Urodzinki dla dziecka – okiem animatorki

Jak zorganizować urodzinki dla dziecka, by była to niezapomniana impreza? Na co zwrócić uwagę w trakcie przygotowań, gdzie zaprosić gości – do domu, garażu, „do kulek”, a może na wynajętą salę gimnastyczną? Kiedy warto zatrudnić animatorkę, a kiedy to się nie opłaca? Jakie zabawy sprawdzają się zawsze i co zrobić, by uniknąć najczęstszych kłopotów podczas aktywnego czasu spędzanego w gronie kilku-kilkunastu dzieci? O tym wszystkim opowiada Julia Piwowarczyk, założycielka Art-Animator, animatorka pracująca na co dzień z dziećmi, prywatnie mama dwóch córek.

Recepta na udane urodzinki?

Julia Piwowarczyk: Przede wszystkim goście, ci, których chce jubilat, a nie ci narzuceni przez rodziców. Często zdarza mi się obserwować, jak jubilaci niechętnie witają część ze swoich gości. Bywa, że mi się zwierzają, że musieli zaprosić np. Jasia/Kasię, choć ich nie lubią, bo mama/tata kazali albo dlatego, że rodzice kazali zaprosić całą klasę. Także w pierwszej kolejności, aby urodziny były udane, musi być dobra ekipa. Ta zasada przyświeca nam także przecież w dorosłym życiu.

urodzinki dla dziecka

Druga kwestia warunkująca udane urodziny to zabawa zgodna z upodobaniami dziecka. Jeśli jest energiczne i lubi aktywność ruchową, to malowanie obrazków go znudzi. I odwrotnie. Zdarza mi się w mojej pracy, że rodzice decydują o temacie imprezy ze względu na swoje upodobania lub preferencje, a nie patrzą na gust dziecka. Na szczęście jest to rzadkość…

Na sali zabaw czy w domu?

Julia: Nie jestem fanką sali zabaw, bo swoja architekturą mocno ograniczają możliwości. Poza tym dzisiejsze dzieci od maleńkości chodzą do „kulek” „wyszaleć się”. Po jakimś czasie widząc salę zabaw, uruchamia się w nich swoisty odruch Pawłowa – nawet jeśli rodzic wykupi w sali zabaw opcję z animatorem, ma on bardzo trudne zadanie, aby stać się bardziej interesującym dla dziecka od konstrukcji.

DSC_0475

Mnie się udaje, ale jest to trudna sztuka (śmiech – dop. sosrodzice.pl).

Zatem ja polecam: dom, garaż, łąkę, ogród, park, remizę, salę gimnastyczną, orlik. Wszystko, co daje potencjał do stworzenia tam magicznej urodzinowej krainy.

Dodatkowo dodam, bo często spotykam się z takim argumentem: „no ja wiem, że animacje są lepsze, ale kulki tańsze”. Nic bardziej mylnego: w przeciętnej sali na Mazowszu koszt urodzin to 400zł. W tym jest zabawa w kulkach i konstrukcji oraz poczęstunek dla np. 10 dzieci.

Za każde kolejne trzeba dopłacić np. 15złotych, animator to koszt około 50-100 złotych, a impreza tematyczna to plus 100 -150złotych. Zatem przy 15 dzieci w temacie i z animatorem zapłacimy już nie 400, a ok. 625-825 złotych. Przy czym w tej cenie obiekt nie jest na wyłączność dla nas.

Zatem warto zliczyć wszystkie pozycje podczas wyboru i zdecydować: czy zaprosić animatora do domu, czy wysłać dzieci do sali zabaw.

Ile gości zaprosić?

Julia: Warto jest zrobić listę gości z dzieckiem. Zobaczyć, ile osób jest mu bliskich. Dla mnie nie ma złej liczby gości. Jeśli ma to być domówka typu pidżama party, to lepsza jest mniejsza liczba dzieci. Ale wtedy nie opłaca się zatrudniać animatorów.

