Trochę kontrowersji wokół chodzika

Strony internetowe poświęcone wychowaniu dzieci aż huczą od potępiania chodzików. Tymczasem w moim przypadku chodzik był… jednym z bardziej trafnych gadżetów, jakie zakupiłam dla dziecka. Obiegowa opinia jest, moim zdaniem, dla chodzików krzywdząca. Nie udowodniono, by nauka chodzenia w chodziku powodowała wady postawy i problemy rozwojowe układu mięśniowo-kostnego przy jego prawidłowym stosowaniu. Rzeczą oczywistą dla każdego rodzica jest zrozumiały fakt, że w nadmiarze wszystko szkodzi – chodzik też, ale nikt przy zdrowym rozumie nie pozwoli małemu dziecku na „przesiadywanie” w chodziku dłużej niż godzinę dziennie i to w dwóch, może trzech podejściach, w zależności od wieku i sprawności maluszka.

Jak rozpocząć naukę korzystania z chodzika?

Najprościej mówiąc od kupna chodzika. Mój chodzik, który nawiasem mówiąc bardzo sobie chwaliłam, zakupiłam na allegro za śmieszną kwotę bodajże 10 zł. Pewna miła Pani robiła porządki na strychu i pozbywała się wszelkich niepotrzebnych rzeczy pozostałych po jej dziecku. Tym sposobem nabyłam najprostszy i chyba jeden z tańszych, z dostępnych na rynku, chodzik z pozytywką, bez żadnych udziwnień i niepotrzebnych gadżetów. Tak naprawdę nie chciałam wydawać wielkich kwot, bo też nie miałam pewności, czy chodzik w ogóle się sprawdzi i nie będzie męczył mojej córki.

Pierwszy kontakt z chodzikiem, dokładnie jak w przypadku wszelkich sprzętów wprowadzających innowację w życiu mojego dziecka, zakończył się płaczem. Nic specjalnie dziwnego – ot nowość dla bobasa. Drugi i trzeci zagwarantowały za to spektakularny sukces Jak tylko Lila zorientowała się jak szybko to cudo pomaga jej się przemieszczać z punktu „A” do punktu „B”, niemal w ogóle nie chciała opuszczać chodzika. Naturalnie perspektywa „jeżdżącego” po domu bobasa, który nie przewróci się na kant, nie upadnie, nie zrobi sobie krzywdy, a do tego sam się sobą zajmuje, jest bardzo kusząca dla rodziców, którzy już „zasmakują” w chodzikach, ale niestety we wszystkim potrzebny jest umiar. Na początek jedna, może dwie, nie dłuższe niż kwadrans sesje dziennie. Ponieważ każde dziecko przyswaja wiedzę w swoim tempie, jedno od razu nauczy się korzystać z chodzika, inne będzie potrzebowało kilkakrotnego kontaktu nim zorientuje się, że samo może kontrolować ruch.

Mity na temat chodzika

Nim zdecydowałam się na kupno chodzika, przewertowałam całe mnóstwo stron internetowych poświęconych temu i podobnym wynalazkom. Początkowo chciałam zrezygnować, ponieważ negatywnych opinii na temat chodzików było bardzo wiele. Z drugiej strony zastanawiałam się jak to możliwe, że produkt tak szkodliwy dla zdrowia dziecka może być dopuszczony do produkcji, sprzedaży i użytku przez najmłodsze dzieci?

Oczywistym kryterium oceny przedmiotu jest właściwe korzystanie z chodzika. Jeśli rodzice przestrzegają najistotniejszych reguł, nie powinni obawiać się negatywnych konsekwencji stosowania tego urządzenia. Dziecko, które może korzystać z chodzika to takie, które zdecydowanie samodzielnie siedzi, jest przy tym stabilne i nie trzeba go podtrzymywać. Na rynku istnieje cała gama chodzików, które są w stanie zaabsorbować malucha nawet na kilkadziesiąt minut za sprawą zabawek, pozytywek i rozmaitych funkcji, choć podstawowym kryterium w doborze powinna być jego stabilność.

