Zdrowe dziecko powinno się dobrze odżywiać. To oczywiste. Jednak jak dbać o menu malucha, skoro naokoło istnieje tyle pokus? Niezdrowe przekąski znajdziemy wszędzie: w sklepach, szkołach, przedszkolach, u rodziny, na spotkaniu w stylu kinder party, w piaskownicy…
Mimo wszystko warto być konsekwentnym i zdyscyplinowanym, wyrabiać zdrowe nawyki, które uchronią malca przed wieloma groźnymi skutkami niezdrowego odżywiania. Pomocne mogą być następujące zasady.

1) Czytaj etykiety…od początku
Należy dbać o menu dziecka od początku. Najlepiej już będąc w ciąży. Jeśli dotąd przyszła mama nie zadbała o swój jadłospis, warto to zrobić od razu, gdy dowie się o ciąży. Maluszek, który już w życiu płodowym będzie odpowiednio „karmiony”, ma szansę zdrowiej się odżywiać później, gdy zacznie sam jeść posiłki stałe.
Podobną zasadę warto wprowadzić także w trakcie karmienia piersią, by maluch zaznajamiał się z różnymi smakami: zdrowymi, pełnowartościowymi daniami.
Gdy przychodzi czas na rozszerzanie diety, trzeba zachować szczególną czujność. Przede wszystkim: czytajmy etykiety, nie wierzmy ślepo producentom. Nie kupujmy na potęgę deserków, słodkich kaszek, słodzonych soków…Poznajmy alternatywę: świadome karmienie dzieci od pierwszych dni życia.
Nie da się wychować dziecka, stosując zdrową dietę, jeśli sami preferujemy śmieciowe jedzenie. Nie łudźmy się, że dziecko pokocha warzywa, jeśli w ciąży i podczas karmienia piersią, a nawet w pierwszych miesiącach rozszerzania diety niemowlę otrzymuje słodkie przekąski: w myśl zasady: ważne, żeby dziecko cokolwiek zjadło…
2) Nie kupuj fast foodów
Teoretycznie to proste. Kupowanie fast foodów daje dziecku wrażenie, że zasady, które obowiązują w teorii nijak się mają do praktyki. Nawet sięganie po „śmieciowe jedzenie” od czasu do czasu jest dość ryzykowne, istnieje obawa, że małowartościowe produkty zagoszczą na stałe w menu i z czasem będzie ich dużo więcej. Z drugiej strony nie oznacza to, że gdy dziecko raz na jakiś czas zje coś z „zakazanej listy”, to wyrośnie na objadającego się frytkami i hamburgerami dorosłego. Ważne, by zachować zdrowe proporcje i niezdrowej żywności nie jeść wcale lub pozwalać sobie na nią okazjonalnie.
Brak wszelkich wysoko przetworzonych dań w szafce w kuchni w wielu przypadkach może uchronić przed ich zjedzeniem. Gdy trzeba ubierać się i wychodzić na zakupy lub sięgnąć po telefon i zamówić coś do domu, istnieje szansa, że ochota minie i pojawi się cenna refleksja, która pozwoli powiedzieć „nie”.
3) Ogranicz telewizję
Wszelkie niezdrowe przekąski, słodycze, fast foody są usilnie promowane w telewizji. Dzieci to ważna grupa odbiorców. Jeśli ograniczymy wpływ reklam, nasze maluchy nie wpadną w sidła speców od przekazów podprogowych, a na pewno przynajmniej zmniejszymy siłę tych informacji.
Nie oznacza to całkowitego zaprzestania oglądania telewizji – wszystko jest przecież dla ludzi – chodzi raczej o to, by wybierać mądrze i zamiast pasma przerywanego reklamami, włączyć chociażby dziecku płytę DVD z wybranymi bajkami.
4) Wydrukuj plan posiłków i powieś na lodówce
Dzieci lubią wiedzieć, co za chwilę nastąpi. Nie znoszą być zaskakiwane. Gdy znają przyszłość, w tych aspektach, w których jest to możliwe, staje się ona bezpieczniejsza, a one same spokojniejsze. Dlatego powieszenie na lodówce planu posiłków to dobry pomysł na wdrożenie nowych nawyków żywieniowych (można przedstawić menu w formie graficznej, by było ono bardziej atrakcyjne, na przykład codziennie rysować na papierowych talerzykach serwowane w danym dniu posiłki).
Poza tym warto włączyć dzieci w robienie zakupów. Dobrze wybierać wspólnie produkty spożywcze, przygotowywać drugie śniadanie do szkoły czy przyrządzać domowe desery.
5) Jedz w towarzystwie
Warto nauczyć dziecko celebrowania posiłków i wykluczyć spożywanie niezdrowych przekąsek przed komputerem, czy telewizją. Zamiast zamykać się w pokoju, lepiej spędzić czas wspólnie. Przy stole, na rozmowach, próbach bliższego poznania siebie i własnych pragnień.
Rodzinny posiłek sprzyja jedzeniu zdrowej żywności. Pozwala znaleźć radość w kosztowaniu nowych dań, uatrakcyjnia sięganie po posiłek, sprawia, że powolne jedzenie staje się naturalne i miłe. Gdy nikt się nie spieszy i nie denerwuje, posiłek staje się przyjemnością.
