Tata w budowie, czyli ojcostwo to niekończący się proces

O ojcostwie, dojrzewaniu do rodzicielstwa, trudach i radościach z tym związanych rozmawiamy z autorem bloga Tata w budowie i książki pod tym samym tytułem. Tomasz Bułhak zawsze chciał pisać, gdy urodziła mu się córka wiedział już o czym…Zresztą, sami przeczytajcie.

sosrodzice.pl: Wystarczająco dobry ojciec, czyli jaki?

Tomek Bułhak: Uczestniczący, aktywny, chętny do współpracy, z inicjatywą. To chyba kluczowe. Ciężko wystandaryzować pojęcie ‘dobrego ojca’, w moim odczuciu każdy powinien wypracowac swój własny model rodzicielstwa, zgodny z jego osobowością, temperamentem. To musi być prawdziwe. Dobry ojciec powinien współpracować z mamą dziecka, a nie grać tylko na siebie i swoją relację z dzieckiem.

sosrodzice.pl: Jak się objawia granie na siebie?

Tomek Bułhak: Wychowanie to współpraca i budowanie wspólnych doświadczeń. I nie chodzi o to, aby przed dzieckiem zawsze prezentować identyczne wizje, pozbawione tarć czy różnicy zdań; taki świat przecież nie istnieje, więc lansowanie takich wzorców byłoby tworzeniem wirtualnej rzeczywistości. Warto się wspierać, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych, gdy jednej z osób brakuje sił, cierpliwości. Wtedy druga para rąk bardzo się przydaje. Dobrze unikać zachowań typu ‘oddaj mi ją, ja zrobię to lepiej’. Takiej postawy swoich partnerek, jak się zdaje, często doświadczają mężczyźni, którzy z tego powodu często są spychani do defensywy. Wiadomo – matka zazwyczaj zrobi to lepiej, bo jest dziecku najbliższa, ojciec to dla małego człowieka pierwszy z obcych. Myślę jednak, że warto w takiej sytuacji przygryźć wargi i pozwolić drugiej osobie zająć się dzieckiem po swojemu, nawet, jeżeli popełnia w tym błędy. To buduje pewność siebie, której nam, mężczyznom, często w kontakcie z małymi dziećmi brakuje.

sosrodzice.pl: Jakieś sposoby na kryzysy w związku po narodzinach dziecka?

Tomek Bułhak: To delikatny temat, bardzo przy tym indywidualny. Czasem zwyczajnie brakuje czasu na małżeństwo, dbanie o nie niepostrzeżenie schodzi na dalszy plan. Dobrze się w porę zorientować, jeżeli taki proces ma miejsce; jeżeli się to przegapi, potem trzeba włożyć masę pracy, aby wszystko wróciło do bezpiecznej normy. Warto rozmawiać, nawet, jeżeli to trudne, czasem bolesne rozmowy.

sosrodzice.pl: Co powinno nas zmotywować do “otrzeźwienia” i błyskawicznego zajęcia się związkiem?

Tomek Bułhak: Myślę, że czerwona lampka zapala się, gdy bezpośrednia relacja rodziców zaczyna zanikać na rzecz relacji z dzieckiem. Zajmowanie się nim potrafi skutecznie odwrócić uwagę od związku; mało tego – o dziecku zawsze można rozmawiać godzinami, więc zachowuje się pozory wzajemnego kontaktu. Przecież nie milczymy, jesteśmy w kontakcie. Problem jednak polega na tym, że przestajemy się interesować sobą, tym, co nas łączy. Przestajemy dbać o siebie, całą “domową” energię inwestując w rozwój relacji z dzieckiem. Gdy zauważymy, że bycie razem nie dostarcza nam zwyczajnej, prostej radości i satysfakcji, gdy chętniej planuje się wolne chwile poza domem, bez udziału partnera, to mocny znak, że coś idzie nie tak.

sosrodzice.pl: Co daje ojcu kontakt z dzieckiem?

Tomek Bułhak: Perspektywę, że ta relacja będzie owocna, że raz zbudowany kontakt, gdy będzie odpowiednio zadbany, przerodzi się w coś trwałego, pewnego. Z kolei kontakt z małym dzieckiem, noworodkiem, potem niemowlakiem, daje pewność siebie i specyficzne poczucie ojcowskiej dumy – ‘tak, daję radę, potrafię się zająć nawet tak małym dzieckiem’. Trochę to próżne, ale ten typ próżności chyba nie jest przesadnie groźny.
Warto budować kontakt od samego początku, jeszcze na etapie gestów, a nie słów. Potem jest łatwiej ten kontakt utrzymać i rozbudować.

zu stópki cz-b insta-001

sosrodzice.pl: Długo trwa dojrzewanie do ojcostwa?

Tomek Bułhak: Nie wiem… To bardzo indywidualne, zapewne jedni są wystarczająco dojrzali jeszcze przed porodem, inni tego stanu nie osiągają w ogóle. Myślę, że proces dojrzewania do ojcostwa dzieli się na dwa etapy – pierwszy to wspólna decyzja o dziecku, drugi – budowanie relacji już po porodzie, formowanie swojego modelu rodzicielstwa. Ja nie byłem typem faceta gadającego do brzucha, raczej czekałem, aż Zu, a potem Basia się urodzą, aby zacząć budować tę relację od zera. Moje doświadczenie było z początku pełne niepewności – zastanawiałem się, czy nie powinna mnie od razu zalać fala miłości, czasem miewałem takie wyobrażenie, że coś podobnego powinno się wydarzyć. Nie stało się tak – emocje wzrastały powoli, zrozumiałem to dopiero po pewnym czasie. Wydaje się, że miłość ojcowska działa i rozwija się podobnie, jak każda inna – potrzebuje czasu, interakcji, wspólnych doświadczeń. Ja odczułem ją dopiero po dłuższej chwili.

sosrodzice.pl: Największe wyzwanie dla ojca?

