Czy umiemy mądrze kochać dzieci?

I.K.- Jak ważna jest umiejętność kontrolowania własnego gniewu można się przekonać przeglądając choćby gazety i kroniki kryminalne. Coraz więcej młodocianych sprawców. Coraz więcej gwałtownie i destruktywnie wyrażanej złości.

R.C.- Tragedia. Dzieci i nastolatki dopuszczają się dziś bezprecedensowych okrucieństw  i zbrodni. Przemoc i źle wyrażana złość jest wielkim problemem rodzin i społeczeństw. Dlaczego? Ponieważ dojrzałe wyrażanie gniewu nie przychodzi w sposób naturalny i trzeba się tego nauczyć w domu, w dzieciństwie, a niestety rzadko to się dzisiaj dzieje. W wielu domach dzieci uczą się czegoś wprost przeciwnego – jak niewłaściwie i niedojrzałe radzić sobie z własnym gniewem. Nie tylko od rodziców, ale i z telewizji.

I.K.- Bardzo często powód, dla którego młodzi ludzie reagują brutalnym zachowaniem jest absurdalnie błahy. Czasem sprawca nawet nie umie wyjaśnić powodu. Jakby napędzany był jakąś siłą, której źródła nie jest świadom i nad którą zupełnie nie panuje.

R.C. Dominującą, pierwotną przyczyną złości u dzieci jest to, że nie czują się one prawdziwie kochane. Ponieważ tak wiele dzieci ma niezaspokojoną tę potrzebę, tak wiele z nich wyrasta na ludzi, którzy wyrażają swoją złość poprzez bunt, agresję i zachowanie skierowane przeciw wszelkim autorytetom. Te zachowania kształtują się w dzieciństwie. Są one wyrazem podświadomego gniewu dziecka, które nie czuje miłości ani troski ze strony rodziców, a do tego nie zostało nauczone, jak radzić sobie dojrzale ze swoim gniewem. Jeżeli chcemy, by dzieci wyrosły na ludzi prawych, odpowiedzialnych, z dobrym charakterem, musimy zaspokoić ich potrzebę miłości i nauczyć je radzenia sobie z własną złością. Dzieci muszą się nauczyć na przykładzie dorosłych, że istnieją inne, akceptowane sposoby wyrażenia swej niezgody niż poprzez brutalne zachowanie.

I.K.- Dzieci dorastają w świecie stworzonym przez dorosłych. One go nie tworzą tylko przystosowują się do jego reguł.

R.C.- Tak. To nakłada wielką odpowiedzialność na dorosłych. Niestety z poczuciem odpowiedzialności jest dzisiaj coraz gorzej. Świat stał się miejscem nieprzyjaznym  i niebezpiecznym dla dzieci. Dzieci przestały być postrzegane jako sens i radość naszego życia, nasza nadzieja na przyszłość. W dzisiejszym społeczeństwie dzieci prawie się nie liczą, a ich potrzeby mają bardzo niski priorytet w decyzjach dorosłych. Rośnie liczba rozwodów i domów, w których dzieci spędzają długie godziny samotnie, bez dozoru, najczęściej przed telewizorem. Rośnie przemoc wobec dzieci. Szkoły stały się miejscem niebezpiecznym, media z premedytacją toczą wojnę przeciw dzieciom i młodzieży, przekazując zdegenerowane programy wprost do naszych domów.

I.K.- Jak rodzice mogą temu zaradzić?

