Teatr wrotami Świata Wyobraźni

Teatr większości osób kojarzy się ze szkolnymi wycieczkami „na lektury”. Jednym słowem skojarzenie jest proste – NUDA. Rzadko, która osoba miała kontakt z teatrem w dzieciństwie lub chodziła z rodzicami do teatru, będąc dzieckiem czy nastolatkiem. To nasze pokolenie. Jak jest dziś? Czy brak teatru w naszym wychowaniu wpłynął na to kim i jacy jesteśmy dziś? Czy teatr jest nam w ogóle potrzebny (skoro wychowaliśmy się bez niego)?

Teatr dla początkujących

Żeby odpowiedzieć na powyższe pytania, musimy najpierw zdać sobie sprawę z tego CO TO właściwie jest TEATR? Teatr to nie tylko przystosowany budynek do występów scenicznych z aktorami, obsługą techniczną i licznymi miejscami siedzącymi dla widowni. Idąc za tą definicją, podobnie można też określić Kino, Cyrk, Operę. Ale nie tylko. Do tego opisu pasują również Szkoła, Kościół, nasz własny Dom. Otóż teatr to nic innego jak kontakt aktora z widzem. Jeśli tłumaczymy dziecku np. działanie zabawki, wówczas „wcielamy” się w rolę nauczyciela, a więc stajemy się aktorami. Dziecko jest naszym widzem. Nasze dziecko bawiąc się misiami, lalkami w dom, lekarza, autobus również „wciela” zabawki i siebie w określone role. Jednym słowem – bawi się w teatr.

Teatr tłumaczy życie

Teatr towarzyszy niemalże każdej chwili naszego życia. Często jednak nie zdajemy sobie z tego sprawy, jak również nie znamy ogromnej wartości, jaką może wnieść w rozwój naszego dziecka. I nie mam tu na myśli wyłącznie rozwoju wyobraźni poprzez choćby odgrywania ról księżniczek, żab czy innych postaci z bajek. Teatr w tym rozumieniu może odegrać ogromną rolę w rozwoju emocjonalności i radzenia sobie np. z nerwami. Sami możemy dziecku wiele wytłumaczyć ze „świata dorosłych” właśnie poprzez zabawę w teatr. Jeśli rodzinę dotyka poważny problem, czy zdrowotny, czy finansowy, a może rozpad rodziny lub śmierć kogoś bliskiego – możemy poprzez zabawę z dzieckiem wytłumaczyć, co się dzieje, dlaczego, co z tego wynika, jak teraz żyć. Nie nakłaniam tutaj do uśmiercania ulubionego Misia lub aby lalka uległa wypadkowi. Jednak próbując wyjaśnić dziecku zmianę, jaka następuje w życiu, możemy przełożyć ją niejako do świata dziecięcego. Spróbujmy usiąść, wziąć dziecka zabawki i spróbować „porozmawiać” nimi między sobą.

Dla dziecka będzie to odegranie wymyślonej przez Mamę, czy Tatę scenki, która koniec końców podświadomie zapozna dziecko z życiową zmianą, przyjaźnie wprowadzi ją do życia i świata dziecka. Wbrew pozorom w ten sposób można dziecku wyjaśnić wszelkie zmiany zachodzące w życiu.

Pamiętam, jak poradziłam jednej Mamie przedszkolaka ten właśnie sposób, kiedy dowiedziałam się, że rodzice w dość burzliwy sposób rozwodzą się, tocząc niemały „bój” o względy i uczucia dziecka. Naturalnie synek zaczął być nadpobudliwy, nerwowy, rozbity emocjonalnie. „Przepychanki”, jakie miały miejsce w domu w bardzo widoczny sposób przekładały się na relacje chłopca z kolegami i koleżankami w przedszkolu. Po rozmowie z Mamą, w domu zabawili się w sytuację, kiedy rodzina zabawek musi się rozstać, gdyż jedno nie rozumie już drugiego. W odgrywanej sytuacji pojawiło się również dziecko (Mama wprowadziła dwójkę dzieci, aby dziecku nie kojarzyła się sytuacja bezpośrednio). Bardzo była zdziwiona, że syn niemalże cytował kłótnie rodziców w odgrywanej scence. Zrozumiała jak bardzo jest on obecny w całej tej sytuacji. Usunęła się więc nieco w cień, „prowadząc” syna przez całe zabawkowe rozstanie. Pozwoliła synowi samemu kończyć kłótnie między rodzicami tak jak podpowiadała mu jego wiedza i jego emocje. Na koniec kierowała go zadając mu pytania, podpowiadając tym samym dalszy ciąg historii. Dała dziecku opowiedzieć, co czuje ono w tej sytuacji, jakie ma obawy. Grając cały czas mamę (a więc samą siebie), zapewniała dziecko o miłości, o tym, że taka sytuacja nie wpływa na uczucia, jakimi darzą dzieci oboje rodziców. I tak dalej i tak dalej.

