Tata na sali porodowej – przewodnik przetrwania

Poród rodzinny to dzisiaj norma. Mężczyźni poczuwają się do obowiązku towarzyszenia swoim partnerkom w tym niesamowitym momencie. Problem w tym, że zazwyczaj są do porodu słabo przygotowani. Co niektórzy czytają o fizjologii porodu, mają do perfekcji opanowaną technikę oddychania, niewiele jednak wiedzą na temat psychologicznych aspektów rodzenia. Nie mają pojęcia, jak ich „potulna” żona może się zmienić, w jaki sposób może się zachować na ogół spokojna partnerka i jak reagować, gdy nagle właśnie rodząca bliska serca kobieta zaczyna Cię wyzywać i wyrzucać, że „to Twoja wina, że Ty jej to zrobiłeś, że przez Ciebie tak bardzo cierpi”.

Rodząca może płakać

Może szlochać lub wyć jak na największych torturach. Dźwięki, jakie czasami wydobywają z siebie rodzące są wielkim sprawdzianem dla nawet największego twardziela. Najczęściej nie są to subtelne odgłosy, ale prawdziwe larum. Krzyki, płacz, czerwona twarz, rozczochrane włosy i rozpacz w oczach. Nic dziwnego, że trudno to wszystko przetrwać, zachowując stalowe nerwy.

Gdy widzisz, że Twoja partnerka cierpi, sytuacja wygląda dramatycznie, tak bardzo, że postanawiasz interweniować. Spokojny głos położnej czy tłumaczenia lekarza na niewiele się wtedy zdają. Informowanie, że żona otrzymała już znieczulenie, a na znieczulenie zewnątrzoponowe jest już za późno w takich momentach nie trafiają do przyszłego taty. Pojawia się lęk, że coś jest nie tak…

Wielu towarzyszy rodzących zaczyna tracić nerwy, wyzywa wszystkich i obwinia za trudny poród. Tymczasem to najgorszy możliwy wybór, bo w ten sposób zamiast pomóc w porodzie nakręcamy spiralę agresji. Przyszła mama nie czuje się bardziej bezpieczna (a poczucie bezpieczeństwa warunkuje sprawny i szybki poród), przeciwnie traci wiarę we własne siły i nierzadko poród jeszcze bardziej się przedłuża (nie wspominając o większym ryzyku powikłań).

Dlatego jeśli ona płacze, krzyczy, bądź obok. Odpowiadaj na jej potrzeby. Zachowuj stalowe nerwy i bądź w kontakcie z personelem medycznym. Zaufaj specjalistom.

poród

Zimno mi

W trakcie porodu do krwi wyrzucana jest ogromna ilość adrenaliny. Mało kto wie, że oprócz aktywizacji organizmu reakcją może być uczucie zimna.

Dlatego warto mieć obok siebie szlafrok i skarpetki. Nie bądź zdziwiony, gdy za 10 minut rodząca będzie się rozbierać, bo jest jej gorąco….To normalne.

Ja nie rodzę. Jedziemy do domu

Przygotuj się na kryzys 7 centymetra, kiedy przyszła mama jest tak wyczerpana tak bardzo akcją porodową, że oznajmia Ci, że masz iść po lekarza, by ten zatrzymał poród, bo właśnie zbieracie się do domu, że ona nie rodzi i absolutnie wycofuje się z całego przedsięwzięcia.

Spokojnie. To sygnał, że wkrótce na świat przyjdzie Wasze dziecko. To też ten moment, kiedy należy przyszłej mamie dać mnóstwo wsparcia. Jeszcze trochę, a powitacie maluszka na świecie.

Krzyk

Wiele kobiet krzyczy w trakcie porodu. Choć większość położnych tak zwanej starej daty nie zaleca tej formy ekspresji, by nie „marnować sił” i pracować nad oddechem, to nie brakuje kobiet, którym to zwyczajnie pomaga.

Krzyk może być naprawdę głośny i przerażający.

Mówienie do siebie

Rozmowa samej ze sobą w trakcie porodu? Czemu nie? Czasami przyszła mama mówi do siebie i nie zważa na to, co dzieje się obok. Może to wyglądać dość dziwnie, gdy rodząca przekonuje siebie „dasz radę, wytrzymasz”, jednak oczywiście to nie sygnał, że przyszła mama postradała zmysły. Raczej objaw, że stara się skoncentrować.

Wypróżnianie

Zdarza się, że podczas porodu kobieta się wypróżni. Dzieje się tak dlatego, że przechodząca przez kanał rodny główka naciska na pęcherz i odbytnicę. Nie ma sensu się przejmować tym faktem, dla pracowników szpitala to normalna sytuacja, która bardzo często się zdarza.

Muszę wstać…

Kobietom wcale nie najwygodniej rodzi się w pozycji siedzącej, jak pokazują to filmy, ale…stojącej lub na klęczkach. To dlatego, że działa w nich siła grawitacji, główka naciska na szyjkę macicy, dochodzi do jej rozwierania. Poród jest szybszy i mniej bolesny.

Bycie agresywną lub potulną

Poród to okres wielkiej burzy hormonalnej, na którą rodząca może reagować w rozmaity sposób, na przykład agresją lub wycofaniem. Dostarczanie z krwią ogromnej ilości endorfiny i adrenaliny daje często dość zaskakujące efekty. Niejednej przyszłej mamie zdarzyło się obrzucić wyzwiskami przyszłego tatusia, wygonić go z pokoju, czy nawet próbować wyładować na nim złość. To dlatego, że wbrew oczekiwaniom, obecność partnera może drażnić tak bardzo, że nie sposób się skupić. Kojący dotyk zamiast pomóc, irytuje, a wsparcie nie daje otuchy.

Co robić, gdy partnerka Cię wygoni za drzwi? Oczywiście wyjść, ale być w pobliżu. Może szybko zmienić zdanie. I za żadne skarby nie brać do siebie jej zachowania.

Dla rodzących typowe jest rzucanie wyzwisk, wygrażanie się, atak. Z drugiej strony mogą pojawić się też wzruszenie, potrzeba przytulania. Wszystko zależy, które hormony dojdą do głosu.

O czym warto pamiętać? Warto reagować na potrzeby partnerki i nie brać do siebie tego, co mówi. No chyba, że wygłasza całą listę pochwał na temat Twoich umiejętności. Wtedy zapamiętaj je, a nawet zakoduj :)

Powodzenia!

Jesteśmy tu dla Ciebie.
Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne.
Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.