W co się bawić z rocznym dzieckiem?

Kiedy maluszek zaczyna pewnie stąpać po ziemi, niezdobyte dotąd zakamarki  pomieszczeń, w których dane jest mu przebywać, zaczynają go kusić i niezwykle interesować. Ponieważ pomysłowość naszych dzieci potrafi zadziwić nawet najbardziej doświadczonych rodziców warto tak zorganizować czas spędzony z pociechą, aby zapewnić jej wiele bezpiecznych wrażeń.

Możemy zasypać nasze dziecko masą kolorowych, wielofunkcyjnych zabawek, które prędzej czy później wylądują w kącie i przejdą na przedwczesną emeryturę. Jednak to nie zasobność portfela lecz pomysłowość i zaangażowanie rodziców są gwarancją  mile spędzonych z latoroślą momentów.

Z obserwacji mojego dziecka zauważyłam, że im mniej skomplikowanych  i z pozoru nieciekawych rzeczy użyjemy podczas zabawy tym większe wzbudzimy w maluszku zainteresowanie. Poniżej przedstawię Wam kilka niezawodnych i angażujących całą rodzinę sposobów na rodzinne zabawy.

Teatrzyk na dwie ręce

Nie od dziś wiadomo, że potrzeba jest matką wynalazków. Próbowałam akurat ujarzmić moje niezwykle ruchliwe dziecię podczas rutynowej zmiany pieluszki.  Przyznam szczerze, przewijanie z dnia nadzień stanowi dla mnie coraz większe wyzwanie. Córka za punkt honoru obrała sobie  ucieczkę z przewijaka i konsekwentnie za każdym razem próbuje mi czmychnąć. Usiłując zająć czymś jej uwagę, mój rozbiegany wzrok natrafił na długą,  kolorową skarpetkę do której została przyszyta grzechocząca biedronka.

Szybko przyodziałam skarpetkę na dłoń i wczułam się w postać przyjaznego owada. W mgnieniu oka pomysł dotyczący szalonej ucieczki zszedł na dalszy plan i córeczka zaczęła klaskać z radości rączkami. I tak zrodził się pomysł zrobienia domowego teatrzyku. Moja mała kopia z chęcią uczestniczy w krótkich scenkach i sama wybiera najodpowiedniejsze do danej roli ,,pacynki”.

Gotowe skarpetki z naszytymi zwierzątkami dostaniecie w Rossmannie w cenie ok. 12zł za parę. Ale równie dobrze sami możecie stworzyć bohaterów Waszych bajek. Wykorzystajcie do tego zwykłe skarpetki, które będą wspaniałą bazą. Przy okazji odświeżycie sobie lekcje techniki i naukę szycia. Za oczy pacynek mogą posłużyć guziki, włosy zrobicie z pociętej włóczki. Bardziej opornym i leniwym proponuję mazaki, którymi przyozdobicie w szybki i prosty sposób teatrzykowe postaci.

W tworzenie takich zabawek zaangażujcie swoje dziecko. Jeśli będzie miało swój wkład istnieje większe prawdopodobieństwo, że będzie z szacunkiem odnosiło się do przedmiotu swojej pracy.  Ale pamiętajcie, na tworzeniu nie kończy się zabawa. Kiedy uznacie, że Wasze dzieła zostały zwieńczone sukcesem należy pomyśleć o repertuarze domowego teatrzyku.

Macie dwa wyjścia, albo zaufacie swojej pomysłowości i spontanicznie odegracie wymyślone scenki, albo wykorzystacie gotowe teksty. Ważne jest to, aby nie były za długie. Nasi widzowie (albo/i aktorzy) nie potrafią długo wysiedzieć w skupieniu i całkowicie zaangażować się w daną historię. Niech inspiracją będą dla Was ponadczasowe wiersze Juliana Tuwima, albo teksty znanych piosenek (Kaczuszki, Szczotka, pasta, Mydło, Zając Poziomka, Zuzia, lalka nieduża itp.). Wasze dzieci aktywnie uczestnicząc w zabawie poznają nowe słowa, ćwiczą paluszki, uczą się współpracować w grupie, a przede wszystkim doskonale spędzają z Wami czas.

