Czy umiemy mądrze kochać dzieci?

I.K.- Mówiliśmy o potrzebie przekazywania dzieciom bezwarunkowej miłości. Czy możemy teraz porozmawiać o najtrudniejszym uczuciu i radzeniu sobie z nim. O złości.

R.C.- Tak. Uważam, że jest to rzeczywiście najtrudniejsze uczucie w życiu i sądzę też, że nauczenie dziecka, jak w dojrzały sposób radzić sobie z własną złością jest najtrudniejszym zadaniem rodziców. Wielu ludzi sądzi, że to jak im się życie ułoży zależy od ich racjonalnych, świadomych decyzji. To nieprawda. Największy wpływ na życie każdego człowieka mają jego nieświadome motywy, o których nie ma nawet pojęcia. Nieświadomą motywacją numer jeden, niestety najbardziej negatywną, jest bierna agresja, która jest najgorszym sposobem radzenia sobie z własną złością.

I.K.- Jednak w samym odczuwaniu złości nie ma nic złego. Uczucie to jest nawet pożyteczne, ponieważ informuje nas, że dzieje się coś, co budzi nasz sprzeciw lub nam zagraża – i mobilizuje nas do działania. Istotne jest jak je wyrazimy. W swej książce „Kids in Danger” podaje pan przykład matek, które po stracie dzieci w wypadkach spowodowanych przez pijanych kierowców założyły organizację MADD, która walczy ze społeczną tolerancją dla jeżdżenia pod wpływem alkoholu.

R.C.- To przykład dojrzałego sposobu wyrażania złości. Uczucie złości jest zupełnie normalnym uczuciem, nawet Jezus odczuwał gniew. Problem w tym, że bardzo wielu ludzi nie umie sobie z nim dojrzale radzić, ponieważ ich tego nie nauczono. Większość rodziców reaguje na dziecięcy gniew w niewłaściwy i bardzo destrukcyjny sposób. Rodzice ci uważają, że złość dziecka jest czymś niedopuszczalnym, więc powinna być z niego wypleniona przy pomocy dyscypliny i kar. To jest fatalny błąd. Złość jest naturalnym uczuciem i dziecko musi ją jakoś wyrazić. Może zrobić to tylko na dwa sposoby: w sposób werbalny lub poprzez zachowanie. Jeżeli szaleje, wali głową w ziemie, niszczy przedmioty, kopie – trzeba oczywiście interweniować. Ale kiedy wyraża złość w sposób werbalny, często niemiły, rodzic zwykle odbiera to jako brak szacunku i zakazuje dziecku okazywania złości: „Jak śmiesz tak do mnie mówić” itp. Wtedy zdławiona złość jest spychana coraz głębiej w podświadomość i dziecko zaczyna wyrażać ją poprzez bierną agresję.

I.K.- Na czym polega bierna agresja?

R.C.- Jest to złość okazywana nie bezpośrednio i otwarcie, lecz w bierny sposób. Bardzo powszechne zachowanie. Co najgorsze – całkowicie nieuświadomione. Dzieci zupełnie nie zdają sobie sprawy, że to robią, ani dlaczego to robią. Jest to podświadoma determinacja, by zrobić na złość osobie ucieleśniającej autorytet. W życiu dziecka taką osobą jest rodzic, nauczyciel, lekarz lub dowolny dorosły. U małego dziecka przejawem BA może być moczenie spodni już po nauczeniu się korzystania z nocnika. U starszych dzieci – zwlekanie, zapominanie, marnowanie czasu, bałaganienie, spóźnianie się, upór, przynoszenie złych stopni, podczas gdy stać je na dobre. Cechą charakterystyczną BA jest to, że nic tu nie pomaga. Ani prośby, ani przekupstwa, ani kary, ponieważ nieuświadomionym celem dziecka jest zirytowanie dorosłego. Rodzice wpadają wtedy często w „pułapkę kar”. Im bardziej karzą dziecko, tym większy gniew wywołują u niego i tym bardziej robi ono, nieświadomie, na złość. Drugą charakterystyczną cechą BA jest to, że nie ma ona sensu i nie służy dziecku.

I.K.- Czyli postępowanie typu „na złość mamie odmrożę sobie uszy”.

R.C. – Właśnie. Tu jedna uwaga. W wieku 13-15 lat pewna doza biernej agresji jest typowa i prawie każdy przechodzi przez fazę nastoletniego buntu. Bunt ten jest normalny o ile nie jest szkodliwy dla dziecka lub rodziny. Gdy jest szkodliwy – przestaje być normalny. Tragedią jest to, że obecnie jest na świecie wielu złych ludzi, którzy właśnie czekają na ten normalny okres biernej agresji w życiu dziecka, by dać mu narzędzia, jak ją wyrazić poprzez seks, narkotyki, papierosy czy alkohol.