Czytałam wielokrotnie opinie przeciwniczek chodzików, głoszące niebezpieczeństwo w ich użytkowaniu wynikające z braku stabilności, a co za tym idzie, niosące ryzyko upadku. Przyznam, że ten zarzut akurat najbardziej mnie rozbawił, ponieważ nie wyobrażam sobie jakie kombinacje musiałaby wykonywać moja córka, by wypaść z chodzika (a jest dzieckiem bardzo dorodnym, bardzo silnym i niesamowicie sprawnym). Myślę, że ryzyko takich wypadków wynika z niewłaściwego dostosowania wysokości chodzika i głębokości siedziska. Jednak arbitralnym argumentem przeciwników chodzików jest i pewnie zawsze będzie teza, jakoby dzieci uczące się chodzenia w chodziku nie umiały pokonywać przeszkód i nie potrafiły zatrzymywać się w porę. Pewnie jest nuta prawdy w tym stwierdzeniu, ale chyba nie przy założeniu, że z chodzika korzysta się maksymalnie godzinę dziennie, w rozsądnych odstępach czasowych.

Pamiętam, że moje dziecko najpierw nauczyło się „jeździć na wstecznym”. Córka odpychała się nóżkami i jeździła do tyłu jak w amoku. Kiedy jednak podwyższyłam jej nieco siedzisko (czyli zwyczajnie podszyłam trochę materiału, by był krótszy, a dziecięce nóżki bardziej proste) to nauczyła się świetnie kontynuować naukę chodzenia zarówno do przodu, jak i do tyłu.

Kłopot z chodzikiem rozpoczął się w moim domu nie dlatego, że byliśmy z partnerem wygodniccy i nie wyciągaliśmy dziecka z chodzika zbyt długo, ale dlatego, że „wygodnicka” stała się nasza córka. Chodzik umożliwiał jej nie tylko szybsze przemieszczanie się, ale i pozostawanie w pozycji pionowej przez dłuższy czas. Po wyciągnięciu z chodzika potrafiła złościć się okrągły kwadrans, bo „na czterech” perspektywa wyglądała znacznie gorzej.

Chodzik poszedł w odstawkę niespełna miesiąc po tym, jak zastosowaliśmy go po raz pierwszy. Z całą pewnością obalam mit, że dzieci nie potrafią „mądrze” upadać i hamować, kiedy uczą się chodzić w chodziku. Każde dziecko uczy się w swoim tempie i jeśli po pierwszym „kontakcie bezpośrednim”, dajmy na to: ze ścianą, framugą czy szafką, dziecko nie potrafi zmiarkować następnego zderzenia, znaczy to tyle, że takie właśnie jest i w chodziku czy bez i tak będzie wpadać na ściany.  Jeśli zaś potrafi „wyhamować” tuż przed tym, nim wpadnie na ścianę, to prawdopodobnie jest wystarczająco zwinne i żaden chodzik tego nie zmieni. Moje dziecko było akurat na tyle sprytne, że po kilku pierwszych incydentach z meblami potrafiło prawidłowo ocenić odległość potrzebną do wyhamowania, ale zdecydowanie mogę powiedzieć, że chodzik bardzo przyspieszył naukę samodzielnego chodzenia Lilki: potrafiła długo utrzymywać równowagę, a  ponadto wyćwiczyła nóżki, co niezwykle ułatwiło jej samodzielne chodzenie.

Dla tych rodziców, którzy nie przekonali się jak dotąd do tradycyjnych chodzików praktycznym rozwiązaniem mogą okazać się tzw. chodziki-pchacze, które nadają się jednak tylko dla dzieci „wygimnastykowanych”, bo w przypadku pchaczy ryzyko upadku jest większe, a umiejętności ruchowe powinny być bardziej rozwinięte niż w przypadku dzieci korzystających z chodzika z krzesełkiem.

