Upadek celebrytki? Hop, jesteśmy w ciąży i gramy dziećmi

W świecie show biznesu na ciąży i macierzyństwie można zarobić pokaźną kwotę pieniędzy. Bywalczynie czerwonych dywanów posługują się własnymi dziećmi, by pchnąć do przodu swoją karierę, poprawić nadszarpnięty licznymi skandalami wizerunek lub podratować domowy budżet. Jak wiadomo, wydatki gwiazd i celebrytek są oderwane od rzeczywistości typowej Matki Polki. Do czego są skłonne znane mamy i czy swoim zachowaniem wyrządzają krzywdę pociechom?

Przypadek Anny Muchy

Zanim zaszła w ciążę zagrała w kilku mniej lub bardziej udanych produkcjach, rozstała się ze znanym, dużo starszym dziennikarzem, walczyła o Kryształową Kulę, tańcząc na parkiecie w studiu komercyjnej telewizji, schudła i nie pozwoliła o sobie zapomnieć. Nieplanowane macierzyństwo przyczyniło się do wielkiego powrotu aktorki na okładki gazet i otworzyło przed nią nowe możliwości. Kobieta znana z szyderczych uwag, skierowanych do młodych matek, w których przyrównywała ich mózg do miski z dziecięcą kaszką, z dnia na dzień stała się ekspertem w dziedzinie bycia rodzicem. Rosnący brzuch Muchy był obiektem zainteresowania mediów, a ona sama chętnie korzystała z wszelkich zaproszeń telewizji śniadaniowych.

Po narodzinach córki Stefanii, na prowadzonym przez siebie blogu opisywała codzienność wypełnioną typowo macierzyńskimi obowiązkami. Z popularności polskiej celebrytki skorzystały znane firmy, producenci sportowego obuwia oraz dziecięcych akcesoriów. Ich wyroby zaczęły pojawiać się na stronie aktorki. Internautki atakowały byłą partnerkę Kuby Wojewódzkiego za promowanie produktów, które są poza zasięgiem przeciętnie zarabiających osób, za chwalenie się posiadaniem kosztownego wózka, markowych zabawek. Dociekliwe mamy doszukiwały się marketingowych chwytów w każdym przedmiocie, uwiecznionym na zdjęciu przez paparazzich, zarzucając aktorce zarabianie na własnym dziecku. Ponadto liczne kontrowersje wzbudziła postawa aktorki, która przesadnie dba o swój wygląd, kreując wizerunek eleganckiej, zawsze uśmiechniętej i wypoczętej matki. Przez antyfanki Muchy nie przemawiała wyłącznie zazdrość, ale poczucie przekłamanej rzeczywistości, w której znana osoba występuje w roli idealnej matki i pięknej kobiety, mając za swoimi plecami sztab ludzi z makijażystką, nianią i fryzjerką na czele.

Czy zarzuty skierowane pod adresem Anny Muchy są uzasadnione? Czy kobieta, która negowała macierzyństwo, ubliżała młodym matkom mogła tak drastycznie zmienić swój światopogląd? Na pewno pojawienie się na świecie Stefanii sprawiło, że aktorka na własnej skórze przekonała się, iż ciąża nie jest chorobą, a bycie matką ani nie uwstecznia płci pięknej, ani nie odbiera jej możliwości do osobistego rozwoju. Jednak zastanawiającym jest fakt, iż osoba ta wyczuła szansę, znalazła nowy pomysł na siebie dopiero wraz z powiększeniem się jej rodziny.

Wszystko jest na sprzedaż

Programy typu reality show stanowią codzienność nie tylko amerykańskich widzów, ale coraz częściej goszczą na ekranach europejskich telewizorów. Ich gwiazdami przeważnie zostają osoby znane z tego, że są znane. Mogły kiedyś występować na scenie, wykonując zapadające w pamięci muzyczne przeboje, albo grały w popularnych serialach. Wśród nich są również postaci kontrowersyjne, które niczego nie dokonały i grzeją się w cieple nazwiska popularnych rodziców.

Do tych ostatnich należy Kourtney Kardashian, córka amerykańskiego adwokata, broniącego oskarżonego o morderstwo O.J. Simpsona, będącego gwiazdą futbolu.