I.K.- Czy bierna agresja zdarza się ludziom, których zbiornik emocjonalny jest pełny?

R.C.- Owszem, dlatego uważam, że nauczenie dziecka prawidłowego wyrażania złości jest takie ważnie.

I.K.- Co możemy zrobić, by zapobiec rozwijaniu się biernej agresji?

R.C.- Przede wszystkim nie dopuszczać do jej powstawania. Tymczasem jako dorośli, sami prowokujemy u dzieci bierną agresję poprzez naszą niecierpliwość, niedotrzymywanie słowa, krytykowanie, lekceważenie dziecka i jego potrzeb, wyśmiewanie i drażnienie, nierozsądne oczekiwania, wreszcie poprzez naszą własną złość. Złość rodziców – to jeden z głównych sposobów, w jaki wywołujemy u dziecka bierną agresję. Dzieci i nastolatki nie posiadają żadnej obrony przed nią. Absolutnie żadnej! Jeżeli wyładowujemy naszą złość na dziecku, ta złość natychmiast w nie wnika i znajduje ujście w zachowaniach pasywno-agresywnych.

I.K.- Jeśli już mamy do czynienia z takim zachowaniem i skoro nic nie działa, to co z tym można zrobić? Czy wytłumaczyć starszemu dziecku mechanizm biernej agresji?

R.C.- To zupełnie nic nie da i może przynieść odwrotny efekt. Otóż nic nie działa bezpośrednio – np. na stopnie. Jeżeli po pierwsze rodzice nie zaprzestaną prowokować biernej agresji i po wtóre nie nauczą dziecka wyrażania złości w sposób dojrzały, nigdy nie przezwyciężą tego etapu, dziecko będzie miało złe stopnie, potem w dorosłym życiu będzie robiło na złość przełożonym i również przeniesie bierną agresję na współmałżonka. Wiele małżeństw ma z tym wiele problemów.

I.K.- W książce Pottera- Efrona „Angry All the Time” przy opisie szczebli w drabinie złości mówi się o tzw. „podstępnej złości” wyglądającej bardzo niewinnie – kiedy udajemy, że mamy najlepsze intencje, natomiast z premedytacją robimy różne rzeczy, które irytują drugą osobę. To chyba także przejaw biernej agresji, ale może bardziej świadomej.

R.C.- Bierna agresja może zacząć się podświadomie, ale następnie, kiedy dana osoba zaczyna lubić takie zachowanie, staje się nawykiem i może przekształcić się w świadome działanie. Mamy dookoła mnóstwo takich przykładów – chociażby w mediach albo
w zachowaniu kierowców na jezdni. Zajechać komuś celowo drogę, przyspieszyć, gdy ktoś nas wyprzedza….

I.K.- Jak można nauczyć dziecko właściwego wyrażania złości?

R.C.- Najważniejszym źródłem wiedzy dla dziecka w tym zakresie jest zachowanie rodziców  i ich przykład. Skoro tak, my musimy prawidłowo radzić sobie ze swoją złością. Naszym celem jest, aby w wieku 16-17 lat dziecko umiało wyrażać złość dojrzale, czyli otwarcie  i uczciwie, w sposób werbalny, grzeczny, konstruktywny i kiedy to tylko możliwe – w stosunku do osoby, która tę złość wywołała.

I.K.- Ale zanim dziecko się tego nauczy, czy mamy pozwolić mu, by urządzało nam scenę np. w miejscu publicznym?

R.C.- Ataki złości trzeba traktować jak każde inne zachowanie. Musimy zatem, upewnić się, czy zbiornik emocjonalny dziecka nie jest pusty i czy nie ma ono jakiegoś problemu zdrowotnego. Trzeba też sprawdzić, czy dziecko nie jest złe z uzasadnionego powodu – np. koledzy mu dokuczali albo nauczyciel był niesprawiedliwy. Jeśli dziecko zwraca swą frustracje do rodziców, choćby w niemiły sposób, to nie jest to brak szacunku, lecz normalne zachowanie i właśnie takie, o jakie nam chodzi – jedyny moment, kiedy możemy nauczyć je jak prawidłowo wyrażać złość. Kiedy ktoś bardzo zirytowany wrzeszczy na nas, najbardziej niedojrzałym sposobem zareagowania byłoby odpowiedzieć tym samym. A to właśnie robi większość rodziców wobec dzieci.

I.K.- Więc lepiej spokojnie przeczekać?

R.C. Tak. Ponieważ dokąd w takiej osobie jest tyle złości, nic do niej nie trafia. A zatem – pozwólmy dziecku werbalnie wyrzucić z siebie złość. Dopiero wówczas wkraczamy do akcji. Jeśli oczywiście chodzi nam nie o doraźne załatwienie sprawy, lecz o rozwiązanie problemu na stałe.