Podsumowując: chodzik uważam za bardzo pomocny i trafiony gadżet, szczególnie w domu z ostrymi krawędziami i śliskimi podłogami, pod warunkiem, że pozwolimy maluszkowi korzystać z niego z umiarem.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Asia, spełniona mama niespełna 1,5 rocznej Lilki, absolwentka UMK i agentka nieruchomości. Propaguje ideę bycia „złą mamą”, pozwalając dziecku spać z kotem w jednym łóżku, zjeść podniesione z podłogi ciastko i oglądać TV. Pisze nie tylko o blaskach, ale i licznych cieniach macierzyństwa. Zwolenniczka racjonalnego wychowywania dzieci, zgodnie z zasadą umiaru i zdrowego rozsądku. Chce pokazać, że uśmiech bobasa jest lepszym wyznacznikiem bycia dobrą mamą niż sterylne butelki i wykrochmalone bodziaki. W zabawie miłośniczka idei: brudne dziecko to szczęśliwe dziecko.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Maciek Maciek

    Autorko artykuły, najpierw trochę poszerz swoją wiedzę a później bierz się za piór.
    Nasz syn wywalił się na twarz w chodziku i mieliśmy z tym masę problemów. Jak najbardziej dziecko potrafi wywrócić się w chodziku i zrobić sobie ogromną krzywdę. Np. w Kanadzie CHODZIKI SĄ PRAWNIE ZABRONIONE PRZEZ PAŃSTWO. Ja po wypadku mojego syna wywaliłem osobiście chodzik na śmieci i wszystkim radze trzymać się od tego świnstwa z daleka.

    • sosrodzice sosrodzice

      Drogi Maćku, autorka opisuje SWOJE doświadczenie z chodzikiem. Nie wszystkie opinie i artykuły, które publikujemy na sosrodzice w sekcji „rodzice radzą” są zgodne ze „stanowiskiem całej redakcji”. Artykuł pojawił się w dziale dotyczącym osobistych doświadczeń rodziców. Niemniej jesteśmy zdania, że to co, jednemu dziecku odpowiada, u drugiego całkowicie się nie sprawdzi. Z chodzikiem to jest tak, że w pokoleniu naszych rodziców był on bardzo popularny. Dzisiaj jest już inaczej. Wielu ekspertów „grzmi” o tym, że nie powinno się go używać. Artykuł opublikowaliśmy świadomie. Również po to, by wywołać dyskusję. Bardzo dziękujemy za komentarz. P.S. Czy możesz zdradzić, jakiej firmy był chodzik, który spowodował upadek syna? Pozdrawiamy!

    • Asia Asia

      Autorze komentarza – moja wiedza o chodzikach jest już wystarczająco szeroka, by z pełną premedytacją powiedzieć, że są chodziki lepsze i gorsze. W czasach moich rodziców co drugie dziecko sadzane w chodziku miało z tego powodu obrażenia. Idealnie dopasowałam chodzik do gabarytów mojego dziecka (m.in. podszyłam siedzisko, bo wydawało mi się za głębokie i dziecko wykonywało w nim ruchy, które moim zdaniem mogły nadwyrężać kręgosłup. Po poprawkach był idealny). Przepisy innych państw kompletnie mnie nie interesują, ponieważ bywają równie kontrowersyjne (w Los Angeles (USA) mąż ma prawo bić żonę pasem, o ile szerokość pasa nie przekracza 3,6 cm.), toteż im czołobitnie nie zawierzam.
      Gdyby jednak mój komentarz był niewystarczająco usprawiedliwiający, proponuję przeczytać raz jeszcze tytuł tego artykułu i mieć na uwadze, że subiektywne doświadczenie zawsze będzie oddziaływać silniej niż jakakolwiek inna siła opiniotwórcza.
      Pozdrawiam!

