Urodzę dziecko. Stracę przyjaciół?

Czy urodzenie dziecka może skutkować utratą przyjaciół? Zapewne zdarzają się i takie sytuacje. Choć wówczas należałoby zastanowić się nad tym, czy rzeczywiście byli to nasi przyjaciele

Faktem jest, że z chwilą przyjścia na świat malucha relacje młodych rodziców z innymi zmieniają się. Dziecko wyznacza nam nowe cele, wskazuje priorytety, zaczynamy inaczej podchodzić do wielu spraw.  Nie wszyscy znajomi są w stanie to zaakceptować. Relacje z nimi nie będą już takie same, jak dawniej, bo nasze życie nie jest już takie samo, jak kiedyś. Jednak nie musi to od razu oznaczać, że staną się gorsze. Może czasami trudniejsze, wymagające większej wyrozumiałości, ale równocześnie dające szansę na zbudowanie jeszcze lepszych, silniejszych więzi z przyjaciółmi. Czy tak właśnie będzie? To zależy od obu stron.

Młodzi rodzice różnią się między sobą poglądami na temat wychowania i opieki nad dzieckiem. Każda mama i tato nieco inaczej podchodzą do wielu spraw związanych z rodzicielstwem, wyznają różne wartości. Łączy ich jedno – częsty brak czasu.

Umówione na zeszły piątek

1544538_10152304922125250_2487501471375033505_nKtóry to już raz obiecujesz sobie, że tym razem to już na pewno się spotkacie? Przecież kiedyś widywałyście się praktycznie codziennie. Wiedziałaś na bieżąco co u niej słychać. Dzwoniłyście do siebie z każdą sprawą, a nierzadko zupełnie bez powodu. Tak po prostu, pogadać. A dziś? Dziś o tym, że wyszła za mąż dowiedziałaś się z portalu społecznościowego… Jak to się stało?

Nie mam czasu – tymi słowami najczęściej tłumaczą się młodzi rodzice. Teraz przecież mają dziecko a wraz z nim mnóstwo nowych obowiązków. W natłoku  spraw dnia codziennego  trudno im znaleźć chwilę dla siebie, a co dopiero dla znajomych. To prawda. Mały człowiek wymaga od nas nieustannej opieki.  Z  tego powodu nie jest nam łatwo umówić się na konkretną godzinę, zdarzają się nam spóźnienia, nieraz przekładamy wizytę czy musimy wcześniej się pożegnać. Spotkania z nami wymagają od naszych przyjaciół zdecydowanie więcej cierpliwości i wyrozumiałości, ale nie są niemożliwe. Często fakt, że nie widzieliśmy ich wiele miesięcy nie jest spowodowany brakiem czasu, a brakiem chęci.

Wydaje się, że – zwłaszcza dziś, przy tak dużym rozwoju systemów komunikacji – utrzymanie kontaktów nie powinno stanowić problemu. I nie chodzi tutaj od razu o wielogodzinne pogaduchy przy kawie, co rzeczywiście może nie być takie proste, ale choćby krótką wiadomość tekstową: Jak się masz? Z pewnością nie zajmie nam to więcej niż kilka minut.  Ważne są chęci.

Jacyś inni

Niekiedy jednak nasze starania nie wystarczą. Wiemy, że kumple spotkali się, ale nas nikt nie zaprosił. Potem słyszymy wyjaśnienia, że nie chcieli się narzucać, zawracać nam głowy, robić problemu. Bo to przecież trzeba przygotować wcześniej jedzenie dla malucha, zaplanować dzień, załatwić opiekę, coś odwołać, coś przełożyć…Teraz mamy inne sprawy na głowie. Może i tak, ale czy nie warto mimo wszystko spytać? Jeśli nie uda się spotkać teraz, to może następnym razem. Rozmawiając, na pewno znajdziemy jakieś rozwiązanie i uda nam się ustalić dogodny termin.

Z chwilą narodzin małego brzdąca rodzice nie stają się „jacyś inni”, oni tylko mają dziecko i z pewnością nadal potrzebują spotkań z innymi ludźmi. Teraz może nawet jeszcze bardziej niż kiedyś,  bowiem dzięki nim mogą oderwać się od codziennej opieki nad potomkiem.

Koniec ze spontanicznością?

