Teorie spiskowe (?), czyli czym nas trują…

Taśmowa produkcja, wielkie hale, certyfikaty, standardy produkcji, duże doświadczenie, szkolenia, miliony przeznaczone na badania, monitorowanie i poprawę jakości produktów.

To jednak za mało, by uniknąć wpadek i potężnych błędów znanych producentów. Każdego roku do mediów wyciekają informacje, które bulwersują i budzą niechęć do gigantów. Niewiele z nich jednak wynika.

Po fali głosów, że „tak nie wolno”, „jak tak można”, szybko wszystko wraca do „normy”, duże firmy nie odnotowują większych spadków, wcześniej wyklęci producenci kuszą promocjami, z których aż żal nie skorzystać, spece od PR robią wszystko, by zatrzeć niekorzystne wrażenie, ludzie zapominają, wszystko jest tak jak dawniej. Więc po co się tym wszystkim zajmować?

No właśnie po co?

Tylko nieliczni mówią, jak jest, ale ich komentarze zbyt często w powszechnym odbiorze są wyśmiewane, kwitowane „Ty i Twoje teorie spiskowe”. Czasami pojawi się jakaś petycja, zbierane są podpisy, ktoś coś próbuje robić. To jednak ciągle za mało, by zmienić niepokojący trend.

Małe firmy produkujące „alternatywne środki kosmetyczne” pozbawione kontrowersyjnych składników narzekają, że Polacy jeszcze nie dojrzeli do ekologii i zdrowia, producenci „zdrowych słodyczy” każdego roku walczą o przetrwanie, lokalni rodzinni wytwórcy odnotowują wzrost sprzedaży na rynkach zachodnich…a w Polsce spotykają się z niezrozumieniem.

Do czego to wszystko prowadzi?

Cukierki z żywym nadzieniem

Najzdrowiej i najlepiej przygotować słodycze w domu. Z najprostszych składników – mąki, cukru (miodu), owoców, śmietany, itd. Korzystając z najprostszych składników możemy wyczarować wszystko i dzięki temu wiemy, co uzyskujemy finalnie. I to już jest sporo…

Skład ma znaczenie.

Tym bardziej, że w ostatnich dniach po raz kolejny okazało się, że nie możemy być go pewni. To, co znajduje się na etykiecie produktu nie musi być tym, co rzeczywiście kryje się pod opakowaniem.

Głośna sprawa – wycofanie wielu batonów Mars, Snickers, Milky Way, które zostały zanieczyszczone plastikiem (i nikt tego na hali produkcyjnej nie zauważył). Można stwierdzić – aż strach się bać lub: „takie rzeczy się zdarzają, co chwilę coś wycofują”, w zależności od tego, w jakim aktualnie jesteśmy humorze i jak bardzo zostaliśmy znieczuleni….

mars

Powiecie co z tego, że dostało się trochę plastiku, wszak w batonikach jest sporo „dziwnych dodatków”, nazywanych ogólnie „chemią”. Problem w tym, że producent poinformował wprost – plastikiem można się udusić, dlatego osoby, które kupiły felerne batoniki nie powinny ich jeść. To zagraża ich zdrowiu i życiu (!)

Mało?

To nie wszystkie historie z wątpliwej jakości produktami do spożycia z kategorii „cukierki i słodycze”.

Co jakiś czas do mediów wyciekają informacje o…”robaczywkach”, czyli słodkościach z żywymi białymi larwami (!). Tak tak, to nie żart, ale fakt. Producenci zastrzegają, że to rzadkie sytuacje, ale nie sposób im zapobiec…

Piękne dorodne białe stworzonka znaleziono niemal we wszystkich znanych cukierkach i czekoladach, wielu producentów: na przykład w Raczkach, Michałkach, w śliwkach w czekoladzie i wielu innych. Przeczytajcie – jak poznać, że w cukierkach może się czaić nieproszony…gość.

michałki

Wpadki producentów dotyczą nie tylko słodyczy, których wcale jeść nie musimy, ale również produktów – wydawać by się mogło pierwszej potrzeby – stworzonych z myślą o najmłodszych dzieciach – przykłady tutaj. Wiele wątpliwości budzą nawet kosmetyki dla ciężarnych, produkty, które teoretycznie ze względu na zwiększone ryzyko – powinny być szczególnie starannie skomponowane. Nie wspominając już o kosmetykach dla dzieci, także tych z wrażliwą skórą, skłonną do zmian atopowych – chemicy, którzy mają odwagę mówić prawdę, gdy czytają etykiety wielu tych produktów śmieją się przez łzy. Tak nie powinno być – mówią.

A jest.

I w końcu należałoby zapytać – jak rozumieć wszystkie informacje o wycofaniu danego składnika z rynku, jak komentować zmiany formuły produktu spożywczego czy kosmetyku już po wprowadzeniu ich na rynek. Czy takie badania nie powinny być przeprowadzone wcześniej? Jeśli testy „po fakcie” wskazały, że jednak dany produkt nie jest do końca bezpieczny, to dlaczego nie udało się tego wykazać wcześniej?