      • MamaNaEtacie MamaNaEtacie

        Szanuje czyjeś zdanie pomimo, że mogę się z nim nie zgadzać, ale.. ale kiedy pisze się artykuł, bloga, czy jakąkolwiek formę przekazu, która dotrze do większego grona, a opinia ta może kształtować poglądy, to należy sprawdzić źródła.
        Cały artykuł jest ok, chociaż ja mam odwrotne zdanie, ale może dlatego, że przyszło mi rehabilitować dziecko przez pierwszy rok życia, więc naoglądałam się różnych rzeczy na szpitalnych korytarzach, ale jedno zdanie wyprowadziło mnie z równowagi.
        Dokładnie to zdanie :
        ‚” Obiegowa opinia jest, moim zdaniem, dla chodzików krzywdząca. Nie udowodniono, by nauka chodzenia w chodziku powodowała wady postawy i problemy rozwojowe układu mięśniowo-kostnego przy jego prawidłowym stosowaniu. ”
        Mnie znalezienia źródła zajęło jakieś 5 minut, czy to tak dużo? Każdy kto jest autorem i pisze, powinien rzetelnie przygotować się do pisania, nawet jeśli zamierzeniem było opisanie subiektywnych odczuć. Jeśli w tym przypadku było to opisywanie własnego zdania, to powyższe zdanie- zacytowane w moim komentarzu a rozpoczynające artykuł- nie powinno się w ogóle w nim znaleźć.
        dodaje linki do źródeł:
        europe-direct.bialystok.pl/pdf/09/styczen.pdf
        informacja o dyrektywie unijnej, w której również zawarto dane statystyczne odnośnie ilości wypadków

        news.bbc.co.uk/2/hi/health/2054550.stm
        czy aby „British Medical Journal” jako źródło jest na tyle niepewne, że autorka napisała iż nie było badań nad szkodliwością chodzików na układ kostno- stawowy?
        Mało tego, badania wykazały, że chodziki opóźniają rozwój dziecka o około 4 tygodnie. Źródło jest w języku angielskim ale myślę, że bez problemu i polskie artykuły zawierają odnośnik do tego źródła.

        Ignorowanie takich danych i przekazywanie szerokiej opinii, że „badań nie ma” jest nie etyczne. Owszem w PL nie ma zabronionej sprzedaży chodzików, owszem są lepsze i gorsze chodziki, ale badania i statystyka pokazują, że chodziki mają więcej wad niż zalet. Mnie się chciało poszukać argumentów, ale ilu rodziców czy opiekunów przeczytawszy powyższy artykuł, zdecyduje się na zakup chodzika uspokojeni, że „nie udowodniono negatywnych skutków chodzików”?

        • figielek figielek

          To takie same badania jak przeprowadzone badania nad szczepionkami. Po prostu lobby firm farmaceutycznych czuwa.
          Skoro takie chodziki sa szkodliwe to czemu w chorej Unii Europejskiej gdzie nawet ogórek musi mieć odpowiedni kształt nie są chodziki zabronione?
          Chodzik góra !!!

    • aa aa

      A jak sie wywali na rowerze to rower tez wywalisz??

    • Ola Ola

      Może trzeba było kupić chodzik za 300 zł a nie jakiś chiński badziew

  2. Wioleta Wioleta

    Ja jestem ogromnym przeciwnikiem chodzika ( również prowadzania dzieci za rączki) ale nie dlatego, że większość uważa, że to ułatwienie leniwym rodzicom życia. Ja nie rozumiem po prostu w jakim celu wkłada się w niego dziecko? Naturalnym elementem rozwoju każdego człowieka jest poród, pozycja leżąca, siadanie, raczkowanie ( choć nie u każdego) a dopiero potem wstawanie. Po co przyspieszać ten proces? Jeśli dziecko nie potrafi samo stać na nóżkach tzn, że nie jest na to gotowe więc po co wkładać w chodzik? I bez niego świetnie sobie poradzi a w dodatku poznaje świat, co nie oszukujmy się w jakimś stopniu utrudnia chodzik. To tak jak by nam podano mocne środki przeciwbólowe i kazano zrobić szpagat bez wcześniejszych treningów. My mamy satysfakcje, że się udało zrobić szpagat jak dziecku chodzenie w chodziku ale potem nie wynika nic z tego pozytywnego. Kiedyś mimochodem spojrzałam na ceny chodzików 100-200 zł, mnie było by żal wydać takie pieniądze bezużytecznie wolała bym wykupić sobie i małemu karnet na basen albo zabrać go do zoo.

