Tata obecny przy cięciu cesarskim? To powinien być standard

Poród odbywający się przez cięcie cesarskie może być planowany (z przyczyn medycznych lub tak zwana cesarka na życzenie), decyzja o nim może zapaść również w trakcie prób rodzenia naturalnie, kiedy pojawi się zagrożenie dla dziecka lub matki.

W niektórych szpitalach decyzję o obecności bliskiej osoby przy cesarce podejmuje się w zależności od sytuacji rodzącej, zdarza się, że za obecność tatusia na sali operacyjnej trzeba dodatkowo zapłacić (100-200 złotych). W innych na salę porodową ma wstęp tylko kobieta, nie ma możliwości towarzyszenia przy operacji, w jeszcze innych placówkach – jest to standard (tatusiowie mogą być obecni przy porodzie w niektórych warszawskich szpitalach, rzeszowskich, szczecińskich, Centralnym Szpitalu Klinicznych w Katowicach,itd) . Jeśli tatuś jest gotowy być przy matce dziecka, personel daje mu taką możliwość.

W Polsce decyzja o obecności ojca przy porodzie pozostaje w gestii szpitala. Na zachodzie to od wielu lat standard. Czas to zmienić?

Joanna wspomina na jednym z forum:

10177318_10152319151060250_4165581004375145827_nRodziłam przez CC ze względu na uprzednią operację macicy. Mąż był przy mnie od momentu położenia na stół operacyjny (mąż nie widział znieczulenia), aż do momentu, kiedy zabrano naszą córeczkę na ważenie, mierzenie i dogrzewanie. Siedział przy mnie po prawej stronie i trzymał za rękę, czułam się wspierana i było mi raźniej. Nie było żadnej krwi, żadnej traumy, mój brzuch był odgrodzony od naszej strony niebieskim prześcieradłem. W momencie wyciągnięcia córki z brzucha, mój wspaniały anestezjolog wziął z rąk męża aparat fotograficzny i zaczął strzelać takie bardziej „prawdziwe” fotki maluszka. Nikt go o to nie prosił, po prostu był miły i sam chciał. Kontakt skin-to-skin miałam z dzieckiem po 30 min od urodzenia. Rodziłam w USA 18 miesięcy temu.

Tata przy cesarce?

Pytane mamy o to, czy chciałyby, by partner, przyjaciółka lub inna bliska osoba towarzyszyła im przy cięciu cesarskim odpowiadają zazwyczaj, że tak. Większość wskazuje, że chce mieć takie same prawa jak rodzące naturalnie (w 99% przypadków rodzącej naturalnie ktoś towarzyszy).

Przeciwnicy tego rozwiązania wskazują, że cesarka to operacja i niezbędne jest zachowanie standardów bezpieczeństwo.

Daria, anonimowo na jednym z forum, pisze:

Z punktu widzenia położnej jak i lekarzy napiszę tak: jeszcze do niedawna u nas w szpitalu ojciec mógł czekać przy kąciku noworodka na swojego malucha (kącik mieści się w tym samym pomieszczeniu co sala operacyjna), jednak ciekawość i niekulturalne zachowanie co niektórych ojców, doprowadziło do uniemożliwienia tego. Za bardzo chcieli wiedzieć i widzieć co lekarze robią z polem operacyjnym (czyli brzuchem) swojej kobiety, a cięcie cesarskie to niestety operacja. Muszą być zachowane wszystkie zasady aseptyki i antyseptyki. Pewnie gdyby ojcowie dalej grzecznie czekali przy kąciku noworodka, to może tego zakazu by nie było. Nie będę zaprzeczać, że dla wielu osób towarzyszących jest to krzywdzące. Pozdrawiam

I na to jest jednak sposób – w wielu szpitalach przyszli tatusiowie przechodzą krótkie szkolenie, które przygotowuje ich do tego ważnego wydarzenia. Poza tym są zobowiązani do założenia odzieży ochronnej.

A Wy co o tym sądzicie? Tatusiowie powinni mieć możliwość towarzyszenia partnerce przy porodzie?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Kasia Kasia

    uwazam, ze to bardzo slaby pomysl…nigdy porod naturalny nie bedzie taki jak porod przez cesarke. dlatego rodzace nie powinny byc traktowane tak samo

  2. xxx xxx

    Jestem na nie…Zgadzam się – to operacja przy wyrostku robaczkowym, operacji macicy nikt nam nie może towarzyszyc

  3. Sandra Sandra

    Wg mnie to powinien być standard. Mąż zwolnił się z pracy i jechał do mnie jak się tylko dowiedział, że przyjeli mnie do szpitala. Przyjechał akurat, ale oczywiście nie mógł wejść i spotkałam go jak mnie wywozili z sali operacyjnej.

  4. Judyta Judyta

    W szpitalu w którym CC miałam nie było o tym mowy, mało tego w sali pooperacyjnej mógł być ,, na chwilę ” a w sali gdzie już leżałam później też żeby nie za często..

