumaczą często swoją decyzję opiekunowie. Część z nich deklaruje, że poddała się presji rodziny i najbliższego otoczenia: Chodzę  z synem do kina, mogę i pójść do kościoła. Tak dla świętego spokoju.

Jednak nie wszyscy postępują w ten sposób. Niektóre rodziny ateistyczne decydują się na odrzucenie postawy konformistycznej i wychowanie dzieci w zgodzie z własnym systemem wartości. Czynią tak, biorąc na siebie odpowiedzialność za wszystkie konsekwencje wprowadzenia dziecka nieukształtowanego wyznaniowo w społeczeństwo kraju, gdzie 90 proc. osób deklaruje przynależność do jakiejś religii.

Innym rozwiązaniem jest postawa unikania tematu wiary przy swoich pociechach. Maluchom nie narzuca się w żaden sposób tego jak, w co i czy w ogóle mają wierzyć, pozostawiając im wolny wybór.

Dziecko wielu wyznań

Specyficzna sytuacja pojawia się, gdy jedno z małżonków należy do Kościoła katolickiego, drugie zaś wyznaje inną religię. Jeśli zawrą oni ślub w religii katolickiej automatycznie zobowiązują się do wychowania dzieci w zgodzie z zasadami tej wiary. Niby proste, ale…Jest to jedynie warunek, który musi być spełniony, by ksiądz udzielił parze ślubu. Kościół nie ma żadnej mocy prawnej, by egzekwować to zobowiązanie.

Po ślubie zarówno mąż, jak i żona mają prawo wychowywać swoje potomstwo według zasad i systemu wartości, który uważają za słuszny. Jeśli jedna ze stron się na to nie zgadza, jedynym sposobem, by tego uniknąć jest wygranie sprawy o odebranie lub ograniczenie władzy rodzicielskiej. To zaś nie jest takie proste.

Jak stanowią przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, należy wykazać przykładowo, że jest zagrożone dobro dziecka (art. 109 § 1 K.r.o.) a to, że ojciec-buddysta, bez zgody matki-katoliczki przekazuje córce zasady swojej religii, nie wskazuje jednoznacznie na to, że taki przepis został złamany.

Państwo polskie nie ingeruje w to, w jakiej religii rodzice powinni wychowywać swoje dzieci, pozostawiając to w ich gestii. Uważa się, że katolik biorący ślub z osobą innego wyznania powinien mieć świadomość wiążących się z tym konsekwencji i kwestie związane z wychowaniem ewentualnego potomka rozstrzygać w porozumieniu z partnerem. Tak, jak i w przypadku ateistów, rodziny wielowyznaniowe różnie rozwiązują ten problem.

Niekiedy dziecko przyjmuje wiarę jednego z rodziców, innym razem jest wychowywane w tolerancji do religii obojga lub daje mu się wolną rękę, by samo zadecydowało czy, i jaką wiarę przyjmie. Które rozwiązanie jest najlepsze? Znajdziemy zapewne wielu zwolenników i przeciwników każdego nich.

Wychowanie dzieci w rodzinach wielowyznaniowych nie zawsze jest łatwe. Dla każdego z nas własne normy i zasady moralne są najlepsze i chcielibyśmy, aby nasze dzieci również kierowały się nimi w swoim życiu. Czasami trudno nam przychodzi akceptacja i zrozumienie dla innych poglądów, zwłaszcza w sferze tak delikatnej i wywołującej tyle emocji co religia. Dlatego małżonkowie wyznający różne religie, by stworzyć szczęśliny związek, muszą wykazać się szczególną cierpliwością i wyrozumiałością względem siebie. Życie stawia przed takimi rodzinami niejedne wyzwanie, dlatego sztuka zawierania kompromisów staje się tutaj bezcenna.

Jednak jeśli młodzi jeszcze przed ślubem przedyskutują ze sobą wizję wspólnej przyszłości, będą w pełni świadomi konsekwencji zawarcia związku małżeńskiego z osobą innego wyznania a  wzajemne relacje oprą na tolerancji i szacunku, mają duże szansę sprostać też trudnemu zadaniu, jakim jest mądre wychowanie swoich pociech.

* Wg spisu powszechnego z 2011 roku prawie 90 proc. Polaków zdeklarowało przynależność do Kościoła rzymskokatolickiego. Drugie miejsce zajął Kościół prawosławny, trzecie zaś Związek Wyznawców Świadków Jehowy. Należy jednak zaznaczyć, że odpowiedź na pytanie w sprawie wiary była dobrowolna i udzieliło ją niespełna 89 proc. ówczesnych mieszkańców naszego kraju czyli 34 z 38 ml osób. Poza tym istnieją rozbieżności pomiędzy wynikami spisu powszechnego a danymi z Głównego Urzędu Statystycznego, który opiera się na deklaracjach samych kościołów i związków wyznaniowych.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Ela, dziennikarka, miłośniczka gór i fotografii a od niedawna szczęśliwa mama małego Gagatka, będącego dla niej nieustannym źródłem inspiracji. Na co dzień stara się łączyć pracę z trudną sztuką bycia rodzicem. Nie lubi słowa "poświęcenie" w odniesieniu do macierzyństwa. Wierzy, że dziecko nie ogranicza nas a wzbogaca nasze życie.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Ateistka Ateistka

    No cóż, jak się piszę artykuł, w którym jest mowa o ateizmie to wypadałoby go definiować poprawnie… Pani Elu ateizm to nie jest wiara w brak bogów i rada na przyszłość – najpierw się dowiedzieć i zrozumieć a potem pisać.