  3. Joanna Joanna

    Witam,dodam od siebie-mój syn obecnie już 11lat,chodził w chodziku-super sprawa,on był bardzo rozbiegany,i ciekawy świata,zresztą jak każde małe dziecko,ale dla mnie to było duże rozwiązanie,bo mogłam spokojnie zrobić coś w domu.Kiedyś były bardzo popularne,teraz lekarze odradzają.

    • Kasia Kasia

      No tak ;) Chodzik to alternatywa dla leniwych rodziców.

      • Ania Ania

        Niekoniecznie dla leniwych. Lepiej użyć słowa zmeczonych. Nie jestem za chodzikami, ale jestem przeciwnikiem takiego łatwego osądzania przez „idealne mamusie” takie jak ty.

  4. miraga_ miraga_

    My jednak nie zdecydowaliśmy się na chodzik. Nie wiem czy to przez to, ale nasza córka zaczęła chodzić dopiero jak miała 15 miesięcy. Z tego co wiem, to według opinii fachowców nie wszyskie chodziki są złe. Polecane są te, w których się nie siada, tylko trzymając się nich, można chodzić, np. kosiarka. Dlatego później żałowaliśmy, że nasza Mała czegoś takiego nie miała.
    Ale teraz biega tak szybko (2 latka), więc chyba chodzik to tylko dodatkowa zabawka dla dziecka.

  5. kfiatek kfiatek

    Witam, mój synek ma 10 miesięcy i staje na nóżkach w łóżeczku, m.in. z tego powodu postanowiliśmy kupić mu chodzik. Widząc ceny w sklepach odechciało nam się tego zakupu bo w końcu to zabawka max na kilka miesięcy. Niestrudzeni szukaliśmy nadal i w internecie znalazłam chodzik za niecałe 30zł. Kiedy paczka przyszła do domu załamałam się, chińskie badziewie ale cóż, zobaczymy. Mały był zachwycony, biegał po całym domu jednak siedzisko nie podobało mi się, rozciągnęło się a po praniu to już wogóle porażka. Uszyłam więc nowe, szersze, stabilniejsze i przede wszystkim synek nie siedział w nim tak nisko jak w starym. Chodzik mimo wszystko przetrwał i jestem z niego zadowolona.

  6. OlkaG OlkaG

    Bardzo ciekawy, odważny (co już widać po komentarzach:)) artykuł! Sama jestem mamą malucha, która długi czas była chodzikowi bardzo przeciwna… Jednak takie artykuły jak ten są pomocne w wyrobieniu sobie własnego zdania na temat chodzika! Każdy rodzic powinien sobie na to pozwolić zamiast powielać opinie innych.
    Przede wszystkim dziecko powinno pozostawać zawsze „na oku” rodziców – a już na pewno takie, które przebywa w chodziku czy innym pojeździe. Wtedy na pewno unikniemy upadku (nawet jeśli mamy kiepski model chodzika) – bo łatwo zganiać całą winę za takie zdarzenia na zabawkę, a trudniej znaleźć prawdziwy powód…
    Zgadzam się także z tym, iż chodzik – tak jak wszystko – trzeba stosować z umiarem. Jeśli dziecko spędza w nim 3/4 doby to rzeczywiście może się źle skończyć… Ale zabawa przez kilkanaście minut – pół godziny dziennie moim zdaniem krzywdy malcowi nie wyrządzi.

    • Mia Mia

      Zacznijmy od tego, że jak można być czemuś przeciwnym lub do czegoś pozytywnie nastawionym skoro się tego nie sprawdziło. A nadrzędną w ogóle sprawą jest jakim trzeba być głupim człowiekiem żeby wkładać do chodzika dziecko, które nie potrafi samo wstawać!!!!!!!!!!!
      Jeśli dziecko samo potrafi wstać to znaczy że jest gotowe do nauki, jakby nie było zawsze przy dziecku ktoś jest i je asekuruje, chodzik w tym pomaga. a jeśli chodzi o upadek to najprostsza odpowiedź DZIECKA SIĘ PILNUJE A NIE PIJE KAWĘ W DRUGIM POKOJU!!!!!!!!!!!!!!!

