Czy umiemy mądrze kochać dzieci?

I.K.- Czwarty sposób okazywania miłości polega wg Pana na pełnej miłości dyscyplinie. Myślę, że wielu osobom dyscyplina kojarzy się raczej z karami niż z miłością.

R.C.- To jest ogromne nieporozumienie. Czym jest bowiem dyscyplina? Jest to szkolenie umysłu i charakteru dziecka tak, by
w efekcie nauczyło się samokontroli, samodyscypliny i stało się konstruktywnym członkiem społeczeństwa. Kara jest tylko małym fragmentem dyscypliny i to najbardziej negatywnym. Rodzice powinni wiedzieć, że pierwszą i najważniejszą częścią dobrej dyscypliny jest sprawienie, by dziecko czuło się prawdziwie kochane i akceptowane. Im bardziej czuje się ono kochane, tym bardziej identyfikuje się z rodzicami, tym bardziej skłonne jest wzorować się na nich, przyjąć ich przewodnictwo intelektualne i duchowe. Jeżeli nie czuje się kochane, reaguje na rodzicielskie polecenia i system wartości złością, a w ostrzejszych przypadkach rozwija postawę buntu wobec wszelkich autorytetów – widoczną zwłaszcza w okresie nastoletnim. Jest wówczas znacznie mniej skłonne iść za wskazaniami rodziców, bardziej – robić wszystko na odwrót.

I.K. – Utkwiło mi pamięci powiedzenie – Dziecko, które dobrze się czuje, dobrze się zachowuje. Dzieci niekochane niewątpliwie nie czują się dobrze.

R.C.- Dzieci instynktownie wiedzą, że potrzebują miłości i że rodzice powinni im ją dać. Jeżeli rodzic zaspokaja tę potrzebę, wówczas dziecko nie czuje żadnej presji, by źle się zachowywać. Kiedy natomiast dziecko ma pusty zbiornik emocjonalny, poprzez złe zachowanie domaga się uwagi i cały czas zdaje rodzicom pytanie – Czy mnie kochasz? Naszą złością i karaniem dajemy mu odpowiedź: Nie, nie kocham. Rodzice jednak przede wszystkim powinni się zastanowić, czego dziecko potrzebuje, ponieważ poprzez złe zachowanie wyraża ono zawsze jakąś niezaspokojoną potrzebę.

I.K.- Kiedy dzieci są grzeczne, zwykle nie chwalimy ich i nie zajmujemy się nimi, uważając, że wszystko jest w porządku. Skoro więc nie mogą sobie zaskarbić naszej uwagi dobrym zachowaniem, robią to skutecznie przy pomocy złego zachowania.

R.C.- Zgadza się. Główną przyczyną złego zachowania jest pusty zbiornik emocjonalny. Następną może być problem fizyczny – głód, choroba, ból, zmęczenie. Jeśli to wykluczymy, powinniśmy zadać sobie kolejne ważne pytanie – Czy dziecko czuje skruchę? Jeżeli tak, byłby to najgorszy moment, żeby je karać. Jeżeli czuje się ono winne, to znaczy, że świadomie ocenia sytuację i ma wyrzuty sumienia. Pragniemy, by dziecko, a potem nastolatek i dorosły, mieli rozwinięte sumienie. A do tego potrzeba pewnej ilości poczucia winy. Jak można poczucie winy skutecznie wymazać? Dając dziecku, które cierpi z powodu swego postępowania, karę i to szczególnie karę cielesną. Tymczasem w tych właśnie momentach możemy nauczyć dziecko jak przebaczać. Wielu ludzi tego nie potrafi – nie potrafią wybaczać sobie ani innym, i stają się zgorzkniali. Kiedy więc dziecko czuje się naprawdę skruszone z powodu swego uczynku, powinniśmy postąpić tak jak mówi Biblia – wybaczyć.

I.K.- A jeśli dziecko nie odczuwa skruchy?

R.C.- Musimy się upewnić, czy jest to nieposłuszeństwo, czy też tzw. negatywizm dwulatka u dzieci 2-4-6 letnich. Takie dziecko zrobi, o co je poprosimy, ale najpierw musi powiedzieć „nie”.
I to jest normalna faza rozwoju.

I.K.- Po prostu rodzi się indywidualność…

R.C.- Otóż to. Natomiast wielu rodziców, gdy słyszy „nie”, zazwyczaj karze dziecko. Tymczasem zawsze mamy inne sposoby kontrolowania zachowania dziecka. Pierwszy, który lubię najbardziej, to prośba. Jest to piękny sposób zwracania się do dziecka – okazujemy mu, że szanujemy jego uczucia i jego opinie. Oznacza też- „ Traktuję cię poważnie i oczekuję, że będziesz odpowiedzialny za swoje zachowanie.” Odpowiedzialność to bardzo ważny składnik charakteru.