Jeśli chcemy, by impreza została zorganizowana i przeprowadzona z animatorem, to dobrze by było, aby grupa liczyła ponad 10 dzieci i była nie większa niż 25 dzieci. Przy czym warto pamiętać, że przy 20-25 dzieci animator pracujący w pojedynkę nie ma szans dobrze poprowadzić animacji.

Jest tylko człowiekiem i ogarnięcia rozbrykanej dużej grupy z zachowaniem zasad bezpieczeństwa powinny się wtedy podjąć dwie osoby. Nieodpowiedzialne jest, aby była to jedna osoba.

Organizując kilkanaście do kilkudziesięciu imprez miesięcznie, widzę na co stać dzieci, jakie są ich możliwości. Nie mam oczu wszędzie, dlatego przy tak dużej grupie pomoc drugiego animatora jest niezbędna.

Popularne jest też potwierdzanie obecności na urodzinach. Pomaga to wyeliminować sytuację, kiedy oczekujemy np. 15 dzieci, a pojawia się 5…

Dwa lata temu miałam taką sytuację. Urodziny miała obchodzić czterolatka. Mama zaprosiła całą grupę przedszkolną. Kilkanaście osób. Wynajęliśmy przedszkole do zorganizowania urodzin. Termin ryzykowny według mnie, bo sobota, pierwszy dzień ferii zimowych. Moje obawy się potwierdziły.
Wybija godzina rozpoczęcia. Nikogo nie ma. Mija kilkanaście minut i pojawia się pierwszy gość. Jubilatka płacze, nic dziwnego…
Po godzinie mamy łącznie 5 osób. Czemu tak się stało? Nie było potwierdzenia obecności i wybrano ryzykowny termin. Na szczęście urodziny były zorganizowane w przedszkolu, więc sięgnęłam po tamtejsze zabawki i pomoce, bo ze sobą miałam rzeczy przygotowane do prowadzenia animacji z grupą kilkunastu osób. Wybrnęłam, ale jubilatka i tak była zrozpaczona.

Inne ryzykowne terminy?

Julia: Ryzykowne to zawsze ferie, wakacje, długi weekend czy święto. Trudny jest też grudzień, bo jest mocno nadwyrężający domowe budżety i rodzice nieraz nie wysyłają dziecka na takie urodziny, bo nie stać ich na prezent dla jubilata. W tygodniu, zwłaszcza jeśli mówimy o terenie aglomeracji dużych miast, istnieje ryzyko, że rodzic nie zdąży przewieźć dziecka ze szkoły/przedszkola do miejsca urodzin. Zatem ja proponuję weekend.

Urodzinki z rodzicami czy bez?

Julia: Dzieci, które nie mają obok siebie obserwujących je rodziców, są bardziej zadaniowe, zdyscyplinowane, skupione i nastawione na działanie. Dlatego moja odpowiedź jest oczywista – BEZ (uśmiech – dop. sosrodzice.pl).

Wyjątek: jeśli zabawy mają być łączone. Uwielbiam taka formę urodzin, choć rzadko się zdarzają. Ale lubię patrzeć, jak rodzice odkrywają własne dzieci przy wspólnej zabawie, jak sami świetnie się bawią. Na koniec dochodzą do wniosku, ze zabawa z własnym dzieckiem jest ciekawa, fajna i oni sami świetnie się bawią. Niby takie oczywiste, a jednak często rodzice o tym zapominają. Oczywiście taka forma urodzin jest atrakcyjna dla dziecka do osiągnięcia pewnego wieku.

Ile czasu warto zaplanować na urodzinki dla dziecka?

Julia: Impreza nie powinna trwać zbyt długo, bo dzieci zaczynają się kłócić i być zwyczajnie zmęczone. Ich skupienie nie może przecież trwać pół dnia.

Ja preferuję system 120minut aktywnej zabawy, potem ok 20-30minut poczęstunku i do 30-40minut zabaw swobodnych. To wystarczy, aby dzieci się wyszalały w swoim towarzystwie, ale nie zdążyły się znudzić sobą i zacząć wchodzić w konflikty. (śmiech – dop. sosrodzice.pl)

W której grupie wiekowej jest najtrudniej? Lub inaczej – od jakiego wieku warto organizować urodzinki dla rówieśników?

