Trzylatkowie zostaną z rodzicami w domu?

Władze miast robią, co mogą, by przekonać rodziców sześciolatków do wysłania dzieci do szkół. Organizowane są zebrania pod hasłem „sześciolatkowie już tu są”, rodzice kuszeni są pieniędzmi (padają propozycje wypłat środków dla tych, którzy zdecydują się dzieci posłać do szkół), pojawiają się artykuły, które przekonują, że dzieci w wieku 6 lat są gotowe, ale większość rodziców staje okoniem i wietrzy spisek. Nie wierzy, że wcześniejsze wysłanie dziecka do szkoły to dobry pomysł. Przeciwnie – uważa, że przedszkole jest lepsze. Nie dlatego, że maluch sobie nie poradzi intelektualnie (bo większość dzieci uczy się błyskawicznie), obawiają się problemów emocjonalnych. Niekoniecznie od razu, ale później, gdy zacznie się „prawdziwa nauka”. Zamiast siedzenia w ławce i wielu godzin nad lekcjami – wybierają piaskownicę i beztroskie dzieciństwo. Mają rację?

sześciolatek

W tym samym momencie, kiedy rodzice podejmują trudne decyzje o pozostawieniu dziecka w przedszkolu, nauczyciele martwią się „o pusty rocznik”, obawiają się zwolnień i tego, jak to teraz będzie. Przedszkola prywatne zacierają ręce – właśnie „spada im z nieba” pokaźna grupa trzylatków, dla których nie będzie miejsc w tańszych publicznych placówkach, dlatego rodzice młodszych dzieci zostaną postawieni pod ścianą i niejako zmuszeni do kosztowniejszych wyborów. Władze przedszkoli publicznych nieoficjalnie komentują – „wcale się nie dziwimy, dla rodzica dziecko w przedszkolu…to święty spokój, a nabór w tym roku będzie…trudny. Pojawi się rozgoryczenie i słuszny żal rodziców młodszych dzieci.  Rok to jednak sporo dla rodziców sześciolatków. To czas odroczenia momentu zmierzenia się z problemem – co dalej”.

Nikt tego nie przemyślał

Zmiana dotycząca obowiązkowego terminu rozpoczęcia edukacji budzi wiele emocji – złość, rozczarowanie, gniew, zagubienie. Problem paradoksalnie nie dotyczy tylko sześciolatków i trzylatków pozostawionych na lodzie. On dotyczy także maluchów, które już są w szkołach i ich rodziców, którzy stają przed pytaniem – zostawić dziecko w pierwszej klasie, czy posłać do drugiej? Jeśli dobrze się uczy to może przepuścić dalej? Co jednak z rozbijaniem klasy, przecież nie każdy rodzic podejmuje taką samą decyzję… A może zatrzymać dziecko w klasie, ale jak to wytłumaczyć na samym wstępie edukacji, że nie poradziło sobie? Podciąć w ten sposób skrzydła? Ukarać za decyzje dorosłych?

Rodzice otrzymali wybór i pojawia się problem.

Reforma wszystkich zaskoczyła i nikt nie jest w stanie przewidzieć przyszłości, konsekwencji wszystkich wyborów. Można wróżyć, że w większości placówkach państwowych i niepublicznych:

  • nie powstaną typowe grupy pierwsze, a trzylatkowie zostaną „przypisani” do innych starszych grup,
  • będzie jeszcze trudniej dostać się do przedszkola najmłodszym dzieciom i tym, które liczyły na miejsce w zerówce,
  • w szkołach powstaną „elitarne” klasy, nieliczne, co może być uznane za dobrą tendencję, ale też niekoniecznie,
  • trzeba liczyć się też z bałaganem i trudnościami naturalnymi w trakcie wprowadzania zmian,
  • w dalszej perspektywie istnieje ryzyko utraty pracy przez nauczycieli.

To wszystko? Niestety nie. Największą cenę, jak zwykle to bywa, zapłacą dzieci.

Czy to dobra zmiana?

Rodzice sześciolatków się cieszą i w przeważającej większości pozostawiają dzieci w przedszkolach. Są przekonani, że to dobra decyzja, choć wątpliwości też są naturalne. Obok nich istnieje grupa tych, którzy nie chcą „wstrzymywać kilkulatków” i decydują się na wcześniejszą edukację. Oto w końcu chodziło – o wybór. I niby wszystko jest w porządku.