Jedna z ulubienic telewizyjnego programu nie miała żadnych zahamowani, by wystąpić przed obiektywem kamer podczas porodu swojej córki Penelope Disick. Bohaterka kilku reality show podzieliła się z całym światem pierwszymi momentami z życia jej dziecka. Najbardziej jednak była dumna z faktu, iż samodzielnie pomogła córce pokonać kanał rodny, wyciągając maleństwo na oczach swoich fanów. Oczywiście starsza siostra Kim Kardashian nie uczyniła tego do celów edukacyjnych, chcąc udowodnić śledzącym jej losy ciężarnym, iż poród nie jest czymś nie do przeżycia i gdy tylko pozwolą na to okoliczności, rodząca może dosłownie wziąć sprawy we własne ręce. Celebrytka, przyzwyczajona do kilkuletniej obecności kamerzystów, za dzielenie się z ludźmi tak intymną chwilą otrzymała zawrotną kwotę, która trafiła na jej konto bankowe. Mało tego, dzięki medialnym narodzinom małej Penelopy podskoczyły wskaźniki oglądalności programu rodziny Kardashianów i chociaż przez krótki czas  sprawa spektakularnego ślubu i szybkiego rozwodu innej członkini klanu przestała być głównym tematem plotek.

Swoją ciążę w podobnym programie promowała Tori Spelling, aktorka znana głównie z serialu Beverly Hills 90210 oraz nasz rodzimy celebryta Michał Wiśniewski z byłą drugą żoną Martą. Gwiazdy chętnie dzieliły się ze swoimi fanami relacjami z pobytu w gabinecie lekarskim, pokazując zapis badania USG, opowiadały o typowych bolączkach kobiet, noszących pod sercem dziecko. Nie było dla nich tematów tabu, żadnych świętości, a coś takiego jak prywatność przestało w ich mniemaniu funkcjonować. O ile córka znanego telewizyjnego producenta oraz Kourtney Kardashian dalej funkcjonują w show biznesie i zarabiają na sprzedawaniu informacji o swoim życiu, tak w przypadku dogorywającego muzyka ostatnim szaleństwem było nadanie kolejnym dzieciom obcobrzmiących imion i opisywaniu ich porażek na swoim blogu.

Wojna o dziecko

Młody człowiek może stać się niebezpiecznym narzędziem w rękach niedojrzałych rodziców, którzy na łamach prasy, korzystając z internetowych portali, toczą wojnę przeciwko sobie lub mediom. Niektóre znane twarze wychodzą z założenia, że nieważne, co się o nich mówi, istotne jest tylko to, by w ogóle mówiono. Nawet jeśli obiektem zainteresowania nośników informacji stają się ich pociechy.
Przez wiele lat trwały spekulacje na temat rzekomego czynu, którego miała dopuścić się Edyta Górniak, zamieszczając na swoim blogu zdjęcie syna w fekaliach. W odpowiedzi na liczne ataki redaktorów brukowców oraz wirtualnych portali, piosenkarka nie omieszkała podzielić się swoimi przemyśleniami, żalem oraz złością, które zniszczyły pierwsze chwile z synem. Popowa wokalistka po nieudanych próbach powrotu na scenę wykorzystywała wizerunek Allana podczas rozwodowej rozprawy, chętnie udzielając obszernych wywiadów. Młody człowiek wielokrotnie pojawiał się na zdjęciach oraz prasowych informacjach, mających na celu ukazanie który z jego rodziców nie wywiązuje się ze swojego zadania i przy kim chłopiec nie może czuć się bezpieczny.

Sprawa, która poruszyła wielu Polaków w 2006 roku dotyczyła domniemanego porwania córki Anny Samusionek przez jej byłego męża. Aktorka zwróciła się o pomoc do mediów, które zapewniała, iż dziecko zostało uprowadzone pod jej nieobecność. Opinia publiczna uległa słowom mało popularnej gwiazdki seriali, sądząc, iż w powyższej kwestii to ona jest poszkodowaną stroną. Na łamach gazet pojawiły się zdjęcia małej Angeliki oraz dramatyczny apel zrozpaczonej matki. Tymczasem, reporterom udało się dotrzeć do dokumentów z prawomocnym wyrokiem sądu, w których znalazła się informacja o przyznaniu praw rodzicielskich obojgu rodzicom.

Ponadto deklarująca współpracę z policją, detektywistyczną agencją, wielbicielami oraz przedstawicielami mediów, kobieta w trakcie zaistniałej sytuacji prowadziła normalne życie, polskiej celebrytki, pojawiając się w godnych odwiedzenia miejscach podczas wystawnych bankietów i ciekawych imprez.

