To miał być chłopiec…Marzyłam o dziewczynce, czyli zawód związany z płcią dziecka

Inną kwestią jest umiejętne rozpoznanie potrzeb dziecka i odróżnienie ich od swoich niespełnionych potrzeb. Zadaniem rodzica jest pomoc dziecku w odkrywaniu siebie, odkrywaniu tego, kim jest. Zadaniem rodzica na początku rodzicielstwa jest zaspokajanie wszystkich potrzeb dziecka, a później uczenie swojego dziecka, wspieranie go w tym, aby samo uczyło się je rozpoznawać  i zaspokajać.

Dziecko nigdy nie zaspokoi sfrustrowanych potrzeb rodziców, rodzic sam potrzebuje znaleźć drogę do siebie i zaopiekować się swoimi niespełnionymi potrzebami. Wówczas nie będzie projektował swoich niespełnionych potrzeb na dzieci, a dziecko będzie miało bezpieczne warunki i przestrzeń do rozwoju.

W wyobrażeniu, że ojciec chce grać z synem w piłkę, a matka chce rozmawiać z córką nie ma nic złego. W ten sposób przekazujemy męskie i kobiece doświadczenie swoim dzieciom. Należy być jednak uważnym i nie dać się zwieść – rola ojca nie sprowadza się jedynie do grania w piłkę z synem, a rola matki do bliskich rozmów z córką. No i należy uważać na to, aby dzieci rzeczywiście nie spełniały tu potrzeb rodziców.

Niektórzy, zwłaszcza rodzice, którzy mają już dwoje dzieci tej samej płci, obawiają się, że trzecie dziecko również urodzi się chłopcem lub dziewczynką. Skąd taka silna potrzeba u wielu osób, by mieć dzieci obu płci?

Myślę, że idzie za tym wyobrażenie, iż dzięki dzieciom obu płci rodzice mogą spełnić się jako rodzice całkowicie, przekazując dalej życie zarówno w formie męskiej, jak i żeńskiej.

Myślę, że w większości wypadków jest to potrzeba przekazania dalej tego, co się otrzymało – życia, które przyszło zarówno od mamy, jak i taty, od kobiety i mężczyzny.
U niektórych może to być również nadzieja na zaspokojenie swoich niespełnionych potrzeb – wszyscy mamy w sobie aspekty zarówno kobiece, jak i męskie – jeśli te aspekty nie są w harmonii, możemy oczekiwać, iż dzieci obojga płci wyrównają te braki.

Czy to prawda, że kobietom łatwiej wychowuje się córki, a tatusiom synów?

Niekoniecznie. I tu znowu wszystko zależy od osobistego doświadczenia rodzica. Jeśli matka miała trudne doświadczenia związane z kształtowaniem się jej tożsamości kobiecej i nie uzdrowiła w sobie starych ran, może to rzutować na jej kontakt z córką – wychowanie córki może być dla niej sporym wyzwaniem. Podobnie dzieje się u mężczyzn – jeśli ojcowi trudno było być chłopcem, jeśli trzyma w sobie rany, które ukształtowały jego męską tożsamość, wychowanie syna może być dla niego niełatwym zadaniem.
Z drugiej strony są pewne zachowania, jakości, wzorce,  które przekazać córce może tylko matka, a chłopcu – tylko ojciec. I są takie zachowania, które łatwiej jest przekazać w linii matka-córka, ojciec-syn ze względu na bliskość doświadczeń.

W komentarzach na stronie jedna z Czytelniczek napisała …Mogłaby Pani doradzić coś osobom, które tak mocno przeżywają rozczarowanie po poznaniu płci dziecka?

Byliśmy na usg połówkowym i okazało się, że będziemy mieć chłopczyka. Ledwo wyszłam z gabinetu i jak zaczęłam ryczeć tak ryczałam ze 2 tygodnie. To nie jest tak, że ja świadomie myślałam o dziewczynce, ja po prostu nieświadomie nie brałam pod uwagę chłopca, bo było to dla mnie po prostu jakaś abstrakcja, coś nie do wyobrażenia. I to nie było tak,, ze ja sobie wyobrażałam, nazywałam ją czy coś. Nie, ja po prostu czułam to i tylko to. Wchodząc do sklepów widziałam tylko różowe pościele, ubranka w kwiatuszki, buciki z kokardkami. Nie było to świadome, to nie tak, że przechodząc obok stojaków z ubraniami mówiłam „nie, to nie, to nie, dalej, idźmy do dziewczęcych”. One mi po prostu same wpadały w oczy, inne nie istniały. To tak jak będąc choćby w ciąży nagle widzimy dookoła pełno ciężarnych kobiet. Być może dlatego, ze sama pochodzę z rodziny, gdzie są same dziewczyny – siostra, siostry cioteczne, ciocie. Żadnych kuzynów czy wujków. W takim otoczeniu się wychowywałam i nie wyobrażałam sobie, że dalej mogłoby być inaczej. Po tej wizycie cała rodzina do mnie w pierwszym dniu wydzwaniała, nie chciałam z nikim rozmawiać, nie odbierałam telefonów, nie byłam w stanie./fragment wypowiedzi Czytelniczki/

W takich wypadku warto dać sobie trochę czasu na przystosowanie się do nowej, niespodziewanej sytuacji oraz na nawiązanie realnego kontaktu z dzieckiem. To, co leczy, to realny kontakt. To, co powoduje cierpienie – to trzymanie się iluzji.