Julia: Im młodsze dziecko tym krótszy czas skupienia. Zatem, aby przeprowadzić ciekawe animacje i aby dzieci dobrze się bawiły, trzeba często zmieniać rodzaj aktywności. Za tym idą oczywiście zwiększone koszty.

DSC_0358

Najmłodszy mój jubilat miał 3 lata, najstarszy 12. Nie zakwalifikowałabym żadnej grupy jako najtrudniejszej. Każda jest wspaniała! Tylko do każdej trzeba podejść inaczej.

Nie wyobrażam sobie prowadzenia urodzin na jednym szablonie. Tak się po prostu nie da!

3-5 latków zachwycimy „czarami” – prostymi doświadczeniami, balonami, bańkami itp., 5-10 lat to ruch, ale też inny, 7-9 latki uwielbiają mapy, poszukiwanie, kombinowanie, rywalizowanie. Nie robiłabym rywalizacji przy 5-6latkach, bo przy przegranej będą zawiedzione i będą rezygnować z kolejnych zabaw.

Powyżej 12 roku życia warto dać im swobodę – wysłać na kręgle, do kina itp. To jest już wiek, który zaczyna rządzić się innymi prawami (śmiech).

Najczęstsze motywy urodzinek?

Julia: Motywy? W ostatnim czasie zdecydowanie króluje „Kraina Lodu”!

Wśród chłopców jest większe zróżnicowanie – strażackie, Angry Birds, Sponge Bob, samochody pod rożnymi postaciami (zależnie od wieku): Auta, Top Gear, itp.

Zdarzają się wyjątkowe tematy jak urodziny średniowieczne, egipskie, chemiczne.

Tak naprawdę jednak temat nie ma znaczenia. Ważny jest pomysł animatora. W każdy temat da się „włożyć” wszystko.

Ostatnio organizowałam dla 11latki urodziny. Mama nie wiedziała jakie „byle były ruchowe”. To aby nie było banalnie, zorganizowaliśmy turniej kolorowej skarpety (uśmiech). Każdy miał za zadanie przyjść w kolorowych skarpetkach. Zadania, które na nich czekały, nawiązywały do tematu imprezy. I już z prostych zawodów zrobiła się zupełnie oryginalna impreza.

Zabawy, które zawsze się sprawdzają?

Julia: 4-5latek to wspaniały wiek do zabaw z wykorzystaniem muzyki i znajomości własnego ciała. A więc wszelkie zabawy typu „chodzimy jak…”, „zachowujemy się jak…”, „dotykamy ziemi tylko stopą/pupą/biodrem itp”.

Osobiście uwielbiam tez szaleństwa z robieniem malutkich kawałków papieru (przy okazji ćwiczenie manualne rozwijające drobne mięśnie paliczkowe, potrzebne m.in. przy pisaniu), a potem dmuchanie w nie i sypanie. Efekt jak confetti albo padanie śniegu. Bitwy na śnieżki z kulek papierowych na czas, to kolejny mój faworyt.

Oraz zabawy precyzyjne, jak sztafeta fasoli za pomocą spinaczy do bielizny albo za pomocą gołych stóp.

Nie mogę nie wspomnieć o zabawach zespołowych i takich, które wymagają trzymania sztamy. Mam tutaj na myśli np. mecz w „piłkę chustową” z użyciem chusty Klanza. A w warunkach domowych np. przesypywanie ryżu od pierwszej do ostatniej osoby z kubeczka do kubeczka. Tą samą zabawę można przeprowadzić z użyciem wody zamiast ryżu.

Po czym poznać dobrą animatorkę?

Julia: Dobra animatorka to przede wszystkim człowiek z charyzmą. Osoba, która ma pasję i tę pasję widać. Nie wierzę w samodzielnego super animatora, którego poziom energii życiowej jest zbliżony do wegetującej pietruszki.