  5. Delfina Delfina

    Przy pierwszej córeczce 7lat temu było to niemożliwe to było u nas w Polsce .Z druga córcia maz mógł być obecny:) ale to juz w Niemczech .Naprawde duże wsparcie:)))

  6. Marta Marta

    Miałam cc w czerwcu w szpitalu na Madalińskiego i mąż mógł być ze mną:)

    • Paulina Paulina

      Marta zazdroszczę! Ja również miałam cc na Madalińskiego, z tym że ponad rok temu i niestety mojego nie wpuścili:/

      • zuza zuza

        rok temu na Madalińaskiego też była taka możliwość (rodziłam tam, wprawdzie naturalnie, 2 lata temu i przeglądałam wtedy cennik – kosztowała ta „przyjemność” tyle samo co dziś – 200 zł) tyle że, jak mnie poinformowali w tym roku, gdy szykowałam się do cc, to ostatecznie lekarze decydują czy w danej sytuacji można wpuścić na salę męża czy nie

  7. Lilianna Lilianna

    Powinien być to standard. Ja byłam sama mąż musiał być w pracy

  8. Agnieszka Agnieszka

    W Anglii tatuś cieszy się porodem razem z mamusią, uczestniczyć może przy cc również.

  9. Anna Anna

    Przy pierwszej w Pl niestety nie mogl byc z nami przy drugiej w Niemczech juz byl Emotikon wink Przygotowanie trwa mega dlugo…super,ze jest taka mozliwosc.

  10. Ilona Ilona

    U nas niestety nikogo nie wpuszczali wiec tatuś czekał za szklanymi drzwiami. A szkoda bo samo przygotowanie do cesarki trochę trwa i przydałoby sie wsparcie kogoś bliskiego.

  11. Izabela Izabela

    Bez przesady to jest normalna operacja. Ja mialam dwie i jakos nie brakowalo mi obecnosci tatusia dzieci. Wystarczy ze jest na sali wybudzeniowej. Takie jest moje zdanie

  12. Magdalena Magdalena

    Ja miałam cc rok temu w Austrii i mąż był przy mnie. Wspominam tą operację sto razy lepiej niż cc 13 lat temu kiedy byłam sama.

  13. Edyta Edyta

    Ponad 7 lat temu miałam CC i mąż był za drzwiami a szkoda

  14. zuza zuza

    Mój mąż był ze mną (rodziłam w czerwcu na Madalińskiego w Warszawie, koszt uczestnictwa osoby towarzyszącej – 200 zł) ale mam mieszane uczucia. Wpuścili go, gdy już byłam znieczulona i przygotowana, a szkoda, bo przygotowanie wspominam najgorzej (największy stres). Usłyszałam tylko „niech pan tam usiądzie” – stąd wiedziałam, że wszedł, choć go nawet nie widziałam. W czasie operacji nie odzywał się ani mnie nie dotykał (kazali mu trzymać ręce z tyłu:), zobaczyłam go dopiero, gdy wyjęli dziecko i podszedł do kącika, gdzie je oceniali. On sam uważa, że tak jak należy być przy naturalnym (był ze mną 2 lata temu) tak obecność przy cc jest trochę bez sensu.

  15. Kinga Kinga

    Jestem ZA. Rodziłam ponad 13h, komplikacje sprawiły, że pomimo wysiłku mojego i lekarzy zdecydowano o CC. Partner był ze mną cały czas, co było dla mnie OGROMNYM WSPARCIEM. Na czas operacji musiał zostać poza salą. A to był najtrudniejszy moment, chociażby dlatego, że bardzo chciałam urodzić sn i czułam, że to taka mała porażka.
    Żałuję, że nie było go przy mnie.

  16. doti doti

    Przeszłam dwie „cesarki”. Pierwsza – w szpitalu państwowym, druga – w prywatnej porodówce. I przy tej drugiej operacji mogłam mieć osobę towarzyszącą. Skorzystałam z tej możliwości i nie żałuje, bo wbrew pozorom przydało się wsparcie – zwłaszcza, że operacja była nagła i byłam zdołowana, że znowu nie udało się SN. Do tego wiedziałam, że ktoś bliski towarzyszy dziecku podczas gdy nie mogłam się ruszać.
    Uważam, że powinna być taka możliwość we wszystkich szpitalach.

  17. Joanna Joanna

    Nie…to jest zabieg, nie powinien nikt przeszkadzać.

  18. miyo miyo

    Tak, ja bym bardzo chciala, zeby maz kontrolowal co sie dzieje, tym bardziej, ze przy cesarce musialabym miec znieczulenie ogolne (po operacji skoliozy).

  19. Piotr Piotr

    Ja byłem przy dwóch carskich cięciach mojej żony. Pierwsze CC spowodowane było przez powikłania przy porodzie naturalnym, drugie CC to już była umówiona godzina.
    Ale to było w Wielkiej Brytanii.
    Teraz szykuje nam się trzeci poród tyle że w Polsce i nie wyobrażam sobie że mogło by mnie przy żonie nie być.
    Powinno to być normalne że mąż jest przy żonie.

Zobacz również