Moment skonfrontowania się z rzeczywistością, moment  puszczanie iluzji również zazwyczaj jest bolesny. Z pewnością za tak silną reakcją kryje się jakaś bardzo ważna niezaspokojona potrzeba. Potrzeby mogą być bardzo różne i należałoby bliżej się im przyjrzeć w kontakcie z daną osobą.
Dotarcie do nieuświadomionej potrzeby może znacznie zmniejszyć dyskomfort emocjonalny. Gdy przyczyna jest nieuświadomione, ma o wiele większą siłę oddziaływania, niewiele też można z nią zrobić. Gdy uświadomimy sobie przyczynę takich zachowań, np. – w trakcie spotkań z terapeutą – zmniejsza się ładunek negatywnych emocji i można wówczas podjąć konkretne działania, szukać odpowiednich dla danej osoby rozwiązań.
Spojrzenie na dziecko, takie jakie ono jest, bez oczekiwań, bez projekcji, moment ‘zobaczenia’ dziecka takim, jakie jest naprawdę, jest momentem przełomowym i uzdrawiającym. Gdy trudne emocje rozczarowania opadają, możliwe jest ponowne, ‘trzeźwe’ spojrzenie na sytuacje i nawiązanie prawidłowego kontaktu z dzieckiem.

Depresja po poznaniu płci dziecka: czy to się zdarza? Jak sobie radzić z takimi uczuciami? Gdzie szukać pomocy?

Podobnie jak w przypadku wyżej opisanym.
W przypadku bardzo silnego dyskomfortu emocjonalnego, objawów depresyjnych należy skorzystać z profesjonalnej pomocy psychologicznej. W niektórych przypadkach warto skorzystać z porady z lekarzem psychiatrą.  Zarówno matka, jak i dziecko potrzebują w tym momencie szczególnej troski, należy jak najszybciej objąć obydwoje opieką i dążyć do jak najszybszego odbudowania więzi matka-dziecko.

Jak może pomóc partner/rodzina kobiety, która silnie przeżywa rozczarowanie po poznaniu płci dziecka?

Słuchać – dawać przestrzeń i czas kobiecie na wyrażenie jej uczuć, obaw i potrzeb, dawać poczucie bezpieczeństwa i akceptacji zarówno dla kobiety, jak i dziecka, podkreślać wyjątkowość dziecka z samego faktu jego istnienia, bycia dzieckiem danej kobiety i danego mężczyzny; pomagać w nawiązaniu realnego kontaktu z dzieckiem, zauważaniu jego wyjątkowości, rozpoznawaniu jego potrzeb

Jak radzić sobie z komentarzami innych osób, które sugerują, że rodzicom dwójki dzieci tej samej płci „się nie udało”? Bo przecież wzorem dla wielu jest „parka”.

Gdy rodzice w pełni akceptują i cieszą się faktem posiadania dzieci tej samej płci – uwagi padające pod tym kątem raczej ich nie dotkną. Gdy takie uwagi dotykają, warto podkreślić, jaką radość dają dzieci, jakie zadowolenie budzi to, iż są właśnie takie, jakie są. Nie istnieje „wzór” prawidłowej, idealnej rodziny – każda rodzina jest właściwa taka, jaka jest. Nie warto brać tego typu komentarzy pod uwagę.

Joanna Serewa, Pracownia Transformacja – terapeuta, któremu bliskie jest holistyczne podejście do człowieka, humanistyczne nurty psychologii. Głównym celem mojej pracy jest pomoc w odnalezieniu wewnętrznej równowagi. W swojej praktyce terapeutycznej pomagam klientom w uwalnianiu emocji, odkrywaniu i przekształcaniu ograniczających wzorców.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Olka K Olka K

    Każdy z nas reaguje inaczej…

  2. Olka K Olka K

    aaa…i zaraz pojawią się komentrarze, ze bez sensu, że nie ma sensu się przejmować, że to nie problem :) będą się wypowiadać te idealne, a ja tam uważam, że wiele kobiet poczuje jakieś tam ukłucie lub dość mocny zawód, bo nie tak miało być…reszta nie potrafi się przyznać.