      • ana ana

        jestem wychodzi też złą mamą” mam chodzik, mała jest w nim przeszczęśliwa, a ja mam przynajmniej czas by iść do toalety czy coś ugotować, zjeść. Przemieszcza się w nim bardzo szybko, nie sądzę by przebywanie w chodziku po ok 20 min 2-3 razy na dzień mogło być aż tak niebezpieczne dla zdrowia. Do mam które myślą, że z chodzika da się wypaść- nierealne, no chyba że chodzik jest bardzo niedostosowany do wzrostu dziecka, a do obrażających innych – nie czuję się głupia z tego tylko powodu że dałam dziecko do chodzika które nie potrafi samo wstać. Moja potrafi trzymana za rączki przejśc samodzielnie cały pokój, wiec chyba to zależy od dziecka.

  7. aaaa aaaa

    Obecnie jestem w 8 miesiacu ciazy,i ciagle zastanawiam sie nad chodzikiem.W sumie jestem juz zdecyydowana ze go nie chce,ale z ciekawosci czytam opinie.Piszesz „Z drugiej strony zastanawiałam się jak to możliwe, że produkt tak szkodliwy dla zdrowia dziecka może być dopuszczony do produkcji, sprzedaży i użytku przez najmłodsze dzieci?” otóż uwazam,ze nie masz racji.Glupi przyklad,przy kupnie fotelika do auta dowiedzialam sie wielu cennych informacji,sa foteliki bez atestow ktore sa dopuszczone do sprzedazy,sa niebezpieczne i nie powiiny byc sprzedawane a jaednak sa.Rodzice sie ciesza,ze maja fotelik za 100zl a w rzeczywistosci to zadne bezpieczenstwo.Mowi sie tez o zabawkach ile jest takich,ktorymi dzieci nie powinny sie bawic bo sa z nie takiego tworzywa z jakiego powinny byc. itd.Tak ze jest mnostwo rzeczy ktore sa dopuszczone do sprzedazy choc szkodza.

  8. PAULINA PAULINA

    Witam jestem mamą Poli.
    Używamy chodzika od paru dni ,zdecydowałam się na chodzik bardzo szybko ponieważ moja córka bardzo szybko samodzielnie zaczeła siedzieć i sztywno trzymała nóżki, było mi bardzo ciężko bo córcia chciała tylko na rączki.
    Czyli zdecydowałam też dla mojej wygody !Czyli jestem złą matką ? Czytałam chyba juz wszystkie artykuły na temat chodzików i mam tylko chyba jedno zdanie.JA MOJE CAŁE RODZENSTWO WYCHOWAŁO SIE NA CHODZIKACH I NIC NAM NIE JEST!!!!!

    Mamy z głową a nic naszym dzieciom nie będzie

  9. Sylwia Sylwia

    Ciekawe który lekarz mści się swoimi opiniami na producentach zabawek.? Umiar we wszystkim!!! Zgadzam się z Pauliną.

  10. Kamila Kamila

    Bardzo fajnie ktoś ujął że dla jednego dziecka jest chodzik ok a dla innego be.
    W naszej rodzinie mój pierwszy syn dostał i nie bardzo chciał nim jeździeć więc na siłę nie zmuszaliśmy.
    Drugi syn natomiast jak zobaczył dosłownie spacyfikował i śmigał. W międzyczasie również chodziliśmy na basen i kopał piłke z mężem i pierwszym synem. Uważam że wszystko w granicach rozsądku jest wskazane. Ten najmłodszy nauczył sie na chodziku Maxi’e (lionelo) śmigać później zaczął odpychać się swobodnie na rowerku biegowym a później zaczał szybko łapać równowagę i jeździć na rowerze zwykłym. Hmmm byłam na badaniach czy wszystko jest ok i było brak problemów z bioderkami czy chodzeniu na paluszkach. Niech każdy z rodziców sprawdzi sam czy pasuje dziecku ;)
    Powodzenia :)