Kto się boi swojego cienia?

Alternatywą dla tradycyjnego teatrzyku jest zabawa do której potrzebujecie wyłącznie własnych dłoni oraz  ściany i światła.  Nie wyobrażacie sobie ile radości może sprawić dziecku odgadywanie i pokazywanie różnych kształtów. Dzieci uczą się przez naśladowanie. Pokażmy im zatem jak zrobić zajączka, który ucieka przed jastrzębiem. Zauważmy, jak maluszek zareaguje na widok ogromnego pająka, albo wijącego się węża. Nie zapomnijmy przy tym o charakterystycznych dla danego zwierzątka dźwiękach, które ono wydaje. Taka zabawa nie tylko pobudza wyobraźnię, ale również uczy kreatywności, a przede wszystkim uświadamia naszej latorośli, że strach ma wielkie oczy, a przedmioty, które rzucają niepokojące cienie tak naprawdę nie są w stanie wyrządzić dziecku krzywdy.

Wsiąść do pociągu papierowego

Kiedy deszcz uniemożliwia nam wspólny spacer, na pierwszy rzut oka może się wydawać, że wszelkie pojazdy rowerowe, jeździkowe z wózkiem na czele, muszą przeczekać niekorzystną pogodę, a dom czy mieszkanie ogranicza nasze sportowe możliwości. Nic bardziej mylnego. Za pomocą kartonu oraz nożyczek i linki możemy stworzyć niepowtarzalny pojazd i przez chwilę poczuć się niczym Kubica albo szalony maszynista.

Wspominałam kiedyś o tym, że pudło po pieluszkach Babydream wykorzystuję do przechowywania zabawek mojej córki. Przez przypadek zauważyłam, że stało się ono obiektem zainteresowania mojego rezolutnego dziecka. Podczas codziennych porządków córcia postanowiła schować się i za kryjówkę obrała sobie wspomniany przedmiot. Kiedy odkryłyśmy, że może on również służyć za pojazd urządziłyśmy sobie rajd po pokoju. Radosny śmiech zwabił do salonu pozostałych członków rodziny, w tym tatusia, który zaproponował, aby nasze kartonowe autko przerobić na lokomotywę. Dokleiłam zatem wycięte ze sztywnego papieru czarne koła, a z przodu naszego środka transportu zrobiłam dziurkę, przez którą przedziałam linkę. Odtąd nie trzeba było pchać niewielkiego pojazdu, co znacznie ułatwiło jego prowadzenie. Po skończonej zabawie karton ponownie wrócił do swej pierwotnej roli- przechowalni klocków, piłeczek, maskotek i innych niezmiernie potrzebnych dziecięcych zabawek.

Taki oto kartonowy pojazd znalazłam na niezwykle ciekawym ekologicznym blogu: http://ekostyl.blogspot.com/2011/11/makedo-moze-byc-twoje.html

Oprócz ogromnej dawki dobrego humoru i odrobiny ruchu zaszczepiłam w moim dziecku świadomość wielorakiego użytkowania rzeczy. Oto moja roczna córeczka dowiedziała się o istnieniu recyklingu z którym jeszcze kilka razy będzie miała do czynienia w czasie swojego dzieciństwa.

