W czasie deszczu dzieci się nudzą…

W latach 60. ubiegłego wieku Kabaret Starszych Panów zaprezentował utwór należący
do tzw. „Suity Deszczowej”, którego refren brzmiał mniej więcej tak: „W czasie deszczu dzieci się nudzą, to ogólnie znana rzecz. Choć mniej trudzą się i mniej brudzą się, ale strasznie nudzą się
w deszcz!” Każdy z nas przynajmniej raz słyszał frazę tej piosenki, a co gorsza, każdy z nas miał okazję niejednokrotnie przekonać się, co to właściwie znaczy, nudzić się w deszcz.

Temat do tych rozmyślań, podsunęło mi samo życie. Za oknem plucha, wieje i jest szaro.
W domu jestem ja i moje pięcioletnie dziecko, które mogłabym posadzić przed telewizorem i bym miała spokój. Łatwizna, prawda? I dziecko będzie zadowolone i ja. Pozornie…
Dlatego, jeśli mogę, wymyślam różne ciekawe zabawy, mniej lub bardziej kreatywne, byleby uchronić dziecko od telewizyjnego zjadacza czasu i od wszechobecnych reklam…

Drodzy Rodzice, mam nadzieję, że Wy również staracie się aktywnie spędzać czas z Waszymi dziećmi. Ja dzisiaj chciałabym Wam podsunąć kilka ciekawych pomysłów na spędzenie wolnego czasu z Waszą pociechą w domu.

Na nudy: Chińczyk

Każdy z nas posiada w domu puzzle, liczne gry planszowe. Zaproponuję Wamnp. „Chińczyka”.  To gra, którą znają chyba wszyscy. Pamiętam, jak grałam w nią ja z moim bratem, a teraz często grywamy w nią razem z mężem i naszą córką. Zasady są jasne, a sama gra nie należy do trudnych. Nie dość, że Maja ćwiczy liczenie – ilość kropek na kostce, później ruch pionkiem, to jeszcze uczy się uczciwości. Poza tym taka gra w rodzinnym gronie to jest czas wspólnej, wesołej zabawy.

Gra w karty

Jako dobry sposób na spędzenie czasu razem niedawno odkryłyśmy grę w karty. Pamiętam,
jak moja babcia uczyła mnie grać np. w „Wojnę”. Ta gra w każdym regionie Polski ma swoją „inną” nazwę, ale zasady są proste. I nawet pięcioletnie dziecko nie ma problemów, żeby w nią zagrać. Potrzebujemy talii kart. Rozdajemy ją uczestnikom, tak, by nikt nie mógł podejrzeć swoich kart, które odkrywamy dopiero na stole tj. kładziemy równocześnie jedną kartę. Porównujemy je. Karta
o wyższej wartości wygrywa, a zwycięzca wojny odbiera wszystkie karty „wykorzystane” w wojnie. Słowem, wygrywa silniejsza karta i wszystkie karty ze stołu zbiera osoba, która zwyciężyła potyczkę. Wygrywa ten, kto pierwszy zbierze wszystkie karty przeciwnikom. Proste, prawda? To, że dziecko ćwiczy umiejętność liczenia, uczy się uczciwie grać i świetnie się bawi, nie muszę chyba dodawać 

Zaprojektuj modę

A teraz coś bardzo kreatywnego! Większość z Was pomyśli, że to dobra zabawa dla córeczek. Proszę jednak nie myślcie, że to typowo babskie zajęcie, bo najznakomitszymi projektantami mody
są właśnie mężczyźni. Dla przykładu nazwiska Dior, Versace, Gucci nie są Wam chyba obce? Zabawa w projektantki mody, a później krawcowe, dostarcza nam wielu ciekawych i niezapomnianych chwil. Oprócz tego mamy jeszcze w co ubrać nasze lalki. Potrzebne do tej zabawy będą:

  • modelki, czyli lalki, misie, maskotki itd.
  • materiały, mogą być np. wytarte spodnie, bluzki, w których nie chodzimy itp.
  • guziki
  • kolorowe nitki
  • igła
  • nożyczki
  • papier, ołówek

Ta zabawa pozwala naszym dzieciom i nam na dowolność. Możemy szyć, przeszywać, ciąć, ubierać, przebierać… Wedle uznania. Oczywiście pomagamy dzieciom posługiwać się igłą
i nożyczkami, tak, by nie zrobiły sobie krzywdy. Efekty zabawy to nie tylko piękne sukienki lalek, czy nowe, czaderskie spodnie misia, ale także to, że nasze dziecko ćwiczyło precyzyjność, cierpliwość, rozwijało kreatywność, a przede wszystkim spędzało czas z rodzicem.

Gdy mama pisze…

Zastanawiacie się pewnie teraz… To wszystko bardzo pięknie brzmi, ale mamy tyle obowiązków domowych. A nasze dzieciaki są prawie wszędzie i wtedy, kiedy musimy zrobić coś pilnego,
one najbardziej potrzebują naszej uwagi. Myślicie: „Autorka fajnie pisze, ale to nie tak łatwo wygospodarować czas na grę, czy szycie ubranek. Ciekawe, co robi teraz córeczka autorki”?

