Trzy sposoby, jak nauczyć dziecko czekać

Na większość dylematów rodziców są proste odpowiedzi. Jednak często ich nie dostrzegamy lub szukamy prostszej drogi do tego, by nauczyć dziecko nowej, trudnej umiejętności, przydającej się na co dzień w życiu.

Tymczasem są trzy proste sposoby, by nauczyć dziecko czekać i uniknąć krzyków, awantur, a nawet histerii, gdy maluch nie dostaje wszystkiego od razu. To ważne, by rozpocząć starania jak najszybciej.

Cierpliwość to ważna cecha, bez której trudno poradzić sobie w życiu… nawet kilkuletnim życiu.
Niestety z cierpliwością nie rodzimy się. To cnota, nad którą trzeba pracować całe życie. Także dorośli mają problemy z tym, by cierpliwie czekać na efekty swoich działań. W naturze ludzkiej istnieje bowiem potrzeba uzyskiwania wszystkiego tu i teraz, od razu. Jest jeszcze coś. Dzisiejszy świat nie jest nastawiony na cierpliwe czekanie.


W nauce czekania najważniejsze jest to, by mieć realne oczekiwania. Przedszkolak może mieć problem z czekaniem na swoją kolej. To naturalna trudność charakterystyczna dla tego etapu rozwoju. Maluch woli uzyskać mniejszą nagrodę, ale zaraz, niż poczekać, ale osiągnąć coś oczekiwanego i większego później. Mimo to, bardzo ważne jest, by umiejętność czekania wspierać już na tym etapie.

Wielkie sukcesy oraz te małe, ale równie istotne, nie przychodzą zazwyczaj szybko i łatwo. Wymagają wielokrotnego podnoszenia się po upadku i konsekwentnego realizowania planu. W tym niezbędna jest po prostu cierpliwość.

iStock_000017084037XSmallDaj szansę na naukę

Maluch nie nauczy się czekać, jeśli każdorazowo, gdy zaczyna przeszkadzać, Ty przerywasz czynność i poświęcasz mu uwagę, odkładasz telefon, przepraszasz sąsiadkę, z którą rozmawiasz przed domem i robisz dokładnie to, czego dziecko od Ciebie oczekuje.

Popełniasz tym większy błąd, im dziecko jest starsze i im w bardziej nieznośny sposób oczekuje zaspokojenia swojej, niekoniecznie pilnej, potrzeby. Dlatego jeśli rozmawiasz przez telefon, możesz nauczyć malucha, że jeśli czegoś chce, może podejść i położyć Ci rękę na kolanie czy ramieniu. W ten sposób opracujecie swój „kod” i unikniecie przerywania rozmowy.

Niektórzy proponują nawet, by uczyć dziecko czekania (co przydaje się w wielu sytuacjach, na przykład w przedszkolu), poprzez ustawiania przed dzieckiem ulubionej zabawki czy owocu i nastawienie minutnika. Zabawa w czekanie każdego dnia wydłużana o kolejne sekundy może przynieść bardzo szybko zadowalające efekty. Dla starszych maluchów nauką cierpliwości może być układania puzzli z wielu elementów, budowanie domku z kart, czy tworzenie różnych figur z zapałek.

Inna ważna kwestia to uczenie dziecka, by dokończyło zaczętą czynność: niech obejrzy bajkę do końca, zanim zawoła o kolejną, ułoży rozpoczęte wcześniej puzzle, zanim sięgnie po następne, itd.

Każdorazowo jednak starając się nauczyć dziecka czekania i opanowania własnych emocji, należy samemu wykazać się cierpliwością.

Wyznaczaj granicę

Można, a nawet trzeba, kochać bez granic. Jednak nie oznacza to unikania respektowania zasad. Te są niezbędne do funkcjonowania już raczkującemu niemowlakowi. Dlatego gdy dziecko postępuje źle, należy reagować i pomagać mu naprawić skutki swojego zachowania. Należy przy tym zawsze zachować równowagę, spokój i cierpliwość.

Ważne, by pilnować wcześniej ustalonych terminów i planu działań. Nie ma sensu ustępowanie tylko dlatego, że dziecko nalega. Dlatego jeśli całą rodziną ustaliliście, że kino będzie w niedzielę, nie przekładajcie tylko dlatego, że dziecko marudzi, terminu rodzinnego wyjścia na sobotę. W ten sposób utrwalicie negatywne zachowania. Pokażecie, że marudzenie się opłaca.

Dziecko nie jest w centrum wszechświata

To zdumiewające jak wielu dorosłych boi się odmówić dziecku. Źle się czuje, mówiąc o tym, że zaraz podejdzie do dziecka, że musi najpierw coś skończyć, że odpowie za chwilę, że poda zabawkę za minutę. Tymczasem czasami po prostu czynność, jaką się wykonuje wymaga ciągłości i dokończenia.

Każdorazowe uleganie dziecku sprawi być może, że będziemy czuć się lepiej, jednak nie nauczy dziecka niczego dobrego. W naturalny sposób bowiem pokazywanie maluchowi, że jest w centrum wszechświata i jego potrzeby są zawsze ważniejsze niż dorosłych nie jest dobrą drogą na dłuższą metę.

Dorota, mama pięcioletniej Oliwii i dwuipółletniej Paulinki, orędowniczka zdrowego rozsądku w wychowywaniu dzieci. Nie znosi wypowiedzi o idealnych niemowlakach, które od pierwszych tygodni przesypiają całe noce, nie grymaszą przy jedzeniu, nigdy nie miewają kolek i złych humorów. Dzieci są tylko dziećmi. Mają prawo do gorszych dni. Tak jak ich rodzice.
Uwielbia wspólne chwile z mężem i córkami. Każdego dnia uczy się, jak być trzeźwo myślącą matką.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. monika06 monika06

    oj z ta wlasnie niecierpliwoscia to chyba najwiekszy(jak do tej pory) u nas problem;(
    corka „w goracej wodzie kapana” od urodzenia, ciagle z tym walcze ale moja juz cierpliwosc dopada kryzys;( heh ciezko ale powoli jakies postepy juz widac wiec sie nie poddaje bo wiem ze to dla dobra wszystkich domownikow;)))

  2. Anna Anna

    Ja mam 3-letnią córkę i 8,5-miesięcznego synka.Odkąd pojawił się synek, córcia słyszy wciąż ode mnie: „zaraz, za chwilę, poczekaj, nie teraz”. Ona jakoś sobie radzi z wiecznym czekaniem na mamę, ale ja mam ciągle wyrzuty sumienia że nie mogę poświęcić jej tyle czasu,ile bym chciała, czuję się z tym okropnie:(Wiem,że ważniejsza jest jakość niż ilość spędzanego razem czasu, ale mimo wszystko żałuję że nie mogę się rozdwoić…

    • krola krola

      Chyba każda mama czuję potrzebę „rozdwojenia” i czuje niedosyt spędzonego czasu, ale nie da się być perfekcyjną.

Polecane tematy