Wspomnień czar

Przypomniała mi się historia, która wydarzyła się kilkanaście lat temu. Moja siostra miała ogromne akwarium, a w nim interesujące, zachwycające wielobarwnością pływające okazy. Ten zamknięty w prostopadłościanie bez dachu wodny świat był jej chlubą i prawdziwą dumą. Pewnego letniego dnia postanowiłam puszczać na wietrze bańki mydlane. Syn mojej sporo starszej siostry był na etapie naśladowania wszystkich moich czynności. Zachwycony ulotnymi kuleczkami, które mieniły się kolorami tęczy i pękały przy zetknięciu z kolcami rosnących w ogrodzie róż oznajmił swojej mamie, że także chce coś takiego sam zrobić. Niektórzy z Was pamiętają, że podstawą udanych baniek był płyn do mycia naczyń Ludwik oraz odpowiednio przycięta na końcówce słomka. Po skończonej zabawie mój siostrzeniec nie wiedział, co zrobić z pozostałym w kubeczku płynem. Zamiast po prostu wylać jego zawartość do zlewu uraczył nim rybki mojej siostry. Możecie sobie wyobrazić jak szybko pracująca w akwarium pompka przyczyniła się do powstania ogromnej piany. Ilu pływających istnień udało się uratować wolę nie wspominać. Wbrew pozorom to wciąż bolesne (dla mojej siostry) wspomnienie.

Teraz na szczęście nie grozi mi taka katastrofa, a moje dziecko uwielbia łapać kolorowe bańki. I wcale nie mam wyrzutów sumienia z powodu zalanego dywanu. Już dawno przeniosłyśmy się z łazienki do salonu, gdzie mamy więcej miejsca i swobody. Opadający bąbelek można popsuć w trakcie jego lotu, można także podziwiać ferie barw, które rozpływają się w nim jak rozlana w kałuży benzyna i cierpliwie poczekać, aż bańka sama pęknie, albo z premedytacją rozdeptać ją stopą. Tę ostatnią czynność preferuje moja córeczka.

Nie musimy przywłaszczać sobie największej radości, jaką jest nie niszczenie a tworzenie ulotnych dzieł sztuki. Warto zaproponować maluszkowi, aby spróbował dmuchnąć i sam powołać do jakże krótkiego życia kilka baniek. Do tej zabawy potrzebujemy niewielu rzeczy. Przede wszystkim zaopatrzmy się w odpowiedni sprzęt. W domowych warunkach może to być kubeczek, słomka i płyn. Równie dobrze możemy zakupić w sklepie z zabawkami albo w najbliższym punkcie, który oferuje produkty w stylu ,,Po 5 złotych” pojemniczki z gotowym płynem i patyczkiem zakończonym kółkiem, przez które trzeba dmuchać. Starsze dziecko zainteresuje się bardziej skomplikowanymi urządzeniami do wytwarzania baniek w postaci miecza, rogu, saksofonu, pistoletu. Podczas organizowanych dla naszych latorośli przyjęć prawdziwą furorę zrobią wytwornice, obręcze, lassa oraz sznurki, które wytwarzają ogromne, zapierające dech w piersiach mydlane baloniki.

Kiedy już wybierzemy sposób w jaki będziemy tworzyć bańki pomyślmy nad płynem, który jest ich filarem. Najprościej uzyskamy go rozpuszczając w wodzie płyn do mycia naczyń, żel pod prysznic, albo szampon. Alternatywę stanowią gotowe substancje, które możemy zamówić przez Internet. Dzięki nim uzyskamy nie tylko piękne, zachwycające kolorami ale również i zapachem bańki. Aby uzyskać bardziej trwałe okazy, które dłużej nacieszą nasze oczy, do płynu warto dodać glicerynę albo cukier puder. Ciekawy efekt uzyskamy używając destylowanej wody.
Od naszej fantazji zależy czego użyjemy, aby urozmaicić starą i niezwykle lubianą zabawę w puszczanie baniek.

Pobaw się ze mną

Tych kilka sprawdzonych w naszej rodzinie sposobów to zaledwie zalążek zabaw, które pozwalają urozmaicić czas, który spędzamy z naszym dzieckiem nie tylko w domu. Najlepsze pomysły przychodzą czasami zupełnie nieoczekiwanie, sprawiając nam tym samym wiele radości, jeśli znajdą zastosowanie i sprawią przyjemność nie tylko nam ale i naszym pociechom. Nie tylko markowe przedmioty opatrzone wymaganymi certyfikatami potrafią urozmaicić chwile z dzieckiem i przy okazji zamienić zabawę w naukę.