Tomek Bułhak: Walczyć za wszelką cenę, aby być sobą w tej roli. Jak to rozumiem? Często spotyka się ludzi, którzy co prawda zapewniają nas, że chcieli mieć dzieci i tej decyzji nie żałują, jednak przebija przez nich smutek, tęsknota za czymś bezpowrotnie utraconym – spontanicznością, beztroską, wolnością w takim czy innym rozumieniu. Czasem zdaje się, że niektórzy zbyt łatwo wpadają w koleinę powielania schematów typu “mam już dzieci, więc koniec z dotychczasowym życiem”. Nasze doświadczenie wskazuje na to, że z wielu rzeczy nie trzeba rezygnować, są do pogodzenia z rodzicielstwem. Z kolei największym wyzwaniem na płaszczyźnie ojciec-dziecko jest dla mnie zbudowanie takiej relacji, w której moje córki będą mi ufały, nie będą czuły się oceniane, będą pewne mojego wsparcia. Będą w aktywnym kontakcie ze mną.

sosrodzice.pl: Tata jest po to, by uczyć odwagi, samodzielności?

Tomek Bułhak: Też, aczkowiek ja nie widzę czytelnego podziału na cechy, które wykształca w dziecku tata i mama. To wspólna praca. Oczywiście mam rozmaite wizje, że gdy dziewczyny dorosną, będę z nimi ganiał po górach, jeździł konno, pływał na żaglach. Mam nadzieję, że je zrealizuję, zarażając je przynajmniej w części moimi pasjami.

sosrodzice.pl: Czego Pan nie lubi w byciu rodzicem?

Tomek Bułhak: Staram się nie patrzeć na to w ten sposób. Takie podejście zawsze wyzwala niezdrową tęsknotę za czymś, co dla rodzica nie jest osiągalne, to frustrujące. Raczej staram się myśleć, jak nagiąć nieco rzeczywistość, aby obowiązki wynikające z rodzicielstwa nie były udręką. Oczywiście, marzę, jak każdy, aby się wreszcie wyspać, pojechać gdzieś we dwójkę lub samemu. Czasem zmęczenie jest przytłaczające, czasem brakuje cierpliwości. Ale to, jak sądzę, dość standardowe doświadczenie każdego rodzica.

sosrodzice.pl: I wtedy przychodzi czas na wypalenie, rodzicielstwo kanapowe, z gazetą i pilotem w dłoni? Da się od tego uchronić?

Tomek Bułhak: Ciężko się przed nim całkowicie uchronić, to chyba niemożliwe. Czasem zmęczenie sprawia, że kanapa to jedyna alternatywa na daną chwilę. O ile się nie przedawkuje, nie ma chyba w tym nic złego. A pilot i gazeta? To prawo rodzica, mieć czasem czas tez dla siebie. Ważne, aby dziecko wiedziało, że jest czas wspólny i czas dla rodzica. Jeżeli proporcje będą właściwe, nie będzie czuło się zaniedbane, zignorowane.

sosrodzice.pl: A co z zabawami, które nudzą? Bo czasami nam zwyczajnie się nie chce?

Tomek Bułhak: Trzeba szukać takich, które nie nudzą! Jest duże pole takich aktywności, które dają obopólną satysfakcję. Zresztą nawet te, które pozornie nudzą, dają ciekawe pole obserwacji zmian i rozwoju dziecka. To bywa inspirujące. Reszta – jak wyżej.

sosrodzice.pl: Tata w budowie – co to znaczy?

Tomek Bułhak: Ojcostwo to niekończący się proces, stad Tata w Budowie. Rodzicielstwo nieustannie się zmienia, ponieważ dziecko rośnie, my się zmieniamy pod wpływem nowych doświadczeń. Wydaje mi się, że ta sytuacja nie ma finału – nawet relacje z dorosłymi już dziećmi to żywy organizm, który wciąż ewoluuje.

sosrodzice.pl: Książka jest, będzie?

Tomek Bułhak: Książka, wydana przez Wydawnictwo Albatros, będzie miała premierę 16 marca. Jest już dostępna w przedsprzedaży, można ją zamawiać w sklepie internetowym Empiku. Zachęcam! Książka ma istotny walor – zilustrowała ją Maria Apoleika, twórczyni Psich Sucharków, kultowej już pozycji w internecie. Świetnie wczuła się w treść Taty w Budowie, bardzo wzbogacając nasz książkowy projekt.

d_3466

sosrodzice.pl: Co w niej znajdziemy?

Tomek Bułhak: To zbiór felietonów o męskim rodzicielstwie. Skaczę w nich z tematu na temat, nie zachowuję chronologii, każdy z nich jest osobnym bytem. Jest o doświadczeniach i emocjach, radości i zniecierpliwieniu, specyficznej męskiej skłonności do kozactwa i lekcjach pokory, które dorosłym czasem zapewniają niemowlaki. Usiłowałem pisać subiektywnie, prawdziwie, bez lukru, ale z radością. Starałem się ubrać te doświadczenia w lekką, przyjazną formę, aby lektura była przyjemną rozrywką. Czytelnicy sami ocenią, na ile się udało.

Dziękuję za rozmowę. Wszystkiego dobrego!

Dziękuję.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Karolina Karolina

    Fajny facet i dobrze gada ;)

  2. Ala Ala

    Dobre pytania, świetnie odpowiedzi