I.K.- Na czym miałaby polegać rodzicielska interwencja?

R.C.- Nawiązujemy kontakt wzrokowy i zaczynamy spokojna rozmowę. Ale warunek – sami musimy być spokojni! Przede wszystkim trzeba dziecku powiedzieć, iż to, że przyszło ze swoim gniewem do rodzica jest w porządku. Ja mówię – Cieszę się, że przyszedłeś ze swym gniewem do mnie. Podoba mi się jak umiesz sobie radzić ze swoją złością. Następnym krokiem jest pochwalenie wszystkiego, co dziecko zrobiło dobrze – że wyraziło złość werbalnie (choć przyznaję, ze może to być dla nas bardzo frustrujące przeżycie), że nie przelało swej złości na psa, na brata, nie zniszczyło rzeczy, nie trzaskało drzwiami etc.
I wreszcie, na koniec – może następnego dnia lub w następnym tygodniu, ponieważ  w ćwiczeniu prawidłowego wyrażania złości niczego nie można przyspieszać i trzeba poczekać aż dziecko będzie gotowe – zwracamy się do niego z prośbą – Synu, następnym razem kiedy przyjdziesz do mnie ze swoją złością, proszę cię, abyś nie krzyczał na mnie tylko mówił. Proszę cię też, nie nazywaj mnie w taki a taki sposób. Mów do mnie: Tato. To jest ten kolejny krok.

I.K.- Myślę, że jest to prawdziwe wyzwanie dla rodziców. Zupełne przeciwieństwo naszych typowych reakcji.

R.C.- Zgoda. Początkowo to jest bardzo trudne, ponieważ kiedy dziecko przynosi gniew do rodzica, wyraża go zwykle w sposób okropny. Rodzic często wpada wtedy w złość większą niż pierwotna złość dziecka. W ten sposób traci okazję nauczenia dziecka prawidłowego radzenia sobie z gniewem. Mówiąc „jak śmiesz”„ zmusza je, by zamilkło i w ten sposób kładzie podwaliny pod bierną agresję, a do złości dziecka dodaje własną.

I.K.- Co jest najważniejsze w stosunku rodzica do dziecka?

R.C.- Okazywanie dziecku szacunku. Wychowywanie dzieci jest bardzo trudne. Często się zdarza, że jesteśmy zdenerwowani i nie wiemy, co robić. Są jednak dwa takie słowa, które pomagają w każdej sytuacji, a może szczególnie wtedy, gdy jest ona trudna – grzecznie  i stanowczo. W ten sposób nie popełnimy błędu i nie sprowokujemy dalszych problemów, które wrócą do nas w przyszłości.

I.K.- Niektórym ludziom stanowczość może przychodzić z trudem, kiedy nie są pewni jak postępować.

R.C.- Dlatego uczę, jak wyrażać miłość i zaspokajać potrzeby emocjonalne dziecka. Jeśli człowiek tak postępuje, to wie, że ma rację. Jeśli rodzice znają te sposoby i stosują je – przekonują się, że to działa. A jeśli nie, to znaczy, że rzeczywiście potrzebują pomocy
z zewnątrz.

I.K.- W USA rodzice mogą niemal wszędzie znaleźć pomoc. W Polsce nie mamy tylu psychoterapeutów, pracowników socjalnych i psychologicznych doradców w szkołach.

R.C. Wie pani co robiłem podczas mojej praktyki? Nawet jako specjalista nie zawsze mogłem pomóc, ponieważ rodziny nie było stać na terapię albo wyjeżdżała i mogłem się spotkać z nimi tylko raz. Dawałem im wtedy moją książkę. Poczytaj rozdział o biernej agresji i złości. To znacznie tańsze niż konsultacja lekarska i jeśli zastosujesz – bardziej skuteczne. Kiedy rodzice przeczytają, jak powinni sami radzić sobie z własną złością, mogą postanowić: chcę wobec mego dziecka przyjąć taką postawę – grzecznie, ale stanowczo przez 24 godziny, tak mi dopomóż Bóg. Tyle możesz wytrwać. Następnego wieczoru przeczytaj znowu i przyjmij znów zobowiązanie. To jest najtrudniejsza praca na świecie i nikomu nie przychodzi ona łatwo. Jak ci nie wyjdzie – w porządku, każdemu coś się czasami nie udaje. Ale trzeba się starać. W taki sposób wszyscy się uczymy.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Kolo Kolo

    bardzo mądre!

  2. Maga Maga

    Bardzo ciekawy artykuł. Dziękuję. Każdy rodzic powinien go przeczytać, bez wyjątku.

  3. Wiola Wiola

    Zgadzam się w stu procentach. Zawodowo :) i prywatnie. Wiola