Zabawa trwała w sumie kilka godzin, podzielona na 3 dni. Po tym czasie dziecko zmieniło się nie do poznania. Stało się spokojniejsze, delikatniejsze. Chłopiec nie miał już problemów z własnymi emocjami. Zrozumiał. Zaakceptował.

Teatr wrotami wyobraźni

Wpływ teatru na rozwój wyobraźni naszego dziecka znany jest chyba każdemu. Dzięki zabawie nasza pociecha nie tylko może utrwalać znane sobie bajki, ale również kreować zupełnie nowy świat z wymyślonymi przez siebie postaciami.
Do wyboru ma kilka rodzajów teatru:

  • kukiełkowy, lalkowy – wykorzystując swoje zabawki, tworząc im przestrzeń, a więc scenę;
  • dramatyczny – wykorzystując samego siebie, kolegów i rodzinę do odgrywania ról;
  • muzyczny, tańca – tworząc i śpiewając wymyślone przez siebie piosenki, dokładając do nich ruch.

Pierwszy z rodzajów jest wśród dzieci najbardziej powszechny. Pomóżmy więc dziecku stworzyć scenę z kurtyną, aktorów, rekwizyty. W jednym przypadku wystarczy kocyk i dwa krzesła, w innym stół, zza którego dzieci będą „grały” wykonanymi przez siebie pacynkami, jeszcze w innym wykonajmy scenę wspólnie z dzieckiem. Wystarczy nam do tego karton, w którym wytniemy duży otwór.

Do jednej strony powstałej górnej listwy przyczepmy kawałek materiału i kurtyna gotowa . Teraz wystarczy jeszcze dorobić papierowe kukiełki przymocowane na patykach do szaszłyków i można puszczać wodze fantazji, tworząc liczne opowieści niestworzonej treści…
Innym bardzo popularnym i lubianym, do tego najbardziej spektakularnym dla rodziców sposobem zabawy w teatr jest Teatr Ruchu, a więc tańca i śpiewu. Możemy wówczas nie tylko sami świetnie się bawić, podziwiając lub wręcz nagrywając naszego Artystę, ale również rozwijać jego koordynację ruchową, ogólną motorykę ciała, poczucie rytmu, sztukę improwizacji, równowagę, kreatywność i bardzo korzystną dla zdrowia – sprawność ruchową. Podczas tańca i śpiewu w organizmie dziecka wytwarzają się endorfiny, popularnie zwane hormonem szczęścia, do tego dziecko podczas wysiłku lepiej się dotlenia, uruchamia mięsień przepony, pobudza łączenia między półkulami mózgu (jedna strona odpowiada bowiem za fantazję, wyobraźnię, druga za koordynację, ruch, równowagę).

Możemy sami nieco „zmodyfikować” dzieciom zabawę w teatr ruchu poprzez wprowadzenie własnych elementów, np. aerobiku czy ćwiczeń. Dla dzieci, którym taki rodzaj gimnastyki jest potrzebny lub/i zalecany jest to świetny sposób pracy/ćwiczenia przez zabawę. Mamy, które mają ambitny plan ćwiczyć w domu mogą dziecko włączyć do wspólnej gimnastyki. Wówczas mamy bezpiecznie zajęte dziecko i czas dla siebie. Do tego spędzamy aktywnie i co ważniejsze wspólnie chwile z naszym maleństwem lub przedszkolakiem.
Możemy włączyć płytę z ćwiczeniami i muzyką, ale też możemy sami wymyślać kroki lub dać wykazać się dziecku. Takie wspólne działania wpływają bardzo mocno na zacieśnianie więzi między rodzicem, a dzieckiem, pokazują, jak istotny jest ruch (wspomnę jedynie, że w obecnym czasie 1/3 dzieci w wieku szkolnym jest zwolniona z zajęć wychowania fizycznego!) w każdym wieku, oraz pozwalają na uaktywnienie i odklejenie dziecka od komputera czy telewizora.

