Tata na emigracji

Co czuje ojciec na emigracji?
Mężczyzna, który nie może zagwarantować swojej rodzinie godnych warunków życia odczuwa narastający gniew i frustrację. Decydując się na wyjazd „za chlebem” frustracja ta jednak nie ustępuje, a jedynie zmienia się jej przyczyna. Pomimo oczywistych korzyści, jakie niesie za sobą lepsza praca za lepsze pieniądze, a także możliwość spełnienia podstawowych potrzeb swojej rodziny związanych ze sferą materialną, frustracja utrzymuje się. Teraz jest ona spowodowana niemożnością bycia razem, tęsknotą za bliskimi, osłabieniem więzi emocjonalnej między nim a rodziną.

Emigracja zarobkowa jest szczególnie trudnym doświadczeniem dla rodziny, gdyż wiąże się z szeregiem strat, które przeżywają wszyscy jej członkowie. Współczesne rodziny żyją w czasach, które niejednokrotnie zmuszają do podjęcia pracy za granicą. Sytuacja ta jest w wielu przypadkach nieunikniona.

Jak zatem radzić sobie z sytuacją emigracji zarobkowej jednego z rodziców?

Jak przetrwać ten trudny czas i jak sprawić, by nie przyczynił się do znaczącego osłabienia więzi łączących wszystkich członków rodziny?

Decyzja o wyjeździe i rozłące powinna być podjęta wspólnie przez oboje partnerów. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Ponadto małżonkowie powinni wspólnie ustalić jak długo wyjazd będzie trwał, jak często będą starali się widywać i kontaktować, czy rodzina pozostająca w domu będzie odwiedzać rodzica na emigracji czy nie.

Jak do rozłąki przygotować dzieci?

Jeśli dziecko jest na tyle duże, by można było z nim porozmawiać o wyjeździe taty, trzeba to koniecznie uczynić. Wytłumaczmy dziecku, gdzie tata jedzie, dlaczego, na jak długo, co będzie tam robił.

W trakcie rozłąki kontakt telefoniczny czy przez skypa powinien być jak najczęstszy, niech rozmowy odbywają się o stałej porze. Rodzic może rozmawiać z dzieckiem o codziennych sprawach, pytać, co wydarzyło się w życiu dziecka, interesować się tym, co jest dla niego ważne. Ciekawym pomysłem jest także czytanie dziecku bajek czy opowiadań przez telefon/skypa. Niektórzy polecają również wysyłanie listów przez ojca przebywającego za granicą, co wydaje się być bardzo dobrym pomysłem. Listy powinny zawierać kolorowe obrazki lub zdjęcia, dobrze jest dołączać do nich jakiś drobiazg jak balon, breloczek czy pocztówkę.

Kiedy jesteśmy rodzicami mniejszego dziecka, z którymi jeszcze nie możemy rozmawiać przez telefon, możemy przygotować dla niego przed wyjazdem kilka przedmiotów, dzięki którym dziecko będzie pamiętać o rodzicu, który wyjechał. Mogą to być zdjęcia, najlepiej wspólne, filmy przedstawiające waszą wspólną zabawę, czy zabawki, o których mama będzie mówić dziecku, że są od taty. Chociaż telefoniczny kontakt z maluchem może nie być możliwy, warto spróbować przynajmniej „zobaczyć się” na skypie.

Niezmiernie ważną kwestią są powroty do domu. Niewątpliwie są to chwile pełne radości i wzruszeń, jednak warto pamiętać wtedy o kilku rzeczach. Przede wszystkim nie próbujmy zmieniać zasad, jakie panują w domu. Jeśli dziecku coś wolno robić, a czegoś nie i zostało to ustalone z mamą, ojciec nie powinien tego zmieniać, jest to bowiem cios dla autorytetu rodziców a także poczucia bezpieczeństwa dziecka.

Spotkanie z ojcem po długiej rozłące jest dla dziecka prawdziwie radosnym przeżyciem, nie trzeba dodatkowo „kupować jego miłości” drogimi prezentami i wizytami w galeriach handlowych. Warto spędzić ten czas kiedy jesteś w domu na wspólnej zabawie z dzieckiem, czytaniu bajek, spacerach czy pomaganiu mu w lekcjach.

To jak wyjazd wpłynie na życie całej rodziny zależy od jej członków. Sytuacja ta wymaga poświęcenia i zaangażowania zarówno osoby pozostającej w domu, jak i wyjeżdżającej za granicę.  Jednak kiedy więzi między rodzicami a dzieckiem oraz między małżonkami są silne, rodzina będzie trwać w miłości, mimo dzielących kilometrów.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

psycholog dziecięcy, absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prowadzi POMOCNĄ Poradnię psychologiczną dla dzieci, młodzieży i rodzin w Bochni. Na co dzień pracuje z dziećmi oraz rodzinami potrzebującymi pomocy i wsparcia w stawianiu czoła codziennym wyzwaniom. Pracę w poradni łączy z obowiązkami nauczyciela wczesnego wspomagania rozwoju w przedszkolu oraz prowadzeniem warsztatów psychoedukacyjnych dla dzieci i rodziców.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. iga iga

    niestety artykuł dla nas :(

  2. mama małej Małgosi mama małej Małgosi

    Takie prawdziwe i takie trudne… :-(

  3. Jolka Jolka

    Kiedyś zastanawiałam się nad tym, aby wyjechać z kraju w celach zarobkowych. Teraz mam dzieci i decyzja ta jest znacznie trudniejsza. Nie wiedzie się dobrze – praca jest, albo jej nie ma – ale moja rodzina rozpadła się właśnie przez taki wyjazd. Byłam wtedy dzieckiem. Nie rozumiałam dużo. Ot tata wyjechał, a mama nie potrafiła sobie z tym poradzić – obowiązek wychowania dwójki dzieci spoczął na jej barkach. Były pieniądze, ale zabrakło uczuć.