  11. Luna Luna

    Jakoś nie chce mi sie wierzyć w badania na temat szkodliwości chodzików dla układu kostnego dzieci. Znając życie to połowa z tych badanych dzieci była sadzana i podpierana poduszkami jak nie umiała jeszcze siedzieć, co zniszczyło układ kostny, a także niemowlaki spędzały pół dnia w leżaczkach i bujaczkach, które również nie są dobre dla kręgosłupa i stawów. Całe dnie noszenia niemowlaka na rękach również obciąża kręgosłup i deformuje stawy. Nie wspominając o wkładaniu niemowlaka, który jeszcze dobrze nie siedzi do spacerówki albo ciąganiu dziecka do siadu lub stawianie na nóżki i udawanie, że dziecko już umie chodzić. A wy czepiacie się chodzików.

    • Ola Ola

      Nawet podnosząc nogi dziecka przy zmianie pieluchy deformuje sie stawy biodrowe. A co się dzieje z kręgosłupem przy podnoszeniu niemowlaka „pod pachy”. Zła pielęgnacja może powodować wady. Wady powoduje również kupowanie dziecku za dużych lub złej jakości bucików

  12. An An

    Jestem mama 5 miesiecznej Nadii i absolutna przeciwniczka chodzikow. Dlaczego? Sama mialam bardzo szybki rozwój ruchowy. Majac pol roku dostalam chodzik, a poniewaz juz potrafilam stawac przy meblach wszystkim wydalo sie to swietnym pomysłem. Efekt natomiast byl taki, ze stopy ustawione mam po wewnętrznej stronie z powodu zlego stawiania i obciazania stopy. Rehabilitowalam te przypadlosc, natomiast do dzisiaj po dluzszym chodzeniu bola mnie stopy i kregoslup. To sa takie rzeczy, o ktorych mówią fizjoterapeuci, a ktore wydaja sie mamom abstrakcyjne. Wszystko zależy od rozwoju dziecka. Moj byl nadmierny w stosunku do mozliwosci organizmu. Jako matka radze jednak nie forsowac dziecka rzeczami, które mu jeszcze naturalnie nie przychodza.

  13. Fizjo Fizjo

    Oczywiście jeśli ktoś się nie zna na wadach stóp czy postawy to nie widzi negatywnych skutków używania chodzika. Są wady które jest w stanie dostrzec tylko fizjoterapeuta i niby wszystko ok ale w dorosłym życiu nagle bolą nogi czy plecy, operacje kregoslupa, endoprotezy bioder , jeśli to nic strasznego to proszę bardzo, używajcie. Jeśli dziecko umie siedzieć to przejdzie do czworaków które są świetnym wzmocnieniem ważnych mięśni a wsadzanie do chodzika zaburzy ten proces. Dużo by pisac…

  14. Celinka Celinka

    Kiedyś używało się chodzików i nic się nie działo. W dzisiejszych czasach wszystko jest złe i beee. Uważam że w granicach rozsądku” z umiarem ” nie zaszkodzi żaden chodzik. Mowa o dobrze dopasowanym chodziku . Rzecz jasna nie zmuszać na siłę i nie iść na tzw łatwiznę bo ” matka leniwa”. Czytając co po niektóre komentarze tzw” madek” ( nie matek) można się usmiać. Potem takie dzieci chowane na anty przez socjopatyczne mamuśki wyrastają na głupków i niezaradnych ludzi. Wszystko z umiarem nie zaszkodzi ! Tak samo opinie noszenia dziecka od czasu do czasu na rękach … Co w tym dziwnego że dziecko chce czuć bliskości albo spojrzeć na coś z góry bo zaczyna być ciekawe?! Tak samo to że od chodzenia później stopy bolą i kręgosłup. Jesteśmy tylko ludźmi nie robotami ! Nie zapobiegniesz temu bo odstawisz chodzik!

Zobacz również