Możecie sami stworzyć własną płytę z nagraniami ćwiczeń, wymyślcie do tego wyjątkowe „firmowe” stroje ćwiczebne, autorskie fryzury i stwórzcie własną wersję filmu instruktażowego. To nie tylko świetna zabawa, ale również doskonały prezent np. pod choinkę dla babć czy cioć i wujków. Taka płyta na pewno zmobilizuje obdarowanych do obejrzenia, a może nawet spróbowania wykonania niektórych ewolucji…

Teatr jest wszędzie

Jak widać Teatr, jest tak powszechnym i szerokim określeniem, że możemy na każdym kroku mówić o zabawie w teatr. W kuchni przygotowując posiłek, możemy zabawić się w Pascala i ze śmiesznym akcentem tworzyć kulinarne dzieła sztuki (bardziej lub mniej zjadliwe). Nikt nam nie broni z kąpieli zrobić show na miarę tańca na lodzie lub sztuki charakteryzacji (polecane zwłaszcza dzieciom, dla których kąpiel to przykry obowiązek).

Pamiętajmy, że każda zabawa, w której wcielamy się w jakąś rolę lub przybieramy określony charakter JEST już zabawą w Teatr. I pamiętajmy o najważniejszym – NIE ISTNIEJE źle odegrana rola lub fatalny aktor bez predyspozycji czy talentu! Wszyscy jesteśmy najlepszymi aktorami, jeśli tylko mamy WIDZA i chcemy mu o czymś powiedzieć… Wszak każdy z nas jest aktorem, reżyserem i widzem Teatru, Teatru Życia.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Mam na imię Julia. Jestem mamą dwóch żywiołowych księżniczek - Łucji i Barbary. Biorąc pod uwagę najnowsze trendy jestem mamą z innej planety. Kocham swoje córki i właśnie dlatego stosuję dyscyplinę, okazuję miłość, ale też niezadowolenie. Uprawiam wariactwa, kiedy jest na to pora, a kiedy trzeba odsuwam je na bok żeby zrobić obiad czy wypić kawę. Nie stosuję tzw. bezstresowego wychowywania, bo jego "efekty" widziałam (i widzę) i odczułam w pracy zawodowej (od prawie dekady uczę dzieci w różnym wieku – od przedszkola po liceum i dorosłych, z różnych środowisk). Wychodzę z założenia, że człowiek musi poznać życie żeby wiedzieć z czym będzie się mierzył przez następnych kilkadziesiąt lat.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. MuLka MuLka

    jak byłam mała, uwielbiałam się bawić w teatr…teraz dzieci są jeszcze małe, zobaczymy, co będzie później, czy będą za mamusią :)

    • Julia Julia

      na pewno :) wierzę w Panią i trzymam kciuki z całych sił !

  2. daga daga

    Zabrałam dzieci do teatru, bardzo się im podobało, ale bardzo mnie zdziwiło zachowanie innych maluchów (nie takich małych) – zero koncentracji, rozmowy, jedzenie w trakcie spektaklu. I potem się dziwić, że takie kulturalne nowe pokolenie rośnie…

    • Julia Julia

      Niestety i w tym przypadku „przykład idzie z góry”…
      Widać dzieci tylko do rozgardiaszu kinowego są przyzwyczajone, a i z Pani słów wynika, że również nie do końca poprawne zachowania reprezentują w kinie…

    • Julia Julia

      W tym przypadku również stosuje się zasadę „Przykład idzie z góry”. Z tego, co napisałaś wnioskuję, że ów przykład rzadko trudził się stosownym zachowaniem…

Polecane tematy