Nawet jeśli obie strony chcą podtrzymywać z sobą kontakt, ich relacje nie będą już takie same, jak dawniej. Mama czy tata zazwyczaj nie mają możliwości brania udziału w spontanicznych wypadach. Wszelkie wyjazdy muszą wcześniej zaplanować. Myśleć o dziecku. Jeśli lubiliśmy podejmować szybkie decyzje o wyjeździe, za główny środek transportu służył nam autostop a jedynym wymogiem co do miejsc noclegowych, było to, aby deszcz nie kapał nam na głowę – pewnie będziemy musieli z tego zrezygnować.

Tutaj nasi przyjaciele nie znajdą w nas kompanów wycieczek. Nie oznacza to jednak, że musimy wszędzie jeździć sami. Choć wspólne wyjazdy będą zapewne  atrakcyjniejsze dla tych, z pośród naszych znajomych, którzy też mają dzieci. Łatwiej jest wtedy zorganizować wspólny czas. Szalone imprezy do białego rana czy cotygodniowe koncerty trudno byłoby nam pogodzić z wychowaniem dziecka. Często też zwyczajnie nie mamy już na to siły, ani chęci. Dochodzimy do wniosku, z żalem lub bez, że ten okres w naszym życiu już minął. Jednak całkowite wyzbycie się życia towarzyskiego i poświęcenie całego swojego czasu na wychowanie dziecka, też nie wydaje się dobre. Ważne jest, aby raz na jakiś czas zorganizować sobie wyjście z domu, najlepiej bez naszych pociech. (Jeżeli oczywiście mamy taka możliwość i ochotę). Spotkanie z kumpelą przy kawie, bez obowiązku nieustannego zajmowania się dzieckiem, z pewnością pozwoli nam odsapnąć i zregenerować siły. Dzięki temu, może choć na chwilę, nie będziemy myślały o tym, że musimy nastawić pranie, kupić synowi nowe buty, zaprowadzić córkę do fryzjera, pójść jutro na spotkanie w przedszkolu itd. itp.

Ile można gadać o dziecku?

W końcu udaje nam się spotkać. Spragnieni własnego towarzystwa zaczynamy opowiadać, co u nas słychać. Jednak rozmowa nie przebiega tak, jak dawniej. Często okazuje się, że jakikolwiek temat podejmiemy,  w końcu i tak zaczynamy mówić o … dzieciach. Równocześnie nieraz dochodzimy do wniosku, że nasi znajomi stali się jacyś infantylni, nieodpowiedzialni, gadają tylko o imprezach a nie znają „prawdziwego” życia. Właściwie to nie mamy już wspólnych tematów. W rezultacie, po godzinie spotkania, zaczynamy myśleć o powrocie do domu. Ale działa to w obie strony. Dla bezdzietnych znajomych możemy być po prostu nudni. Brak nam spontaniczności, jesteśmy monotematyczni. Jak długo bowiem można słuchać o cudzych dzieciach?

Tak może to wyglądać, ale wcale nie musi. Wystarczy trochę zrozumienia z obu stron. Nie wymagajmy od koleżanki, że nagle będzie myśleć tak jak my, jak matka, ani od kumpla tego, że po raz setny zachwyci się zdjęciem naszej pociechy. Pamiętajmy, że nie wszyscy muszą być zadowoleni z faktu, gdy wesoła gromadka z krzykiem wpada do ich mieszkania, rozsmarowując masło na kanapie i malując ściany kredkami. Warto wtedy zareagować. Uczmy nasze dzieci szacunku dla cudzej własności. Z drugiej strony nie domagajmy się, aby młode mamy zupełnie zapomniały o swoich skarbach podczas rozmowy z nami. Może się też okazać, że nasze opowieści o ostatniej imprezie czy szalonym wypadzie za granicę nie wzbudzą oczekiwanego entuzjazmu. Możemy jednak rozmawiać na mnóstwo innych tematów. Zapraszając do siebie rodzinę z dziećmi, naiwnością byłoby liczyć także na to, że będzie cicho i spokojnie, a brzdące usiądą grzecznie przy stole i nie będą się odzywać niepytane. Choć może gdzieś i są takie dzieci, większość jednak jest po prostu – dziećmi  a dzieciństwo ma swoje prawa. Najważniejsze jest to, abyśmy słuchali  siebie nawzajem, szanowali i byli wyrozumiali. Potrafili zaakceptować to, jak wygląda teraz nasze życie i pozostali sobą.