Podczas wspomnianej sytuacji niemogąca pochwalić się imponującym dorobkiem aktorskim Anna Samusionek, zaczęła częściej pojawiać się w serialu, emitowanym przez publiczną telewizję, stała się bardziej rozpoznawalna. Niezaprzeczalnym wydaje się fakt, iż w medialnym sporze najbardziej ucierpiało dziecko, którego wizerunek został rozpowszechniony, a beztroskie dzieciństwo zostało brutalnie przerwane.

Urodziłam, schudłam, zbiję na tym fortunę

Są takie gwiazdy, którymi polskie społeczeństwo się już przejadło. Z braku konkretnych propozycji reklamują pasztety, zakładają szkoły tańca, albo piszą książki. Do tych ostatnich zaliczyć można Kasię Cichopek. Gwiazdka popularnej telenoweli ujęła widzów sympatycznym usposobieniem oraz nieidealnym wyglądem. Mimo, iż na skutek ćwiczeń i diet stała się naprawdę atrakcyjną kobietą, dla wielu złośliwych ludzi na zawsze pozostanie „pyzą”. Będąc w ciąży, żona Marcina Hakiela nie oszczędzała sił, była współprowadzącą pewnego programu, grała w serialu, zajmowała się promocją kariery małżonka. Taniec, dzięki któremu poznała miłość swojego życia, pomógł jej wrócić do wymarzonej sylwetki. Swoje przeżycia aktorka postanowiła uwiecznić na kartkach poradnika, skierowanego do młodych mam. Katarzyna poszła nawet o krok dalej i na oczach telewidzów uczestniczyła w metamorfozach zaniedbanych kur domowych, które zamiast dbać o swój wygląd, poświęcały się wychowaniu potomstwa i dbaniem o ciepło domowego ogniska. Z dnia na dzień Cichopek przemieniła się w rolę fachowca, który dysponował ogromną wiedzą i radą na każdy matczyny problem i dolegliwość.

Książka dla seksownych mamusiek oraz kolejna publikacja o tym, jak jedząc, można cieszyć się samym faktem istnienia, nie stała się bestsellerem. Młode mamy nie brały na poważnie słów specjalistki, która wychowuje jedno, małe dziecko. Ponadto kult piękna i wmawianie kobietom, że tylko wtedy będą szczęśliwe, jeśli ich figura nabierze nienagannych kształtów, spotkało się z ostrą falą krytyki.

Z podobną inicjatywą wyszła Katarzyna Skrzynecka. Kobieta-kameleon próbowała odnaleźć się w roli aktorki, piosenkarki, autorki tekstów, modelki, telewizyjnej prezenterki, a nawet kompozytorki, przez wiele lat marzyła o tym, aby zostać mamą. Wydawało się, że wraz z każdym nieudanym związkiem i ponownym poronieniem nie będzie jej dane doznać cudu narodzin własnego potomka. Na szczęście pod koniec ubiegłego roku los uśmiechnął się do niej i powitała na świecie uroczą córeczkę o dość nietypowym imieniu- Alikia Ilia.

Oczekując na narodziny dziecka, aktorka bardzo często pojawiała się na towarzyskich spotkaniach, podczas których obecni byli dziennikarze. Była niczym otwarta księga, która nie miała żadnych tajemnic. Licznym udziałem w imprezach próbowała zwrócić uwagę nowych pracodawców, bowiem będąc w początkowym stadium ciąży, straciła pracę w telewizji. Uważała, iż rosnący brzuch był jednym z decydujących motywów, dla których nie przedłużono jej kontraktu. Krótko po tym, jak urodziła córkę, najmłodsza członkini rodziny Łopuckich zaczęła uczestniczyć w medialnym życiu swoich rodziców. Z jednej strony można zrozumieć radość świeżo upieczonej mamy, która latami starała się o dziecko i zabiera je wszędzie z sobą. Czy jednak wykorzystywanie maleńkiej, nieświadomej całego zamieszania osoby, do promowania siebie oraz  nowego pomysłu na biznes, jakim jest  program odchudzania otyłego społeczeństwa, nie wydaje się być niestosowny?

Porozmawiajmy o moich dzieciach

Była cenioną modelką, zaradną bizneswoman, założycielką fundacji. Kilka lat temu prowadząc auto, pod wpływem alkoholu, spowodowała wypadek. W konsekwencji późniejszych wydarzeń sąd pozbawił ją praw rodzicielskich do synów. Od tamtej pory była druga wicemiss Polonia usiłuje odzyskać szacunek kontrahentów oraz opinii publicznej. W tym celu odwiedza stacje telewizyjne, publicznie przyznając się do choroby. Do ocieplenia wizerunku wykorzystuje również chłopców, którzy pozują z matką do licznych sesji zdjęciowych. Podczas jednego z programów Ilona Felicjańska wdała się w ostrą wymianę zmian z prezenterką, która zarzuciła jej posługiwanie się nieletnimi pociechami do celów marketingowych. Celebrytka nie kryła swojego oburzenia i odpierała wszelkie zarzuty, tłumacząc, iż jako matka miała do tego prawo. Ponadto uważała, iż dzieci zostały przygotowane do takiej publicznej dyskusji na temat uzależnienia swojej matki i co najważniejsze, decyzję o wystąpieniu w tabloidach podjęły świadomie.