    • Mamusia Mamusia

      A ja przez całą ciążę wierzyłam, że będzie córka. Nawet do brzuszka mówiłam Julka bo tak miała mieć na imię. Lekarz cały czas twierdził, że dziewczynka chociaż mówił żeby nie przywiązywać wagi bo to różnie może być. W głębi duszy pragnęłam córki nie wyobrażałam sobie innej opcji sama nie wiem dlaczego. Wiem dziecko to dziecko nie ważne jaka płeć. Dziewczynka czy chłopiec, zdrowe czy chore kochałabym tak samo ale w serduchu pragnęłam córki. A tu na porodówce położna mówi, że mam syna. Zdziwienie wielkie, nie mogłam uwierzyć. I powiem szczerze, że przez kolejne tygodnie nie mogłam się przestawić, że mam syna. Łapałam się nawet na tym, że mówię o dziecko „ona”. Ale kocham moje dziecko. Mój syn jest dla mnie najważniejszy na świecie. I powiem z własnego doświadczenia dziewczyny nie przywiązujcie w ciąży zbyt dużej wagi do płci na nazywajcie brzuszka imieniem tylko cieszcie się dzieciątkiem i nie ważne jaka by to była płeć. Bo później przychodzi nie wiadomo jak i skąd wielkie zdziwienie a niekiedy rozczarowanie.

      • Dorota Dorota

        Mamusia, a chodziłaś „do dobrego lekarza”…? Takie pomyłki chyba nie zdarzają się już zbyt często

        • Mamusia Mamusia

          W mojej ocenie był dobrym lekarzem, miły, sympatyczny, można było go o wszystko zapytać i porozmawiać, kierował na wszystkie badania, raz w miesiącu usg itd.. więc nie mogę narzekać. Naprawdę nic mu nie brakowało jako lekarzowi choć sprzętu nie miał zbyt nowoczesnego tak mi się wydaje. Miałam normalne usg bez dodatków 3d itp. chodziłam na nfz. Powiedział, że w 100 % nie może powiedzieć na pewno jaka płeć. Może i nie zdarza się zbyt często ale ostatnio moja dalsza kuzynka z którą utrzymuje kontakt tylko przez internet była w ciąży już urodziła ale pod pewnym zdjęciem z brzuszkiem napisała, że to chłopiec a była już w zaawansowanej ciąży, po urodzeniu wstawiła zdjęcie córki ( nie wypytywałam się o szczegóły ) ale z tego wynika, że zdarza się częściej niż myślimy. A tak na marginesie to jakiś czas temu weszliśmy ze znajomymi właśnie na ten temat i z opowieści to dużo usłyszałam o podobnych sytuacjach :)

          • Mamusia Mamusia

            A tak poza tym to jestem z małej miejscowości więc tutaj nie ma takich rarytasów jak w wielkich miastach… niestety

          • mama Kasi mama Kasi

            To prawda, leżałam na sali razem z inną babką, która myślała, że bedzie dziewczynka, miała wszystko w różu, a okazał się chłopiec…Była w szoku, tak jak osoby, które do niej przychodziły, a było ich sporo, chyba każdy chciał na własne oczy zobaczyć, że to jednak chłopak :)

          • Mamusia Mamusia

            Dobrze, że ja nic nie kupowałam w czasie ciąży, u nas w rodzinie jest przesąd, że dopiero po urodzeniu dziecka wszystko się kompletuje. Tyle, że większość rzeczy takich jak łóżeczko czy wózek mam po rodzinie a kolorki uniwersalne :)

  3. ewelina ewelina

    Myślę, że intuicja kobiety w kwestii tego co nosi pod sercem jest prawdziwa i często się sprawdza. Moja intuicja pomimo, że staraliśmy się zgodnie ze wskazówkami najlepszych książek spłodzić syna, mówiła mi ,że będzie to dziewczynka i tak też potwierdziło usg. Jest to nasze pierwsze dziecko więc nie miałam konkretnego pragnienia posiadania dziecka konkretnej płci. Tak jak mówi artykuł mój mąz również bardziej chciał syna, i tłumaczył to lepszym porozumiewaniem „dolidarnośćią plemników” oraz tym, że nie będzie musiał tak się bać jak o córke gdy dorośnie:)

  4. Mamusia Mamusia

    Witajcie kochane mamusie. W 15 tygodniu dowiedziałam się ze będę miała syna myślałam ze się to zmieni ale na usg 3D powiedział lekarz ze syn. Ja w głębi duszy marzyłam o dziewczynce i cały czas myśle ze może będę miała dziewczynkę tak cały czas przeczowam ze będzie dziewczynka i mówię na brzuszek Laura. I jak tu teraz wierzyć