Zapomniano jednak o konsekwencjach tego wyboru. Są nimi bałagan i brak miejsc w placówkach publicznych dla młodszych dzieci. To oczywiście nie wina rodziców decydujących tak czy inaczej. Pretensje należałoby kierować gdzie indziej…Czy one jednak brane są tam pod uwagę?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Amee Amee

    Gdzieś mają dzieci. Władzom miast i władzom szkół zależy tylko na jednej rzeczy – aby nauczyciele nie stracili pracy, bo pusty rocznik to konieczność zwolnień. I to jest jeden jedyny motyw jaki mają. W naszej podstawówce doszło do tego że apelują i zachęcają aby puścić sześciolatki do szkoły, a jednocześnie na zebraniu rodziców klasy pierwszej dyrekcja zaapelowała do rodziców dzieci które jako sześciolatki w tamtym roku rozpoczęły szkołę – aby je UWAGA zostawić na drugi rok w pierwszej klasie bo sobie nie radzą ani z materiałem ani emocjonalnie :) czyli jednym słowem kosztem dzieci próbują sobie uzbierać ze trzy klasy, aby nauczyciele mieli pracę. Jednych przyspieszyć, tamtych zostawić i będzie. A dzieci w tym wszystkim są najmniej ważne.

    • Ewa Ewa

      Wcale się nauczycielom nie dziwię. Nikt nie chce stracić pracy. Tym bardziej, że wina nie leży po ich stronie

      • Amee Amee

        Ewa – a ty byś na przykład była skłonna odsiadywać drugi rok ( o, np. powtórzyć sobie maturalną klasę ) żeby nauczyciel nie stracił pracy? Dzieci nie mogą być lekiem na czyjeś problemy z pracą. Mają prawo do rzetelnej edukacji. Powtarzanie programu jest absurdalne. Wtedy w jednej grupie mamy dzieci które potrafią pisać proste zdania – bo w rok się nauczyły – po czym przychodzi wrzesień i uczą ich literki A – bo program idzie od nowa i trzeba go też z sześciolatkami przerobić. To jest fair wobec tych pierwszoklasistów? Przez czyjąś prace?

        • Ewa Ewa

          Amee, ależ ja doskonale rozumiem Twoje oburzenie. I w części się z Tobą zgadzam. Ale należy również zrozumieć tych nauczycieli. Chciałabyś stracić pracę tylko dlatego, że przez nieprzemyślane decyzje nie będzie kogo uczyć. Kij ma zawsze dwa końce. Mój młodszy syn miał iść we wrześniu do przedszkola, ustawiam całą drogę zawodową kierując się tym właśnie. Teraz jego szanse zmalały drastycznie, ja mogę stracić zlecenia. Patrząc egoistycznie popieram nauczycieli.

  2. Mirosława Mirosława

    Wysłałam niespełna 6letnią córkę do szkoły bo musiałam , byłam przygotowana że będą kłopoty.We wrzesniu dziecko nie chciało chodzic w październiku biegła radośnie do szkoły.Pół roku dziecko płynnie czyta dodaje odejmuje do 12 . Pani na zebraniu powiedziała dzieci chłoną wiedzę jak gąbka.Jak teraz mielibyśmy te dzieciaki zostawic na drugi rok.Zwyczajnie by się nudziły.

  3. Dominika Dominika

    strasznie stronniczy ten wpis. Każdy rodzić wiem najlepiej, czy jego dziecko nadaje się do szkoły w wieku 6 czy 7 lat i to rodzic powinien decydować o tym, kiedy dziecko puścić do szkoły. Dziecko w wieku 6 czy 7 lat uczy się najefektywniej, najszybciej i najwięcej. Są dzieci, które do szkoły się nie nadają i przyswajanie wiedzy dużo lepiej idzie im poprzez „zabawę”, a są dzieci, które świetnie realizują się poprzez uczestnictwo w „wykładach”. Brakuje mi tu jeszcze wpisu „jeśli nie kochasz swojego dziecka puść je do szkoły w wieku 6 lat”.

  4. Magdalena Magdalena

    Gdyby tak nie mieszali,bo maja widzi mi sie i swoje interesy. To dzieci dzis by szly tak,jak szli nas pradziadowie I raz do szkoly. Obecne reformy to jakis cyrk na kolkach. Najpierw dlugo 7-latki,pozniej 6-latki,jakis przedlysk. I znowu 7-latki. Puscilam starsza corke jako 7-latek nie ucierpiala na tym,pomimo ze do zerowki szla dwa razy. I wcale nie chodzi o dziecinstwo. Szla cala grupa przedszkolna i bylo jej na pewno latwiej,niz mnie gdy ja szlam do szkoly w ogole nie znajac dzieci. Z mlodsza corka nastawilam sie,ze pojdzie jako 6-latka. I znow bach zmiana. Ludzie zglupiec mozna przez rzadzacych. Pojdzie,tak jak pojda kolezanki i koledzy z przedszkola tyle powiem. Jest inteligentna ale w grupie zawsze razniej :). Takze mnie nie przekonaja w zaden mozliwy sposob by moje mlodsze dziecko poszlo jako 6-latek,bo ministerstwo edukajci utopilo miliony zlotych w reforme. I teraz likwiduja wszystko.