Jestem mamą, to moja kariera

Ciąża i macierzyństwo są niezmiernie ważnymi momentami w życiu każdej kobiety. Warto wcześniej pomyśleć nad kwestią upubliczniania wizerunku własnej pociechy i czerpania z tego tytułu materialnych korzyści. W tym przypadku nie chodzi o zazdrość, o brak kobiecej solidarności przy wzajemnym wspieraniu się podczas kształtowania własnej kariery, ale o autentyczność i wiarygodność zachowań. Nikt z nas nie lubi być manipulowany. Gdy wyczujemy fałsz oraz naginanie faktów do własnych potrzeb, możemy sprawić, że nawet najbardziej lubiana gwiazda spadnie z piedestału i dotkliwie odczuje upadek. Czymś moralnie nieuzasadnionym jest również granie na uczuciach dziecka i wykorzystywanie go w nie tylko medialnych potyczkach, jako narzędzie w walce o rodzicielskie prawa i racje. Dzieci kiedyś dorosną. W Internecie pozostanie ślad poczynań osób, które powołały je do życia. Co będą czuły, gdy natrafią na swoje zdjęcia z ubliżającymi komentarzami, lub wpisami rodziców, które nigdy nie powinny ujrzeć dziennego światła? Czy warto za wszelką cenę promować się kosztem naszych pociech?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Ewa, 27 lat. Na swoje szczęście czekała 5 zim. Stara się pogodzić bycie mamą z egoistycznymi przyzwyczajeniami. Czyta, szuka informacji, słucha rad doświadczonych mam, próbuje znaleźć złoty środek i wychować córkę na dobrego człowieka. Póki co, widzi małą kopię siebie, która sprawia, że pełną piersią, czuje, że żyje.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Jolka22 Jolka22

    Nie lubię zadnej z nich, tu wyzej opisanych. dla mnie to one jakies nieprawdziwe są. ekspertki jakich mało ;)

  2. Normalna mama Normalna mama

    Gdzieś się nawet nabijali z tych wszystkich książek cichopek. Niestety nie czytałam, więc sama się nie wypowiem. A zresztą to chyba stety. Wolę książki inne. Szkoda czasu na głupoty.

  3. Wioleta Wioleta

    Ja bardzo sceptycznie podchodzę do takich spraw i nie ufam kolorowej prasie. Sama mam w rodzinie celebrytkę, która już jakiś czas temu została matką ale pamiętam jak bardzo pilnowała swojego życia prywatnego a paparazzi i tak zrobili swoje, dla mnie jest to smutne bo to nie rodzice robią krzywdę dzieciom ( choć są przypadki i w drugą stronę) ale właśnie fotoreporteży szukając sensacji. Nie do końca potępiam też celebrytów, którzy próbują zarobić na dzieciach……bo właściwie większość z mam tak właśnie robi. Upublicznia się zdjęcia dzieci w internecie aby wygrać jakąś nagrodę, czasem jest to zabawka czasem inny gadżet a celebryta robi to samo tylko nie wystawia fotki dziecka na konkurs za niewielką cenę zabawkę a robi to za bardzo duże pieniądze – więc nie wiem co jest gorsze. Upublicznianie zdjęć dziecka za zabawkę czy raczej za pokażną sumkę, która może dać potencjalnemu maluchwi lepszy start w życie dorosłe ( bo przecież zebrane pieniądze z sesji zdjęciowej celbryta może odłożyć na lokatę dla dziecka, zakupić dom – po prostu zainwestować)

    • Dorota Dorota

      No właśnie. To jest bardzo mądry głos!

    • kinia kinia

      Jak dla mnie te przykłady powyżej jasno pokazują, że dzieci zostały wykorzystane. Nie porównywałabym tego do brania udziału w konkursie, bo to całkiem co innego…

      • Wioleta Wioleta

        kinia a mnie się wydaję, że jest to jednak to samo tylko na większą skalę a zazwyczaj chodzi o jedno ….o zysk. Oczywiście szanuję Twoje zdanie, niemniej jednak nie znam osobiście tych znanych matek które opisała koleżanka i nie wiem do końca co jest prawdą a co fikcją nakręconą przez media. Sądzę też, że każdy rodzic powinien zastanowić się co powinien ujawniać publicznie a co nie bo potem za kilka lat może ucierpieć na tym tylko dziecko – ale to już temat z innej beczki.

