Why so serious? Czyli uśmiechnij się, mamo!

W starym porzekadle „śmiech to zdrowie” jest więcej niż ziarenko prawdy. To fakt, potwierdzony naukowo. Śmiech dotlenia organizm, zwiększa odporność, rozładowuje stres, poprawia nastrój, dodaje energii. Same pozytywy! Dlaczego wobec tego rodzice tak często pozbywają się poczucia humoru, dystansu i dowcipu?

Perfekcyjna mama
Dążenie do perfekcji jest jednym z największych wrogów poczucia humoru. Każda z nas, zanim zostanie matką roi sobie pewne wizje. Szybki powrót do sylwetki sprzed ciąży, piękne, zdrowe i rozwijające się książkowo (a najlepiej ciut szybciej niż opisuje to literatura fachowa) dziecko, najlepsze ubranka, zabawki, sprzęty, karmienie piersią według zaleceń, perfekcyjnie prowadzony dom, plus cudowne relacje z partnerem. Niestety, szybkie wdrożenie wszystkich wymienionych wyżej założeń, jest zwyczajnie niemożliwe. I tu zaczynają się schody. Albo przyjmiemy do wiadomości fakt, że perfekcyjne matki istnieją wyłącznie w reklamach pieluch, albo zaczniemy walczyć o perfekcję za wszelką cenę. Pierwszą zapłatą za dążenie do bezwzględnej perfekcji bywa właśnie utrata poczucia humoru i dystansu do siebie.Uśmiechnięta mama

Perfekcyjne dziecko
Stymulujemy. Zaawansowane technologicznie zabawki, dizajnerskie gadżety, luksusowe sprzęty. Jasne, bywają pomocne, nie zastąpią jednak tego, co najważniejsze: uśmiechniętych, odprężonych rodziców. Tymczasem nasze dążenie do doskonałości obejmuje również dziecko. Nieświadomie stawiamy mu wymagania. Ma rozwijać się lepiej, uczyć szybciej, być „grzeczniejsze”, lepiej ubrane, szybciej odpieluchowane, odsmoczkowane. Czy fakt, że dziecko dokonało szybciej niż inne dzieci danego „wyczynu” ma jakieś znaczenie? Ano ma. Dzięki temu nam, matkom bliżej jest do doskonałości- w końcu to dzięki naszym staraniom dziecko rozwija się tak fantastycznie. Niestety, pomiędzy stylizacją siebie i dziecka (żeby wszyscy mówili z niedowierzaniem: Ty niedawno urodziłaś? W ogóle nie wyglądasz!), byciem perfekcyjną panią domu, i utrzymywaniem pozorów doskonałości w każdym calu, brakuje tego co ważne: miejsca na serdeczny, nieskrępowany śmiech z… samej siebie.

A może trochę dystansu?
Dystans do siebie to potężna broń. Porażki zmienia w nauczkę, pozwala na wyciągnięcie wniosków, sprawia, że trudniej nas zranić, wreszcie czyni nas silnymi. Czy nie tego chcemy nauczyć dzieci? Nie nauczymy, jeśli same nie pokażemy, że śmianie się z samej siebie to zaleta. Tymczasem perfekcyjne, nie śmieją się z siebie – bo nie mają powodu. Nie przepraszają – bo nie mają za co. Nie popełniają przecież błędów. Wiedzą wszystko najlepiej, nie zmieniają zatem zdania (nawet jeśli by chciały. Przecież najważniejsza jest konsekwencja). Jak długo można utrzymać taką iluzję? Kilka lat. Później nasze dziecko dozna rozczarowania- kiedy zrozumie, że to nieprawda.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Żaneta, matka Heleny. Zadeklarowana przeciwniczka klapsów, nocnikowego terroru i hodowli geniuszy. Stara się wychować dziecko na jednostkę szczęśliwą, niekoniecznie wybitną. Od dwóch lat - spełniona i szczęśliwa kura domowa . Z "nudów i bezczynności" wymyśliła sobie zajęcie: blog. Wierzy, że bez poczucia humoru nie da się wychować dzieciaka "na ludzi". Stara się do misji, którą jest macierzyństwo, podejść z dystansem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Agnieszka Agnieszka

    Bardzo fajny artykuł…my Mamusie chciałybyśmy, by nasze dzieci były we wszystkim NAJ, ale nie może to być obsesją.. mój synek ma prawie 13 m-cy i jeszcze nie chodzi, a wszyscy pytają-ale jak to??? skończył już roczek, powinien, mój w tym wieku już dawno chodził-itp. Wiadomo, że lekko mnie to rusza chcąc nie chcąc, no ale niczego człowiek nie przyspieszy…Dla mnie najważniejsze jest to, że mój syn jest zdrowy i radosny! I dziękuję Bogu, że podarował mi właśnie TO dziecko…

  2. Myslaca inaczej Myslaca inaczej

    dla zdrowia każdej z nas należy zachować zdrowy rozum i nie przesadzać w żadną ze stron…

  3. xxx xxx

    Nie zgadzam się, macierzyństwo to jednak poważna sprawa, dzisiaj zbyt wiele rzeczy się lekko traktuje