I.K.- Jednak prośby nie zawsze skutkują.

R.C.- Wtedy stosujemy polecenie. Przekaz pozawerbalny przy poleceniu jest całkowicie negatywny: Nie obchodzi mnie, co o tym myślisz ani co czujesz. Nie oczekuję, od ciebie odpowiedzialności za twoje zachowanie. Twoją jedyną odpowiedzialnością jest robić, co ci każę. To wywołuje gniew dziecka. Ale polecenia czasami są konieczne. Kolejny sposób jest zupełnie negatywny – to jest karanie. Jest to bardzo trudna kwestia. Jeśli bowiem chcemy mieć zdrowe, dobrze przystosowane dziecko, żeby ukarać, nie powodując zaburzeń
w psychice dziecka, musimy dobrze karę przemyśleć. Przede wszystkim musi ona odpowiadać winie. Jeśli jest zbyt mała, dziecko skwituje ją szyderstwem. Jeśli zbyt surowa, wywoła rozgoryczenie i złość. W dodatku, co jest karą dla jednego dziecka, może być niczym dla drugiego. Odpowiednia kara wymaga rodzicielskiej mądrości. Jeśli chcę, by była właściwa, muszę pomyśleć o tym zawczasu, kiedy jestem w spokojnym nastroju i mogę to przedyskutować z współmałżonkiem lub zaprzyjaźnioną osobą.

I.K.- To mi przypomina kodeks karny, który z góry przewiduje kary za poszczególne wykroczenia. Czy w przypadku dzieci nie jest przesadą przygotowywać karę na zapas?

R.C.- Jeżeli chcemy zrobić to właściwie, a nie tylko dać upust swej złości, trzeba dobrze przemyśleć, jaka kara jest odpowiednia dla danego dziecka za drobne przewinienie, jaka za poważniejsze. Kiedy taki incydent nastąpi, a rodzic akurat jest wściekły, nie decyduje pod wpływem emocji, bo pamięta, co wcześniej postanowił w sprawie odpowiedniej kary.

I.K.- Czy może istnieć problem nadmiaru miłości? Czy można kochać dzieci za bardzo?

R.C.- Właściwej miłości nigdy nie jest za dużo. Niewłaściwa miłość natomiast utrudnia rozwój emocjonalny dziecka, ponieważ nie zaspokaja jego potrzeb i czyni je zależnym od rodzica. Jedną z form złej miłości jest zaborczość – poprzez kontrolowanie, manipulację lub szantaż emocjonalny rodzic trzyma dziecko w stałej zależności od siebie. Takie dziecko staje się jednostką uległą, łatwą zdobyczą dla osób o autorytarnej osobowości albo sekt. Inny rodzaj złej miłości to uwodzenie – świadome lub nieświadome dążenie dorosłego do pobudzenia zmysłowo – seksualnych uczuć w kontakcie z dzieckiem. Kolejny typ destruktywnej miłości, substytucja, polega na przeżywaniu swego życia poprzez dziecko – dotyczy to np. matek obsesyjnie zainteresowanych intymnymi szczegółami z randek córek, przez co nierzadko popychają córki do działań, do których te jeszcze nie są dojrzałe. Podobnie ojciec poprzez sukcesy sportowe czy erotyczne syna może przeżywać swoje niespełnione marzenia. Zachęcając syna do ciągłych podbojów taki ojciec rani też inne osoby, bowiem syn zaczyna traktować kobiety wyłącznie jako obiekty seksualne i ma trudności w nawiązaniu partnerskiego, opartego na uczuciu i szacunku związku z kobietą. Jeszcze inny rodzaj złej miłości to odwrócenie ról, kiedy rodzic oczekuje od dziecka, że przejmie ono nad nim opiekę i będzie zaspokajało jego potrzeby. Np. gdy rodzic ma depresję lub fizyczne dolegliwości
i zbyt wiele wymaga od dziecka, a jednocześnie całkiem zaniedbuje jego potrzeby. W tych warunkach dziecko nie może rozwijać się normalnie, a za swą przedwczesną dorosłość płaci często zaburzeniami psychicznymi.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Kolo Kolo

    bardzo mądre!

  2. Maga Maga

    Bardzo ciekawy artykuł. Dziękuję. Każdy rodzic powinien go przeczytać, bez wyjątku.

  3. Wiola Wiola

    Zgadzam się w stu procentach. Zawodowo :) i prywatnie. Wiola