Przecież ktoś dany produkt wprowadził, ktoś inny zatwierdził, można było go stosować, producenci robili wszystko, by sprzedawał się jak najlepiej. Zysk został wypracowany. Nagle publikowane są badania i cichaczem produkt wycofany jest z rynku lub…wcale się tak nie dzieje – producent ignoruje negatywne informacje o danym składniku i patrzy z satysfakcją, jak jego zyski rosną (przykład Johnson&Johnson – czytaj dalej).

Wniosek wydaje się być jeden: konsumenci przez wiele tygodni, miesięcy, lat używali produktu/ów, który w ogóle nie powinien się pojawić w sprzedaży. I nikt za to nie wziął odpowiedzialności!

Jest coś jeszcze.

Niektóre wątpliwej jakości składniki, dodatki, konserwanty, ulepszacze mogą być stosowane w niewielkich ilościach i tylko wtedy są bezpieczne. I niby wszystko wydaje się w porządku, producent nie łamie prawa. Przemilcza się jednak fakt, że skumulowanie ich poprzez dostarczenie z różnych źródeł…staje się toksyczne. Ale to już nie problem producenta…ale osoby kupującej, mamy, taty, dziecka.

Kto to monitoruje? Kto stoi na straży? Niestety nikt.

Brakuje informacji, że teoretycznie bezpieczne środki czy produkty stosowane w dużych ilościach mogą szkodzić. I pocieszające nie jest nawet to, że informacja o tym, że kluczowy jest umiar jest powszechnie znana.

Lista szkodliwych toksycznych kosmetyków

Nie tak dawno pisaliśmy o milionowym odszkodowaniu dla rodziny zmarłej kobiety, która zachorowała na raka stosując przez lata produkty znanej marki Johnson&Johnson. W międzyczasie pojawiła się kolejna ważna informacja, wstrząsająca i mocno poruszająca – opublikowana została lista aż 185 produktów kosmetycznych, dostępnych również w Polsce, które zawierają potencjalnie toksyczne, szkodliwe substancje.

Na  liście stworzonej przez francuską organizację konsumencką UFC Que Choisir znajdują się produkty: Adidas, Axe, Colgate, Garnier, Head&Shoulders czy L’Oréal, wśród nich kremy, pasty do zębów, szampony, perfumy, dezodoranty. Wszystkie jasno i konkretnie ocenione jako „posiadające substancje szkodliwe”, „potencjalnie niebezpieczne” (pełna lista produktów).

head

Można powiedzieć – co za bzdura, prawie wszyscy ich używamy i jakoś żyjemy.

No właśnie „jakoś”, to chyba kluczowe określenie.

Wszystkie dane i prognozy naukowców są…przerażające, obecne pokolenia mają żyć krócej od swoich rodziców, do tej pory tendencja była odwrotna – dzięki coraz lepszym warunkom żyjemy coraz dłużej, stan zdrowia miliona osób (także dzieci) jest coraz gorszy, dramatycznie wzrósł współczynnik hospitalizacji najmłodszych. Standardem staje się już diagnozowanie u bardzo małych dzieci przewlekłych, trudnych w leczeniu chorób – dramatycznie wzrasta zachorowalność na AZS, astmę, cukrzycę, nie wspominając już nawet o nowotworach.

Wspomniana francuska organizacja informuje wprost – produkty znajdujące się na zakazanej liście – mogą powodować wiele problemów zdrowotnych i być odpowiedzialnych za plagę alergii, podrażnień, zaburzeń endokrynologicznych, zmian hormonalnych.

I jakie są wnioski? Trujcie nas dalej?

Powyżej wspomniane historie to tylko wierzchołek góry lodowej. Wielu nie wymieniłam, niektóre celowo (ze względu na ogromne kontrowersje) przemilczałam.

Pytaniem otwartym pozostaje – na ile możemy wierzyć producentom produktów dla dorosłych i dla dzieci, jak bardzo ufać, że testy bezpieczeństwa są przeprowadzane rzeczywiście starannie? I czy teoretycznie bezpieczne produkty, których „wszyscy używamy”, są na tyle dobre, by ignorować wszystkie powyższe informacje? 

Jak sądzicie?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Kasia Kasia

    nie wiem co jeszcze musi się stac by ludzie zaczeli widziec rzeczywistosc i dzialac…

  2. Madzia Madzia

    o ja….:(

  3. Madzia Madzia

    jestem w szoku

  4. Matka Matka

    Taki mądry artykuł, niezaprzeczalnie prawdziwy, a ponad nim co? Reklama Gerberkow czyli mega przetworzonej, wysterylizowana ze wszystkich składników odżywczych paszy dla niemowląt… Gdzie konsekwencja??

    • sosrodzice sosrodzice

      Matko, reklamy są wyraźnie zaznaczone. Nie miałaś problemu, żeby je odróżnić od treści artykułu, prawda? Pozdrawiamy serdecznie.