Przyjaciółki z piaskownicy

Dziecko otwiera nam też drzwi do nowych przyjaźni…Codzienny spacer z wózkiem na plac zabaw, do sklepu czy do parku niejednokrotnie skutkuje  poznaniem nowych osób. Najczęściej innych mam. Z małym, rozgadanym szkrabem u boku łatwiej nawiązuje się znajomości. Poza tym nasze dzieci stanowią niekończący się temat. Zawsze jest o czym pogadać. Nagle uświadamiamy sobie, że dotychczas (zwłaszcza, gdy mieszkamy w bloku na nowym osiedlu) właściwie nie znaliśmy swoich sąsiadów. Rano wychodziliśmy do pracy a po powrocie z niej zajmowaliśmy się sobą. Nikt nie spaceruje pomiędzy blokami, jeśli nie ma takiej potrzeby. Znajomości z placu zabaw nie muszą oczywiście od razu przerodzić się w wielkie przyjaźnie, ale i tak nieraz się dzieje.

Moje dziecko jest najlepsze!

W momencie zostania rodzicami relacje ze znajomymi mogą ulec pogorszeniu za sprawą niezdrowej rywalizacji. Porównywania swojego dziecka z innymi.  Większość z nas nie toleruje też uwag na temat tego, jak powinno je wychowywać, zaś na jakąkolwiek krytykę skierowaną w stronę naszej pociechy, reagujemy agresją.  Czynimy to w myśl zasady, że my możemy narzekać na niego, ale inni nie. Trudno jest nam zaakceptować odmienne od naszego podejście do opieki nad maluchem. I choć z pewnością nie wszyscy tak się zachowują, dla wielu rodziców dziecko to temat drażliwy. Z drugiej strony, będąc rodzicem trudno jest wysłuchiwać nieustannie „dobrych rad” na temat tego, co i jak powinniśmy robić, i co robimy źle, zaś bezdzietna kobieta z pewnością wolałaby nie słyszeć raz po raz: Zobaczysz, jak sama zostaniesz matką. Dlatego tak ważna dla utrzymania dobrych relacji z przyjaciółmi staje się tolerancja, zdrowy rozsądek, nieuzurpowanie sobie prawa do posiadania wyłącznej racji i umiejętność podchodzenia z dystansem do naszego rodzicielstwa. Wychowanie dziecka to ciężki kawałek chleba a poczucie humoru wiele razy może nam w tym pomóc. Wiem, wiem – to też nie jest łatwe. Jednak warto spróbować.

Oczywiście zawsze można to wszystko skwitować krótkimi słowami: trudno, taka jest kolej rzeczy. Nasze życie zmieniło się i trzeba zaakceptować nową rzeczywistość. I zapewne wiele osób tak robi. Z żalem lub bez. Pamiętajmy jednak, że posiadanie dziecka nie równa się utracie życia towarzyskiego. Teraz jestem mamą, nie zapominajmy jednak, że nie tylko. Nadal jesteś też dla kogoś: siostrą, córką, żoną czy właśnie – przyjaciółką.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Ela, dziennikarka, miłośniczka gór i fotografii a od niedawna szczęśliwa mama małego Gagatka, będącego dla niej nieustannym źródłem inspiracji. Na co dzień stara się łączyć pracę z trudną sztuką bycia rodzicem. Nie lubi słowa "poświęcenie" w odniesieniu do macierzyństwa. Wierzy, że dziecko nie ogranicza nas a wzbogaca nasze życie.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Koleczko Koleczko

    U mnie właśnie tak jest…czuję się strasznie z tego powodu samotna, przeciez dziecko to nie cały świat :( mam wrażenie, że dużo poświęciłam dla bycia mamą :(

    • Dorota Dorota

      Koleczko, jak duże są Twoje dzieci?
      Przyjscie na świat maluszka pozwala nam poznać nowe osoby…

    • Ilona Ilona

      Hej, wejdz na jakąś grupę na fejsie, szukaj mam ze swego miasta, wspólne wypady do klubu dla dzieci, na spacery, jak będzie cieplej. Może nie będą to od razu wielkie znajomości, ale kto wie, może się trafi i taka osoba, która zostanie bardzo dobrą znajomą.

  2. KK KK

    Myślę, że to bardzo ważny temat.
    Ja niestety mam ten problem, że urodziło nam się chore dziecko…
    To dopiero przesiało nam znajomych

  3. mad mad

    Tak się właśnie stało, to nie byli moi przyjaciele, chyba tylko kumple od imprezy do imprezy… Czuję się samotna. Mam męża dziecko, ale potrzebuje też isć chociaż z koleżanką na kawę, a nie mam z kim. Błędne koło, bo boję się zawierać nowe znajomości wiedząc jak skończyły się tamte.