Tilapia w diecie dziecka – dobra, ale od czasu do czasu

Według Narodowego Instytutu Rybackiego działającego na rynku amerykańskim, tilapia to czwarty najchętniej wybierany produkt z kategorii darów morza tuż po krewetkach, łososiu i tuńczyku.  Ryba ta zajmuje zatem ważne miejsce w naszym ubogim w ryby menu. Przeciętny Polak zjada bowiem rocznie zaledwie 7-8 kg ryb. Tymczasem według dietetyków ryby powinniśmy jeść dwa razy w tygodniu.

TilapiaTilapia to ryba słodkowodna. Jest popularna, bo jest prosta w hodowli, tym samym tania. Nie ma problemu z podawaniem jej różnego rodzaju pasz. Ma również ciekawy smak – jest chuda.  Do Polski jest sprowadzana głównie z Chin.

Niestety coraz częściej mówi się o tym, że jedzenie tilapii to nie najlepszy wybór.

W 2008 roku naukowcy z Wake Forest University School of Medicine opublikował badanie porównujące poziom kwasów tłuszczowych wśród popularnych ryb. Okazało się, że tilapia w tym zestawieniu wypadła słabo. Zawierała znacznie mniej cennych kwasów tłuszczowych niż popularne inne ryby: łosoś czy makrela, podobnie jak zawiera niewiele witaminy A i D.

Tym samym tilapia nie zawiera zbyt wiele kwasów omega-3 działających przeciwzapalne jak również mających wpływ na rozwój mózgu i funkcje poznawcze. Główny powód, dla którego spożywa się rybę, w przypadku tilapii pozostaje nieaktualny. Dzięki niej nie dostarczymy również zbyt wiele witamin.

Tilapia ma również niewiele tłuszczu. Swego czasu internetem wstrząsnęła informacja, że tilapia jest karmiona  odchodami zwierzęcymi. Informacja ta nie została potwierdzona.

Czy oznacza to, że ryba może dziecku zaszkodzić? Na szczęście raczej nie, ale należałoby dodać – spożywana w umiarze.  Jedzenie tilapii jest wskazane, bo włączanie do menu różnych ryb sprawia, że dostarcza się różnych tak zwanych profili kwasów tłuszczowych, co ma tę zaletę, że poprawia się ich wchłanianie.

Są też inne zalety tilapii – łatwa dostępność i szybkie gotowanie. Ryby tej powinni jednak unikać alergicy. Nie jest wskazana dla osób chorujących na serce.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Anna Anna

    Zdecydowanie odradzam podawanie dzieciom takich ryb, jak tilapia czy panga. Ok. 40% dostępnej w handlu na świecie Tilapii pochodzi z zamkniętych hodowli w Chinach. Proszę poczytać o zanieczyszczeniach wody, chemikaliach, lekach, karmieniu itp w hodowlach chińskich, rolnictwie, pszczelarstwie, itd. Poza tym Chiny nie mają obowiązku stosowania norm, które byłyby wymagane np. w UE. Nie ma wiarygodnego systemu certyfikacji tych hodowli. Poza tym ta ryba wypada słabo w porównaniu z innymi gatunkami jeśli chodzi o tak wartościowe elementy w diecie jak kwasy omega 3, witaminy i minerały. Proponuję wykonać minimalny wysiłek i poszukać ryb z polskich hodowli albo z dzikich łowisk (pełnomorskich i oceanicznych), bo podobne kwestie dotyczą także np. łososia hodowlanego z Norwegii. Tilapia jest popularna, bo jest tania, a nie dlatego, że jest szlachetną smaczną rybą.
    I jeszcze jedno: w Polsce nie ma takiej instytucji jak Narodowy Instytut Rybacki! To kalka z języka angielskiego, a taki twór działa w USA i dane dotyczą USA. Kraju, który zapomniał, co to zdrowe odżywanie!