Kiedy piszę ten artykuł, moje dziecko jest ze mną w domu, nie w przedszkolu. Oprócz deszczu, przeziębienie uziemiło nas w czterech ścianach. I pewnie nie spodziewacie się tego, że kiedy ja piszę ten tekst, Maja w tym czasie: maluje mi paznokcie! Pisanie jedną ręką nie należy do najłatwiejszych, ale zabawa w kosmetyczkę? Dzięki temu ja piszę, córeczka się wyśmienicie bawi. Poza tym,
nie myślcie, że zabawa polega tylko na malowaniu. To cały „proces”, na który składają się nie tylko zabiegi kosmetyczne, ale również rozmowy. Przecież córka jest wtedy prawdziwą kosmetyczką. Opowiada mi różne historie np. o tym, jak to inne klientki płakały przy „pilniczkowaniu” paznokci.

Wierni asystenci

A gotowanie obiadu? Również zamieniamy w zabawę. Wspólnie przyrządzamy posiłek. A kiedy możemy go wspólnie zjeść satysfakcja dziecka jest ogromna. Jemy obiad, który i ono przygotowało. Wasze dzieci również mogą umyć warzywa, pokroić ogórka na surówkę, zetrzeć marchewkę, rozbić kotleta schabowego, otoczyć go później w jajku i panierce, a nawet uformować kotleta mielonego… Pomysłów jest wiele. Mam nadzieję, że Wasze dzieci też okażą się dobrymi pomocnikami. Jak mawia Maja: „Ty będziesz szefką kuchni, ja twoją asystentką”.

Na koniec proponuję Wam, abyście wykorzystali to, że Wasze dzieci mogą Wam pomóc w sprzątaniu. To tylko dla nas, dorosłych, sprzątanie jest mozolną pracą. Dzieci traktują to jako wyzwanie. Niecodziennie można przecież pracować z całą miską wody, mokrą i suchą ścierką, płukać naczynia, które później można ułożyć w zmywarce, a nawet poodkurzać. Poza tym, kiedy odpowiednio wytłumaczymy dzieciakom, jaka to odpowiedzialna i ważna rola, nasze dzieci czują się dumne, kiedy mogą pomóc i widzą, że ta pomoc jest nam, rodzicom, potrzebna. Oczywiście nie możemy zapomnieć o tym, że nagradzamy naszego pomocnika, chociażby pochwałą za wykonaną pracę.

Myślicie teraz, że paznokci nie maluje się godzinę. Macie rację. Teraz jestem u fryzjerki i stylistki. Mam pofarbowane włosy, trzy kitki na głowie, mnóstwo spinek powpinanych we włosy. Fryzjerka spisała się znakomicie. Teraz stylistka, która ma na imię: Chinka, opowiada mi o swoim mężu,który jest taki przystojny, że nie potrzebuje chodzić do fryzjera. Podpowiedziałam Wam właśnie kolejną zabawę. Ostatnio również tata Mai korzystał z usług naszej domowej fryzjerki…

Moje zabiegi upiększające dobiegają końca. Będzie mi szalenie miło, jeśli Wy również zaproponujecie przez siebie wymyślone i  wypróbowane zabawy. Chętnie je przetestujemy.

Prosto z gabinetu upiększającego pisałam do Was ja, mama Mai. :)

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Martyna jest mamą pięcioletniej Mai, którą urodziła na trzecim roku studiów. Dzienne studia, sesje, egzaminy umiejętnie pogodziła z wychowaniem małego szkraba. Uważa, że nie ma rzeczy niemożliwych i wbrew stereotypom sądzi, że dziecko nie ogranicza nikomu życia. Martyna cieszy się, że jest młodą mamą. Intuicyjnie wychowuje swój największy skarb. Jest zwolenniczką naturalnego karmienia, nauki poprzez zabawę i wychowania dziecka z zasadami. Stara się, aby jej córeczka przebywała wśród innych dzieci i jak najczęściej na świeżym powietrzu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. ewanka ewanka

    No czasem tak bywa że gdy pomagają mi przy domowych obowiązkach, mam jeszcze więcej do zrobienia, no ale może to kiedyś mi wyjdzie na dobre :-)

    • Dorota Dorota

      Tak, ja odkąd mam Córkę wszystko w domu robię dwa razy dłużej. Jednak da się zrobić wszystko. Nie zawsze, ale zazwyczaj. Potrzeba tylko tyle cierpliwości, że aż się dziwie, skąd aż tyle można jej w sobie znaleźć. Jednak jakoś się znajduje…

  2. mp mp

    Nam najlepiej „wychodzi” sprzątanie Mai pokoju… Myjemy wtedy zabawki, pierzemy misie, wyrzucamy te zabawki, które są popsute… i wtedy zajmuje to nam to min. 2 dni… Co ja doprowadzę do porządku, Maja wyciąga i mówi: „O! W to dawno nie grałam!”… i wtedy tam, gdzie już był porządek… jest znowu chaos :D