    • Agnieszka Agnieszka

      Komentarz-strzał w dziesiątkę.Zauważmy również, że wiele mam nie-celebrytek wrzuca na portale społecznościowe setki zdjęć swoich pociech za darmo.A wiadomo, że wrzucone zdjęcia dzieci mogą krążyć w internecie, potem ich wizerunek może bez naszej zgody posłużyć w reklamie kaszki i nie mamy z tego ani grosza.A gwiazdy ocieplają swój wizerunek i przy okazji mogą zarobić. Ja nie potępiam ich postawy. Najpierw sami oceńmy czy za bardzo nie afiszujemy się z własnymi maluchami kolejną słodką fotką na fejsie.

    • Agnieszka Agnieszka

      Komentarz-strzał w dziesiątkę.Zauważmy również, że wiele mam nie-celebrytek wrzuca na portale społecznościowe setki zdjęć swoich pociech za darmo.A wiadomo, że wrzucone zdjęcia dzieci mogą krążyć w internecie, potem ich wizerunek może bez naszej zgody posłużyć w reklamie kaszki i nie mamy z tego ani grosza.A gwiazdy ocieplają swój wizerunek i przy okazji mogą zarobić. Ja nie potępiam ich postawy. Najpierw sami oceńmy czy za bardzo nie afiszujemy się z własnymi maluchami kolejną słodką fotką na fejsie.

  4. Ewa Ewa

    A wiecie, co dla mnie w tym wszystkim jest najgorsze? To, że celebrytka urodziła jedno dziecko i nagle staje się EKSPERTEM w temacie ciąży,porodu,pielęgnacji noworodka i niemowlęcia i w końcu wychowania dziecka… Przecież ona m takie samo doświadczenie jak i ja, czy każda jedna Mama, która ma dziecko! A jakoś żadna z nas nie pisze nagle książek, nie biegnie do tv z programem tylko dlatego, że została Mamą! I rzekomo my te „zwykłe” Mamy mamy się uczyć od Mamy Celebrytki…Tylko, że Mama Celebrytka nie martwi się i nie zna problemu, gdy trzeba kupić pieluchy a nie ma za co… One po prostu idą i kupują, nie muszą rezygnować z jednych na rzecz innych rzeczy…I sprzedają światu tą prze kolorowaną wizję macierzyństwa… może faktycznie z ich stanem konta PLN łatwiej jest być Mamą pod względem zapewnienia bytu dziecku tzn. pieluch, słoiczków, ubranek, zabawek itp… A „zwykłe” mamy muszą niejednokrotnie się nakombinować żeby na wszystko wystarczyło… Macierzyństwo jest najpiękniejszym etapem w życiu kobiety, ale zarazem niesamowicie trudnym i odpowiedzialnym i nie wszystko jest takie różowe jak Celebryci przedstawiają… Jednak najpiękniejsze jest także w tym to, że choć jesteśmy tymi „zwykłymi” Mamami to dla Naszych dzieci jesteśmy NIEZWYKŁE… :)

    • Wioleta Wioleta

      Ewa w zupełności się z Tobą zgadzam. Sławne mamy może i mogą dawać rady bo tak jak my już mają ” jakieś” doświadczenie tylko w realnym świecie jest inaczej. Zwykłych rodziców nie stać na drogie zabawki, pomoce naukowe, prywatnych nauczycieli , pomocy domowej czy taboru opiekunek a mimo to my i nasze dzieci jesteśmy szczęśliwi. I możemy pisać sobie poradniki, wydawać książki tylko kto to kupi? Nas nie interesuje zwykłe życie bo mamy je na codzień, dlatego kupujemy poradniki sławnych mam by choć na chwilę wcielić się w ich role – role celebrytek – które mają wszystko.

  5. Lena Lena

    Świetny artykuł! Gratuluję! Dobrze się czyta i jest bardzo przekrojowy:) Pozdrawiam!

  6. EWa EWa

    Aniu jesteś moją ukochaną postacią w filmie i wszędzie.Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie,życzę dużo szczęścia i spełnienia Twoich wszystkich marzeń.Trzymaj się cieplutko.Kariera jest dla Ciebie.

Zobacz również