  5. Mirosława Mirosława

    Dzieci w szkołach mają swoją półeczkę do domu zabiera tylko to w czym ma do odrobienia zadanie domowe , to samo ze strojem na w-f przynosi w piatek do wyprania i odnosi w poniedziałek.Do lat 7 masz obowiązek odprowadzic i odebrac dziecko ze szkoły to jak bedzie ciężka torba to zaniesiesz dziecku.Nigdy córce nie noszę tornistra.Kochani jeszcze jest elektroniczny dziennik librus i masz stały kontakt z nauczycielem.Nie porównujcie obecnych czasów szkolnych z tymi gdy sami byliscie dziećmi.Wiem bo moja córka od września chodzi do szkoły.Nie ma się czego bać .

  6. Julia Julia

    6latek przedszkolny to przepaść od 6latka szkolnego. Na korzyść szkolnego. Zdecydowanie wyślę mojego 6latka do szkoły, bo nie chce by repetowala w przedszkolu i sobie nudzila. Bawic moze sie wszędzie

  7. Sylwia Sylwia

    Nie da sie zyc bez stresu i nie da sie dzieci przed tym stresem, zmiana i pojsciem naprzod uchronic. Mozna odwlec. Tyle. Dla 3-4latka pojscie do przedszkola jest ogromnym stresem. Serio. 6latek, zmieniajacy przedszkole na szkole ma juz jakies doswiadczenie, on wie, ze moze byc roznie, ale genralnie jest spoko. Potem zmieni podstawowke na gimnazjum, liceum, studia, prace. Kazda taka zmiana to stres. Ale nie uchronimy dziecka. Pytanie, cyz pozniej, tez damy rade ten stres odwlec? Druga sprawa: dla dzieci teraz tzw prawdziwa nauka zaczyna sie niby w czwartej klasie. Dla nas zaczynala sie w pierwszej.

  8. Dominika Dominika

    i w ogóle o co chodzi z tym „zabieraniem dzieciństwa”. Ja do szkoły chodzę do dzisiaj, a dzieciństwo mi się skończyło wtedy, kiedy stałam się nastolatką, a nie wtedy kiedy poszłam do szkoły. Ludzie…nie utożsamiajcie dzieciństwa z nauką. Nauka może być świetnym dopełnieniem dzieciństwa, oczywiście o ile rodzić to dzieciństwo potrafi stworzyć wspaniałym. To wasza rola, a nie rola szkoły….niezależnie od wieku.

  9. Małgorzata Małgorzata

    Moj sterszy syn pójdzie normalnie do szkoly tak jak my rodzice szlismy w wieku 7 lat. Nie bede zabierac dziecku dziecinstwa. Jeszcze bedzie mial duzo czasu na nauke i prace.

  10. Ola Ola

    to zależy od każdego dziecka indywidualnie i tego na jakim etapie rozwojowym są obecnie nie ma co się spieszyć ale nieraz warto spróbować jesli dziecko umie czytac pisac i odnajduje sie swietnie na zajeciach

  11. Agata Agata

    Niestety maja racje..co prawda zabierają miejsce mojej 3 letniej córce..ale sama nie pośle jej do szkoły w wieku 6 lat.Dzieciństwo jest zbyt krótkie żeby je przyśpieszać..

  12. Paulina Paulina

    Ja swojego 6 latka zostawiłam jeszcze rok w zerówce i to była najlepsza decycja w tym roku zapisuję do przedszkola 3 latka nie dostanie się to trudno pójdzie za rok a posyłanie 6 latków do szkoły to głupota

  13. Natalia Natalia

    dzieci nie idą do przedszkola, bo nie ma miejsc. mamy nie wracają do pracy, bo dziecko nie ma z kim zostać. „luka” w zadtrudnianiu dzietnych kobiet się pogłębia, pracodawcy coraz mniej ch ętnie zatrudniają kobiety w wieku produkcyjnym.

  14. Wioleta Wioleta

    Chyba nie dostaniemy się do przedszkola w tym roku ale rozumiem rodziców, bo swoją córkę też poślę do 1.klasy jak będzie miała 7 lat

  15. Karolina Karolina

    Myślę że to kwestia indywidualna, a każde dziecko jest inne

  16. Magdalena Magdalena

    Bałagan i mnożenie problemów oto cała dobra zmiana.