Ewa, 27 lat. Na swoje szczęście czekała 5 zim.
Stara się pogodzić bycie mamą z egoistycznymi przyzwyczajeniami.
Czyta, szuka informacji, słucha rad doświadczonych mam, próbuje znaleźć złoty środek i wychować córkę na dobrego człowieka.
Póki co, widzi małą kopię siebie, która sprawia, że pełną piersią, czuje, że żyje.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. monika06 monika06

    oj te zmiany pieluszek……..tragedia!!!!
    czsami córcia biega na golasa pół godziny al później jakoś dajemy radę;)))
    ostatnio pomaga mi w tym lala-ulubiona przytulanka, mówię córce żeby pokazała lali jak się szybko ubiera i o dziwo jeszcze skutkuje;)))
    jak lala zawiedzie przejdziemy do skarpet….

  2. dorota dorota

    ulubionymi zabawkami mojego szkraba to przede wszystkim dwa ogromne pluszaki, rolka papieru toaletowego, kartka papieru i koszyk :D i po co wydawać krocie na zabawki, skoro to co najlepsze jest pod ręką ;) zdarza nam się chadzać również w piątki do mokotowskiego coco cafe, na specjalne zajęcia dla dwulatków. mała bawi się z innymi bączkami, są zabawy muzyczne, językowe. monisia chętnie tam wraca :]

  3. Jola22 Jola22

    Najważniejsze się bawić, poświecać czas i uwagę. Najlepsze są zabawy na świeżym powietrzu. Dzieci tego bardzo potrzebują, dlatego my gdy tylko pogoda dopisuje śmigamy na spacer :)

  4. Dziadova Dziadova

    Ja mam chyba jakieś totalnie inne dziecko. Karton, jakkolwiek nie byłby wycięty, tylko zjada. Skarpetowym teatrzykiem zajmuję ją tylko na czas 1-2 minut, a bańki totalnie olewa. Cholera, musi być tak pod górę?

    • AniaJ AniaJ

      Czytam i czytam i nie moge uwierzyć, że tu mowa o rocznym dziecku????moje dziecko na zabawe w cienie zareagowaloby zainteresowaniem dlonie a nie tworzeniem wraz ze mna cieni,na zabawe skarpeta moze i faktycznie ale juz na pewno nie w odgrywanie rol.To jest niemozliwe, ze artykuł ten dotyczy roczniaka, bo to oznacza ni mniej ni więcej, że moje dziecko jest niedorozwinięte a nie jest.

  5. Ala Ala

    A czy wiecie, że z rocznym dzieckiem można chodzić do Teatru? W Polsce jest kilka teatrów, stworzonych na wzór europejskich teatrów dla dzieci (np. Teatr Małego Widza). Powinno być tego więcej, ponieważ niewiele jest miejsc gdzie można pójść z roczniakiem (zostają głównie parki lub zoo, ale ile można…)

  6. Joanna S. Joanna S.

    dziękuję za te pomysły na zabawę – przy okazji kupię skarpetki zwierzaki POZDRAWIAM

  7. Kamila Kamila

    Fajne pomysły, dzięki :)

  8. Gabrysia Gabrysia

    Zabawa w cienie – uwielbiamy :)

  9. Alicja Mazik Alicja Mazik

    U nas w zabawach króluje malowanie palcami :)) Wystarczy kupić farby ekologiczne albo zrobić domowe :) Oprócz tego dużo wychodzimy, np. do warszawskiego Teatru Małego Widza (tak, to jest teatr dla rocznych dzieci:)) na spacery… a w lato planuję się wybrać do warszawskiego ZOO :) Już się nie mogę doczekać :)

Zobacz również