Dobry animator to jest dziecko w dorosłym ciele, ma do siebie dystans, lubi dzieci, lubi błaznować i się wygłupiać. To osoba, która jest gotowa ciągle się uczyć, poszukuje, kombinuje. Taki pozytywny wariat. Czasem ciężko pracować z takimi osobami, bo często są też chaotyczne. Ale w zabawie przeważnie są świetni.

Dzisiaj Animator kojarzy się zazwyczaj z modelowaniem baloników i malowaniem buziek. Tymczasem od kilku lat pracuję nad zupełnie innym wizerunkiem Animatora. Chciałabym, aby każdemu kojarzył się z osobą aktywną, zaangażowaną, bawiącą się z dziećmi. Proponującą mnóstwo zabaw. Pracujemy z moim zespołem nad tym, aby imprezy urodzinowe bawiąc, uczyły, były trochę w charakterze warsztatowym, ale z mnóstwem zwariowanych zabaw. Mam nadzieję, że coraz więcej osób będzie tak pracowało, a Animator będzie kojarzył się z osobą, której praca polega na wspaniałej zabawie.

To świetnie mieć pracę, w której można się dobrze bawić. Dziękuję za rozmowę.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. ala ala

    Bardzo ciekawy wywiad…Ja niestety żyję w małym miasteczku. Nie stać mnie, by wydać 500 złotych na urodziny dla dziecka…poza tym urodziny robimy w domu dla najblizszej rodziny a to tez spore koszty

    • Julia Julia

      Pani Alu, urodziny z animatorem bardzo często są organizowane w domu. Jest to i wygodne (bo wszystko mamy pod ręką) i nieco ograniczające koszty. Ale przede wszystkim daje ogrom możliwości :)
      Nic nie stoi na przeszkodzie, aby i Pani na czas przyjęcia urodzinowego swojego Dziecka zamieniła się w taką „Animatorkę” :) Internet pełen jest inspiracji, a wręcz gotowych scenariuszy z zabawami.
      Polecam, bo to świetna zabawa dla wszystkich! :)

  2. Marta Marta

    Niestety mam podobnie, Alu rozumiem, ale sama ideaa organizowania urodzinek wsrod rowiesnikow jest super

    • Julia Julia

      Pani Marto, takie spotkania to również wspaniała okazja do zabawy, na którą często w natłoku zajęć Dzieci nie mają zwyczajnie czasu. Dodatkowo, jeśli umiejętnie poprowadzi się zabawy można Dzieci wielu rzeczy nauczyć, pomóc im się zintegrować, czy zauważyć jak istotna jest zgrana paczka i praca w grupie. To czas, kiedy wiele konfliktów można załagodzić (a wśród Dzieci powodów do focha, mniejszego lub większego, jest sporo), wiele rzeczy wyjaśnić, czy też odkryć potencjał wśród grupy rówieśniczej. Zdarzyła mi się impreza, podczas której okazało się, że bardzo nieśmiała dziewczynka, która w klasie była raczej niezauważalna miała ogromne umiejętności w kodowaniu, rozkodowywaniu, szyfrach itp. Stała się w ciągu jednej chwili liderką zespołu, bo urodziny były z mapą, a każde zadanie było w formie rebusu lub kodu :) To dopiero było odkrycie! Przede wszystkim dla Dzieci, ale również dla nas :)
      pozdrawiam!

  3. Kasiula Kasiula

    A ja jestem za urodzinkami z animatorem – dobrym animatorem i polecam wszystkim takie rozwiazanie

    • Julia Julia

      Coraz więcej osób wybiera takie rozwiązanie. Zwłaszcza, jeśli ktoś dysponuje ogrodem lub ma zaprzyjaźniony teren czy pomieszczenie. To duże ułatwienie dla Rodzica, który nie musi się martwić, co tym razem „zmajstrują” Dzieciaki ;)

  4. Marta Marta

    a ja nie uznaję takich urodzinek dla dziecka…z rodziną to tak, ale takie dla grupy…chyba na to za małe są przedszkolaki