  17. Agnieszka Agnieszka

    Moja corka wlasnie poszla do przedszkola jako 3 latek i szczerze mowiac dziwi mnie to ze rodzice 6 latka nadal chca zostawiac w przedszkolu dziecko zamiast posylac do szkoly aby je rozwijac. Nauka przedszkolna jest bardzo wazna dla malych dzieci a dla 6 latka powinna juz byc szkola oczywiscie dostosowana do jego wieku. Rodzice powinni bardziej uwierzyc w swoje dzieci i starac sie aby sie rozwijaly a nie powtarzac ciagle ze sa niedojrzale emocjonalne i nie nadaja sie do szkoly. Tak nie zbuduje sie ich pewnosci siebie. Mam wrazenie ze niektorzy to by nawet 10 latka zostawili w przedszkolu…..dzieci zawsze beda sie roznic miedzy soba tak jak rozni sa dorosli …a argument ze zabiera im sie dziecinstwo jest smieszny…. dziecinstwo zabiera sie dzieciom jak zapisuje sie je na kilka zajec pozalekcyjnych w tygodniu a nie jak chodzi do szkoly.

    • Monika Monika

      Poczekaj z wypowiedzią na ten temat, gdy twoja córka skończy 6 lat, wtedy zobaczymy czy będziesz taka chętna ją posłać do szkoły jako sześciolatkę. Pierwszy mój syn w zerówce płynnie czytał i doskonale sobie radził z materiałem, ale emocjonalnie to nie jest wiek na takie zmiany i cieszę się, że poszedł do szkoły przed wprowadzeniem tych durnych pomysłów. Teraz ma 14 lat. Drugi syn ma dwa lata i modliłam się o to, aby cofnęli ten chory pomysł z sześciolatkami w szkołach. Tak samo liczyłam na to, że zlikwidują gimnazjum. Z pierwszym synem niestety nie doczekałam się, ale mam głęboką nadzieję, że drugiego syna ominie ten chory twór jakim jest szkoła gimnazjalna. Niektórzy powiedzą kolejne pieniądze na kolejną reformę, ale nikt się nie prosił o takie chore zmiany. Dlaczego to wszystko ma się odbywać kosztem naszych dzieci.

  18. Agnieszka Agnieszka

    W tym kraju wszystko stoi na glowie. Jestem za mozliwoscia wyboru przez rodzicow ale szlag mnie trafia jak slysze, ze dla 3 latkow moze zabraknac miejsc w przedszkolu. Niech wreszcie sie wladze zorganizuja a nie szantazuja rodzicow. Nie wszyscy rodzice maja mozliwosc siedziec w domu i nie pracowac. Jak panstwo bedzie mi placilo za nic nierobienie, to moge siedziec nawet z pieciolatkiem w domu.

    • Mirosława Mirosława

      Myślę ze dużo większym problemem rodziców dzieci 6 letnich w szkołach jest zapewnienie im opieki w dni wolne od edukacji.Wakacje , ferie, przerwy świąteczne , i kilka innych dni w roku.Wiadomo urlop gumowy nie jest a tu wychodzi że potrzebujesz 100 dni wolnego.W przedszkolach są dużury a w szkołach nikogo nie interesuje że Ty nie masz co zrobic z dzieckiem .To jest problem !

  19. Monika Monika

    Sytuacja zmusiła mnie do tego by posłać dziecko rok szybciej w wieku niespełna 3 lat. Lecz chciałam aby w nadchodzącym roku córka powtarzała grupę maluchów tak aby mogła iść razem z rówieśnikami. Niestety w tej sytuacji zostanę poniekąd zmuszona aby córka poszła do szkoły rok szybciej. Nie stać mnie na prywatne przedszkole, a nie wyobrażam sobie zostawiać jej w wieku 6 lat jak zacznie wszystko dobrze rozumieć i mylnie może odebrać ten fakt ze jest gorsza, że musi powtarzać rok. Fakt mamy juz to miejsce i nie będę miała problemu w tegorocznej rekrutacji, ale krew mnie zalewa jak sobie pomyślę ze te cholerne urzedasy pisiory decydują o całej przyszłości naszych dzieci. Totalny bałagan w przepisach i zero odpowiedzialności. Prawda jest taka ze rodzice rocznika 2013 nie mają żadnego wyboru. Ale dziwi mnie dlaczego tak mało się o tym mówi, rodzice chyba nie zdają sobie sprawy z powagi i wielkości problemu.

  20. Ewelina Ewelina

    Jestem mamą która nie miała wyboru niestety, dziś jeśli miałabym takowy napewno zostawiłabym dziecko w przedszkolu, moim zdaniem to naprawdę zabieranie im dzieciństwa!

  21. Agata Agata

    A co ja mam powiedzieć. Jestem samotną matką na 500 się nie łapie a w przedszkolu miejsca brak. Co mam zrobić od września? A wielodzietni maja pierwszeństwo i biorą kasę. Gdzie logika?

    • Dorota Dorota

      Agato, no nie jest to dobra sytuacja, wiele osób straci na tych zmianach…Jest bałagan i nie ma co ukrywać.

Zobacz również

Polecane tematy