6) Daj wiele możliwości
Dziecko lubi mieć wybór. Dlatego dobrze dbać o to, by w lodówce zawsze był dostęp do owoców i warzyw. W kuchni powinno znaleźć się miejsce na przetwory, najlepiej domowej roboty, suszone owoce, ziarna, orzechy. Dostęp do zdrowej, dobrej jakości żywności kształtuje gusta od najmłodszych lat.
7) Eksperymentuj w kuchni
Niektóre dzieci nie lubią „zdrowej żywności”, bo wydaje się im mdła, nieatrakcyjna w smaku. Tym problemom można zaradzić, serwując znane dania w ciekawej, oryginalnej formie. Przykładowo kalafior czy brokuły można podać z sosem lub przyrządzić smaczną sałatkę. Inny sposób to zaserwowanie warzyw w cieście francuskim, drożdżowym lub tradycyjnym. Zamiast czipsów można podać suszone plasterki jabłka.
Dziecko lubi ryż? Przygotuj kolorowe babeczki! Wystarczy, że ugotujesz ryż i wykorzystasz barwne dodatki. Po podzieleniu ryżu na porcje, dodaj do każdej z nich inny składnik. Aby uzyskać: zieloną barwę, sięgnij po szpinak; żółtą – curry lub kurkumę; czerwoną zyskasz, wybierając koncentrat pomidorowy; białą – serek homogenizowany (dla podkreślenia smaku możesz dodać odrobinę czosnku). Gotowym farszem ryżowym napełniaj foremki do babeczek posmarowane masłem, a następnie wstaw na parę minut do piekarnika.
Jeśli zostało Ci trochę ryżu, przygotuj szarlotkę na deser. Dodaj duszone jabłko i odrobinę cynamonu, całość polej jogurtem naturalnym. Smacznego!
Marchewka, brokuł – nie, dziękuję. Jak zachęcić dzieci do jedzenia warzyw?
Problemy z jedzeniem u przedszkolaka: kilka uwag
Dlaczego wspólne posiłki są takie ważne?
zdrowe jedzenie musi być po prostu smaczne, w naszej kuchni nie ma miejsca na kostki i na wegetę, a przyprawy to nie tylko sól i pieprz i córka je wszystko, od szpinaku który sami bardzo lubimy, przez owoce i warzywa wszelkiej maści. Staramy się kupować co jakiś czas coś egzotycznego, na przykład granat, awokado albo papaję żeby mała je polubiła, granata uwielbia, a z obiadów zdecydowanie wygrywa spagetthi, jajecznica z awokado i rosół :) Najlepiej zamiast chrupków kupić w sklepie warzywo czy owoc i zostawić gdzieś nisko, i oczywiście zabronić jeść, bo to mamusi najulubieńsze,albo warzywko do zupki ;) macie jak w banku że ukradnie i zje :)
Uwielbiam zdrowo jeść :) choć potwierdzam nie jest to łatwe, dzieciaki to łątwy łup dla wszystkich, przecież dzieckiem można manipulować bez większego trudu. ale gra jest warta świeczki.
A moje dzieci w pewnym wieku odmówiły owoców, warzyw i w ogóle szeroko pojętego jedzenia.
Syn jadł gniecione jedzenie jako niemowlę, córka w całości miała podawane warzywa (dwa różne sposoby podawania jedzenia a i tak efekt ten sam).
Zaczęliśmy od warzyw, podajemy tylko wodę, a jak widać i tak to nie zadziałało.
Jesteśmy maniakami żywieniowymi. Czytamy etykiety. Nie ma w domu fast foodów, córka nigdy nie jadła w restauracji typu Mc’Donalds
(syn już tak, okazało się, że zaliczył, n wycieczce szkolnej!).
Zapytacie co jedzą moje dzieci?
Syn je już wszystko, dorasta, jest sportowcem, musi jeść, a córka je ryby, kasze, ryż, rosół (nie zna smaku zupy z kostki rosołowej), jajka, ziemniaki etc. Próbujemy przemycić warzywa i owoce. Dała się skusić na suszone banany, to i tak sukces.
Nie robimy ani jednej złej rzeczy w żywieniu, a mimo to trudno „zmusić” do jedzenia, u nas panuje zasada nie chce to nie jedz.
Ja mam teorię, że dzieci tak mają, choć mam doświadczenie (bezpośrednie, codzienne) jedynie z trzylatkiem. U nas tak jest, że córka ma okresy niejedzenia warzyw i jedzenia na potęgę. Staram się tym nie przejmować, nie namawiać za bardzo (przynajmniej nie wprost) ;) Może tak jak piszesz z czasem te okresy preferencji smakowych będą dłuższe? I będę podawać pięć składników na krzyż przez miesiąc? ;)
Moja 2 letnia córka jadła by tylko owoce i zupa ewentualnie wchodzi w grę. Z surówek zrezygnowała chociaż kiedyś uwielbiam. Ciężko jest dwulatkowi zaproponować coś nowego do jedzenia bo córka nie lubi próbować nowych rzeczy chyba że to owoc,o tym żeby zjadła kanapkę mogę tylko pomarzyć