Tokofobia, czyli chorobliwy strach przed ciążą i porodem

Jeszcze przed zajściem w ciążę niektóre „życzliwe” mamy nie oszczędzają nam opowieści o bólu, którego nie da się znieść, niekompetentnych lekarzach i nieuprzejmych pielęgniarkach, złych warunkach szpitalnych oraz możliwych komplikacjach i powikłaniach. Tymczasem może warto czasami swoje doświadczenia zachować dla siebie i nie straszyć nimi przyszłych mam. Przecież każda ciąża i każdy poród wyglądają inaczej!

Ważne jest również, aby zapewnić ciężarnej poczucie bezpieczeństwa, wspierać ją i otoczyć profesjonalną opieką. Często niestety symptomy tokofobii są lekceważone. Zmiany nastroju, niepokoje i lęki, których doświadcza ciężarna tłumaczy się jej odmiennym stanem a prośbę o cesarskie cięcie uznaje za wygodnictwo, chęć ucieczki przed bólem. Tym bardziej warto mieć świadomość, że istnieje taka choroba.

Trudno byłoby znaleźć kobietę, która myśląc o porodzie byłaby całkowicie zrelaksowana i nie odczuwała zupełnie strachu. Jednak jeśli myśl o zajściu w ciążę budzi w nas lęk, którego nie potrafimy opanować i dezorganizuje nasze życie – warto skonsultować się z lekarzem. Być może będzie nam potrzebna pomoc specjalisty.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Ela, dziennikarka, miłośniczka gór i fotografii a od niedawna szczęśliwa mama małego Gagatka, będącego dla niej nieustannym źródłem inspiracji. Na co dzień stara się łączyć pracę z trudną sztuką bycia rodzicem. Nie lubi słowa "poświęcenie" w odniesieniu do macierzyństwa. Wierzy, że dziecko nie ogranicza nas a wzbogaca nasze życie.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Justyna Justyna

    Powiedzcie mi proszę, dlaczego dorosła kobieta, w pełni zdrowia psychicznego i fizycznego nie ma prawa głosu (niczym ryba bądź kobieta muzułmańska) w tak ważnej kwestii jak wydanie dziecka na świat? Każdy przyznaje, że poród jest najbardziej traumatycznym momentem w życiu kobiety (notabene czy którykolwiek z panów byłby w stanie przetrwać coś takiego?), niesie ze sobą szereg zagrożeń zdrowia i życia zarówno dla matki jak i dziecka. Nie każdy lubi ból i cierpienie, jednak każda kobieta MA RODZIĆ drogami tzw. „natury” i koniec kropka. Żądanie cesarki traktowane jest jak fanaberia najwyższego stopnia. Idąc tą drogą nie znieczulamy pacjentów do różnych zabiegów, a dentyści niechaj borują i rwą „na żywca” – tak jest wszakże „naturalnie”, bo tak został człowiek stworzony, że go boli więc niech cierpi. Po co w ogóle kobieta ma rodzić w szpitalu, niechaj idzie pod drzewo, to dopiero będzie „naturalny poród” ;)
    Niestety znamy odpowiedź na to pytanie. Bo kiedy nie wiadomo o co chodzi, zawsze chodzi o co? O pieniążki ;) Rodząca „drogami natury” kobieta nawet nie wymaga obecności lekarza, sama położna zaglądająca od czasu do czasu będzie git. Cesarka jest poważniejszym zabiegiem, który musi przeprowadzić lekarz. Lekarzowi trzeba zapłacić. Kasa, misiu, kasa…
    I proszę nie mówić mi o traumie cesarki, jakichś potwornych bólach, długim gojeniu. Miałam cesarkę (na szczęście znalazłam w sobie dość wskazań ku takiemu rozwiązaniu) i już po 12 godzinach chodziłam i samodzielnie przewijałam swoje dziecko. Przy porodzie „drogami natury” też są cięcia, goi się tak samo długo i boli tak samo. Jaki sens skazywać kobietę na niewyobrażalne cierpienia i dziecko na urazy? Dla pieniążków?

    • Dorota Dorota

      Dlaczego zaleca się poród drogami natury? Bo jest on de facto najkorzystniejszy i dla dziecka i dla matki. Co prawda jeśli spojrzeć tylko na bezpieczeństwo oderwane od innych czynników, to najbezpieczniejsza dla dziecka jest cesarka, a dla kobiety – poród naturalny, cięcie cesarskie jest dużo bardziej ryzykowne dla matki dziecka niż poród drogami natury.
      Co do porównania bólu przy porodzie do bólu zęba, masz rację, ale nie do końca. Gdy boli Cię ząb, biorąc znieczulenie, ryzykujesz jedynie (a jest to ryzyko niewielkie), że pojawią się skutki uboczne tego znieczulenia u Ciebie. Gdy rodzisz dziecko, wszystko, o czym decydujesz TY ma wpływ na Twoje dziecko. W tym jest różnica. Dlatego tak trudno zachować złoty środek, bo „nadmiar” znieczulenia może spowolnić poród, co zwiększa ryzyko cc, może „przystopować” poród w „nieodpowiednim momencie”, co ma wpływ na zwiększone ryzyko „wyciągania” dziecka a macicy różnymi”szczypcami”…Poza tym znieczulenie działa różnie na różną osobę, stąd nigdy nic nie wiadomo…Podobnie jak cc – mogą pojawić się liczne komplikacje. Dużo gorsze niż przy porodzie naturalnym.
      Z tych wszystkich powodów robi się wszystko, by rodząca miała dobrą opiekę – wsparcie bliskiej osoby, dostęp do udogodnień (tak, wiem, nie wszędzie), by poród naturalny był możliwie bezbolesny.
      W przypadku pierwszego porodu, który wspominam nie najlepiej, rodziłam w szpitalu, którego nikomu bym nie poleciła. Już przy drugim porodzie było o wiele lepiej – byłam bardziej świadoma siebie, własnego ciała, wymagań, tego, co się dzieje.
      Mimo to zgadzam się – kobieta powinna mieć prawo wyboru, jednak…w szpitalach prywatnych, w przypadku gdy lekarz się na to godzi. Lekarz ma bowiem obowiązek podejmować najlepsze decyzje dla rodzącej, i dlatego cesarka na życzenie nie jest legalna…Bo zazwyczaj lekarze dążą do tego, by umożliwić to, co dla rodzącej i jej dziecka najlepsze – poród drogami natury.