R.C.- Jako rodzice musimy bronić naszych dzieci i uczyć je dawania sobie rady w tym trudnym i nieprzyjaznym świecie. Mądre rodzicielstwo polega na zaspokajaniu potrzeb naszych dzieci poprzez miłość i przewodnictwo. Tylko wtedy, gdy dzieci czują się prawdziwie kochane, są skłonne zaakceptować nasze zasady i brać wzór z rodziców. Wiele dzieci i nastolatków nie otrzymuje jednak od dorosłych ani miłości, ani dobrego przykładu, ani odpowiedniego przewodnictwa. Istnieje dziś alarmujące pomieszanie co do tego co jest dobre, a co złe. Wszędzie obserwujemy upadek wartości. Często głównym zajęciem odpowiedzialnych rodziców jest przeciwstawianie się temu, co niesie ze sobą dzisiejsza kultura. Oznacza to, że rodzice muszą wziąć na siebie odpowiedzialność za całościową edukację swoich dzieci. Muszą nauczyć je racjonalnego myślenia, aby umiały same ocenić sytuację i polegać na swoim osądzie wbrew wielu bardzo niezdrowym wpływom z zewnątrz. Muszą też uczyć dzieci wartości i świadomie rozwijać w nich takie cechy jak prawdomówność, uczciwość, wrażliwość, poczucie odpowiedzialności. Wielu rodziców z rozpaczą odkrywa nagle przerażający stan moralny swoich dzieci. Dzieci są cały czas uczone przez telewizję, reklamy i wielu ludzi z ich otoczenia, by uzasadniać swe niewłaściwe zachowania. Potrafią uzasadniać najbardziej destrukcyjne działania, takie jak pijaństwo czy narkotyki. Dlaczego są tak podatne na te racjonalizacje? U podłoża tego leży bierna agresja i brak rodzicielskiego nauczania. Wielu rodziców uważa bowiem, że skoro dzieci chodzą do szkoły, to siłą rzeczy nauczą się krytycznie myśleć. Ale znajomość faktów nie jest równoznaczna z umiejętnością mądrego myślenia.

I.K. Jak te zalecenia dla rodziców przełożyć na język codziennej praktyki?

R.C.- Trzeba spędzać z dziećmi czas, rozmawiać z nimi, swoim zachowaniem dawać przykład. Jednym z najlepszych sposobów, by uczyć dzieci myślenia, a zarazem wspaniałym sposobem budowania rodzinnej więzi, jest wspólne czytanie. Powinny to być mądre teksty, zawierające głębokie treści moralne – nie sentymentalne kawałki z płytką treścią i powierzchownymi bohaterami. To powinny być książki, które pobudzają wyobraźnię dziecka i poruszają w nim najszlachetniejsze struny. Ważne, by rozmawiając z dzieckiem
o bohaterach i sytuacjach, znajdować odniesienie do jego własnych doświadczeń. Zawsze , gdy dziecko wyrazi troskę o jakoś osobę, pochwalmy jego wrażliwość. Pomóżmy mu też zorientować się w świecie emocji – nazywajmy emocje, gdy czytamy o miłości, bólu, poczuciu winy, o złości, smutku, odrzuceniu czy rozczarowaniu. Zachęcajmy, by dziecko określało swoje uczucia. Lepiej, gdy nauczymy je rozpoznawać i wyrażać uczucia werbalnie, niż by miało przykre emocje odreagowywać poprzez zachowania. Uczmy dziecko umiejętności spojrzenia na świat z perspektywy innej osoby, radzenia sobie z cudzą krytyką oraz powściągania chęci do przerzucania odpowiedzialności na innych.

I.K- Istotne jest jednak nie tylko to, czego uczymy dziecko, ale w jakiej atmosferze to robimy.  I to odnosi się zarówno do rodziców, jak i wychowawców oraz nauczycieli.

R.C.- To bardzo ważne. Jeżeli nawet najwznioślejsze nauki przekazujemy dziecku w sposób nieprzyjazny, traktujemy je bez szacunku, krytykujemy, upokarzamy – wywołujemy w nim bunt i złość. Dziecko nie tylko nie jest wówczas w stanie się uczyć, ale odrzuci te nauki.

I.K.- Często dorośli, zajęci swoimi karierami i sprawami, nie zauważają, że w swoim dążeniu do dóbr materialnych, samorealizacji i zdobycia uznania przegapiają coś bardzo ważnego. Słyszałam niedawno taką myśl „Żaden sukces zawodowy nie zrównoważy porażki odniesionej w domu”. Chyba powinniśmy się przyjrzeć naszym priorytetom…

R.C.- Z całą pewnością. Albowiem im bardziej społeczeństwo koncentruje się na zaspokajaniu potrzeb dorosłych, tym bardziej tracą na tym dzieci.

I.K. – Ostatecznie jednak tracimy wszyscy. Dziękuję Panu za rozmowę.

Wywiad zaczerpnięty za zgodą z  www.iumw.pl  Internetowego Uniwersytetu Mądrego Wychowania prowadzonego przez Fundację „ABCXXI- Cała Polska czyta dzieciom.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Kolo Kolo

    bardzo mądre!

  2. Maga Maga

    Bardzo ciekawy artykuł. Dziękuję. Każdy rodzic powinien go przeczytać, bez wyjątku.

  3. Wiola Wiola

    Zgadzam się w stu procentach. Zawodowo :) i prywatnie. Wiola